Ta książka to głos oddany kobietom, które głosu nigdy nie miały.
Historie kobiet, które dotarły do własnych granic i z ofiar przeistoczyły się w katów.
Przez lata zamiast pocałunków od męża otrzymywały uderzenia w twarz, a zamiast czułych słów słyszały wyzwiska. Były bite, kopane, poniżane, zastraszane, okaleczane i zmuszane do prostytucji. Taki los zgotowali im ich mężowie i partnerzy, ci sami, którzy wielokrotnie wyznawali im miłość.
Czułam ból, fizyczny i psychiczny, przeszywający. Potem pojawiła się złość i wstręt do człowieka, który mi to robi, i do samej siebie. Na koniec przyszła nienawiść i wstyd.
Nie wszystkie pamiętają chwilę, w której coś w nich pękło i odpowiedziały przemocą na przemoc. Nie rozumieją, dlaczego akurat wtedy chwyciły za nóż.
To chodziło o wszystko, o całe życie. W tym momencie każde doświadczenie ze mnie wypłynęło. Doszłam do swojej własnej granicy.
Daria Górka, reporterka TVN24, przedstawia wnikliwą analizę życia ofiar przemocy domowej. Dziennikarka próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o to, dlaczego krzywdzone kobiety latami tkwią przy swoich oprawcach. Przygląda się narastającemu cierpieniu i bezradności, które w którymś momencie stają się nie do zniesienia i prowadzą do zbrodni.
Ci, którzy wiedzieli, co dzieje się w naszych czterech ścianach, wiedzieli też, że do tej tragedii i tak by doszło. Tylko myśleli, że role kata i ofiary będą odwrócone.
Na pewno jedna z najlepszych pozycji jakie przeczytałam w tym roku. Nie zawiodłam się jak na razie na żadnym reportażu, po który sięgnęłam w tym roku. Wstrząsnął mną i poraził. Aż brak mi słów, aby opisać swoje uczucia po tej lekturze. Jest to na pewno pozycja, po którą powinien sięgnąć każdy, ponieważ nawet nie przypuszczamy jak takie sytuacje wyglądają względem osób, które stykają się z nimi na co dzień. W takiej sytuacji może się znaleźć każdy, nie można powiedzieć, że nie. Te kobiety też nie przypuszczały, że coś takiego może je spotkać.
Niesamowicie ważna pozycja poruszająca temat przemocy domowej. Z książki dowiadujemy się, dlaczego ofiary pozostają przy swoich oprawcach, jak działają mechanizmy, co przeżywają takie osoby i w jaki sposób społeczeństwo reaguje na takie sytuacje. Uważam, że jest o niej za cicho.
„Gdy wybierając ciszę, nie reagujemy na zło dziejące się w naszym otoczeniu, stajemy się za nie współodpowiedzialni”
Będąc sporo młodsza zastanawiałam się dlaczego niektóre kobiety wytrzymują w związkach pełnych przemocy - w głowie mi się to nie mieściło. Ale im starsza jestem, tym bardziej zdaję sobie sprawę, że życie nie jest czarno-białe i niektóre sytuacje, które dla mnie są nie do ogarnięcia dla innych mogą być dniem codziennym. W książce są poruszone przypadki, kiedy kobiety, będące ofiarami przemocy, nie wytrzymują i zabijają swoich partnerów - jak to w życiu - każda sytuacja jest inna, co innego przelało czarę goryczy. Uważam, że warto przeczytać i później zobaczyć czy nikt wokół nas czasem nie potrzebuje wsparcia.
Temat szalenie ważny, wielki szacunek dla kobiet, które zdecydowały się opowiedzieć swoją historię, ale forma tej książki była dla mnie bardzo średnia. Przez przeplatanie kilku historii w każdym z krótkich rozdziałów, wszystkie zlały mi się w jedno, rozmyły, wiele kobiet powtarzało też to samo i o ile rozumiem, że miało to pokazać charakterystyczne dla ofiar przemocy schematy, o tyle przez to w pewnym momencie emocjonalnie się odcięłam i nie byłam w stanie wczuć się w to, co bohaterki opowiadają, lektura stała się bardzo mechaniczna. Forma "Aż do śmierci" to niestety jeden wielki chaos.
Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się dlaczego ofiara nadal tkwi z oprawcą - ta książka jest dla was. Uwazam, ze powinno byc o niej glosniej. Pokazuje jak działają mechanizmy, jak silny potrafi być strach, wstyd, przez ile lat można żyć w piekle, aż w końcu coś pęknie w psychice. Jak społeczeństwo mało robi, żeby pomóc kobietom, które są katowane nie tylko fizycznie, ale też psychicznie.
Po mocnych thrillerach postanowiłam przeczytać wstrząsający reportaż. Daria Górka w swojej najnowszej książce przedstawia losy kobiet, które będąc ofiarami przemocy domowej, zabiły swoich mężów/ partnerów. Dlaczego musiało do tego dojść? Kto jest za to odpowiedzialny? Moim zdaniem kobiety, które były maltretowane fizycznie i psychicznie, a potem pod wpływem ogromnego stresu zabiły swoich prześladowców, nigdy nie powinny trafić za kratki. One całe życie małżeńskie lub partnerskie przechodziły piekło na ziemi. Mieszały z prawdziwymi potworami. Ich katorga trwała od kilku do kilkunastu lat. Pewnego dnia po kolejnej niepotrzebnej awanturze postanowiły się bronić. Ich kaci trafili tam, gdzie powinni. A one, zamiast cieszyć się wolnością razem z dziećmi, siedzą za kratkami. Czy myślicie, że na to zasłużyły? Ile jest w stanie wytrzymać maltretowana kobieta? Czy chcielibyście patrzeć, jak miłość waszego życia katuje wasze wspólne dzieci? Czy nie stanęlibyście w ich obronie? Oczywiście, że byście zrobili wszystko, żeby wasza druga połówka przestała to robić. Byście zabrali dzieci i uciekli z domu. A teraz spójrzcie na to wszystko z punktu maltretowanej kobiety. Z reguły jest tak zastraszona, że wycofuje zeznania z policji, ponieważ oprawca przeprosił i postanowił się zmienić. Nie odejdzie od niego, bo go bardzo kocha, pomimo tego, że prawie codziennie dostaje od niego baty. Dzieci potrzebują ojca, więc będzie trwała przy przemocowym mężczyźnie. To wszystko będzie trwało aż do jej śmierci, chyba że kobieta zacznie się bronić i niestety zabije swojego ukochanego. Po zadaniu śmiertelnego ciosu będzie próbowała ratować jego życie. Czy tak postąpiłaby zimnokrwista morderczyni? Oczywiście, że nie. Poczytajcie historie maltretowanych kobiet. Może one do was przemówią. Nie bójcie się prosić o pomoc. Zawsze jest jakieś wyjście. W książce poznacie dramatyczne historie: Kasi, Marty, Moniki, Sylwii, Oli, Izy, Małgorzaty i Alicji. Oczywiście autorka zmieniła imiona swoich bohaterek. Jeżeli myślicie, że przemoc domowa występuje tylko wśród najbiedniejszych rodzin, to się grubo mylicie. Bogate rodziny potrafią się idealnie maskować. Kobiety z takich rodzin potrafią idealnie oszukiwać społeczeństwo, mówiąc np., że się przewróciły lub uderzyły w szafkę. Moim zdaniem jest to ważny reportaż. Wszyscy powinni go przeczytać. Przemocowi mężczyźni powinni przestać maltretować swoje kobiety i dzieci. Nie ma zgody na przemoc. Bardzo emocjonalna książka. Polecam przed czytaniem zaopatrzyć się w chusteczki. Autorka oddała głos maltretowanym kobietom. To one do was przemawiają. Posłuchajcie, co mają wam do powiedzenia. Czy są zadowolone z tego, co zrobiły? Co dzieje się z ich dziećmi? Czy dzieci wybaczyły swoim matkom? Tego wszystkiego i wiele więcej dowiecie się z historii ukrytych na kartkach książki "Aż do śmierci. Prawdziwe historie przemocy domowej, która zmusza ofiarę do zbrodni". Z całego serca polecam tę książkę, mommy_and_books.
Niech nie zwiedzie Was niepozorna objętość tej książki. Pomimo zwięzłej treści, tytuł niesie za sobą ogromny ładunek emocjonalny. ,,Aż do śmierci" to historie kliku kobiet uwięzionych w piekle przemocy domowej, które w końcu zdecydowały się na ten ostatni krok - zamordowały swoich oprawców. Wystarczył moment, nagły impuls, chwilowe załamanie. Parę sekund i to ofiara staje się katem. Czy wyobrażasz sobie, jak to jest wracać do domu i czuć paraliżujący strach? Czy wyobrażasz sobie jak to jest, gdy za drzwiami czeka na Ciebie mężczyzna, który w każdej chwili jest gotów skatować Cię do nieprzytomności? Bohaterki książki często nie wiedziały co to zdrowy związek. Miłość, bezpieczeństwo, spokój to nieznane im pojęcia. Przez lata otrzymywały ciosy, słyszały wyzwiska, były poniżane i zastraszane. Daria Górka, oprócz tego, że przybliża odbiorcy sylwetki tych kobiet, zadaje pytania - czemu taka osoba nie może odejść od oprawcy? Dlaczego ludzie obok ignorują ludzką krzywdę? Czy niektóre organy ścigania zwalczają problem jedynie połowicznie? Co robi państwo, by takiej kobiecie pomóc? ,,Nikt, kto tego nie przeżył, nie jest w stanie tego zrozumieć". Określanie tych kobiet masochistkami jest dla nich ogromnie krzywdzące i niesprawiedliwe. Ofiary bardzo często w jakiś sposób są uzależnione od sprawców. Na to składa się wiele czynników, które umożliwiają odejście od toksycznego partnera - przekonanie o własnej beznadziejności, brak odpowiedniej pomocy, zależność finansowa, zastraszanie, ciągłe fałszywe obietnice. Warto pochylić się nad problemem przemocy domowej. Słynna kampania społeczna "BO ZUPA BYŁA ZA SŁONA" to niestety nie wszystko. Często okazuje się, że gdy taka osoba szuka pomocy, już na samym początku słyszy, że "się nie da, że policja ma związane ręce, że przepisy jedno, a my drugie... No wie pani, ja nic na własną rękę nie mogę... Czytajcie ,,Aż do śmierci". Warto ciągle na nowo uświadamiać społeczeństwo. Niech historie tych kobiet będą przestrogą, ale także inspiracją do #otwórzoczynaprzemoc i uważnego spojrzenia na otaczających nas ludzi.
Wstrząsający reportaż, który daje dużo do myślenia i powoduje, że świat widziany przez nas dotychczas zmienia się diametralnie podczas czytania tej książki. Autorka przedstawiła historię kobiet, które przeszły przez istne piekło co uświadamia nam czym tak na prawdę jest przemoc i jakie zachowania wywołuje u człowieka. Książka warta przeczytania,uczy nas, że należy reagować na sygnały wysyłane do nas przez ofiary, gdyż później może być już za późno.
Wątki bohaterek zlewają się w całość, a pod koniec odczuwałam wrażenie, że te wszystkie odpowiedzi na pytania autorki się powtarzają. Mimo to szalenie ważny temat, o którego istnieniu trzeba uświadamiać i mówić jak najgłośniej.
Mam spory problem z tą książką. Z jednej strony autorka reportażu porusza temat tabu, czyli co się dzieje, gdy kobieta, nad którą znęca się partner w końcu dochodzi do momentu krytycznego, w której jej umysł przedstawia jej dwie opcje: albo on albo ja.Jest to pierwszy reportaż o tej trudnej tematyce i może stąd również dość wysokie wymagania. NIestety o ile temat od razu mnie zainteresował, to sama forma tego reportażu co chwila mnie odrzucała.
Daria Górka już na samym początku prezentuje pięć sylwetek osadzonych kobiet, które odsiadują w więzieniu wyrok za zabójstwo, lub ciężkie uszkodzenie ciała swoich partnerów. Jednak ich wypowiedzi są pisane naprzemiennie, przez co czytelnik napotyka dość wysoki próg wejścia. Ich historie mieszają się w jedno i o ile w przypadku książki przewertowanie tych kilku stron, dość krótkiej bądźmy szczerzy książki nie sprawia problemu, to przy formie elektronicznej jest to co najmniej irytujące.
Dodatkowo odniosłam wrażenie, jakby autorka sama miała problem z tym w jakiej formie napisać książkę. Po kilku wypowiedziach skazanych nagle wtrąca się pisarka z jednym pytaniem, aby ponownie zrobić to za kilka stron. W efekcie czego odniosłam wrażenie, że z jednej strony miały to być wywiady, zwłaszcza, że w drugiej części książki, gdy następuje rozmowa z ekspertami pozostają już same wywiady, ale materiału było stanowczo za mało, więc pozwolono sobie na zabawę formą, która ostatecznie okazała się zbyt przekombinowana i chaotyczna.
Dodatkowo przerywniki autorki, które były wtrącane po zakończeniu rozdziałów, w których przytaczane były statystyki wypadły strasznie sztywno i dosyć moralizatorsko… Można było odnieść wrażenie, że czytelnik siedzi na szkoleniu antyprzemocowym i po wypowiedziach skazanych, wychodzi pani policjantka, by wyklepać formułki z liczbami. Te fragmenty dość mocno odpychały mnie od lektury.
Ostatecznie dość spore rozczarowanie. Liczyłam może na trochę więcej historii tych kobiet, może historie ich życia po samym akcie zabójstwa. Wypowiedzi osób z otoczenia. Nie wiem też na jakiej podstawie były wybierane osoby, z którymi autorka rozmawiała w drugiej połowie książki. O ile osobę z poradni Niebieskiej Linii jeszcze rozumiem, to wybranie prawnika i osoby ze służby więziennej byłoby o wiele ciekawsze, gdyby faktycznie mieli jakiś związek z jedną z wcześniej opisanych osób.
Z tego tematu można było zdecydowanie wyci��gnąć więcej i niestety w lepszy sposób.
3/5 Sięgnęłam po tę książkę ze względu na tematykę z którą wcześniej się nie spotkałam. Poruszona jest tu kwestia kobiet, które stały się sprawczyniami w konsekwencji pełnienia wieloletniej roli ofiary przemocy, znęcania się, nierzadko i gwałtów. Niestety miałam problem z formą przedstawianej treści, ponieważ na dane pytanie były umieszczone wypowiedzi wszystkich bohaterek naraz, zamiast osobnych wywiadów. Sprawiało to, że odbiór poszczególnych osób nieco się mieszał, dając poczucie czytania właściwie tych samych odpowiedzi. Nie ukrywajmy, że mimo odrębnych historii, różnych odczuć odnośnie traum i emocji im towarzyszącym – wydźwięk wpadał w podobne tony. Jednym z plusów były przerywniki w postaci komentarza do niektórych zaistniałych sytuacji – pozwalało to spojrzeć ze strony bardziej obiektywnej, tłumaczącej pewne zachodzące mechanizmy. Inny aspekt merytoryczny to stanowiska specjalistów – psychologa klinicznego, psychologa więziennego oraz adwokata prężnie działającego w danym obszarze. Całość rozszerza perspektywę, pole widzenia zarówno o osoby z takimi doświadczeniami, ale i te, które niosą pomoc, stykając się z wieloma tego typu przypadkami.
"(...) przemoc lubi ciszę, przemoc w ciszy rozrasta się do niewiarygodnych rozmiarów." Sytuacje maltretowanych kobiet, które w obronìe własnej zabiły swoich partnerów. Różne perspektywy: samych sprawczyń, a także spojrzenie z boku na ogół kobiet doświadczających przemocy, przez psychologów, prawnika. Mnogość opisów wspomnień pokrzywdzonych-sprawczyń, ich przeplatanie się sprawia, że można odnieść wrażenie, że to jedna i ta sama osoba. Schematyczność działań oprawców zlewa się w jeden potok okrucieństwa. Książka, która daje do myślenia nad tym, czy w naszym otoczeniu też nie odgrywają się takie dramaty, skrzętnie ukryte za zamkniętymi drzwiami. Ku przestrodze.
To reportaż dla tych, którzy kiedykolwiek zastanawiali się, czy jakaś kobieta jest bezpieczna. Słyszeli krzyki za ścianą. Widzieli siniaki zakryte makijażem. Milczeli. Nie mogę obiecać, że czytanie będzie przyjemne, ale będzie ważne, wartościowe, nie tylko pokaże historie tych kobiet, ale przystępnie przekaże mechanizmy, które doprowadzają ludzi na takie zakręty, z których nie da się wyjść w komplecie.
Za mną lektura książki, której nie mam zamiaru jakkolwiek oceniać.
Nie chcę tego robić, bo "Aż do śmierci" to nie jest książka po którą sięgamy dla przyjemności. Która ma umilić nam czas.
To jedna z tych lektur, które swoim bólem i okrucieństwem walną Was prosto w twarz. Ale to ważne, by poznawać i tę stronę świata. I zapobiegać złu, które niesie on ze sobą.
Ocena: 3+ Wrażenia: Reportaż o kobietach takich jak my. Zwykłych kobietach, nie psychopatycznych morderczyniach. Ale w przemocowych związkach, których w końcu nie wytrzymały i w obronie własnej zabiły swoich oprawców. Uczula na tematykę przemocy wobec kobiet i daje do myślenia. Dla kogo: Dla kobiet, dla mężczyzn, dla sąsiadów, którzy słyszą zza ściany krzyki.
Reportaż poruszający ważny społecznie problem. Miał ogromny potencjał, ale sposób realizacji pozostawia wiele do życzenia. Jednym z zarzutów jest to, że historie poszczególnych kobiet zlewają się w jedną całość i w moim odczucia tracą na znaczeniu. Szkoda.
Kobieta po wielu latach przemocy ze strony męża, pod wpływem chwili, podczas kolejnej kłótni, godzi go nożem. Mężczyzna umiera. Kto tu jest ofiarą, a kto sprawcą? Na pewno w takich przypadkach naturalne jest zadanie sobie takiego pytania. „Aż do śmierci” to reportaż, którego bohaterkami są kobiety odsiadujące wyroki z paragrafu 148. Zabiły swoich mężów, konkubentów, partnerów po latach przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej. Nie chciały zabić, nie planowały tego. Nie wiedzą, dlaczego pękły akurat w tamtej chwili. Żałują swojego czynu, mimo że przez lata żyły w cierpieniu i strachu. W ich opowieściach zaskakuje pokora, szczere poczucie winy i brak zawiści. Autorka reportażu oddaje im głos, przytaczając fragmenty rozmów, które z nimi przeprowadziła, ale książka oferuje też wywiady z fachowcami – psychologami w zakładach karnych czy osobami, które zajmują się pomocą ofiarom przemocy. Ponadto tłumaczy też pewne zjawiska z zakresu psychologii i kryminologii, zwłaszcza istotnej w tym przypadku wiktymologii (autorka korzystała z literatury fachowej, co jest dużym plusem). Bałam się trochę, że podprogowo reportaż będzie poniekąd usprawiedliwiał te kobiety, ale na szczęście tak nie jest – zabójstwo jest zabójstwem, czynem, za który należy się kara niezależnie od okoliczności, zwłaszcza gdy zostaje przekroczona obrona konieczna, i wybrzmiewa to tutaj w dostateczny sposób. Osobną kwestią zaś jest przemoc, jakiej te kobiety doznały. Przekaz całości jest taki, jaki moim zdaniem powinien być – że należy reagować dużo wcześniej, uświadamiać kobiety, że nie muszą godzić się na życie z przemocowym partnerem, znęcanie się fizyczne, psychiczne, gwałty, upokorzenia i groźby, że przemoc należy zgłaszać na policję i że nie powinno liczyć się na zmianę ani nabierać na przeprosiny. Warto przeczytać, bo jak to jest tu również podkreślone – to możemy być my albo ktoś obok nas, ktoś nam bliski.