Dwudziestoczteroletnia Viviana Thomson pracuje w luksusowym sklepie z odzieżą męską. Pewnego dnia dowiaduje się, że jeden z klientów otrzymał inne garnitury, niż te, które zamawiał, a teraz domaga się, by osobiście dostarczono mu właściwe. Mimo że Viviana nie jest odpowiedzialna za tę pomyłkę, zgadza się pojechać do domu mężczyzny.
Rhys Miller jest szanowanym i niezwykle przystojnym milionerem. Lubi, gdy wszystko idzie po jego myśli, i stara się wykorzystywać każdą nadarzającą się okazję, żeby ugrać coś, na czym mu zależy. Dostarczenie niewłaściwego zamówienia pozwala mu więc wprowadzić w życie plan, który zaczął sobie układać jakiś czas temu. Kiedy w swoim domu widzi Vivianę, ma już pewność, że podjął właściwą decyzję. Dziewczyna nie ma pojęcia o tym, że właśnie trafiła prosto do jaskini lwa.
Rhys to pierwsza część serii Synowie zemsty o mafijnej rodzinie Valenti. Bohaterowie tej powieści zmagają się z piętnem przeszłości i skrywają wiele tajemnic. Kiedy te ujrzą światło.
Gdy zaczęłam czytać tę książkę z nastawieniem, że to książka mafijna, to byłam zniesmaczona i zdegustowana. Ale kiedy zaczęłam ją traktować jako farsę, to nawet zaczęła mi się podobać. Co prawda o mało co, a nie dowiedziałabym się, gdzie toczy się akcja (te dwa wspomnienia nazwy Phoenix naprawdę można przegapić), to do końca nie dowiedziałam się, jak wyglądała główna bohaterka. No i nie wiem, dlaczego polskie autorki po pierwsze udają Amerykanki, kryjąc się pod obco brzmiącymi pseudonimami (tu akurat na szczęście tego nie ma) i osadzają akcję w miejscach, o których nie mają zielonego pojęcia, a po drugie, kreują główne bohaterki na głupie idiotki, które na widok faceta mają kisiel w majtkach. Gdyby nie babcia Helen i jej wyluzowane teksty, nawet farsa by się nie udała. Nie było tak źle, ale trochę się wynudziłam i zmęczyłam czasami naprawdę ciężki, bo nie brak błędów stylistycznych. Czy sięgnę po dalszy ciąg? Może w przeciwieństwie do 365 dni się skuszę.
Tak wiele tu brakuje. Styl ok, ale konstrukcja akcji... Niestety, nie podobało mi się. Zabrakło tego "czegoś". Bardzo to płaskie i przewidywalne. Napięcia nie było, wzruszeń również. Ot czytatdło do poduchy.
Ta historia jest dość absurdalna. Związek Viviany i Rhysa jest tragiczny. 3 spotkania i laska już ma być zakochana w kolesiu. No jasne. Do tego wszyscy dookoła zachowują się jakby to co robi Rhys, było totalnie normalne. Ja rozumiem, że to mafia i te sprawy, ale tej mafii w tej książce nie było. Do tego wstawki z Antoniem... Historia bardzo przewidywalna, bo od razu domyśliłam się kto będzie "tym złym" i to bezbłędnie. Rozszyfrowałam wszystkich.
Co to było ?! Cora Reilly by się za głowę złapała i rzewnie zapłakała. Akcja w tej książce jest tak absurdalnie złożona, jak również powiązania bohaterów, ze sobą. Tani (chwała Bogu że na woblinku także) i słaby romans z wątkiem mafijnym. Wszystko okraszone tak idiotyczną fabułą, że po przeczytaniu niektórych zwrotów akcji zastanawiałam się czemu autorka nie poszła w sci-fi.
Jaka to była fantastyczna książka. Zagłębiamy się w świat mafii, który jest pełen tajemnic i zemst.
Vivianna zwykła dziewczyna, która niestety musi zarabiać na cały dom, na matkę, która ją tylko urodziła i wyłudza od niej każdy pieniądz, oraz na babcie, która ją wychowała i troszczy się o nią do tej pory. Pewnego dnia w pracy musi jechać zawieźć garnitury dla wkurzonego klienta. Okazuje się ze tym klientem jest pewien przystojny Włoch, RYHS. Niby przypadkowe spotkanie powoduje, iż jeszcze nie raz będą się widzieć.
Viviana jest upartą dziewczyna i zarazem nie świadomą wielu rzeczy. RHYS to przystojny mężczyzna, który stoi na czele mafii i bez pamięci zakochuje się w głównej bohaterce, i zrobiłby dla niej wszystko.
Świat pełen intryg od pierwszych stron trzyma nas w napięciu. Czytało się się tę książkę bardzo szybko, z jednej strony extra jednak z drugiej nie chciałam tak szybko rozstawać się z bohaterami. Rewelacyjny debiut autorki. Wciągnęłam się w tą książkę i przepadałam. Gdybym miała cały dzień wolny na pewno w ciągu jednej doby zdołałabym przeczytać tę historię.
Na początku myślałam, że będzie przewidywalnie, aż tu nagle niespodziewany zwrot akcji i to tak nieoczekiwany, że musiałam przeczytać fragment dwa razy by się upewnić. Rewelacyjna książka i te zakończenie, które tak trzyma w napięciu, że aż sama nie wiedziałam jak to możliwe. A do tego język włoski, który zawsze uważałam za piękny, a czytając miłosne wyznania Rhysa spodobał mi się jeszcze bardziej.
Jest jedna rzecz do której mam zastrzeżenia. Mam na myśli playlistę, która znajduje się na ostatniej stronie książki. Trochę szkoda, że nie na początku bądź przy rozdziałach nie były napisane tytuły piosenek.
Lecz jeśli tylko macie ochotę odkryć wiele tajemnic w świecie mafii i poznać przystojnego Rhysa, który dla swej kobiety zrobi wszystko to gorąco wam polecam. Serdecznie gratuluje autorce debiutu.
Pierwszy tom serii "Synowie zemsty" Jest to ciekawy romans mafijny z tajemnicami w tle.
Viviana młoda kobieta wychowywana głównie przez zakręconą babcię, gdyż jej matka jest nieobliczalna. Dziewczyna pracuje w sklepie z luksusową odzieżą. Za sprawą pomyłki z zamówieniem, zostaje wysłana do domu klienta z przeprosinami i prawidłową dostawą. Na miejscu spotyka mężczyznę, który wywraca jej świat do góry nogami.
Rhys to pewny siebie milioner i jednocześnie boss mafii. Za sprawą swojej kuzynki zwraca uwagę na Vivianę, kobieta staje się jego obsesją, spawa z garniturami zapoczątkowała jego plan zdobycia dziewczyny.
Czytałam tę książkę zaraz po premierze i wtedy dałabym jej większą ocenę, jednak teraz, gdy przeczytałam już wiele romansów mafijnych i mam nieco inne spojrzenie na ten gatunek, obniżyłam swoją ocenę. Książka jest naprawdę ciekawa i sporo się w niej dzieje. Minusem jest to, że wszystko dzieje się w ekspresowym tempie. Główna bohaterka rzucona jest w wir wydarzeń, których nie rozumie, z każdej strony otaczają ją tajemnice, a na dokładkę Rhys niemal zamyka ją w złotej klatce.
Relacja głównych bohaterów wydaje mi się lekko naciągana, oboje ledwo się znają, pożądanie buzuje, ale ta wielka miłość w tak krótkim czasie, jak dla mnie nierealna. Sama postać i zachowanie Viviany gdy odkrywamy kolejne tajemnice zarówno jej rodziny, jak i rodziny Valneti, wręcz woła o pomstę do nieba.
Książkę czytało mi się bardzo dobrze i szybko, nie należy do najgrubszych. Historia jest pełna tajemnic i sekretów, mamy sporą dawkę humoru przy rozmowach i zachowaniu bohaterów. W książce znajdziemy też nawiązania do spraw mafijnych i sceny erotyczne.
Ogólnie historia pomimo, kilku wad jest naprawdę warta przeczytania i można się przy niej świetnie bawić.
Na początku myślałam, że jest to standardowa mafijna historyjka. Ona biedna, pracowita, piękna i zwyczajna. On bogaty, niebezpieczny, uzbrojony i zabójczo przystojny. I właściwie wszystko się zgadza.
Tyle, że historia jest inna już na wstępnie. Rodzina Rhysa o ile ma jasną hierarchię, tak jej historia jest bardzo skomplikowana- i to jest właśnie jej wyróżnik. Fascynujące jest nie tylko to jak walczą ze sobą rodziny, ale i to jak walka rozgrywa się z zewnątrz.
O ile narracje samej Vivi i wspomnienia Rhysa czyta się bardzo dobrze, tak punkt widzenia Xaviera jest wprost doskonały. To dzięki niemu poznajemy Rhysa od człekiem innej strony.
Przyjemna i szybka lektura od której wprost nie można się oderwać.
Tom rozpoczynający serię „Synowie zemsty" opowiada historię Rhys'a i Viviany. Do ich pierwszego spotkania dochodzi gdy zatrudniona w sklepie z modą męską kobieta zmuszona jest do naprawienia błędu w zamówieniu złożonym przez głównego bohatera. Pewny siebie, bogaty i zdeterminowany Rhys oraz rozgadana i pracowita Viviana, której droga nie była usłana różami.
Akcja w moim odczuciu rozgrywa się dynamicznie. Momentami myśli i czyny głównej bohaterki doprowadzały mnie do szału. Fabuła była ciekawa, ale dopiero w drugiej połowie książki wątki poboczne się rozwinęły. Przeszłość postaci oraz ich środowisko zaintrygowało mnie, a znaczący zwrot akcji, do którego doszło bardzo mnie zaskoczył.
Jak bardzo uwielbiam mafijne romanse tak ten mnie zdecydowanie rozczarował. Przeskoki przeskokami. Słabo zbudowane postacie, zbyt szybko poprowadzona akcja. Nie wiem nawet co mam więcej napisać. Zdecydowanie brakuje mi słów na opisanie tej książki (jednak nie przez pozytywne zaskoczenie, a zdecydowanie rozczarowanie) Nie warto marnować czasu na te książkę, bo tak się właśnie czuję po przeczytaniu tej książki. Nie mam nawet zamiaru sięgać po kolejne tomy. Jedyne czego pragnę to wymazać te książkę z głowy.
Pomysł na fabułę dobry, lecz książka dość przewidywalna. Irytowało przeskakiwanie w akcji oraz duże spłycenie. Jakby książka została napisana na szybko. Dodatkowa gwiazdka za babcię - bez tej postaci książka byłaby nie tylko przewidywalna, ale i nudna.
3/5 Szybko się czyta I to jej największy plus. Niby ma elementy mafii, intrygi i romansu, ale za bardzo nie wciąga. Jest okej, ale bohaterowie zdjają się być zbyt płytcy i trudno się z nimi utożsamić. Jednak jako odskocznia, serio jest do przeczytania.
Książka pełna sprzeczności xd. Ponad połowa książki była bardzo infantylna i pełna głupotek. Ciąg przyczynowo skutkowy leży i kwiczy. Troszkę można się zgubić bo akcja pędzi na łeb na szyję. Językowo dało się czytać więc dodałam gwizdkę 😂🙈
Nie mój styl. Oczekuje od książki bardziej ambitnego języka, fabuły, kreowanych postaci itd . Jeśli ktoś lubi historię jak z Wattpada to będzie zadowolony.
Każdy, kto uzna, że te dwie gwiazdki to za dużo, będzie miał rację. Mimo to czerpałam jakąś niezrozumiałą przyjemność z lektury Rhysa. Największym minusem fabularnym jest nijaka główna bohaterka. Największym minusem warsztatowym jest rozplanowanie akcji. Z tej książki, z fabuły w niej zwartej, można było rozpisać co najmniej dwa tomy, które szerzej opowiedziałby historie wszystkich intryg. Szkoda. Jeśli opowieść miała jakikolwiek potencjał to został zmarnowany.