Przekleństwo cara Iwana to najnowsza książka Macieja Jastrzębskiego do której podchodziłam ze sporymi nadziejami, bo tematyka, czyli między innymi Rosja i jej historia to od pewnego czasu mój konik. Mam kilka uwag co do książki, ale jeśli miałabym od razu powiedzieć, czy polecam czy nie, to moja odpowiedź zabrzmi: tak, polecam.
Julia, doktorantka wydziału historii, oraz Aleksander, dziennikarz telewizyjny, weszli w posiadanie starego dziennika opisującego jak dotrzeć do legendarnej biblioteki cara Iwana Groźnego. Odszyfrowują notatki i razem z kilkoma przyjaciółmi starają się odszukać w podziemiach Moskwy tajemnych komnat. Chcą też wszystko sfilmować, ale ich pracą zaczynają się interesować służby i najważniejsze osoby w państwie, i sprawy się poważnie komplikują.
Bardzo lubię historię Rosji, ale zapoznanie czytelnika z całym tłem historycznym nieco kulało. Ogólnie jestem zwolennikiem wplatania wiedzy historycznej w powieści, ale tym razem poczułam się tą wiedzą nieco przygnieciona, szczególnie na początku książki. Bohaterowie wiedzieli zbyt wiele o Iwanie Groźnym, biblii czy ikonach. Nawet mała córka Aleksandra szastała z rękami datami i wydarzeniami. To wydało mi się nieco nierzeczywiste, ale z drugiej strony ciekawie było czytać i uczyć się czegoś nowego.
Czego jak czego, ale klimatu nie można tej pozycji odmówić. Razem z bohaterami wędrujemy ciemnymi tunelami metra i nie tylko, szukamy zapomnianych artefaktów i poznajemy historie o podróżach w czasie i magicznych księgach. Wątek Iwana Groźnego oraz tajemniczego mnicha Wasyla jest bardzo interesujący i zgrabnie przeplata się z poszukiwaniami prowadzonymi współcześnie przez Julię i Aleksandra
Początek był niemrawy, ale powoli akcja się rozkręcała, a jak już zeszli do tuneli pod Moskwą, to było naprawdę super. Jest to świetna podróż po stolicy Moskwy, nieco tajemnicza i mistyczna. Coś idealnego dla każdego rusofila i pasjonata wschodnich klimatów.
Intryga, mistycyzm, tajemnice skrywane w podziemiach Kremla oraz solidna porcja wiedzy o dziejach Rosji i jej władców. Może nie do końca porwała mnie ta powieść, ale też i nie zanudziła. Była akcja, była przygoda i bardzo sympatyczni bohaterowie.
„Przekleństwo cara Iwana” to raczej niezbyt znana pozycja na rynku wydawniczym. Sięgnęłam po nią w ciemno i pełna obaw – głównie dlatego, że mamy tu do czynienia z tłem historycznym, a ja za takimi książkami nie przepadam. Bałam się, że ta powieść mnie zanudzi. Czy tak się stało? Czytajcie dalej…
Początek rzeczywiście mi się dłużył. Autor byt długo wprowadza nas w realia opisywanych wydarzeń, wtrącając niepotrzebne dygresje. Zwłaszcza, że powieść ma swój początek w XV wieku a miejscem akcji jest ówczesna Moskwa. Jednak, wiele szczegółów okaże się później niezbędnymi w zrozumieniu funkcjonowania dawnej oraz współczesnej Rosji. Pierwszymi bohaterami, jakich poznajemy jest car Iwan Groźny oraz stary mnich Wasyl, którego władca poprosił o pomoc w tłumaczeniu starożytnych zwojów oraz ksiąg. Car wierzy bowiem, że znajdują się w nich wskazówki, dzięki którym można zobaczyć przyszłość i zdobyć władzę absolutną oraz nieśmiertelność. Mnich przystępuje więc do żmudnej pracy. Ma jednak świadomość, że ukryta w księgach wiedza wiąże się z igraniem z nieczystymi mocami, a chciwy car może ją wykorzystać przeciwko niewinnym ludziom. W kolekcji Iwana Groźnego znajduje się również tajemnicze lustro, które miało niegdyś należeć do króla Salomona. Dzięki jego wykorzystaniu można było zobaczyć przyszłość, a mnich, na polecenie cara, ma odkryć, w jaki sposób z niego korzystać.
W kolejnych rozdziałach przenosimy się do współczesnej Rosji, gdzie poznajemy Julię, młodą doktorantkę wydziału historii literatury rosyjskiej oraz jej partnera Aleksandra – dziennikarza telewizyjnego. Dzięki pomocy sąsiada, Saszy i Julii udaje się odnaleźć dziennik z zapiskami niemieckiego odkrywcy, który ma wskazywać miejsce ukrytej w moskiewskich podziemiach biblioteki cara Iwana Groźnego. Julia i Aleksander, wraz z grupą podobnych im pasjonatów moskiewskich legend, wyruszają w niebezpieczną podróż w głąb ukrytych pod Kremlem tuneli. Jednak okazuje się, że nie tylko oni interesują się tym intrygującym odkryciem i wkrótce wyprawa Julii i jej przyjaciół przeistacza się w śmiertelnie niebezpieczne zadanie.
Od tego momentu (czyli gdzieś w połowie) książka w końcu zaczyna się rozkręcać. Autor wciąga nas w podziemia moskiewskiego metra i przeprowadza przez tajemne tunele oraz komnaty o istnieniu których krążą jedynie legendy. Pan Jastrzębski znakomicie rozbudza wyobraźnię czytelnika. Czytając opis wędrówki głównych bohaterów czułam się tak, jakbym kroczyła kanałami ramię w ramię razem z nimi. Co więcej, bardzo polubiłam Julię, Aleksandra oraz towarzyszących im przyjaciół. Są to postaci z krwi i kości, a każdy z nich ma w sobie coś specyficznego. Mam jednak małe zastrzeżenie co do 13-letniej córki Aleksandra, która została przedstawiona mało wiarygodnie i niejeden czytelnik pewnie zauważy, że jest zbyt elokwentna oraz oczytana, jak na swój wiek. Jednak największym absurdem był dla mnie fakt, że ojciec dzielił się z córką najdrobniejszymi szczegółami planu poszukiwań, tym samym narażając jej życie i wplątując ją w niebezpieczną intrygę. Nie przekonali mnie również agenci służb specjalnych, których autor przedstawił jako sympatycznych, równych gości, nie chcących nikogo skrzywdzić. Ale jeżeli rzeczywiście tacy są, to wielkie uznanie z mojej strony.
Co do stylu autora, to jest on dopracowany i bardzo wyważony. Pomijając lekko nużący wstęp, resztę książki czyta się lekko i z rosnącym zaciekawieniem. „Przekleństwo cara Iwana” bez wątpienia spodoba się wszystkich fanom mistycyzmu oraz tajemniczych legend. Ja niestety nie jestem wielbicielką mitów, magii oraz podróży w czasie, więc nie potrafiłam czerpać z tej książki tyle rozrywki, ile autor rzeczywiście chciał czytelnikowi zapewnić.
Mimo tych wszystkich drobnych niedociągnięć powieść polecam.
Młoda doktorantka, Julia , znajduje zapiski jeńca z czasów drugiej wojny światowej. Po zbadaniu ich okazuje się, że wskazują na miejsce ukrycia legendarnego księgozbioru cara Iwana Groźnego. Wraz ze swoim partnerem Aleksandrem i grupą znajomych podejmują się próby jego odnalezienia. Wskazówki wiodą ich głęboko pod pod mury najważniejszej budowli w Moskwie - Kremla.
Jak każde miasto z długą historią, również Moskwa skrywa swoje tajemnice. O ile jednak w większości są to milczący świadkowie historii, tak w przypadku dawnej stolicy carów jest to rzecz, która może dać realną władzę. Nie dziwi więc, że poszukiwania prowadzone przez Julię wzbudzają zainteresowanie samej głowy państwa. A jak wiadomo, w Rosji - pomimo upływu setek lat - prezydent wszystko trzyma żelazną ręką, niczym właściciel a nie przywódca. Przysparza to głównej bohaterce sporo problemów, ale utwierdza w przekonaniu, że musi znaleźć legendarny księgozbiór, aby go ochronić.
Autor bardzo dobrze oddaje realia współczesnej Rosji. Julia mieszka w dużym apartamencie, który dostała w prezencie od bogatego kochanka. Nie jest ona jedyną, która w ten sposób zdobyła majątek, a nawet uchodzi za nieco dziwną skoro pracuje normalnie na uniwersytecie zamiast spędzać czas w towarzystwie majętnych mężczyzn. Oczywiście nie mogło zabraknąć również służb specjalnych - w tym wypadku w postaci agentów Federalnej Służby Ochrony, czyli ochroniarzy prezydenta Rosji i Kremla. Pojawia się również milicjant z jednostki specjalnej i kilka innych postaci, które swoim zachowaniem podkreślają, że akcja dzieje się u naszego wschodniego sąsiada.
Fabuła jest poprowadzona w dwóch liniach czasowych. Współczesna to oczywiście poszukiwania Julii i Aleksandra, a historyczna ukazuje los ubogiego mnicha, który zostaje zaufanym cara Iwana i pomaga mu przetłumaczyć posiadane przez władcę księgi zawierające wiedzę magiczną. Takie rozdzielenie pomaga w przedstawieniu czego dotyczą poszukiwania, do tego przedstawia postać, która spina te dwa wątki.
Podsumowując - książka Macieja Jastrzębskiego to pozycja w klimatach Pana Samochodzika, choć kierowana do dorosłych i osadzona w raczej nietypowej lokalizacji i dobrze wykorzystująca wynikające z tego atuty, choć momentami akcja jest zbyt powolna jak na powieść przygodową.