Dla wielu mieszkańców Mołdawii i niemałej grupy rządzących nią polityków uzyskana w 1991 roku niepodległość miała być tylko przystankiem na drodze do zjednoczenia z rumuńską macierzą. Jednak nie wszyscy obywatele młodej republiki podzielali tę wizję. W Bukareszcie też nie pałano do niej entuzjazmem. W rezultacie sen o zjednoczeniu zakończył się tak szybko, jak się zaczął, a niewielki kraj dosłownie rozpadł się na trzy części. Nagle stało się jasne, że Mołdawię – która nigdy wcześniej nie miała okazji cieszyć się państwowością – trzeba będzie wymyślić, wymarzyć na nowo. Sprawić, by w oczach swoich obywateli i świata stała się państwem koniecznym, napełnionym treścią, leżącym w konkretnym miejscu na mapie. Zdanie to okazało się jednak bardzo trudne. Jak bowiem tworzyć państwo, gdy jedna czwarta obywateli opowiada się za jego likwidacją, a co trzeci posiada więcej niż jeden paszport? Jak znaleźć ideę jednoczącą naród, gdy jego przedstawiciele nie potrafią dojść do porozumienia nawet w sprawie nazwy używanego na co dzień języka? Jak przekonać ludzi, że warto poświęcić coś dla kraju, który jest młodszy od połowy jego mieszkańców i który nie potrafi zagwarantować swoim obywatelom zaspokojenia podstawowych potrzeb?
Książka Kamila Całusa opowiada o kraju zrodzonym z niespełnionych marzeń i o ludziach, którzy próbują znaleźć odpowiedź na pytanie, co to znaczy „być Mołdawianinem”.
Pierwsza i pewnie zarazem ostatnia książka o Mołdawii jaką przeczytałem, dlatego cieszę się, że była taka dobra. Autor, zawodowo związany z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, odwalił kawał dobrej roboty kreśląc przed czytelnikiem krótką ale pełną zakrętów historię najbiedniejszego kraju w Europie. Całus pisze ze znawstwem i jednocześnie tak aby nie zanudzić czytelnika. Czuć w tym pisaniu sympatię do Mołdawii i jej mieszkańców. Przyjemna i pouczająca lektura.
Mołdawia to fascynujący kraj, którym warto się zainteresować i jeszcze bardziej niż Rumunia dotknięty przez historię i zawirowania polityczne. Książkę bardzo polecam (poza jednym długim i nużącym fragmentem polityczno-śledczym), bo autor pokazał istotę mołdawskości z perspektywy różnych problemów czy kwestii, z którymi mieszkańcy kraju między Prutem a Dniestrem się borykają. Więcej o książce na blogu: https://jedenakapit.blogspot.com/2020...
Bierzcie i czytajcie to wszyscy, wspaniała jest to książka! Najbiedniejszy kraj Europy, pełen paradoksów, korupcji i biedy. A jednak, wedle slow autora, piękny, różnorodny i otwarty. Wiele się z lektury tej książki dowiedziałem. Mołdawia już nie będzie dla mnie tylko "biedniejszą siostrą Rumunii", krajem zespołu O-Zone i Sandu Ciorby.
O Mołdawii wiedziałam niewiele: gdzie leży i jakim językiem się tam mówi. Książka Kamila Całusa jest właśnie dla takich jak ja, osób które wiedzą na ten temat mało i chcą wiedzieć więcej. W przystępny sposób autor opisuje historię, relacje z sąsiadami i napięcia wewnętrzne Mołdawii. Skupia się przy tym na kwestii państwowości i mimo, że pisze dużo o polityce, jest to ciekawe i zrozumiałe nawet dla nieobeznanego z tymi kwestiami czytelnika. Widać wyraźnie, że książka ta jest owocem wielu lat zainteresowania Mołdawią, wielu podróży, rozmów i lektur, a nie dwutygodniowych wakacji, jak to czasem bywa. Bardzo ciekawa lektura!
4,75/5 ⭐️ Bardzo dobry reportaż. Nie sądziłam, że Mołdawia może być tak fascynująca. A jednak. Autor zabiera nas w arcyciekawą podróż po najbiedniejszym kraju Europy, opisując wiele panujących tam patologii systemowych. Skupia się więc nie tylko na tle historycznym i pomaga nakreślić przeszłość Mołdawii, ale przede wszystkim pokazuje Mołdawię z ostatnich kilku lat. Mołdawię, która znajduje się u progu Unii Europejskiej, ale która jednocześnie jest od tej Unii bardzo daleko. Mołdawię, której mieszkańcy marzą o wyjeździe i spełniają te marzenia, kiedy tylko mają możliwość. Mołdawię, w której wysocy rangą politycy mają właściwie nieograniczoną władzę i stoją ponad zwykłymi obywatelami. Mołdawię, w której dzieci są zmuszone kraść i żebrać, żeby przeżyć. Mołdawię, która lawiruje pomiędzy Rosją a Zachodem.
Przeczytane z powodów osobistych, kilka lat temu byłem w Mołdawii służbowo, bez specjalnego przygotowania, teraz chciałem nadrobić i lepiej zrozumieć ten kraj. Kamil Całus nie jest pisarzem, jest analitykiem PISM, wypada mu pogratulować uniesienia tematu i napisania generalnie dobrej, ciekawej książki, która oscyluje gdzieś między esejem politycznym a reportażem ("biała seria" Czarnego to pojemna formuła). Bardzo mało dłużyzn (opisy historyczne), dobrze złapane kluczowe elementy składające się na obraz współczesnej Mołdawii, miejscami irytujące komentarze do interakcji z bohaterami książki. Co ciekawe, to chyba jedyna współczesna publikacja o Mołdawii mieszcząca się w spektrum reportażu, bardzo dobrze, że się ukazała.
Bardzo ciekawa pozycja dla osób które chciałby więcej się dowiedzieć o tym nieznanym u nas kraju chociaż leżącym zaledwie 300km od naszych granic. Bardziej ksiazka popularno-naukowa niż reportaż wiec trochę inna niż inne pozycje z tej serii.