Okazuje się, że fado to nie tylko melancholia. To także zemsta. Ponieważ w tym świecie wszystko ma swoją cenę, bo wszystko jest na sprzedaż, to także kwestia pieniędzy. A nawet miłości. Sprawdzając kolejnych podejrzanych detektyw przemierza miasto, które żyje przyszłością, choć nie jest w stanie wydobyć się z przeszłości. To miasto jest jak on. On też tkwi między dwoma światami. No i nie wie, co tak naprawdę łączy go z Aną Moreno...
FERNANDO SOBRAL iniciou-se no jornalismo no "DN/Jovem" do Diário de Notícias, tendo trabalhado em outros órgãos de comunicação social, como o Semanário, O Independente e Diário Económico. Foi chefe de redacção do Se7e. É jornalista do Jornal de Negócios e colaborador do Correio da Manhã e da Sábado. É autor dos livros Na Pista da Dança e Torre de Papel e co-autor de Barings, a História do Banco Britâncio que Salvou Portugal.
Gdy dostałam tę książkę, bardzo się ucieszyłam, bo portugalskie klimaty bardzo mnie kręcą, wiadomo. Niestety powieść Fernada Sobrala okazała się dla mnie niestrawna. To niby kryminał, w którym detektyw Manuel da Rosa próbuje rozwiązać zagadkę zabójstwa fadystki Marii de Lurdes. Młodej, pięknej kobiety, która występowała w jednym z lizbońskich barów. Ciało kobiety zostaje znalezione w wielkim apartamentowcu, w którym zajęte jest tylko jedne mieszkanie. Detektyw podejrzewa powiązania ze światem polityki i biznesu. Śledztwo rozpoczyna więc od ustalenia inwestora opuszczonego budynku oraz przyczyn budowy bloku, w którym nigdy nie wynajęto mieszkań. Jego poszukiwania doprowadzą go do kandydata na nowego burmistrza Lizbony, tajemniczej Mary Nubii prezeski firmy inwestycyjnej.
O samym Manuelu da Rosie nie dowiadujemy się wiele - w przeszłości był najemnikiem w Afryce, teraz mieszka z Aną Moreno, ale co go z nią łączy nie wiadomo. Cała książka opiera się na dialogach, naszpikowanych złotymi myślami. Niestety są to złote myśli w stylu Paula Coelho.
Jeśli spodziewasz się fajnych portugalskich klimatów, to się rozczarujesz. Kilka wzmianek o miejscach, jedzeniu, no i tytułowe fado, o którym jest jeden akapit. Jeśli myślałeś, że przynajmniej historia kryminalna Cię wciągnie - zapomnij. Tak, zamordowano fadystkę. A potem, w ostatnim rozdziale, odkryto mordercę. Ale pomiędzy tym są beznadziejne rozważania o polityce, pieniądzach i sensie życia, wypowiadane przez każdą z postaci nie wiadomo czemu, a detektyw nie prowadzi śledztwa tylko jakieś własne pseudodociekania. Nie ma to w ogóle sensu i dla kogoś, kto czytał i dobre, i słabe kryminały, to pid względem treści kompletbe dno. Szkoda, bo można było napisać klimatyczny kryminał o fado a powstało jakieś nie wiadomo co.