Yi Sang (1910-1937) – autor nieznany polskiemu czytelnikowi – jako pierwszy w historii literatury koreańskiej sięgnął po nowatorską technikę strumienia świadomości i podjął próbę wglądu w psychikę jednostki. Narrator jego opowiadań relacjonuje wydarzenia z własnej, subiektywnej perspektywy, przez pryzmat rozszczepionej jaźni, która odziera otaczającą go rzeczywistość z realności i konkretnej formy. Tworzy wycinkowy obraz świata, którego nie rozumie i nie potrafi zdefiniować. Zanurzony we własnym „ja” nie pojmuje działań ludzi go otaczających ani mechanizmów rządzących światem.
Kości dziecka są zbiorem jednych z najdziwniejszych literacko opowiadań (stawiających przed tłumaczem wyjątkowe trudności) z początku XX wieku na Dalekim Wschodzie.
Skrzydła (wyd. 1936) Spotkania i rozstania (wyd. 1936) Fantazmaty (wyd. 1938) Kości dziecka (wyd. 1937) Ostatnie godziny (wyd. 1937)
Kim Hae-Gyeong (hangul: 김해경, hanja: 金海卿, September 23, 1910 – April 17, 1937), also known as his pen name Yi Sang (hangul: 이상, hanja: 李箱) was a writer and poet who lived in Korea under Japanese rule.[1] He is well-known for his poems and novels, such as Crow's-Eye View (hangul: 오감도, hanja: 烏瞰圖) and Wings (hangul: 날개). He is considered as one of the most important and revolutionary writers of modern Korean literature.
3.7 Bardzo ciekawa forma. Całość to strumień świadomości człowieka dotkniętego kryzysem, który pochłania jego generację. Przyszłego samobójcy, męża, który nie do końca umie być człowiekiem a co dopiero przyjmować inne społeczne role. Osoby bardzo dysfunkcyjnej. Uwielbiam tą formę więc mimo totalnie abstrakcyjnych dla mnie przemyśleń, z którymi raczej się nie zgadzam nie mogę ocenić tego inaczej. To człowiek wychowany i umierający w zupełnie innych warunkach i kulturze niż ja i raczej nigdy nie będę w stanie dokładnie zrozumieć kontekstu. Jednak autor zapowiada się ciekawie
The first story is really good – very creepy and evocative. The others are about a man and his affairs with courtesans, bascially the same thing over and over again.
Intrygujący zbiór pięciu opowiadań wybitnego i ekscentrycznego koreańskiego prozaika oraz poety, Yi-Sanga (prawdziwe imię Kim Yŏng-ch’ang) tworzącego w latach 30. XX wieku. Znajdujący się pod silnym wpływem zachodniego modernizmu autor odważnie zrywa z odwiecznymi kanonami literackimi Korei silnie naznaczonymi wpływami mentalności konfucjańskiej. W centrum swej twórczości umieszcza własne "ja", czyniąc swoje utwory quasi-biograficznymi i poddając psychikę bohaterów (a też z pewnością i swoją) swoistej wiwisekcji. Dużo w tej prozie zagubienia, poczucia braku sprawczości, tyrani ślepego losu, nieumiejętności stawienia czoła wymykającej się z rąk rzeczywistości. Bohaterowie opowiadań przeglądają się w bliskich sobie osobach, sami zaklęci w okowach własnych umysłów. Naczelnym tematem jest tu zawsze "ja" w relacji do świata i świat w relacji do "mnie", bez względu na to czy mowa jest o próbie zaskarbienia sobie skrawków miłości drugiej osoby ("Ostatnie godziny") czy też o próbie zrozumienia porządku świata znajdującego się poza granicami wyznaczonymi skrajami kołdry stanowiącej zarówno bezpieczną przystań jak i dobrowolne (pytanie czy napewno dobrowolne?) więzienie ("Skrzydła"). Dużą zaletą publikacji jest esej Ewy Rymarzewskiej poświęcony twórczości i biografii Yi-Sanga, stanowiący posłowie do zaprezentowanego zbioru. Autorka umiejscawia twórczość pisarza w szerszym kontekście literackim Korei, dość szczegółowo omawia stosowane przez niego zabiegi formalne i wreszcie dostarcza bogatego tła biograficznego umożliwiającego zrozumienie wyboru określonych motywów fabularnych - podczas lektury opowiadań niektóre elementy fabuły wydawały mi się oczywistą fikcją, okazało się natomiast, że posiadały one swój odpowiednik w doświadczeniach autora.
Jest to proza wymagająca. Nastrój budowany przez autora jest przeważnie dosyć ponury. Bohaterowie nieustannie poddają siebie zabiegom autoanalizy. Gdzieniegdzie trudno jest zorientować się kim jest podmiot opowieści i w jakiej relacji pozostaje on do zaprezentowanych bohaterów. Jest to jednak twórczość intrygująca i jak na czasy swego powstania bardzo innowacyjna. Zaskakuje i zachęca do poznania kontekstów kulturowych, literaturoznawczych i biograficznych. Nie pozostawia czytelnika bez pytań, nie tylko w odniesieniu do przedstawionej fabuły ale także własnych przeżyć i refleksji na temat naszej relacji ze światem. Polecam.
W swoim opowiadaniu autor używa kontrastów pomiędzy tradycjami i nowoczesnością. Według mnie utwór napisany jest w koncepcji strumienia świadomości, ponieważ czytelnik zostaje ,,wrzucony" w środek wydarzeń bez większych wyjaśnień - ma niejako dostęp do najskrytszych myśli narratora, które nie są w żaden sposób uporządkowane. Narrator wydaje się być odrealniony, ponieważ nie orientuje się w tym, co dzieje się wokół niego - nie jest w stanie stwierdzić jaka jest godzina, czy pora dnia. Może to być odzwierciedlenie zmieniającej się rzeczywistości wokół samego autora, ponieważ utwór powstał podczas okupacji japońskiej. Zagubienie w czasie narratora może symbolizować zagubienie moralne i zatracenie tożsamości (np. narodowej). Narrator z jednej strony gardzi nowoczesnością, nazywa siebie samego pejoratywnie ,,modern boy'em", a z drugiej ścina włosy na krótko oraz używa anglicyzmów. Czytelnik może też poznać skomplikowany stosunek narratora do kobiet. Narrator poniża Yim za to, że nie jest dziewicą, jednak sam jej pragnie pomimo jej statusu mężatki. Pomimo negatywnego stosunku wobec samego siebie oraz myśli samobójczych, narrator, gdy T wkłada w jego dłoń wielki nóż, uważa siebie za ważniejszego od innych bohaterów, co widoczne jest przez proces myślowy, w którym najpierw myśli o zabiciu męża Yim, potem o zabiciu jej, a dopiero po tym o samobójstwie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Mimo mojej początkowej ogromnej niechęci do tej książki przez mizoginistyczne fragmenty muszę przyznać że całość ma piękny i bardzo oryginalny język. Dla fabuły tych opowiadań mówię : NIE ! Dla przekazu artystycznego i refleksji o życiu : TAK!!! Dlatego nikomu nie polecę tej książki ale ze względu na fakt że to też jest ciekawa perspektywa i pewien obraz społeczny lat '30 XX w. w Korei nikomu jej też nie odradzę. Pierwsze opowiadanie było dla mnie bardzo intrygujące i wiem że każdy może je zinterpretować totalnie inaczej. Dalsze mniej mi się podobały ponieważ wyczuwałam w nich ogromną powtarzalność. Jednak to co chyba najbardziej doceniam przekład wraz z przypisami oraz końcową notkę czy też raczej notę o Yi Sangu. Za tą fenomenalną pracę odpowiada Ewa Rynarzewska, której jestem za to bardzo wdzięczna !
Autor ostro odleciał, ale dawno tak dobrze nie bawiłam się czytając książkę. Sposob w jaki ukazani są ludzie, ich abstrakcyjne poglądy i podejście do rzeczywistości trafiają do czytelnika
Pięć krótkich opowiadań. Czy mi się podobały...nie wiem. Czytanie tego zbioru było intrygujące. Pierwsze opowiadanie "Skrzydła" bardzo przypadły mi do gustu. Reszta mnie jednak nie zachwyciła i nie zostaną mi w pamięci na długo.
Posłowie, które dotyczy życia autora i wydarzeń z jego autora bardzo mnie zainteresował. Możliwe że sięgnę po inne dzieła tego autora.
Bardzo staranne tłumaczenie dr hab. Ewy Rynarzewskiej, opatrzone przypisami i rzetelnym wprowadzeniem w twórczość Yi Sanga.
Proza niełatwa, wysmakowana, aluzyjna i przywodząca na myśl surrealistyczne eksperymenty z narracją pierwszoosobową. Wrażenie zagubienia w labiryncie obrazów potęgują jedynie wyłaniające się z oparów alkoholu sylwetki tajemniczych kobiet. Bohater funkcjonuje w społeczeństwie, którego zasady mu umykają, a przepaść między nim a drugim człowiekiem pogłębia piętno choroby, które jak ponura mara ciągnie się za nim i rzuca cień na podejmowane przedsięwzięcia.
„Pochyliłem się i zacząłem przyglądać złotym rybkom. Były bardzo ładne i wszystkie takie pełne życia: małe tryskały energią na swój mały sposób, a duże tryskały energią na swój duży sposób. Miło było na nie popatrzeć. W majowym słońcu złote rybki rzucały cień na dno akwarium. Ich płetwy przypominały powiewające na wietrze chusteczki. Próbując zliczyć wszystkie płetwy, zastygłem pochylony. Na plecach poczułem miłe ciepło.”
Wszystkie opowiadania stanowią pewnego rodzaju strumień świadomości, rozliczanie się bohatera w swoich relacjach z ludźmi, głównie z kobietami. Z perspektywy czasu pamiętam tylko jedno opowiadanie i przyznam, że w całości ten zbiór zupełnie mnie nie porwał. Najwyraźniej strumienie świadomości koreańskich pisarzy z początku XX wieku nie są dla mnie, a ich twórczość nie pozostaje zbyt długo w mym sercu. Więcej na blogu: https://jedenakapit.blogspot.com/2020...