Indonezja opisana głównie przez pryzmat specyficznych lokalnych społeczności. Trochę tak jakby Polskę opisać przez pryzmat górników, Górali i Kaszubów.
Opisy społeczności żyjących w dżunglach i pracujących w wulkanach zajmują ok. 70% książki. Najbardziej podobało mi się to 30% dotyczące historii i informacji opisujących Indonezję kompleksowo.
Czy warto czytać? Zależy czy chcesz więcej dowiedzieć się o "indonezyjskim Kowalskim" czy lepiej zrozumieć najbardziej charakterystyczne społeczności.
Myślałam, że to reportaż o kraju, a to reportaż podróżniczy, więc trochę źle się nastawiłam. Jednak wciąż nie uważam, że to dobre przedstawienie Indonezji. Autor bardzo skupia się na ciekawostkach, rzeczach, które w samej Indonezji pewnie występują sporadycznie, przedstawiając je jako reprezentację kraju.
Książka ciekawa, u mnie zostanie prawdopodobnie w pamięci na dłużej. Oczywiście nie można objąć kraju wielkiego jak Europa i 100x bardziej zróżnicowanego na ok. 380 stronach, ale autor stara się nie używać zbyt dużych skrótów myśliwych, aby wszyscy, również ci którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z Indonezją, mogli go zrozumieć.
Cieszy mnie brak dłuższego pochylania się nad miejscami mocno obleganymi przez turystów. Nie występuje w niej również, według mnie, wartościowanie kto żyje lepiej, a kto gorzej.
Przeczytałem zwiedzając Jakartę. Książka oddaje klimat Indonezji, czyli miejsca, którego tak szybko nie da się zrozumieć. Na samą Jakartę autor poświęcił kilka stron i słusznie bo to nie Paryż i rozległe miasto jest kontrastowo jednolite: slums obok wieżowca, trochę kolonialnych budynków i harmider. Kusi zobaczyć pozostałe wyspy, choć, czego książka nie ukrywa, Indonezja jest dla tych co nie przejmują się zbytnio i higieną i konwenansem i chyba niczym.
1,75 ⭐️Nie tego się spodziewałam, nie jest to książka która jest dobra. Mam wrażenie, ze jest napisana z perspektywy takiego „polskiego Janusza”. Dodatkowo lektor z audiobooka bardzo nie pasował do rodzaju książki.
Mi się książka bardzo podoba. Indonezja jest krajem kontrastow i wielu różnych kultur i religii. Cieszę się że książka nie skupiła się głównie na najbardziej znanych aspektach Indonezji a pokazała różne jej oblicza
Książka - "Wyspy niepoliczone: Indonezja z bliska", przybliża nam fascynujący kraj znajdujący się niemalże na drugim krańcu ziemi. Indonezja ukazana z całym swoim niesamowitym bogactwem krajobrazów, tradycji, wierzeń, kultur to kraj niezwykle różnorodny i pełen kontrastów. Jawa będąca najgęściej zaludnioną wyspą świata jest domem dla 145mln Indonezyjczyków i to jej mieszkańcy w największym stopniu wyznaczają kierunek rozwoju kraju. To w Dżakarcie, stolicy państwa i jego politycznym centrum wykuwano wspólną tożsamość mieszkańców około 17 tys. indonezyjskich wysp. Dokładnej liczby wysp nie sposób ustalić, wiele z nich jest niezamieszkałych lub pojawiających się tylko okresowo. A wspólna tożsamość w początkach istnienia państwa nie była wcale sprawą przesądzoną o czym świadczyć mogą chociażby ruchy separatystyczne Papuasów po dziś dzień kwestionujących własną przynależność do indonezyjskiego państwa.
Autor książki wspomina o kluczowych wydarzeniach historycznych charakteryzując Indonezję zbiorem ciekawostek na jej temat, skupiając się zaś przede wszystkim na opisie wrażeń z dwóch podróży po kraju, które wraz z żoną Wandą oraz grupą przyjaciół odbył w latach 2013 oraz 2017. Położony w Pacyficznym Pierścieniu Ognia kraj jest miejscem gdzie życie toczy się w cieniu nieustannego zagrożenia możliwym wybuchem jednego ze 129 aktywnych wulkanów. Erupcja wulkanu Krakatau w roku 1883 pozostaje największą nowożytną erupcją wulkanu, przypominając o potędze natury. Powstały po wybuchu Anak Krakatau (dziecko Krakatau) był celem podróży autora w roku 2017 zaledwie na kilkanaście miesięcy przed jego eksplozją w grudniu 2018 roku. O bogactwie przyrodniczym Indonezji stanowią także ogromne obszary dziewiczej dżungli, kurczące się jednak nieustannie wskutek działalności człowieka. W największym stopniu występujące jednak wciąż na Borneo i Nowej Gwinei. Nie sposób nie kojarzyć Indonezji również z endemicznymi gatunkami - orangutanem z Borneo i waranem z Komodo. Zamieszkujące zaś te niedostępne obszary ludy Dajaków, Papuasów i wielu innych plemion wciąż pielęgnują tradycje przodków. Wstrząsający był dla mnie zapis starć plemiennych, do których doszło ostatnio w roku 2001 na Borneo pomiędzy plemieniem Dajaków a ludnością napływową z Madury, opisywał je również Sergiusz Prokurat w książce - "Archipelag znikających wysp". Na temat książki można by tak pisać jeszcze długo zamiast tego jednak by nie odbierać lekturze smaku przygody zachęcam do sięgnięcia po nią i samodzielnego jej odkrycia.