Rita to druga część futurystycznej antyutopii z cyklu Bardo. W komiksie ponownie zanurzamy się w rzeczywistość miasta "bez końca", gdzie wymarła roślinność, giną ostatnie gatunki zwierząt, a jedzenie zastąpiły chemiczne pigułki.
Czy jest szansa na ocalenie świata skażonego przekleństwem bezpłodności? Czy despotyczne rządy Naczelnego mają rację bytu, a eksperymenty doktora Majnda zmierzają ku życiodajnym rezultatom? Wreszcie czy Stolp wyjaśni trapiącą go zagadkę?
Jeśli chcecie znaleźć odpowiedź na te i inne pytania, sięgnijcie po Ritę, która jest kontynuacją Stolpa.
Ta lektura to wejście do dobrze znanego z popkultury świata tuż przed zagładą. Świata pełnego sprzeczności, w którym rządzi klasa uprzywilejowana. Świata moralnej zgnilizny, taniej rozrywki, destrukcyjnych technologii i chęci zaspokojenia mas. Jednocześnie świata jako organizmu pozbawionego najważniejszych organów. Nie ma już praktycznie roślin, giną na potęgę gatunki zwierząt, człowiek ma wielki problem z płodnością. To po części przerażające cyberpunkowe szaleństwo, po części postapo i noir, a na dodatek całość jest formą hołdu dla Słupska.
Podoba mi się sposób opowiadania i to jak autorzy niespiesznie odkrywają kolejne elementy układanki. Trzeba podejść do tego ze świadomością, że twórcy nie wykładają wszystkiego na stół od razu, raczej bawią się w tropy, generują domysły, chcą sprawić, by twój mózg jakoś sobie poradził z lukami w fabule i ogarniał to całościowo. Z czasem coś zaczyna się układać w spójną historię (najbardziej chyba w trzeciej części), ale wiadomo, że to taka opowieść, która zostawi cię w finale z wieloma pytaniami.
Uwielbiam stronę graficzną. Nie od dziś wiadomo, że Stefaniec jest najlepszy, gdy odlatuje w psychodeliczne i narkotyczne rejony i tym razem również nie zawodzi. Ekspresjonistyczne zapędy i eksperymenty z formą są zresztą najmocniejszą stroną „Tetralogii”, która jest jednocześnie dziełem niezwykle pojemnym, pełnym odniesień do literatury, filozofii oraz cytatów z decydentów tego świata. To się wiąże bezpośrednio z językiem cyklu, który w wielu momentach jest bardziej językiem przypowieści niż czegokolwiek innego.
Obawiałem się, że mnie doniosłość i skala przedsięwzięcia przygniecie, ale finalnie dostałem jedną z najważniejszych polskich opowieści komiksowych ostatnich lat. Koniecznie w skupieniu
Zdecydowanie szybsza lektura. Prawdopodobnie pewien stopień znajomości świata pomógł, ale mam wrażenie, że łuk narracyjny był też wyraźniejszy (jasny cel, zagrożenie i stawka) przez co opowieść płynęła. Trochę nie wiem, dokąd to teraz zmierzy, bo finał przypomina trochę dziwny cliffhanger, a to przecież dopiero połowa, ale zachęciła mnie to do szybkiego sięgnięcia po "Rege", więc chyba wszystkie boxy odhaczone.
Nadal dziwne. Nie do końca wszystko rozumiem, bo za dużo tu chaosu, a postacie są do siebie podobne i trochę się mieszają. Jeśli lubicie abstrakcję, śmiało.