Jak to – ja alkoholiczką? Przecież mam pracę, w której jestem szanowana, świetnie zarabiam, moje dzieci uczą się w elitarnej szkole, którą sama opłacam. Jednak na spotkaniu AA okazuje się, że wszyscy kiedyś byliśmy w tym miejscu. — Ilona Montana
Statystyki są zastraszające – codziennie w Polsce sprzedawanych jest 3 mln tzw. małpek, a Polacy piją więcej niż w okresie PRL-u.
Alkohol. Piekło kobiet Moniki Sławeckiej ukazuje portret Polek, które zmagają się z chorobą alkoholową. Są wśród nich kobiety znane i nieznane, aktorki i pielęgniarki, dyplomatki i sprzedawczynie. Łączy je jedno: uzależnienie.
Autorka wraz z bohaterkami rozmów zapraszają czytelnika w intymny świat doświadczeń, przeżyć i trudnych emocji, które bywają zarówno przyczynami alkoholizmu, jak i jego konsekwencjami.
Szczere wyznania kobiet dotkniętych nałogiem i tych, które próbują im pomóc, pozwalają odnaleźć odpowiedź na pytania, które nie zawsze chcemy sobie zadawać.
Gdzie leży granica? I co możemy zrobić, jeśli ją przekroczymy?
Brutalnie szczera i zwięzła opowieść o wstydzie. W książce pada zdanie, że "żyjemy w kulturze picia", ale alkoholizm kobiet jest ukryty, więc może tak naprawdę żyjemy w kulturze wstydu?
Alkohol towarzyszy człowiekowi od wielu pokoleń i jest dla nas czymś naturalnym. Często kojarzy się z celebrowaniem sukcesu, dobrą zabawą, relaksem czy spotkaniem towarzyskim. Nikt nie dziwi się, że przy tych okazjach sięga się po jakieś piwo, wino czy mocniejszy alkohol. Spokojnie można już określić picie alkoholu przy takich okazjach naszą kulturową tradycją, którą obserwujemy od najmłodszych lat, by z czasem wprowadzić ją do naszego dorosłego życia. Oczywiście mamy osoby, które nigdy nie piją i nigdy nie popierają spożywania nawet małych ilości alkoholu, są też osoby, które nie mogą bez niego żyć i dzisiaj właśnie o tej drugiej grupie ludzi, lecz w ujęciu niekonwencjonalnym, ponieważ nie będzie mowy o uzależnienie ogólnie tylko o uzależnieniu kobiet od alkoholu.
Zdecydowałam się zapoznać z tą książką w ramach mojego postanowienia, by skupiać się na tematach mało mi znanych i ważnych dla społeczeństwa. Alkoholizm wśród kobiet wydaje się być niezmiernie ważnym problemem, dlatego z olbrzymim zainteresowaniem sięgnęłam po tę pozycję. Pragnęłam usłyszeć coś więcej o istnieniu tego zjawiska i przede wszystkim usłyszeć głosy kobiet, które bezpośrednio są związane z nim. Wydawało mi się, że to już czas, by mówić o tym głośno. Przeczytanie tego reportażu utwierdziło mnie w tym przekonaniu.
Na początku powiem kilka słów o samej koncepcji książki i jej układzie. Pierwsze strony to krótki, ale za to bardzo treściwy wstęp autorki, która tłumaczy, dlaczego zdecydowała się napisać tę pozycję literacką. I właśnie już od tego wstępu zaczynają się emocje ciężkie i konieczne do przetworzenia. W tym momencie widać również skromność samej pisarki, ponieważ zamiast wychwalać swoją książką, pokazuje, że to jedno z możliwych źródeł, by zobaczyć i zrozumieć problem. Podaje ona listę filmów i książek, które według niej są godne uwagi, żeby pogłębić ten temat. Bardzo doceniłam ten ukłon w stronę innych twórców, gdyż mam teraz przed sobą wiele kolejnych czytelniczych planów, a za sobą emocjonalny i poważny zbiór wywiadów. W "Alkohol. Piekło kobiet" znajdziecie całą gamę wywiadów z kobietami, które na własnej skórze poznały, co to znaczy być uzależnionym od alkoholu. W końcowych wywiadach możemy też przeczytać opinię specjalistów, którzy dążą do jak najszybszej i efektywniejsze pomocy w tym zakresie.
Wśród rozmów panuje niesamowita różnorodność, ponieważ mamy przed sobą kobiety w bardzo różnym wieku, wywodzące się z różnych środowisk, o różnych pozycjach społecznych i przede wszystkich o bardzo odmiennych historiach. Ta możliwość spojrzenia na problem alkoholowy z wielu perspektyw uświadamia, jak bardzo jest to temat tabu w Polsce i jak wiele niesie ze sobą cierpienia.
Sama koncepcja tej książki jest niesamowicie ważna, ponieważ nie ma co tuszować – w Polsce jest to temat mało medialny i często unikany. Mamy wpojone przekonania, że kobietom nie wypada się upijać i mieć styczność z alkoholem. Przy czym jest on podawany z każdej możliwej strony i tutaj odmawiać też nie wypada, bo często ta decyzja może wbrew pozorom nieść ze sobą negatywne skutki. Pora otworzyć oczy i przyznać, że nie tylko mężczyźni i pojedyncze kobiety zmagają się z alkoholizmem – problem jest o wiele większy.
Myślę, że każdy czytelnik, sięgając po tę książkę, zdaje sobie sprawę, że przed nim emocjonalna i wycieńczająca podróż do cierpienia, przemocy i samotności. Każda z kobiet, która zgodziła się na rozmowę z autorką, ma swoją niepowtarzalną historię, gdzie najczęściej dominuje smutek i trauma. W tej chwili można tylko przypomnieć, że człowiek jest wypadkową różnych wydarzeń i zamiast potępiać, lepiej zadać pytanie dlaczego. Czytanie tych dyskusji w dziwny sposób hipnotyzuje i ciągnie, by poznawać je dalej, mimo wielkiej dawki negatywnych emocji. Po prostu taki rodzaj szacunku należy się tym kobietom. Być może zrozumienie ich sprawi, że w przyszłości zdołamy komuś pomóc lub samemu sobie.
Z bardziej merytorycznej strony muszę oddać też hołd Monice Sławeckiej, która wykazała się dużymi umiejętnościami w komunikacji poprzez zrozumienie, cierpliwość i szacunek. Potrafiła poprowadzić rozmowę płynnie, ale pamiętając, że jej rozmówczynie to kobiety po przejściach i wielu cierpieniach, ale też zarazem niezwykle odważne i godne podziwu osoby. Znalazły w sobie na tyle siły, by szerzyć wiedzę na temat alkoholizmu wśród kobiet, mimo że niektóre z nich nadal borykają się z tym problemem.
"Alkohol. Piekło kobiet" to pozycja niezwykle wartościowa i godna uwagi każdego czytelnika – niezależnie od płci. Po jej przeczytaniu mam wrażenie, że ładunek emocjonalny, cierpliwość i głębszy obraz na przyczyny i mechanizmy uzależnienie mogą coś zmienić i dać szansę na psychoedukację i pomoc osobom uzależnionym.
Książka „Alkohol Piekło kobiet” - z pozoru składają się na nią rozmowy z trzeźwymi alkoholiczkami, które opowiadają o piekle uzależnienia z perspektywy leczenia lub po jego zakończeniu. Ale tylko z pozoru, bo ma w sobie dużo więcej i jest o czymś więcej.
Rozmówczyniami Autorki są zarówno kobiety młode, jak i dojrzałe. Zarówno majętne, jak i żyjące skromnie. Zarówno znane, jak i zupełnie anonimowe. Część przedstawia się prawdziwym imieniem i nazwiskiem, a część ukrywa za pseudonimami. Autorka traktuje je dokładnie tak samo - wysłuchuje ich opowieści, współdzieli ich emocje i daje przestrzeń, której w przestrzeni publicznej na ich szczerą wypowiedź bardzo brakuje.
Spodziewałam się wielkiej przestrogi i trochę tak jest. W tej książce przestroga ta płynie jednak z ust zarówno kobiet, które zakończyły już leczenie, jak i tych, które zdecydowały się zabrać głos dalej używając alkoholu. Jedna z nich nie dożyła nawet premiery tej książki. I to w tym tkwi siła tej opowieści - dzięki takim zróżnicowaniu bohaterek, tak różnym ich stanie i tak odmiennej perspektywie reportaż Autorki ma w sobie tę autentyczność, unikatowość i siłę rażenia.
Książka Moniki Sławeckiej dużo uświadamia, zostaje z czytelnikiem na dłużej i ukazuje w wyjątkowy sposób, jak w świetle uzależnienia wszyscy są równi. Ta opowieść zostanie ze mną na długo.
" [...] Alkoholizm jest najbardziej demokratyczną chorobą — nie patrzy na wykształcenie, stan posiadania, pozycję społeczną — uzależnia każdego! [...]"
Wszyscy mówią, że alkohol w nadmiarze szkodzi. A czy my wiemy, ile tak naprawdę wynosi nadmiar alkoholu we krwi? Czy codziennie jeden kieliszek wina do obiadu lub kolacji jest ok? A może to już jest nadmiar? Czy wiecie, ile czasu po jego spożyciu rozkłada się w naszym organizmie i niesie ze sobą spustoszenie? Po przeczytaniu najnowszego reportażu "Alkohol. Piekło kobiet" autorstwa Moniki Sławeckiej jestem wstrząśnięta i przerażona. Każdy z nas myśli, że po wypiciu alkoholu czeka nas jednodniowy kac i sprawa załatwiona. Nic bardziej mylnego. Alkohol niesie ze sobą powolną śmierć. Niesie spustoszenie co najmniej przez sześć tygodni po jego spożyciu. Szok, prawda? Pijąc alkohol, pamiętajcie o tym. Monika Sławecka w swojej książce skupiła się na kobietach, które miały problem z tą używką. Obecnie są alkoholiczkami w trakcie spoczynku. Cieszę się, że po upadku na samo dno zrozumiały, do czego zmierzają, otrząsnęły się i codziennie walczą o swoje lepsze jutro. Niestety, nie każda kobieta wyszła z tego w całości. Ich historie wchodzenia w ten nałóg były dla mnie wstrząsające. Czytając je, miałam mokre oczy. Czułam, jak życie je przytłaczało i jedyne ukojenie widziały w alkoholu. Boli mnie, że otoczenie patrzyło na życiowe upadki tych kobiet i niestety nie zawsze wyciągało swoje pomocne dłonie. A jak same mówiły, pomoc kochającej osoby i rodziny jest bardzo ważna w wyjściu z tego nałogu. Nie mając przy sobie nikogo kochającego, można szybko stracić życie. Jeżeli widzicie, że w waszym otoczeniu jest ktoś, kto pije non stop i jest w tak zwanym alkoholowym cug, pomóżcie mu. Nie odtrącajcie go. Pogubione osoby zasługują na naszą uwagę i zawrócenie ich na prawidłowe tory. Pamiętajcie od picia codziennie jednego kieliszka wina, wódki czy jednej butelki piwa zaczyna się popadać w alkoholizm, który jak wiecie, jest śmiertelną chorobą. W tej książce wypowiada się mnóstwo kobiet. Ich doświadczenie powinno was otrzeźwić i zmusić do głębokiej refleksji. Pijąc alkohol, pomyślcie o nich i o tym, co może was spotkać. Znalazłam tutaj także kobiety, które są dziećmi alkoholików. Picie rodziców miało destrukcyjny wpływ na przyszłe ich życie. Pijąc do utraty świadomości, pamiętajcie, że na to wszystko patrzą wasze dzieci. To jest przerażające. Po alkoholu puszczają wszystkie hamulce i kobiety, nie kontrolują swojego zachowania, a co za tym idzie, nie stawiają oporów i często dochodzi do gwałtów i niestety niechcianych ciąż. Będąc w ciąży, pamiętajcie o abstynencji alkoholowej. To ważne dla zdrowia waszych przyszłych maluszków. Nawet 1 kieliszek czerwonego wina może mieć dla nich fatalne skutki. Na końcu książki "Alkohol. Piekło kobiet" znalazłam wstrząsające, otrzeźwiające i dające do myślenia opowiadanie. Nie mogłam się po nim pozbierać. Płakałam jak bóbr. Brawa dla Moniki Sławeckiej za wywołanie u mnie tak silnych emocji. Tego było mi trzeba. Jeżeli macie problem z alkoholem, to nie bójcie się prosić o pomoc. Zasługujecie na to, żeby odzyskać wasze dawne życie.
Moim zdaniem, ta książka powinna trafić do młodzieży i osób dorosłych. Kto wie, może dzięki niej uda się komuś ocalić życie i uratować go od upadku na samo dno.
ALKOHOLIZM — to choroba śmiertelna! Warto zapamiętać i leczyć póki czas.
Czy wiedzieliście, że wypijając taką samą ilość alkoholu, więcej we krwi będzie miała go kobieta niż mężczyzna? Nie martwcie się. Też tego nie wiedziałam. Ta książka otworzyła mi oczy.
Boli mnie, że alkoholizm kobiecy jest tematem tabu. O tym się nie mówi. Dziękuję autorce, że zwróciła swoją uwagę na ten problem.
Zostawię was z pytaniem: Dlaczego bardziej przerażający jest widok pijanej kobiety niż pijanego mężczyzny?
Alkoholizm temat często przemilczany, bagatelizowany, a zupełnie niesłusznie. Sławceka bezpardonowo ukazuje, jak w Polsce alkoholizm się zadomowił i stał się naturalną rzeczywistością.
Jeśli miałabym powiedzieć, jaka jest ta książka, to chyba nad słowem „alarmująca” wybija się „intymna”, ponieważ takie właśnie są wyznania bohaterek. Kobiet z różnych profesji, z różnych warstw społecznych, a jednak posiadających wspólny mianownik, a jest nim dewastujący wpływ alkoholu. Zagłębiając się w te historie, poznawałam nie tylko efekt finalny, jakim są skutki uzależnienia, ale także ich przyczyny. Właśnie takie przedstawienie problemu sprawiło, że książka była w jakiś sposób osobista, a nie tylko bezosobowym nakreśleniem problemu.
Ten reportaż przy tak ciężkim ładunku emocjonalnym mnie sprowokował bardziej niż się spodziewałam do rozważań, zadawania trudnych i niewygodnych pytań, jak chociażby - Gdzie leży granica między akceptacją a patologią? Autorka nie odpowiada na te pytania, a bardziej zachęca do refleksji nad aktualnym stanem rzeczy i kondycji społeczeństwa. Mam też takie wewnętrzne przekonanie, że ta książka ma w sobie coś z manifestu apelującego o konieczność zmian.
Nie sposób, żebym nie wspomniała o tym co jest moim zdaniem główną siłą tej lektury, a mianowicie szczerość, która oprócz tego, że nadaje reportażowi emocjonalny wydźwięk. To dostarcza także wielu cennych informacji. Autorka wielokrotnie posiłkuje się danymi statystycznymi, co dodatkowo uwiarygadnia przedstawiane historie.
„Alkohol. Piekło kobiet” to dla mnie trochę odezwa do sumienia czytelnika, ponieważ ukazuje dramatyczne i intymne ludzkie historie, które w połączeniu z twardymi danymi muszą oddziaływać na człowieka. Niech dramatyczna rzeczywistość innych będzie przestrogą i bodźcem do refleksji, bo żeby dostrzegać problemy, trzeba je zrozumieć, a swoją pracą Sławecka zdecydowanie to ułatwia.