Akcja „Wisła” to wciąż niezamknięty rozdział polskiej historii. Bolesny, drażliwy, niewygodny. Kwestią przymusowych wysiedleń Ukraińców z południowo-wschodniej Polski zajmowali się i wciąż zajmują uczeni, publicyści i politycy. Dlaczego zastosowano zbiorową odpowiedzialność wobec blisko stu pięćdziesięciu tysięcy obywateli polskich narodowości ukraińskiej? Nazwano ich bandytami, wrogami Polski Ludowej. Nawet tych, którzy mieli zaledwie kilka lat lub byli stojącymi nad grobem starcami.
Reportaż Krzysztofa Potaczały ukazuje różne odcienie zbrojnego konfliktu ukraińsko-polskiego na rubieżach Rzeczypospolitej. Autor dotarł nie tylko do intrygujących dokumentów, lecz przede wszystkim do uczestników wydarzeń.
Polacy i Ukraińcy – krewni i dawni sąsiedzi – byli milicjanci, funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa i żołnierze opowiadają, jak wyglądało wówczas ich życie i przed jakimi stawali wyborami. Te relacje stanowią niezwykłe świadectwo czasów bratobójczej wojny, pokazują, że żadna ze zwaśnionych stron nie miała czystych rąk.
Operacja „Wisła” nie zakończyła się wraz z wypędzeniem na Ziemie Odzyskane Ukraińców i mieszanych rodzin ukraińsko-polskich – trwa w przekazywanej z pokolenia na pokolenie pamięci. To wspólna pamięć Polaków i Ukraińców, choć w dużej mierze rozumiana i odczuwana inaczej; nacechowana nieufnością, pretensją i niechęcią do wybaczenia win.
Ale nadzieja na pojednanie nie gaśnie.
Krzysztof Potaczała – dziennikarz, reporter. Publikuje w prasie regionalnej i ogólnopolskiej. Do tej pory wydał: KSU – rejestracja buntu, Bieszczady w PRL-u (trzy tomy) i To nie jest miejsce do życia. Stalinowskie wysiedlenia znad Bugu i z Bieszczadów. Mieszka w Ustrzykach Dolnych.
Książka napisana z powołaniem się na fakty, dużą ilością źródeł i z poszanowaniem świadków wydarzeń. Autor zachwouje balans pomiędzy cytatami z epoki, świadectwami osób, które przeżyły akcję „Wisła” oraz własnymi komentarzami. Narrator stroni od oceny, stara się obiektywnie przedstawić fakty i pozostawia je do oceny przez czytelnika. Lektura jest miejscami ciężka ze względu na ogrom zbrodni i cierpienia... Z trwogą podróżowałem palcem po mapie Bieszczadów, odkrywając nieistniejące już wioski i historie ich niegdysiejszyh mieszkańców. Książka bardzo ważna i potrzebna, otwierająca oczy na bezwzględną politykę władz PRL, brutalność bojówek UPA i cierpienie ludzkości cywilnej, żyjącej w tych krainach od wieków i rzuconej w młyny wielkiej historii.