Jump to ratings and reviews
Rate this book

Ostatnia godzina

Rate this book
Wezuwiusz powoli budzi się ze snu i zaczyna kasłać gorącym pyłem, zapowiadając potężną erupcję. W Australii dochodzi do zdumiewających i niebezpiecznych zmian klimatycznych. Nad Amsterdamem zbierają się czarne chmury – straszliwa burza zdaje się zwiastować nieuchronny koniec świata.

W jej trakcie spotykają się dwie nietypowe osobowości. Mercy to poukładana lekarka i wrażliwa idealistka, Alex jest niepokornym pragmatykiem, za którym ciągnie się brzydki cień skomplikowanej przeszłości. Oboje woleliby wierzyć, że wpadli na siebie przez czysty przypadek, niestety dość szybko orientują się, że ich losy splotła ze sobą potężna siła, której natury i całkowitej skali nie znają i nie rozumieją. Wiedzą jednak, że stali się ścisłymi częściami niezwykłego i fatalnego procesu, w którym żywioły szaleją, a kula ziemska zmienia się nie do poznania i nie wiadomo, czy przetrwa, czy przepadnie na zawsze... Historia świata pisze się dosłownie na oczach Alexa i Mercy – tu i teraz, w bieżącej chwili.

Nadciąga moment ostatecznej próby – wszystko wskazuje na to, że wybór pomiędzy potępieniem a zbawieniem leży właśnie w rękach Mercy i Alexa, a stawką w tej groźnej rozgrywce są ich własne dusze. Ryzyko jest olbrzymie, a zwycięstwo obłąkańczo niepewne. Wrogowie nie śpią, zdrowy racjonalizm nie wystarczy, czas ucieka i każda godzina może być tą ostatnią...

660 pages, Paperback

First published March 12, 2020

37 people are currently reading
1313 people want to read

About the author

Anna Bartłomiejczyk

4 books199 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
119 (11%)
4 stars
323 (31%)
3 stars
361 (35%)
2 stars
160 (15%)
1 star
67 (6%)
Displaying 1 - 30 of 167 reviews
Profile Image for Annathea.
390 reviews49 followers
October 19, 2020
Skończyłam I Mam Zdanie, ale jest pierwsza w nocy, więc napiszę je jutro.

Mogłabym napisać bardzo zjadliwą recenzję. Bo w książce zawodzi wszystko, reasearch (Szechina nie jest anielicą, wybuchem Wezuwiusza przejmowaliby się bardziej mieszkańcy Neapolu niż Rzymu, a zatonięcie Australii oznacza takie podniesienie wód na świecie, że akcja nijak nie mogłaby się dziać w Amsterdamie), kreacja bohaterów (co najmniej dwie osoby są zbędne, a pozostałe nie rozwijają się w żaden sposób), atmosfera (tej tu zupełnie brak). Byłabym skłonna to wybaczyć, gdyby powieść oferowała wartką akcję i wysoką stawkę, ale nie oferuje. Co brzmi paradoksalnie, biorąc pod uwagę, że to powieść o końcu świata.

Ale tak naprawdę, ta powieść nie powinna się ukazać, bo technicznie nie jest gotowa. Gdyby wyciąć wszelkie powtórzenia, inaczej rozłożyć napięcie i napisać bohaterom prawdziwe wątki, to byłaby dobra rzecz.
Profile Image for roserlynch.
123 reviews46 followers
April 14, 2020
Jak dla mnie przeciętniak.
Nie uważam, aby ta książka zasłużyła na całkowite nie, ale również nie czuję w środku by dać jej więcej niż naciągane 3.
Czytając polecajki oraz sam opis szykowałem się na postapokaliptyczna historie o zakończeniu świata, gdzie panować będzie chaos.
Zabrakło mi właśnie chaosu oraz budowania napięcia związanego ze: „Świat się kończy, musimy coś zrobić”.
Aktualny wirus panujący na świecie wywołuje więcej niepewności i wstrząśnięć, niż koniec świata właśnie w tej książce.
Brak paniki oraz ludzi, którzy odchodzą od zmysłów i robią naprawdę nieprawdopodobne rzeczy.
•—_—•
Jest tutaj wiele fragmentów, które dowodzą, że cała ta „chaotyczna otoczka” odbywa się wyłącznie w ekranach naszych bohaterów, rzadkie opisy zmian świata, runięć różnych zabytków etc. znajdziemy w większości tam.
Okej, dalej.
Jooane to jedna z najbardziej irytujących sióstr jakie znam, a jej zdrobnienia oraz tekściki doprowadzają do zażenowania.
Mercy, początkowo miała potencjał, podobał mi się jej sposób myślenia, no i w końcu spotkałem bohaterkę, która jest PSYCHOLOGIEM. Potem zacząłem wątpić w jej zdolności „psychologiczne”, bo sama łatwo nabierała się na wiele rzeczy i jej naiwność buchała ciepłem w moją twarz.
Alexander - zacznijmy od tego, że uuuuwielbiam „mroczne” postaci, które zamiast serca trzymają w środku kamień, momentami przypominał mi Victora z Vicious, ale to może być moje osobiste porównanie.
Dalsze postacie rozmywały mi się na papierze, nie czułem potrzeby, ani w żadnym stopniu nie związałem się z nimi.
Na plus idzie Knox, fragmenty z nim były najciekawsze
Końcówko, żadna z nich nie skradła mi serca, a gdy umiera X, czytam dalej bez jakiejkolwiek reakcji.
———•———
Jeżeli chodzi o całokształt, moim zdaniem można by uciąć większość zbędnych fragmentów i zrobić z tej Książki 460 stron. [TROCHE SPOJLER⚠️] Sam pomysł na „drugie ja” w tym przypadku demony mieszkające w naszym ciele kupił mnie bardzo, motyw Aniołów i Demonów oraz stworzenia świata dostaje ode mnie milion+++. Całość jest logiczna, większość się pokrywa, ale kiedy przeczytałem pod koniec, gdzie wali się cały świat, a główni bohaterzy oglądają sobie w najlepsze ulubiony serial, miałem takie, yyyyyy co?
Chce zaznaczyć, ze to pierwsza taka książka POLSKICH autorek, którą przeczytałem i na tle innych Polskich tworów ta książka wypada naprawdę dobrze.
____________
Zakończenie.
Z A W I O D L O mnie totalnie.
Ale o tym nie będę pisać.


Na koniec chce pogratulować dziewczynom wydania książki, wiadomo - pierwsze, nie zawsze są najlepsze, a konstruktywne opinie pomogą w minimalnym stopniu.
Osobiście często wymieniam zdania na stories czy to z Anią, czy Martą.
Wiem, że muszę to napisać, bo niektórzy nie zrozumieją.
Jest to tylko i wyłącznie moja opinia.
Opinia KSIĄŻKI, nie autorek.
Profile Image for come book.
32 reviews8,296 followers
March 15, 2020
Reread. Nadal dobra! Nadal uwielbiam!
Profile Image for słomka.
259 reviews987 followers
March 7, 2020
„Ostatnia godzina” to jeden z najbardziej wyczekiwanych debiutów 2020 roku. Jako jedna z osób, która miała przyjemność zapoznania się z jej treścią wcześniej postanowiłam trochę głębiej rozpisać się na jej temat. Nie można ukryć, że jest to pierwsza tego typu książka w Polsce, która napisana jest przez członkinię książkowej strefy Youtuba. Ci, którzy śledzą poczynania Autorek na tym znanym portalu wiedzą, że znane są one z dociekliwych, szczegółowych i profesjonalnych recenzji i dlatego tym bardziej ta książka jest taka intrygująca.
Warto zaznaczyć, że trudno tę książkę skategoryzować jeśli chodzi o grupę odbiorców oraz gatunek. Na pewno nie polecam ich dla najmłodszych, bowiem zawiera ona w sobie elementy brutalności. Jednakże poza tym faktem uważam, że „Ostatnia godzina” jest bardzo uniwersalna i spodoba się zarówno młodzieży, jak i osobą z większym życiowym doświadczenie. Uważam, że gatunkowo najbardziej klasyfikuje się do literatury fantasty, ale nie brakuje w niej elementów si-fi, a nawet kryminalnych.
Akcja „Ostatniej godziny” odgrywa się w naszym realnym świecie, jednak sytuacja na Ziemi nie jest już taka kolorowa. Wybuchy wulkanów, susze, tornada, trzęsienia ziemi i powodzie powodują, że nikt już nie czuje się bezpiecznie. Ludzie opuszczają swoje domy szukając bezpiecznego schronienia, a jednym z nich wydaje się być Amsterdam, gdzie rozgrywa się większa część fabuły tej książki. W tych niesprzyjających okolicznościach poznajemy naszą dwójkę bohaterów – Alexa i Mercy, którzy spotkają się w samym centrum burzy, która dla niektórych jest objawem Armagedonu. W wyniku tego spotkania ich losy się ze sobą łączą i chcąc, czy nie muszą ze sobą współpracować, aby poznać odpowiedzi na nurtujące ich pytania.
Sam pomysł, motyw na fabułę pewnie niektórym będzie dobrze znany, ale muszę zaznaczyć, że w mojej opinii Autorki w genialny sposób potrafią dawkować najbardziej interesujące dla czytelnika fakty. Książka bowiem opiera się na wiedzy, którą w dużych dawkach może pogubić jej odbiorcę, a dzięki temu, że poznajemy ją wraz z bohaterami jest ona idealnie zrównoważona.
Zmienne tempo akcji powoduje, że amplituda dynamiczności wprowadza niesamowity klimat całej powieści. Jest ona wręcz przyciągająca i trudno się od nie oderwać. Dzięki temu ta ponad 600 stronicowa powieść wydaje się o wiele krótsza. Ta niesamowita atmosfera „Ostatnie godziny” dużo zawdzięcza stylowi autorek. Książka jest pisana w 3 osobie liczby pojedynczej, głownie z perspektywy głównych bohaterów. Jednak w odpowiednych momentach wplecione są urywki historii bohaterów pobocznych, które często całkowicie zmieniają nasze dotychczasowe przemyślenia. Anna i Marta niewątpliwie słowami potrafią kierować emocjami czytelnika, który w jednym momencie się śmieje, natomiast w kolejnym wzrusza do łez.
Jednym z najważniejszych i najlepszych elementów „Ostatniej godziny” są bohaterowie, ich rozwój i motywacja. Uwielbiam, gdy działania postaci nie tylko mają swój cel (co jest logiczne), ale również są wyjaśnione przez cały wcześniejszy proces ich przedstawienia. Prawda jest taka, że w tej książce fundamenty psychologiczne każdego z bohaterów są wyjaśnione w sposób kompletny i moim zdaniem nikt nie może zarzucić autorkom jakiegokolwiek niedopatrzenia w tej kwestii. Warto zwrócić uwagę na to, że sam czytelnik poznaje każdego z bohaterów stopniowo. Te informacje nie są rzucane od razu, przez co jest to miłe i naturalne zapoznanie się z postacią. To samo tyczy się ich rozwoju, zmiany osobowości. Naturalne jest, że każdy człowiek wraz z doświadczeniem w większym zmienia się i w „Ostatniej godzinie” jest to mocno zauważalne, co więcej sami bohaterowie zdają sobie z tego sprawę. Pod koniec występuje niesamowita zmiana w każdym z nich i ich świadomości, tak samo jak w czytelniku, które opinia o danej postaci może się diametralnie zmienić. Dla mnie jest to genialne zagranie: nie dość, że autorki wręcz zmuszają nas do ponownego przemyślenia całej historii, to wręcz uczą nas spojrzenia na daną postać/sytuacje z różnych perspektyw. Różnokolorowość charakterów bohaterów umacnia ten efekt, który zrobił na mnie ogromne wrażenie.
Moja mała próba oceny tej książki nie może pominąć jednego elementu – research’u. Jest on przeprowadzony niezwykle skrupulatnie i przekazany czytelnikowi, w taki sposób, że wzbudza w nim zaskoczenie i zaciekawienie danym tematem. Powoduje, że ta historia nie tylko staje się ciekawsza, ale pod jakimś względem ma charakter edukacyjny.
Jest jeden element, który powoduje moje rozdarcie. Dotyczy on jednej z bohaterek drugoplanowych – Joanne i zastanawiam się, czy wątek z nią związany nie jest zbytnio rozbudowany. Zawiera on w sobie wiele elementów, które są potrzebne w późniejszym zrozumieniu jej samej jak i innych bohaterów. Jednak nie wiem czy jego duża rozbudowa jest tak potrzebna.
„Ostatnia godzina” to moim zdaniem jeden z najlepszych debiutów literackich ostatnich lat. Autorki nie boją się „wejść na głęboką wodę”. Ich styl jest głęboki, niebanalny, a jednocześnie wyrazisty. Widać, że autorki bardzo przemyślały całą fabułę i wiedzą, co chcą osiągnąć zarówno w samej fabule, jak i w reakcji czytelników. W trakcie czytania tej książki zwróćcie uwagę na wspomniany przeze mnie klimat powieści i samo „przyciąganie” tekstu. Warto też zaznaczyć, że finalna scena jest skonstruowana w tak genialny sposób, że zmieniamy opinię na temat wszystkiego. Powiązania, relacje i późniejsze efekty mają swój sens, cel i rekcję. Stosunkowo otwarte zakończenie może dawać nam nadzieję, na możliwość kontynuacji tej książki i jest to kolejne świetne zagranie Autorek: z jednej strony dają sobie wolną rękę w kwestii drugiego tomu. Z drugiej pobudzają czytelnika do „popuszczenia wodzy własnej wyobraźni” i pozwalają na własne kontynuowanie tej historii.
Profile Image for zbookami.
554 reviews148 followers
April 8, 2025
Książka jak dla mnie okazała się rozczarowaniem. Spodziewałam się czegoś świetnego - zwłaszcza po wielu bardzo pozytywnych opiniach.
Pierwsze 80 stron były nudne, ale potem zrobiło się ciekawie i książka zaczęła mi się podobać. Natomiast ok.300 strony zrozumiałam, że to jednak nie będzie książka, którą będę polecać.
Bohaterowie, oprócz Mercy, byli bardzo typowi i hm...mieli raptem kilka cech. Zwłaszcza Alex, który z całej książki najbardziej działał mi na nerwy. Był klasycznym męskim bohaterem z trudną przeszłością, nie lubił ludzi, nie odzywał się do nich, był marudny i tajemniczy. Po czym pojawia się niedostępna dla niego kobieta i nagle staje się miłym, otwartym typem. No nie, ja tego nie lubię. Gilles jak dla mnie nie miał żadnych cech, a Joanne była typową niby wredną niby milą bohaterką.
Research był porządny i widać było, że poświecono na niego duuużo czasu.
Sam pomysł na fabułę jak dla mnie ciekawy i naprawdę fajny, ale ostatnie 20 stron bardzo mi się nie podobały.
Bo kurde miał być koniec świata i nic nie mogło tego powstrzymać, aż tu nagle bum i jednak końca świata nie ma, nikt nie umiera i wszystko kończy się dobrze.
Relacja głównych bohaterów, kurde. Od pierwszych stron wiedziałam jak potoczy się ich relacja, ale mimo wszystko miałam cień nadziei, że może jednak coś się zmieni. Niestety nie.
Cała sytuacja z Evertem i tym jak skończył jak dla mnie słaba, tylko po to, aby głowni bohaterowie mogli być razem.
Ale nie mogę zapomniec o tym, że czytało się bardzo szybko!
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for Olga Kowalska (WielkiBuk).
1,700 reviews2,893 followers
March 19, 2020
Przed Wami urban fantasy w najbardziej klasycznym stylu, a jednocześnie taka opowieść, która długo będzie rezonować w Waszej wyobraźni – Nadszedł czas "Ostatniej godziny", czyli debiutanckiej powieści Anny Bartłomiejczyk i Marty Gajewskiej znanych Wam również jak Bestselerki!

Jeśli ktoś z Was obawiał się sięgnąć po książkę napisaną przez booktuberki – może odetchnąć z ulgą i zrobić zamówienie z ulubionej księgarni! Już pierwsze akapity rozwieją jakiekolwiek obawy w pył. Przed Wami miejskie fantasy w duchu klasyków tego gatunku. Kto zna powieści spod pióra Anety Jadowskiej, Marty Kisiel, Chiny Mieville'a czy Neila Gaimana, ten od razu rozpozna schematy i tropy, którymi operuje ten specyficzny gatunek fantastyki. A to dlatego, że "Ostatnia godzina" to doskonale skonstruowana powieść gatunkowa, a Anna i Marta świetnie zagrały klasycznymi motywami miejskiego fantasy, tworząc własny unikatowy świat. To wcale nie jest taka prosta sprawa, bo jednak zakres działania przy tym gatunku jest ograniczony ze względu na pewne ramy w jakich powinien się zmieścić. Mamy tutaj anioły, mamy demony, mamy motyw metafizyczny i oczywiście motyw końca świata, który nadchodzi nieubłaganie.

W chwili największej grozy, jaką możemy teraz przeżywać, w czasie zarazy i nieustającego zagrożenia – "Ostatnia Godzina" Anny Bartłomiejczyk i Marty Gajewskiej pozwoli Wam zapomnieć, oderwać, się i chociaż na chwilę przenieść do innej rzeczywistości. Dziewczyny zapewniły smakowitą gatunkową rozrywkę na najwyższym poziomie, stworzyły opowieść, która długo będzie rezonować w wyobraźni czytelników.

Czytajcie "Ostatnią godzinę" jeśli lubicie urban fantasy, jeśli ten gatunek jest właśnie dla Was lub jeśli po prostu jesteście ciekawi. Nie sprawi Wam zawodu!
Profile Image for Marcin.
329 reviews81 followers
August 30, 2020
Dożyliśmy czasów, w których książkę może wydać każdy. Naprawdę każdy. Nie potrzeba już do tego ani talentu ani przesłania do podzielenia się z czytelnikami. Wystarczy w miarę znana buzia. Kryterium to w dobie rozwoju różnych social mediów jest łatwe do spełnienia. Wystarczy założyć kanał na youtube i w miarę regularnie publikować tam filmy. Po jakimś czasie z pewnością znajdzie się frajer, który na fali tej internetowej popularności zechce wydać radosną twórczość własną takiego youtubera czy youtuberki. Do tego dorzućmy moc wazeliniarskich, entuzjastycznych recenzji innych youtuberów i youtuberek, którzy ze względów sympatii (autentycznej czy nie, to już bez znaczenia) czy chęci podlizania się, napiszą "recenzje" czy blurby, zachwalające tę twórczość jako fantastyczną, epokową, przełomową, słowem - bestsellerową.

Czegoż w tej książce nie ma? Są anioły i demony, opętanie, apokalipsa, subtelne, szlachetne dziewczę i zadziorne, mroczne chłopię, skrywające w sobie jakąś Tajemnicę. A wszystko to w malowniczej scenerii Amsterdamu. Nie ma też w tej książce pomysłu na fabułę. Osadzenie akcji powieści w dobie końca świata wymuszałby jakiś jej dynamizm, wartką narrację, jakieś plot twisty czy ruch wydarzeń - innymi słowy, jakąś wartkość powieściowego świata, coby nie zanudzić czytelnika. Tymczasem w tej książce apokalipsa jest, ale jakby jej nie było, bo albo przemyka się chyłkiem, niezauważona, albo też ciągnie się jak stara guma przyklejona do podeszwy buta. Zamiast dynamicznej, wartkiej narracji mamy zaserwowane niezliczone opisy tego, o czym myślą bohaterowie powieści, czym podróżują, co jedzą, piją, co zamierzają skonsumować itd. A świat ma się ku końcowi... W męczeniu buły, faktycznie autorki ujawniają niesamowity talent. W umiejętności kreowania powieściowego świata i wypełniania go akcją już niekoniecznie. Gdybym musiał ją podsumować jednym słowem, to napisałbym, że jest do cna infantylna. Nie da się inaczej napisać o książce, w której jedna z bohaterek traci dom i bliskich, po czym przeprowadza się do Amsterdamu i żyje jakby nigdy nic. Nie da się inaczej skomentować kompozycji powieści, w której wybuch wulkanu sprawia, że nad Europą wisi trująca zawiesina wulkanicznego pyłu, bohaterka parę stroniczek wcześniej drży o swe bezpieczeństwo, bo wydaje jej się, że jest śledzona, po czym... wyrusza dziarsko na wyprawę rowerem do sklepu, by kupić mleko do kawki!

Brakuje tej książce również poprawności językowej. Stylistyczne koszmarki przyprawiają o zgrzytanie zębów, co może dziwić, jako że wydawnictwo ujawnia, że nad tą książką pracował sztab korektorek i redaktorka. Albo wydawnictwo powinno przemyśleć sens dalszego zatrudniania tych osób, bo osiągnięty efekt jest mierny, albo też powieść ta w swej wersji wyjściowej była aż tak słaba, że musiało nad nią przysiąść sporo osób, by nadać jej kształt, który i tak nie zachwyca.

Miało być urban fantasy, a wyszła książka w sumie o niczym. Nic dziwnego, że po takich "dziełkach" fantasy przyczepia się niesłusznie łatkę, że to literatura mało wymagająca, wręcz infantylna. Bo poziom dziecinady w tej powieści osiąga naprawdę wysoki poziom. W kategorii czytelniczych dramatów, powieść ta dzielnie dzierży palmę pierwszeństwa i wątpię, by cokolwiek było w stanie w tym roku pozbawić ją złotego medalu.
Profile Image for Arbuz Dumbledore.
532 reviews361 followers
October 6, 2020
Bardzo mi się "Ostatnia godzina" nie podobała. Miewałam wrażenie, że autorki nie czytały nawzajem swoich partii, bo informacje notorycznie się nie pokrywały, a wręcz wykluczały. Absurd goni tu za absurdem. Dajmy na to mój ulubiony przykład (niewielki spoiler) - dowiadujemy się od Joanne, że Alex uciekł z więzienia i pracuje w organizacji, która takich ludzi właśnie zrzesza. Mercy kwituje to słowami "Mam nadzieję, że to nic nielegalnego". Zanim dogoniłam moją odeśmianą dupę, dowiedziałam się, że "ciężko powiedzieć, czy to, co robią jest legalne czy nie", kiedy doskonale wiemy, że zajmują się zabijaniem na zlecenie. Kilka stron później zresztą następuje obrazowy opis rozwalania głów i pozorowania samobójstw w wykonaniu Alexa. Zastanawiam się, czy ktokolwiek to przed wydaniem czytał, bo takich kwiatków jest w tej książce ogrom.
Co do bohaterów to, mimo zapewnień na skrzydełkach, nie czułam żeby byli wyraziści ani pełnokrwiści. Alex to typowy buc, nierealistyczny, przerysowany i przegięty w każdym aspekcie. Mercy jest najbardziej wiarygodna, bo nie wyróżnia się niczym i jest postacią, jakich wiele- bez wyrazu. Gilles mógłby właściwie nie istnieć, bo nikogo ta postać nie obchodziła. Joanne była najbardziej żałosnym tworem w tej książce i przy jej krindżowych wypowiedziach krzywiłam się tak często, że bałam się, że mi tak zostanie. Mamy tu bowiem dorosłą kobietę, która widząc swojego brata z dziewczyną, zaśmiewa się, że kiedy ślub hoho dziewczyna. Warto mieć też na uwadze irytującą konstrukcję powieści - bohaterowi x przytrafia się jakaś sytuacja i ratuje go bohater y. Całość z perspektywy bohatera x i trwa około 40 stron. Po zakończeniu sytuacji, przechodzimy do perspektywy bohatera y i mamy opis dokładnie tej samej sytuacji, tak samo długi, tylko z jego punktu widzenia. Jest to szalenie męczące, irytujące i niepotrzebne. I bardziej przypomina pisane RPGi niż powieść.
Podsumowując, pomysł był, wykonanie jednak pozostawia wiele do życzenia. Przykro mi trochę, jak bardzo się z tą książką męczyłam, bo bardzo jej kibicowałam.
This entire review has been hidden because of spoilers.
1 review
April 30, 2020
Miałam duże oczekiwania, co do tej książki i nie mogłam się doczekać, kiedy ją przeczytam. Zwłaszcza, że temat Apokalipsy i końca świata bardzo mnie interesuje. Do tego lubię Bestselerki i bardzo im kibicowałam. Niestety książka mnie rozczarowała. Nie można Dziewczynom odmowić, że zrobiły świetny reserch, jeśli chodzi o historię dotyczącą demonów. Niestety fabuła i główni bohaterowi nie są już tak porywający. Akcja rozwija się bardzo wolno. Do tego w ogóle nie czułam atmosfery końca Świata, która przecież przy takiej tragedii, jak zatopienie całego kontynentu, powinna być dużo bardziej wyczuwalna. Teraz mamy epidemię koronawirusa i ludzie bardzo się boją, panikują, nie wiedzą co będzie dalej. W "Ostatniej godzinie" nie wyczuwa się tego strachu, bohaterowie właściwie żyją jak gdyby nigdy nic. Ludzie normalnie chodzą do pracy, wszystko działa, nie ma mowy o wielkim kryzysie gospodarczym, mimo że z powierzchni Ziemi zniknęła Australia, a przyroda bardzo daje popalić. Dla mnie to nie było wiarygodne. Do tego nie polubiłam ani jednego z bohaterow tej książki. Wydają mi się po prostu bardzo sztuczni i niewiarygodni. Temat jest bardzo ciekawy i szkoda, że nie zostal w pełni wykorzystany.
Profile Image for Agnieszka na grzbietowisku.
356 reviews24 followers
June 28, 2025
Niestety, ta książka to nic specjalnego, zwykły przeciętniaczek.
Książka o końcu świata, w której nie czuć zupełnie powagi sytuacji i paniki, którą wszystkie te tragiczne i straszne wydarzenia powinny wywoływać. Logika tutaj zupełnie nie działa, np. brak widocznych negatywnych skutków zdarzeń związanych z Australią - ani gospodarczych, ani ekonomicznych, ani tym bardziej ekologicznych, środowiskowych...
Wiem, że w przypadku późniejszych książek dziewczyn była "wpadka" z wysłaniem innej wersji pliku do drukarni. Tutaj albo zadziało się coś podobnego, albo korekta dała ciała. Nasi główni bohaterowie martwią się Knoxem, żeby zaraz martwić się Knoksem, raz Mercy zakłada pidżamę, a potem piżamę. A już największy absurd kiedy raz jest psychiatrą, a raz psychologiem...
Przeczytałam, ale nie polecam marnować czasu
Profile Image for teach_book.
434 reviews634 followers
April 7, 2020
3.5🌟

Od pierwszej strony byłam zaintrygowana historią. Przeżywałam wszystko razem z bohaterami, których naprawdę polubiłam. Knox to jeden z tych bohaterów, gdzie sceny z jego udziałem ściskały mi żołądek z podekscytowania. Klimat końca świata został świetnie skonstruowany. Ja to odczuwałam, naprawdę! Jak do tego dołożymy jeszcze demony i opętanie to już w ogóle idealnie. Niestety do czasu... Do 500 strony było GENIALNIE aż coś pękło i zaczęło robić się kiepsko. Ja w pewnym momencie zaczęłam się gubić w sytuacjach z demonami, a główna oś fabuły zeszła na dalszy plan na poczet wątków pobocznych. Zakończenie? 3 razy nie. Nie podobało mi się i wierzyłam do końca, że nie skończy się to tak, jak się skończyło.
Profile Image for Patrycja Cylwik.
149 reviews44 followers
September 26, 2020
DNF na 220 stronie

No nie mogę jak mnie nudziło to wszystko. Spodziewałam się, że choć coś mnie zainteresuję i sprawi, że zechce czytać dalej, ale jednak nie było nic takiego podczas tych ponad 200 stron co przeczytałam.
Profile Image for Cieńka_zapałka.
75 reviews9 followers
January 6, 2022
Książka mimo, że niesamowicie przyjemna, jeszcze bardziej mi się dłużyła. Nie mogłam się w ogóle wciągnąć w historię, każda strona ciągnęła się strasznie, rozdziały, mimo, że przyjemne, były niesamowicie długie.
Podsumowując: jedną gwiazdkę daję za sam fakt napisania i wydania książki, co wcale nie jest prostym zadaniem. Drugą za ładną okładkę. Więcej dać nie mogę.
Profile Image for Jennifer Reads.
13 reviews184 followers
March 22, 2020
To był naprawdę SUPER DEBIUT! Dziewczyny podołały i stworzyły tak epicką historię z wieloma motywami, że nie pozostaje nic jak polecić!
9/10✨
Profile Image for Symphony of Books.
387 reviews10 followers
April 17, 2020
Byłam bardzo ciekawa Ostatniej Godziny. Zaczynając ją czytać jak najbardziej starałam się podejść do niej z dystansem i "czystą kartą". No i cóż, początek był naprawdę obiecujący. Alex i Mercy spotykają się po raz pierwszy w nietypowej sytuacji, akcja się rozkręca... No właśnie, do czasu.

Im dłużej czytałam Ostatnią Godzine tym bardziej miałam wrażenie, że nic się w niej nie dzieje. Mamy bardzo długie i szczegółowe opisy przeżyć życia codziennego i rozterek bohaterów, które przytłoczyły całą akcje. Nie jestem fanką długich opisów, a tu jest ich naprawde wiele. Pomimo takiego "wgłębiania się" w umysły bohaterów wcale się z nimi nie zżyłam, a wręcz miałam wrażenie, że są nijacy, bez charakteru. Bardzo dużo wątków nie zostaje wyjaśnionych bądź urywają się w dziwnym momencie.

Moim największym zawodem w tej książce był jednak wątek fantastyczny i końca świata. Oby dwa wątki zostały zepchnięte na boczny tor przez opisy przeżyć, a to właśnie na nie najbardziej liczyłam.
A jeśli liczycie na piękne opisy Amsterdamu niestety się przeliczycie. Akcja Ostatniej Godziny mogłaby równie dobrze rozgrywać się w innym dowolnym mieście w Europie.

Zdecydowanym plusem Ostatniej Godziny jest język w jakim jest napisana. Gdy akcja przyśpieszy (co zdarza się rzadko) czyta się bardzo szybko i po samym stylu nie poznałabym nigdy, że to debiutancka powieść. Widać także duży research jaki zrobiły autorki, jednak fakty przedstawiane są w sposób podręcznikowy, co męczy. Pomysł na fabułę był bardzo dobry, ale wyszło bardzo nijako i nudnie. Książka mogłaby być przynajmniej o połowę krótsza, ok. 300 stron przed końcem nie mogłam doczekać się zakończenia, bo miałam już dość za długich opisów.
Profile Image for Patrycja | Smallbigshelter.
161 reviews107 followers
April 11, 2020
Do połowy czytało mi się świetnie, później zaczęłam się nudzić i niestety tak już było do końca. A zakończenie mnie zawiodło...
Profile Image for bright.books.
150 reviews241 followers
May 1, 2020

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż moja recenzja jest w 100% szczera, i jest to tylko moja subiektywna opinia.
Niedawno przeczytałem bardzo interesujący debiut dwóch autorek Anny Bartłomiejczyk i Marty Gajewskiej- Ostatnia Godzina. Powieść ta uzyskała status Bestselera na 3 miesiące przed premierą, czy słusznie? Uważam, że zdecydowanie tak. Pomimo tego, że w literaturze mieliśmy już motyw końca świata, ale sposób w jaki został on przedstawiony, powieść ta staje się nietuzinkowa. Głównym miejscem akcji jest Amsterdam, w którym poznajemy dwie różnorodne postacie. Mercy- ambitna, niezwykle bystra, oraz wrażliwa lekarka, która poznaje Alexa- samotnika o pragmatycznej naturze, który nie za bardzo przepada za towarzystwem innych. Dlaczego więc ta dwójka, która tak bardzo się od siebie różni, wpadła na siebie w najmniej spodziewanym momencie? Wkrótce dowiedzą się, że ich losy splotła ze sobą niewyobrażalna siła. Nadnaturalna siła, która zagraża całemu światu.
Fabuła na początku może nam się nie wydawać niczym nowym. Przecież każdy z nas czytał książki, gdzie przynajmniej przeplatał się motyw końca świata. Natomiast autorki tak go poprowadziły, że fabuła tej powieści jest oryginalna i świeża. Akcja w pewnym momencie zwalnia, ale nie sprawia ona, że tracimy zainteresowanie tą historią. Dzięki lekkiemu stylu pisarskim, czyta się bardzo szybko tą książkę. Do tego bohaterowie są tak świetnie wykreowani, że każda postać jest różnorodna i oryginalna. Ogromnym dla mnie plusem jest to, że bohaterowie nie są papierowi. Rozwijają, Dojrzewają, zmieniają się przez co jeszcze bardziej zżywamy się z bohaterami. Nawet postacie drugoplanowe są tak ciekawe i wyjątkowe, że czytelnik chce śledzić ich losy przez całą książkę. Dzięki dużej ilości cech, jakie autorki im zafundowały, sprawiają, że czytelnik martwi się o ich losy. Nie da się ich nie darzyć sympatią.
Podsumowując. Uważam, że to był naprawdę bardzo dobry debiut. Od samego początku historia nas zaciekawia, sprawia, że nie możemy się od niej oderwać. Bohaterowie są świetnie wykreowani i myślę, że dzięki temu każdy z nas będzie mógł się utożsamić z daną postacią. Serdecznie polecam ją każdemu, bo zapewniam Was, że nie pożałujecie✨
Profile Image for Następcy Książeki.
430 reviews37 followers
January 15, 2021
Od wielu lat jestem fanką dziewczyn i w momencie, gdy ogłosiły, że wydają książkę byłam zachwycona tą informacją. Wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Kupiłam ją tak naprawdę w ciemno. Wiedziałam tylko, że ma być coś o końcu świata. No i niestety ogromnie się zawiodłam 🙊. Ale zanim do tego przejdziemy chcę zaznaczyć, że nie jest to żaden atak wobec autorek, czy fanów. Jest to tylko i wyłącznie MOJA OPINIA o tej książce ,gdyż najzwyczajniej w świecie kupiłam ją za własne pieniądze i mam dysonans pozakupowy. PROSZĘ O ZACHOWANIE KULTURY W KOMENTARZACH I NIE HEJTOWANIE mnie, fanów oraz antyfanów tej książki. Każdy z nas ma prawo do własnego zdania.
.
ℙ𝕝𝕦𝕤𝕪:
+ siostra Alexa, silna postać kobieca, przerysowana i jako jedyna pozytywna
+ Europa jako miejsce akcji, gdyż trochę mam nieco przezsyt Ameryki w literaturze
.
𝕄𝕚𝕟𝕦𝕤𝕪
- oczekiwania, gdyż były ogromne po pierwszych recenzjach
- gabaryt, który przeraża
- ciężki początek, trudno było się wgryźć i ostatecznie wciągnąć się w historię
- brak poczucia że to jest koniec świata
- wątek trudnej przeszłości, która mnie osobiście nie ciekawiła
- krótkie, nie emocjonujące sceny akcji (np. ta z początku⚡)
- romantyczna relacja głównych bohaterów, której nie czułam i nie chciałam (wolałam Mercy z kimś innym)
- bohaterowie bez wyrazu, skupienie się na kilku cechach, brakowało mi życia i bycia ludzkim
- brak przywiązania do bohaterów z mojej strony, książka nie wywołała u mnie emocji
- antagonista... powiem tak, przypomina mi Ultrona z Avengers 😂 a to nie jest dobrze
- powolne, rozwlekłe opisy, ogólnie jestem przeciwniczką zbyt długich opisów miejsc oraz odczuć/ myśli bohatera
- diabły (nie będę spojlerować co konkretnie, kocham ten motyw w popkulturze, lecz w literaturze żadko kiedy), ogólnie odkąd pojawił się wątek biblijny trochę odechciało mi się czytać 🙊
- podobieństw do #vicous którego nie lubię 🙈

Nie wiem(?)
? Styl- poprawny, czuć że to debiut, ale nie ma w tym nic złego
? Wybór gatunku- po czasie dowiedziałam się, że niektóre z powyższych minusów wynikają właśnie z gatunku, czyli wychodzi na to, że nie jest to gatunek dla mnie, ale dla fanów być może będzie to coś czego oczekiwali
? Nie czuć że pisały to dwie osoby- nw czy to dobrze 🙈
? Praca Alexa, a dokładniej sama organizacja- mam za mało informacji by powiedzieć o niej cokolwiek

Podsumowując, mocno się przejechałam na tej książce i jest mi okropnie przykro że poświęciłam jej tyle czasu 🙁 Mam w planach sięgnąć w przyszłości po inne książki dziewczyn, tym razem jednak dogłębnie się zapoznam o czym mają być 😔 Standardowo: nikomu nie bronię czytać tej książki, bo każdy z nas ma prawo samemu wyrobić swoją opinię. (3/10)
Profile Image for Asias.
33 reviews8 followers
September 21, 2020
a macie tą 5, dawno tak mi się książki dobrze nie czytało
Profile Image for Magda.
75 reviews36 followers
November 6, 2021
Ale to się dobrze czytało
Profile Image for Miku.
1,740 reviews21 followers
December 22, 2023
"Ostatnia godzina" to debiut dziewczyn z YT, które na swoim kanale recenzują książki. Nie będę owijać w bawełnę, że swego czasu oglądałam ich kanał, ale teraz raczej patrzę na filmiki jak mnie coś szczególnie zainteresuje. Pamiętam ogólny szum związany z "Ostatnią godziną", ale jakoś nie kusiło mnie, żeby sięgnąć po tę książkę. Pora nadrobić zaległości.

Opis książki wydaje się intrygujący. Świat dotykają różnej maści anomalie. Tu Wezuwiusz się uaktywnił, w Amsterdamie mamy dziwne pogodowe zawirowania, a Australia znajduje się pod wodą. Kojarzy się to od razu ze zbliżającym się końcem świata. W takich niekorzystnych warunkach spotykamy głównych bohaterów - Mercy (na co dzień lekarka), Alexandra (pracownik TESSY) oraz Joannę (siostra Alexandra).

Początek zapowiadał się całkiem nieźle i pierwsze dwa rozdziały dosyć mocno mnie zachęciły do kontynuowania książki. Jednak im dalej w las to było coraz gorzej, a spowodowane to było głównie olbrzymimi opisami, które w ogólnym rozrachunku nigdzie nas nie prowadzą. Tak sobie głośno myślę, że może spowodowane to jest tym, że dziewczyny piszą swoje segmenty i gdzieś podświadomie może wydawać się, że te segmenty są małe, więc rozpisują wszystko, żeby powstała spora całość. Jednak jak już wszystko połączymy to powstaje cegła, której połowa tekstu to zapychacze i zbędne opisy. Niestety było tego tak dużo, że zaczęłam jeździć wzrokiem po tekście, a jak już szczególnie skupiałam swoją uwagę to zauważałam, że wiele nie straciłam, jestem na bieżąco z wydarzeniami oraz mogłabym wszystko dosyć szczegółowo streścić. Do tych dłużyzn trzeba dorzucić sporą ilość powtórzeń i to w dosyć krótkich odstępach. Akcja podobno dzieje się w Amsterdamie, ale w sumie równie dobrze mogłaby się dziać w Meksyku, na Antarktydzie czy w Chinach. Kompletnie nie czuć tego otoczenia, w którym znajdują się bohaterowie. To co jest sporym mankamentem to brak konsekwencji w tworzeniu charakterów postaci. Mamy powiedziane, że postać jest A, ale zachowanie sugeruje jednak B, a docelowo wychodzi pokrzywione C. Doświadczenia, które ich spotykają nie zmieniają ich postaw w jakiś szczególny sposób. Zmieniła ich swego czasu przeszłość, ale teraźniejszość już nie budzi żadnego progresu. Przypominam, że tutaj zapowiada się koniec świata, a bohaterowie są nadzwyczaj w takich okolicznościach spokojni. Niby mamy jakieś ekstremalne anomalie na początku książki, ale potem to gdzieś rozmywa się i co jakiś czas jest nam przypominane jakąś małą wzmianką.

Cóż. To co miałam o książce do powiedzenia to już powiedziałam. Nie mogę nie wspomnieć o tym całym szumie w social mediach oraz pozytywnych opiniach najbliższego grona autorek. Wierzę, że mogła podobać im się ta książka. Wierzę w to, bo jeśli jest proces twórczy, a ktoś bliski to czyta i poznaje od podszewki to siłą mocą przywiąże się do książki. Natomiast ewidentnie widać, że powstało kółko wzajemnej adoracji, a powtórkę z rozrywki mieliśmy przy premierze "Legendy". Wydawnictwo zawaliło sprawę, a to samo kółko nawet nie wspomniało o tym czytelnikom.

Nie dam dwóch gwiazdek tej książce. Nie dam nawet półtorej. Wynudziłam się jak mops, a najgorsze jest to, że za miesiąc nie będę nawet o tej książce pamiętać, bo nie było w niej nic, co by spowodowało, że zachowa się w mojej głowie.

Kiedy piszę te słowa to dziewczyny mają na swoim koncie jeszcze dwie wydane książki. Może za jakiś czas po nie sięgnę, żeby zobaczyć czy coś zmieniło się w ich warsztacie.
Profile Image for Izabela.
95 reviews
March 20, 2022
Przez chwilę się zastanawiałam, ile gwiazdek powinno tu wylądować, żeby moje sumienie mogło spać spokojnie, ale olśnienie przyszło i szepnęło do uszka.

Zaczynając Ostatnią godzinę miałam mały problem, bo jednak z tyłu głowy wciąż miałam myśl, że to napisały BESTSELERKI, więc kurna, jak ja mam to ocenić, czytać i żyć w ogóle. Na szczęście po paru stronach przyszło błogosławieństwo pod postacią zapomnienia, że czytam, co czytam i szła strona za stroną.

Zanim o plusach parę słówek, to może zacznę od tego, co mi nie do końca przypadło do gustu. A raczej kto. Gilles. Tak jak Anna mówiła, to może być wina tego, że przy Alexie, to właściwie miły spokojny chłopak, więc wyszedł trochę bez charakteru, ale według mnie biedaczyna nie gra tutaj żadnej większej roli, oprócz tego, że jest równowagą Lucyfera (przynajmniej tak to zrozumiałam). Nie mówię, że nie gra tutaj KOMPLETNIE żadnych skrzypiec, ale to nie było dla mnie nic na tyle istotnego, żeby jego postać była tutaj niezbędna i z tego kwartetu mogłoby się zrobić trio. Równie dobrze jego rolę mogłaby przejąć Joanne, ale wtedy wyszłoby jakieś dziwne trix czarnowłosych + Mercy. Rycerze Sinclair i panna Vaughn, czy coś. Ale cieszę się, że dziewczyny nie potraktowały go, że gościu sobie po prostu jest, tylko faktycznie dostał jakiś background, historię i motywacje.

A teraz czas na odrobinę miodu i herbaty z sokiem malinowym. Marta mówiła, że żyły sobie przy tym rozdziale wypruła, ale no to dzieło sztuki samo w sobie. Rozdział Knoxa, to chyba jedn z moich ulubieńszych momentów w całej książce, więc Gajewska wiedz, że te nerwy to nie na darmo! Dziewczyny musiały włożyć w całość niesamowitą ilość serca, mózgu i podpisać pakt z szatanem, bo wszyscy bohaterowie mają swoją motywację i jest ona logiczna(!), zgadza się z ich postępowaniem i charakterem.
Wszystko w miarę dobrze zostało wetknięte w całość. Nieidealnie, ale też nie razi po oczach jak słońce w upalny sierpniowy dzień.

Ogólnie podziwiam dziewczyny za pójście w tak kontrowersyjny temat jak Biblia, bo jak dawno temu powiedziały: Nie każdy, jak Kossakowska, może pisać o demonach i nie oberwać rykoszetem. Mam nadzieję, że nic nie poplątałam.
W dodatku zadebiutować takim grubaskiem. Zazwyczaj debiuty to takie małe, cienkie pierwsze tomy i to dopiero potem rośnie, rozciąga się w miarę, jak autor uczy się, co jeszcze i jak powinien umieścić w swojej historii. A tu, bach!, 666 dobrze zagospodarowanych stron.
Tutaj było wiele rzeczy, które można było zwałkować i podziurawić tak, że wszystko by przez tę historię przelatywało jak woda prze durszlak, ale dziewczynom udało się wszystko dopiąć na ostatni guzik.
Pewnie gdyby próbować analizować książkę słowo po słowie, to można by się przyczepić do tego czy tamtego, ale czasem trzeba się zastanowić czy warto.

Podoba mi się fabuła, ale co do zakończenia, to miałam jednak cichą nadzieję, że to pójdzie w nieco inną stronę i nie będzie tego, co jest, ale nie można mieć wszystkiego. Ogólnie nie wyszło to źle, bo mogłoby to napisać tak, że po prostu zamachałabym białą flagą i poddała się na miejscu, ale mimo że to nie było to na, co liczyłam, to taki sposób zakończenia historii zupełnie mi nie przeszkadzał. W końcu, to nie moja książka i moja wizja to ma tu czekoladowe kulki do gadania. Całym swym sercem marzyłam o ostatnim zdaniu, które prezentowałoby się tak: I ostatni ludzi na ziemi usłyszeli pukanie do drzwi. Ale no niestety, w każdym razie nic nie zdradzam. W ogólnym rozrachunku-> curiouscat approved, bo dziewczyny odwaliły kawał dobrej roboty i jest, co czytać.
Profile Image for Uwarowit.
1 review
March 6, 2022
Przez długi okres wstrzymywałam się od pisania opinii na temat tej książki, ponieważ lubiłam oglądać dziewczyny i jakoś tak głupio mi było mieszać z błotem ich książkę. Ale po dzisiaj nie mam już skrupułów.

Początek książki ciągnie się jak flaki z olejem. Widzimy te same wydarzenia napisane z dwóch perspektyw, co byłoby spoko opcją, gdyby wnosiło to coś nowego do fabuły, a tak niestety nie jest. Żadna z nich nie mówi nam nic, czego ta druga by już nie pokazała. Przebrnęłam jednak przez początek zachęcona mylnymi recenzjami książki. Dlaczego mylnymi? Ponieważ są to recenzje stworzone przez kółko wzajemnej adoracji dziewczyn, czyli ich psiapsióły z YouTube. Idąc dalej nawet zaczęłam się trochę wciągać, gdy już autorki przestały podwójnie opisywać te same wydarzenia. Byłam ciekawa jak skończy się ta książka, zwłaszcza że bardzo trafiała w typ książek, które lubię - nadprzyrodzone, biblijne postacie. Jednak nie dowiadujemy się za dużo na ich temat. One tam sobie tylko są. Mam wrażenie, że tylko po to, aby tą książkę można zaliczyć do fantastyki, zamiast romansu, który dzieje się na pierwszym planie fabuły. Główni bohaterowie, czyli Mercy i Alex też w żaden sposób mnie nie urzekli. Są to postacie nudne, na siłę pisane, żeby wydawały się dojrzalsze... Druga połowa książki znowu bardzo się dłuży, nic się w niej nie dzieje. Widzimy strasznie dużo scen-zapychaczy, które istnieją chyba tylko po to, by książka liczyła więcej stron. Wszystko po to, by doprowadzić nas do sceny kulminacyjnej dla całej książki, która jest napisana tak strasznie od niechcenia i nielogicznie, że wręcz szkoda o tym mówić... Po tym ile się nasłuchałam od dziewczyn o słynnej "Fadze Santazy" po przeczytaniu OG byłam po prostu bardzo zawiedziona.

Ostatnio dziewczyny wydały drugą książkę, która jest właśnie pierwszym tomem "Fagi Santazy", ale wstrzymywałam się z jej kupnem po zawodzie na OG. Pierwsze recenzje LOPIW ("Legenda i popiołach i wrzasku" - bo taki nosi tytuł) mówią same za siebie... Natomiast w żaden sposób nie będę więcej wspierać dziewczyn po tym jak traktują swoich widzów. Generalnie widać, że dziewczynom ego eksplodowało i maj�� się za niewiadomo kogo... Gdybym się dało dałabym 0/5 gwiazdek, ale niestety 1 to minimum.
Profile Image for Unicarolina.
118 reviews4 followers
March 11, 2020
To, co tu napisze może być bardzo chaotyczne. Rzuciłam wszystko, co czytałam, kiedy tylko dorwałam te książkę w przedpremierze, ale muszę przyznać, że trochę bałam się, że nastawie się na coś genialnego i mocno się rozczaruje. Jednak nic takiego się nie stało i mogę z czystym sumieniem dołączyć do osób mówiących, że godzinka to naprawdę świetny debiut.
Historia ta moim zdaniem stoi głównie bohaterami, ich kreacją, rozbudowaną przeszłością i relacjami między nimi. Przez to naprawdę łatwo utożsamić się, zarówno z główną dwójką, jak i postaciami pobocznymi. Może z jednym małym wyjątkiem Joanne, siostry głównego protagonisty - Alexa, którą chciałam udusić przez większość książki, ale to nie tylko ja, bo wydaje mi się, że większość postaci z powieści by mi w tym pomogła. Może po prostu do tego stopnia czułam pokrewieństwo dusz z genialną Mercy, że krew mnie zalewała, kiedy Jo pojawiała się w okolicy włażąc z butami w poukładane życie mojej ulubionej bohaterki.
Zasadniczo zdziwiłam się, jak duży nacisk tak naprawdę został położony na wątku miłosnym pojawiającym się w książce, ale ja to całkowicie kupuje. Były łzy, było zgrzytanie zębami, gdy coś szło nie tak, ale też szczerzenie się do książki i shipowanie z całego serca. Oczywiście akcja, naparzanki i nagłe zwroty również otrzymały swoje miejsce na kartach powieści, więc każdy znajdzie tu coś dla siebie, jest to w końcu pełnokrwista fantastyka.
Podsumowując było to coś naprawdę wartego przeczytania. Nie dam jednak maksymalnej oceny, zostawiając ją na kolejne, mam nadzieje jeszcze lepsze pozycje od tego duetu, na które już nie mogę się doczekać.
Ps. Możecie odetchnąć z ulgą i nie przejmować się. Grzbiet się nie złamał w czasie czytania, więc prawdopodobnie możecie żyć spokojni o swoje egzemplarze. Tak tylko mówię, bo sama się bałam :))
Profile Image for Laura.
109 reviews3 followers
February 14, 2023
3.5
Nie spodziewałam się czegoś niezwykłego ale historia naprawdę mnie wciągnęła.
Alex i Mercy>>>>
Profile Image for Czytajacy  Kapelusik.
75 reviews
November 17, 2020
Miałam wysokie oczekiwania co, do tej książki. Niestety
książka, wypadła słabo :( Cała historia jak dla mnie, się nie kleiła, chociaż pomysł jest dość ciekawy. Motyw końca świata do czegoś zobowiązuje, spodziewałam się chociaż, minimalnej dramaturgi, a dostałam codzienność. W obecnej sytuacji jaka, panuje na świecie - pandemia.
Ludzie masowo wykupywali ryż, makaron, słynny papier
toaletowy.. a w książce nasi bohaterowie piją kawę i
zastanawiają się co, dalej robić.
Wiadomo były momenty "akcji" ale wypadły słabo. Ludzie
w mieście, powinni, się bardziej obawiać o swoje życie,
tutaj tego nie ma i mi jako odbiorcy ciężko jest
wyobrazić sobie koniec świata gdy, wszystko wygląda
zwyczajnie. Co prawda pod koniec książki były już większe
zniszczenia, ale to wciąż, za mało jak, na taką grubą książkę.
Sami bohaterowie no cóż.. jeśli chodzi o pana Aleksandra, to sprawa z jego pracą.. zastanawiam się po co? Odnoszę
wrażenie że, była potrzebna by, nasz bohater miał pieniądze, fajne gadżety w postaci broni, sprzętu i opanowane chwyty samoobrony. Co bardziej sprawi że, jest cool.
Pani psycholog wypadła dobrze. Dużo wątków psychologicznych, bardzo namacalna postać.
Bohater który, mnie zaciekawił to pan Knox. Niestety jak, dla mnie za mało postaci w postaci.. pod koniec bardziej rozwinięty jego wątek co, wyjaśniło wiele jego poczynań.
Na co, jeszcze można zwrócić uwagę to na narracje z dwóch
stron. Nie potrzebne, nic nowego nie wnosiły do historii, tylko rozciągały całą historie.
Walczyłam z tą książką. Czytałam, odchodziłam i znów wracałam. Nie wciągnęła mnie na tyle, a szkoda.
Jednak z tego miejsca, chciałam pogratulować bestselerkom bo, włożyły w tą książkę kawał ,ciężkiej pracy. Nie ważne czy,
książka mi się podoba czy, też nie.
Profile Image for Gosia | bookietnica.
166 reviews194 followers
April 20, 2020
Brakuje mi słów, żeby opisać to co właśnie przeczytałam. Tak, mogę nie znać się na fantastyce, tak, mogę nie znać się na debiutach, stylach i wszystkich takich rzeczach, ale wiem jedno. Podobało mi się, cholernie mi się podobało! Czułam świetnie zbudowanych bohaterów w 100%, nie przeszkadzały mi dłuższe opisy, bo dzięki nim czułam się jak uczestnik wszystkich wydarzeń, widziałam przed oczami wszystkie opisane miejsca, sytuacje. Może nie spodziewałam się ostatnich 150 stron, może wyobrażałam je sobie nieco inaczej, jednak nadal uważam, że to świetna pozycja i dziewczyny zrobiły kawał dobrej roboty.
Profile Image for Vee.
23 reviews
April 13, 2020
Byłam zachwycona pomysłem I kreatywnoscią autorek. Nadal jestem I bedę czekać na ich kolejna twórczość, mimo że ta historia mnie nie wciągnęła. Trudno było mi się odnaleźć w fabule i przywiązać do bohaterów. Nie uważam jednak by ta pozycja była zła. Na pewno każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Autorki zasługują na duże brawo za taki debiut.
Displaying 1 - 30 of 167 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.