Z rzeki zostaje wyłowiona kobieta – wyziębiona i prawie martwa. W szpitalu zapada w śpiączkę. Ma nikłe szanse na wybudzenie się. Policja nie potrafi ustalić jej tożsamości, nikt nie zgłasza jej zaginięcia. Opiekująca się nią siostra Brygida nadaje jej imię Selena i od tej pory poświęca się opiece nad dziewczyną.
Do tej samej sali trafia Kamil, chłopak z objawami śmierci mózgowej. Ordynator namawia jego rodziców do podpisania zgody na pobranie organów od Kamila, ale oni się nie zgadzają. Matka, patrząc na syna, nie wierzy w jego śmierć.
W szpitalu pracuje również doktor Yao Nakamura – wychowanek domu dziecka, samotny dziwak i przeciwnik orzekania śmierci mózgowej. Czy zdoła przywrócić swoich pacjentów do świata żywych? Kto ma decydować, gdzie leży granica między życiem a śmiercią? Co dzieje się za świadomością człowieka, który jest zbyt słaby, by wrócić, lecz wciąż niegotowy, by odejść?
Swietna ksiazka! Chcialabym napisac tak wiele, mysli kolacza mi sie po glowie, ale jednoczesnie nie wiem jak. Mam wrazenie, ze wszystko co napisze bedzie jakies takie banalne. Dla mnie ta ksiazka jest wyjatkowa, oryginalana i niepowtarzalna. Swietnie skonstrulowana, wielowatkowa i wielowymiarowa. Ksiazka o ludziach, o ich decyzjach i ich dylematach. Ksiazka o zyciu, smierci i tym co jest pomiedzy. Mamy tu pelen wachlarz postaci, zwyklych, ale interesujacych. Jest lekarz neurolog Yao Nakamira, ktory zajmuje sie osobami w spiaczce, osobami zawieszonymi miedzy zyciem i smiercia. Poznajemy jego smutne dziecinstwo, ktore odcisnelo na nim ogromne pietno. Jest pielegniarka Brygida, ktora jest troskliwa opiekunka swoich podopiecznych, choc jednoczesnie jest bardzo samotna osoba. Jest dziewczyna, ktora wyziebiona i bliska smierci zostaje wylowiona z rzeki. Pograzona w spiaczce, powoli uswiadamia sobie kim jest i co spowodowalo, ze znalazla sie w tej rzece. Toczy walke z sama soba, czy powrocic do swiata zywych, czy podazyc dalej w nieznane. Jest tez Kamil, mlody chlopak, ktory ulegl wypadkowi i ma nikle szanse na wybudzenie sie. Lekarze maja na dniach podjac decyzje stwierdzajaca smierc mozgowa. Jego rodzice nie moga pogodzic sie z ty, ze byc moze ich syn juz nie zyje, przeciez wyglada jakby spal. Poznajemy tez losy wielu pobocznych postaci, a wszystko to sklada sie na piekna opowiesc. Ogromnie polecam.
4.5 Zupełnie się tego nie spodziewałam, ale bardzo mi się ta książka podobała. Mam po niej wiele przemyśleń i pytań, na które obecnie nie mam gdzie znaleźć odpowiedzi. Warto ❤️
Poruszajaca i dajaca do myslenia! Dlugo jej nie zapomne! Po lekturze nasunelo mi sie wiele pytan na ktore chyba nauka nie ma i raczej jeszcze dlugo nie bedzie miala odpowiedzi! Jak bym miala ujac jednym slowem jaka ta ksiazka byla dla mnie? - Fantastyczna!
Najbardziej doceniłam fakt, że chwilę zajęło mi zrozumienie koncepcji świata, w którym istnieją postacie. Dał im on silny głosy i wiarygodną interpretację, czego nie spodziewałam się po książce o comie. Również wszyscy "żywi" bohaterowie dostali dokładne historie, nikt nie był anonimowy (może oprócz pani ordynator). Samo zakończenie, jako że nie jest jednoznacznie szczęśliwe, naprawdę było wyzwalacjące... Z małych negatywów - myślę, że czasem porównania były nieco przesadnie naiwne, albo było ich nieco zbyt wiele (truskawka zamoczona w budyniu czekoladowym??). Jednak to moja jedyna uwaga :* Polecam!
Przyznaję szczerze, że do "Zanim się obudzę" musiałam podchodzić dwa razy. Za pierwszym zbyt mocno nastawiłam się na thriller medyczny i przy sto pięćdziesiątej stronie, nie znalazłszy tego, czego oczekiwałam, po prostu zrezygnowałam z dalszej lektury. Niedokończony tytuł nie dawał mi jednak spokoju - na portalach poświęconych książkom wciąż zbierał bardzo wysokie oceny i pochlebne recenzje. Zaczęłam się zastanawiać w czym więc tkwi fenomen tej powieści i po tygodniowej przerwie postanowiłam dać jej jeszcze jedną szansę. Tym razem miałam jednak świadomość, że „Zanim się obudzę” bliżej do obyczajówki niż thrillera i postanowiłam skupić się na bohaterach i aspekcie medycznym. Po zmianie oczekiwań książkę udało mi się skończyć w jeden wieczór. Najbardziej podobały mi się powoli odkrywane historie Seleny, Kamila i Yao (przeszłość tego ostatniego chyba najbardziej mnie poruszyła) oraz pomysł na przedstawienie myśli tkwiących w śpiączce pacjentów (na plus zaznaczanie ich w książce kursywą). Ciekawe było też poruszanie się po szpitalnym świecie, nie tylko ze względu na lekarzy i pielęgniarki (podejście do pracy poszczególnych osób w tym zawodzie potrafi naprawdę bardzo się od siebie różnić), ale również krewnych przebywających na oddziałach pacjentów i decyzji, które byli zmuszeni podejmować.
Jeśli planujecie sięgnąć po powieść Agnieszki Bednarskiej skuszeni bijącym z okładki napisem „thriller medyczny” możecie się gorzko rozczarować. Jeśli jednak lubicie niespieszne historie o zwyczajnych ludziach, w których dodatkowo można znaleźć rozważania na temat moralności (eutanazja, oddawanie organów i tak dalej) i granicy miedzy życiem, a śmiercią, albo jeśli ciekawi Was w jaki sposób autorka przedstawiła stan, w którym znajduje się pacjent podczas śpiączki - możecie sięgnąć po „Zanim się obudzę”.
Przepiękna, bardzo wzruszająca i w niesamowity sposób pokazująca to, jakie jest/może być życie w śpiączce i kwestie śmierci klinicznej oraz historie kilku osób, rodzin, w różnych chwilach.
Są książki, które nie sposób zapomnieć i na pewno ta będzie do nich należeć. Refleksja, zaduma i coś ponadczasowego towarzyszyło mi podczas słuchania tej powieści i przesuwało obrazy w mojej głowie tak, jakbym stała obok bohaterów lektury. Byłam pewna, że po zapoznaniu się z wieloma pozycjami, nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć , a jednak ta książka rozbudziła we mnie coś, co powoduje, że chcę się więcej. Dziękuję autorce tej powieści za przeżycia jakich mi dostarczyła. I oczywiście cudowna narracja lektora (Pana Filipa Kosiora) pomogła w tym, że wrażenia na długo zostaną w mej pamięci.
Jeszcze waham się z oceną, bo książka jest naprawdę bardzo dobrze napisana i skłania do refleksji. Porusza istotne przesłanie o granicy między życiem a śmiercią, ukazane nie tylko z perspektywy medycznej, co wprawiło mnie w duży zachwyt.
Dopisek na okładce najnowszej powieści Agnieszki Bednarskiej, sugerujący że czytelnik będzie miał do czynienia z thrillerem medycznym, może być nieco mylący. Choć jej karty kryją pewną tajemnicę, to nie ma ona wiele wspólnego z tym, co znaleźć możecie w powieściach Robina Cooka, czy Tess Gerritsen a droga do jej rozwikłania prowadzi nie przez drobiazgowe i pełne zwrotów akcji śledztwo, ale przez ukazanie zawiłych losów i umiejętnie, stopniowo odkrywanej przez autorkę przeszłości wszystkich bohaterów dramatu, których historie splotły się w wyniku tragicznych wydarzeń.
Tym właśnie jest "Zanim się obudzę" - dramatem obyczajowym - z subtelnie wprowadzonym wątkiem paranormalnym - eksplorującym nie tylko obszary związane z pytaniami o to, gdzie leży granica pomiędzy życiem i śmiercią oraz tym, co następuje po niej - tu autorka zostawia czytelnika samego sobie, popychając do refleksji, przedstawiając punkt widzenia wszystkich stron, w tym scenariusz dla postaci, które znalazły się na "po drugiej stronie" - ale również zwykłe ludzkie dramaty i problemy społeczne, nie ograniczając się tylko do tych rozgrywających się w szpitalnych salach, korytarzach i gabinetach.
"Zanim się obudzę" dostarczy Wam wiele niespodzianek - w tym kilku naprawdę zaskakujących, wypływających ze znakomicie prowadzonej opartej na otwierających nowe perspektywy postrzegania postaci i wydarzeń retrospekcjach - i niemałych wzruszeń, zwłaszcza w finałowej partii powieści.
Więcej o samej książce, inspiracjach i planach na przyszłe powieści dowiecie się z rozmowy autora opinii z Agnieszką Bendarską: https://readersinitiative.podbean.com...
Książka bardzo ważna, bo poruszająca kontrowersyjny temat. Śmierć mózgowa. Kiedy kończy się życie? Przyzwyczaiłam się już do tego, że Agnieszka potrafi niespodziewanie wziąć ostry zakręt i rzucić czytelnikiem na pobocze, ale tym razem domyśliłam się zakończenia sporo wcześniej. Mimo to i tak warto sięgnąć po lekturę. Problem, który może spotkać każdego z nas lub naszych bliskich. Wypadek, śpiączka, śmierć... Kilka historii, toczących się w tym samym czasie, a podejście do tematu bardzo różne. Widać, że autorka nie staje po żadnej ze stron i to się chwali. To czytelnik sam musi rozstrzygnąć do kogo należą organy osoby uznanej za zmarłą. Co zrobiłby z własnym ciałem, z ciałem kogoś bliskiego... Czego mi brakło? Tego, co znalazłam w innej książce, poświęconej temu tematowi "Ocaliła mnie łza". To prawdziwa historia, a jej bohaterka cierpi niesamowity ból fizyczny mimo, że jest martwa według lekarzy. Eksperymentują na niej, zadając jej koszmarny ból, a ona nie ma możliwości zareagować. U Agnieszki bohaterowie nie odczuwają bólu fizycznego, jedynie rozterki duchowe, zostać czy odejść... Pewne wątki w książce mogłyby być rozwinięte w osobne powieści, np. dzieciństwo doktora Nakamury, czy fatum ciążące nad rodziną Ewy. Fragment "szachowy" zbyt obszerny i niewiele wnosi do akcji. Jest dość nudny. No, ale ja nie gram w szachy, więc nie jestem obiektywna. Generalnie muszę stwierdzić, że zarówno "Płaczący chłopiec", jak i "Dwa Oblicza" podobały mi się bardziej. Jednak z całą pewnością sięgnę po następne książki autorki. W powieściach Agnieszki przenikają się dwa światy, realny i fantastyczny. To jest coś, co kiedyś urzekło mnie w twórczości Doroty Terakowskiej (a tak w ogóle, to wszyscy wiedzą, że fantasy/fantastyki nie trawię).
Książkę czytało się lekko. Udało się mnie zaskoczyć, gdyż spdziewałam się trochę innego przebiegu zdarzeń. Ale uważam iż zakończenie było, nazwijmy to SPRAWIEDLIWE. Choć nie wiem czy sprawiedliwym można nazwać poprzedzające je zdarzenia, czy samo życie głównych bohaterów. Ale cóż losy ludzkie są nieodgadnione, zawiłe, czasami lżejsze innym razem drastyczne. Często nie mamy wpływu na to co się dzieje, jesteśmy postawieni przed faktem dokonanym lub pozostaje nam ograniczona liczba dróg, którymi możemy podążyć. Głowni bohaterowie również musieli dokonać wyborów, nie łatwych, jedni bardziej świadomych inni mniej. Książka jest naprawdę ciekawa, czasami trzyma nas w napięciu, innym razem wywołuje chęć zemsty, smutek a nawet i nadzieję oraz radość. Nie mogę zdradzić za wiele szczegółów, nie chcę spojlerować, dlatego piszę tak ogólnikowo. Najbardziej jednak, w książce, spodobał mi się sposób w jaki przedstawiono, to co być może, dzieje się z duszą, jak i ciałem ludzi pogrążonych w śpiączce itp. Jest to coś co pozostaje dla nas niewyjaśnioną naukowo tajemnicą,a nasz mózg rządzi się własnymi prawami. Dlatego też wielkie brawa dla Agnieszki Bednarskiej za jej punkt widzenia i to w jaki sposób opisuje ten temat. :)
Książka wymyka się gatunkowi, bliżej jej do obyczajówki niż thrillera psychologicznego, jednak jest w niej coś, co nie pozwala przejść obojętnie. Ze względu na motyw przebywania w śpiączce podchodzę do niej szczególnie personalnie. Bohaterowie z ciężką przeszłością, traumami dzieciństwa i przeżytym okrucieństwem. Samotność, niepewność i decyzje, których nikt z nas nie chciałby podejmować. „Na każdego z nas przypada tylko jedno życie i tylko jedna śmierć, nie musisz się bać, nikt go za Ciebie nie przeżyje, tak samo jak nikt za Ciebie nie umrze. Ten pakiet jest Twój. Wykorzystaj w pełni to, co jest w nim przewidziane.”
Zaczęło się interesująco, ale szybko się skiepściło. Niby ciekawy temat- granica między życiem a śmiercią, dylematy etyczne związane z transplantacją organów..
Mial być thriller medyczny, a jest mierna przedramatyzowana powieść obyczajowa z motywami paranormalnymi, mnóstwem retrospekcyjnych wątków pobocznych.
Autorka serwuje graficzne opisy przemocy seksualnej na dzieciach, opisane w ohydny sposób, eh po co?
Ogólnie styl autorki mnie strasznie mierzi, mocno pretensjonalny, grający na emocjach, a jak dla mnie to za dużo słów a za mało treści. Dobrnęłam jakoś do końca, ale to raczej ostatnia moja książka tej autorki.
Nie mogę powiedzieć, że była to książka wybitna, bo nie przyniosła mi jakiegoś ogromnego zachwytu, ale wciągnęła mnie bez reszty od pierwszej strony do ostatniej i dała stabilną czytelniczą satysfakcję. Była pod każdym względem "w sam raz". Styl pisania, opisy, dialogi, sylwetki bohaterów - niczego nie było za dużo ani za mało, nic nie było na siłę. Wątki też były na tyle różnorodne, że czułam, jakbym czytała kilka książek jednocześnie - ciekawy kryminał, reportaż o comie, coś od Małeckiego, miłą obyczajówkę. Zaraz poszukam więcej książek tej autorki :)
Sięgnęłam po tę książkę w idealnym momencie i od razu poczułam, że nie będzie to zwykła lektura. Porusza trudne tematy, takie jak kruchość życia, cierpienie i śmierć, w sposób niezwykle wrażliwy i prawdziwy. Po jej przeczytaniu poczułam, że coś we mnie się zmieniło, drobna część, która teraz patrzy na świat i ludzi z większą empatią i wrażliwością. To historia, która zostaje w głowie i sercu długo po przeczytaniu ostatniej strony. Choć porusza najtrudniejsze sprawy, pozostaje w człowieku z całą swoją prawdziwością i ciężarem.
Ilość różnorodnych tematów, kontrowersyjnych wydarzeń, wnikliwość w tak wiele postaci i ich indywiduum, cudownych metafor i symboliki… niektóre rozdziały przeczytałam po parę razy, bo tak cudownie spinały w całość sytuację. Ani chwili nudy lub zbędnych opisów, a postać doktora to istny majstersztyk.
3,5 Bardzo trudny temat, poruszony w (dla mnie za) prosty, przystępny sposób, myślałam, że będzie więcej dywagacji gdzie leży etyczna granica i czy w ogóle można ją wyznaczyć. mało medyczna, jako powieść jednak ciekawa, jako przestroga na (oby lekarską) przyszłość- WAŻNA