Częstochowa. Komendant miejski policji Jerzy Walter musi stawić czoła kryzysowi i własnej przeszłości. Pozornie spokojny czas, który nastąpił po skandalu wokół jego brata, biskupa Stanisława Waltera, przerywa nagła kradzież. Z muzeum archeologicznego ktoś zabiera bezcenne kości. Gdy pierwsza z nich zostaje odnaleziona, policjanci orientują się, że to nie włamanie było ich największym problemem. Mając w pamięci groźbę brata, Jerzy Walter zaczyna podejrzewać, że wszystko, co właśnie ma miejsce, zostało przygotowane w określonym celu…
Gdy komendant próbuje odnaleźć mordercę i ukryć swoją przeszłość, zamknięty w areszcie Stanisław przygotowuje swój kolejny ruch. Niezależnie od tego, co zrobił jego brat, Walter zamierza przypomnieć mu, że nie sposób odwracać się od rodziny i przyjaciół.
Częstochowa jeszcze nigdy nie doświadczyła tak gorącego lata. Oślepieni słońcem mieszkańcy chowają się przed żarem z nieba i złem, które ich otacza. Mało kto wie, że kości, z których powstało, zostały zakopane dawno temu.
. Jest to druga część trylogii profanum i tak jak wspominałam pierwsza nie do końca mi się podobała. Natomiast ta została przeze mnie przeczytana w jeden dzień. Trochę zwlekałam z jej przeczytaniem i teraz wiem, że nie potrzebnie. Wracamy do Częstochowy i roku 2015, lato jest bardzo gorące, a dodatkowo temperaturę podnosi grasujący morderca, który jest niebywale okrutny dla swych ofiar, można powiedzieć, że oskalpuje na żywca. Zabójca na miejscu zbrodni zostawia wiersz wraz ze skradzionymi z muzeum archeologicznego kośćmi. Jerzy Walter to komendant miejskiej policji, który zdemaskował swojego brata i wsadził do więzienia, a ten czeka tam na osądzenie. Przypomnę, że jest on biskupem i w tej części będzie potrzebny młodszemu bratu w schwytaniu mordercy. Jerzy wie kto jest mordercą, jednak nie chce nikomu o tym powiedzieć, boi się, że wydarzenia z przeszłości wyjdą na jaw, a wtedy on będzie skończony. Ile jeszcze osób musi zginąć ? Książka wciąga już od pierwszych stron. Autor przedstawia wydarzenia teraźniejsze przeplatane z przeszłością i to pozwala jeszcze lepiej zrozumieć całą tę historię. Bardzo dobrze zostali wykreowani bohaterowie. Postać mordercy tajemnicza, brutalna, no można wręcz powiedzieć, że to sadysta. Opisy morderstw są tu bardzo szczegółowe i to mi się bardzo podobało. Mamy tu też tajemnice sprzed lat, która powraca i przypomina o sobie. Od przeszłości nie da się uciec ona będzie za nami podążać do samego końca, a kłamstwo i tak wyjdzie na jaw, jak nie wcześniej to później, ale wyjdzie. Ta część trylogii miło mnie zaskoczyła, ja nie mogłam się od niej oderwać, chciałam czytać, nie byłam znudzona tylko bardzo zaciekawiona. Teraz zostało mi poczekać na zakończenie, czyli ostatnią część trylogii. Mam nadzieję, że będzie ona tak samo dobra, a może nawet jeszcze lepsza niż ta. Moja ocena 8/10.
"Z moich kości" to drugi tom trylogii Profanum autorstwa Marcina Dudzińskiego. Czekałam na tę książkę i byłam jej bardzo ciekawa, bo pierwsza część to jeden z lepszych debiutów jakie miałam okazję czytać. Muszę przyznać, że kontynuacja okazała się być jeszcze lepsza. Po takiej lekturze nie mogę się doczekać co autor przygotuje dla czytelników w zakończeniu trylogii!
Częstochowa. Z Rezerwatu Archeologicznego Kultury Łużyckiej skradzione zostają cenne kości. Niedługo po tym odnalezione zostają zwłoki mężczyzny. Przy bestialsko okaleczonym ciele sprawca umieścił jeden ze skradzionych eksponatów. Rozpoczyna się seria brutalnych morderstw, które wstrząsają mieszkańcami. Sprawę prowadzi komendant Jerzy Walter. Szybko okazuje się, że rozwiązanie zagadki tkwi w jego przeszłości. Tej, o której policjant stara się za wszelką cenę zapomnieć.
Dudziński po raz kolejny stworzył historię, która zaintrygowała mnie od pierwszych stron. Co to była za książka! Jestem pod ogromnym wrażeniem i czekam niecierpliwie na kolejny tom! Uwielbiam takie kryminały. Tak jak wspominałam przy recenzji "Przeciwko bratu" Marcin Dudziński potrafi w kryminał. Tą książką tylko to potwierdził! Jestem oczarowana stylem autora. Pisze w tak niezwykle lekki i plastyczny sposób, że trudno się od niej oderwać. Sprawia, że przy lekturze nie da się nudzić nawet przez chwilę. W tej części więcej jest brutalności, opisy zbrodni są tak bardzo sugestywne, że pewnie nie jednemu czytelnikowi żołądek podejdzie do gardła. Nie ukrywam, że ja lubię takie książki! Dzięki retrospekcjom mamy okazję poznać przeszłość bohaterów i zobaczyć jak wpłynęła na obecne wydarzenia. Każdy z nich przedstawia je ze swojej perspektywy. A prawda nie jest wcale tak jednoznaczna i oczywista. "Z moich kości" to rasowy kryminał z rewelacyjnym pomysłem na fabułę i nietuzinkową intrygą, która zaskoczy nie jednego fana gatunku! Ja jestem zachwycona i gorąco ją Wam polecam!