Trzy kobiety: Virginia Woolf, Sylvia Plath i… Ivana Trump, nieoczekiwanie spotykają się w zaświatach. Zawieszone między swoim niedawnym życiem a wiecznością, zawzięcie dyskutują, kłócą się, snują wspomnienia i odgrywają rozmaite role – nie przypadkiem głównie męskie! Słowo „rola” ma tu zresztą kluczowe znaczenie, bo życiorysy bohaterek pokazują, jak trudnym zadaniem jest wejście w przydzielony odgórnie kostium: kobiety, matki, żony, pani domu czy po prostu efektownej błyskotki.
„Wady snu” to komiczno-tragiczne studium odwiecznego konfliktu między życiem a literaturą, między własnym „ja” a etykietkami przylepianymi przez innych, wreszcie między marzeniem o wolności, jaką daje twórczość, a kieratem codziennych obowiązków. Sztuka Radki Denemarkovej, z sukcesem wystawiana w praskim teatrze „Na zábradlí”, zaskakuje w każdej scenie lekko surrealną atmosferą, subtelnymi nawiązaniami do literatury i współczesnej pop-kultury oraz niebanalnym poczuciem humoru.
Radka Denemarková vystudovala germanistiku a bohemistiku na FF UK, 1997 získala doktorát. Pracovala v Ústavu pro českou literaturu AV ČR, též jako dramaturgyně v Divadle Na zábradlí. Od roku 2004 na volné noze. Publikovala monografii Evalda Schorma Sám sobě nepřítelem (1998), redigovala sborník Zlatá šedesátá (2000), je autorkou studie Ohlédnutí za Milenou Honzíkovou (in: Dopis zmizelému, 2003). V roce 2005 vyšla její prozaická prvotina A já pořád kdo to tluče, o rok později román Peníze od Hitlera (Magnesia Litera za nejlepší prózu roku). Polské vydání bylo nominováno na cenu Angelus (2009), za německé obdržela Usedomskou literární cenu (2011, laudatio Hellmuth Karasek) a Cenu Georga Dehia (2012, laudatio Andreas Kossert). Románová monografie Smrt, nebudeš se báti aneb Příběh Petra Lébla (2008) byla oceněna Magnesií Literou za nejlepší publicistickou knihu roku. V roce 2010 uvedlo Divadlo Na zábradlí její divadelní hru Spací vady (knižně 2012). Za překlad knihy Rozhoupaný dech (2010) od Herty Müllerové, nositelky Nobelovy ceny, získala Magnesii Literu za překlad roku. Dvojromán Kobold (2011) byl nominován na Cenu Josefa Škvoreckého. Její texty byly přeloženy do 17 jazyků. Žije v Praze s dcerou Ester a synem Janem.
O, jakie to było smaczne i fajne i odlotowe i zaskakujące i mądre!
W czymś, co chyba można nazwać czyścem, w jednej przestrzeni, którą chyba można nazwać celą, ląduje Virginia Woolf i Sylvia Plath. Uwięzione w niebycie i skazane na siebie, zjadają strony, które zapisały w trakcie życia i spędzają dnie na banalnych czynnościach i niebanalnych sprzeczkach. Są tylko dwa sposoby aby przejść z tego miejsca dalej - albo ktoś musi wykrzyczeć twoje imię ze szczerą miłością, wtedy masz szansę narodzić się na nowo, albo możesz zadenuncjować czyjeś grzechy, wtedy ta osoba trafi tam, skąd docierają czasem przeraźliwe jęki. Każda z bohaterek jest sobą sprzed targnięcia się na swoje życie, więc siłą rzeczy różnią się ogromnie. Virginia, natchniona arystokratka, użala się nad sobą w sposób dość egzaltowany, nie para się przy tym czynnościami prozaicznymi, buja w obłokach dosłownie i w przenośni. Sylvia, kobieta zaprawiona w pracach domowych i opiece nad innymi, tkwi w tej roli i nie dość, że dba o ich kwaterę, gotuje, sprząta, to zajmuje się też koleżanką - obcina jej paznokcie, czesze włosy, jakby była jej służącą. Nic dziwnego, za życia nie umiała wydostać się spod wpływu starszej pisarki, nie radzi sobie z tym i po śmierci. Jest to dla niej źródłem frustracji, która znajduje ujście w kłótniach, najróżniejszych, od tych na tematy zupełnie banalne, jak kto dziś obiera jabłka, do tych dotykających twórczości, nieumiejętnosci dopasowania się do oczekiwań innych, cierpienia i śmierci. W pewnym momencie do kobiet zostaje dołączona trzecia bohaterka. Jest nią Ivanka Trump, pewna siebie, dostająca zawsze to czego chce, nie posiadająca żadnej etyki artystycznej, czy jakiejkolwiek, bogata i zepsuta. Jej pojawienie całkowicie zmienia dynamikę relacji między wcześniejszymi mieszkankami obłoku. Madame T jest prowokacyjna, konfrontująca i z zupełnie innego świata niż jego wcześniejsze mieszkanki, jest też świetną manipulatorką, co przyczyni się do takiego, a nie innego zakończenia dramatu.
„Wady snu” opowiada o tym jaki świat mężczyźni zgotowali kobietom, ale też o tym jak głęboko mamy ten patriarchalny układ wdrukowany, jak działa to słynne „kobieta kobiecie”. Stawia pytanie o to czy ikony feminizmu naprawdę były feministkami, ale też kwestionuje porządek klasowy. To też książka o rolach, które musimy odgrywać i jak sobie mamy radzić, jeśli nie umiemy im sprostać. Denemarkova próbuje też znaleźć odpowiedź na pytania kim jest pisarka, co to znaczy tworzyć i czym jest proces twórczy, jest tu o odwiecznej walce między tzw sztuką prawdziwą, a komercją. Udaje jej się stworzyć niezwykle sugestywne i żywe portrety swoich bohaterek. Obie mówią językiem swoich książek, można znaleźć też analogie do ich dzieł, więc znajomość twórczości Woolf i Plath na pewno pomaga w odbiorze, ale nie jest konieczna. Ponieważ to literatura czeska, to pomimo czasem dużego ciężaru emocjonalnego, nie brakuje w „Wadach snu” humoru i scen czasem mocno surrealistycznych. Po raz kolejny przekonałam się, że kocham dramat, gdyby wydawano go u nas więcej być może nie czytałabym nic innego. Wspaniale mi się to czytało, pewno przy dobrze dobranej obsadzie jeszcze fajniej wypadłoby to na scenie.
„Sylvia: I jeszcze jedno: podziwia nas. Wyobraża pani sobie? On podziwia nas! Virginia: Podziwia. Ciekawe za co. Sylvia: Za to, że zabiłyśmy się same. Od początku do końca same. Pani pozwoliła przepłynąć przez siebie potężnym masom wodnym. Ja nawdychałam się gazu.”
W zaświatach spotykają się kobiety – Virgina Wolf, Sylvia Plath, a nieco później dołącza do nich Ivana Trump. Najpierw obserwujemy dwie pisarki, które rozmawiają o swojej twórczości, środowiskach literackich i ogólnej egzystencji pisarek i pisarzy. Nieco później, dołącza do nich była żona prezydenta, która znacznie ożywia dyskusję i jest świetnym powiewem świeżość obok „umęczonych” pisarek. Szczerze przyznam, że do końca nie wiem o czym jest ta książka, ale to chyba taki typ literatury – fabuła nie jest tu potrzebna, najważniejsze są bohaterki i ich rozmowy. Czasami jest zabawnie, czasami smutno, czasami poważnie, a czasami nawet trochę nudo (ale to taka dobra nuda!). Dobrze jednak kojarzyć twórczość Wolf i Plath, łatwiej wtedy zrozumieć żarty i słowne potyczki bohaterek. „Wady snu” czyta się świetnie, nie ma co nastawiać się na wielką literaturę, wielką przyjemnośc sprawiła mi ta książka i zdecydowanie polecam. I tak sobie myślę, że to może być idealna książka na zastój czytelniczy.
Ta książka jest genialna i jest pierwszym groteskowym dramatem który pokochałam. Udowadnianie 3 Pisarek, że ich życie było potrzebne, było dokładnie tak wybitne jak się spodziewałam. Kocham, kocham, kocham.
5/5. V vicah se znajdejo Virginija Woolf, Silvija Plath in Ivana Trump. Prva ni nikoli strgala korenja, druga nikoli šivala, tretja nikoli prala, vsaka je znala zakuhati afero. Tretja nima pojma, kdo je prva, a se trka po prsih, da je njeno avtobiografijo kupilo več bralcev kot starejši dve skupaj. Dramedija, polna "babjih" prepucavanj ter metanj polen ironij in zavisti pod kolena.
"Mam gdzieś iść na skargę, czy jak? Tylko jedna sypialnia? Żadnego gabinetu? Jedna łazienka? Jedna kuchnia? Jedna jedyna łyżka? Żadnej jadalni? Tylko jedno jedyne życie?"
Já tak dlouho nečetla divadelní hru! A tohle bylo teda super! Virginia Woolf, Sylvia Plath a později i Ivana Trump se sejdou na onom světě. Může být něco lepšího? Nejprve ty srdceboly a deprese (s dávkou cynismu ovšem), pak nám rozvířila vody Ivana se svým modernějším pohledem na věc.
Nieoczekiwane spotkanie w zaświatach trzech kobiet może skutkować zagorzałymi dyskusjami na przeróżne tematy, ale może również być pełne nieznaczących czynności. Virginia Woolf, Sylvia Plath i Ivana Trump spotykają się w nienazwanym miejscu po śmierci i oczekują na swego rodzaju wyzwolenie, możliwe dopiero w przypadku, gdy ktoś z żyjących wypowie ich imię z miłością. Madame T. pojawia się w dramacie dopiero później, po tym, jak dwie pisarki z zupełnie innych czasów i środowisk stoczą dyskusje na temat literatury, sztuki, kobiet, swoich samobójstw i egzystencji w ogóle. Ale jak się już pojawia to wywołuje niezłe zamieszanie i wprowadza do dramatu dużo "świeżości". Oprócz burzliwych rozmów kobiety oddają się czynnościom dnia codziennego, takim jak gotowanie, czesanie, kąpanie. Wszystkim tym czynnością towarzyszy wymiana zdań, niekiedy poważna, niekiedy bardzo ironiczna, a nawet zabawna. Dobrze jest mieć pewne rozeznanie w twórczości obu pisarek (Woolf, Plath) przed sięgnięciem po ten dramat, bo łatwiej jest wtedy między wierszami odczytać pewne insynuacje, zależności, aluzje czy sarkastyczne wypowiedzi. Bawiłam się świetnie przy niektórych fragmentach, ale nudziłam się również potwornie przy innych. Mam więc trochę ambiwalentne odczucia w stosunku do tej książki, bo doceniam jej pomysł, konstrukcję i zaczepność, ale jednak mam trochę wrażenie niewykorzystanego potencjału. Oczekiwałam trochę więcej i pewnie dlatego tak długo tę książkę męczyłam. Z drugiej strony, im dłużej siedzimy w danej lekturze tym bardziej nam się nie chce do niej wracać i może po prostu uciekło mi zainteresowanie tym tematem? Nie wiem. Nie wiem w związku z tym, czy wam tę książkę polecać. Ma ona bardzo dobre fragmenty, które są chyba warte sięgnięcia - może dla miłośników bohaterek i ich literatury bądź dramatu jako gatunku. Z przyjemnością jednak wybrałabym się na spektakl oparty na tym dramacie. O tak! To byłoby zdecydowanie świetne wydarzenie teatralne.
Divadelní hra Spací vady Radky Denemarkové je velmi originální, trochu bláznivá a má zajímavou kombinaci postav.
Virginie Woolf a Sylvia Plath se po smrti setkávají v jakémsi meziprostoru, kde jsou nuceny spolu fungovat. Za nějaký čas k nim přibyde Ivana Trump. Ženy se navzájem špičkují ohledně svých děl a také životů. Vykřesávají ze sebe navzájem i svá trápení a jejich podstatu.
K pochopení divadelní hry je potřeba tyto ženy a jejich život a dílo alespoň trochu znát, jinak se celá hra s divákem/čtenářem mine účinkem a to by byla velká škoda! 🙂 Doporučuju.
Sylvie: Měla bych uklízet. Ale chci psát, chci pracovat. Sedala jsem ke stolu, psala, v tom hlavou proletěl šíp. Vylétla jsem od stolu, z mrazáku vytáhla skopové. Muselo se rozmrazit k obědu... vrátila jsem se ke stolu. Dešťové kapky zabušily na okno. Vylétla jsem od stolu. Sebrat ze šňůry uschlé prádlo. Zkontrolovat studentku, co hlídala děti. Platila jsem jí, abych mohla pracovat. Neustále ve střehu, co v příští minutě utne tu vzácnou chvíli. Pořád jsem vylétala z hnízda.
Virginie: Příměří - Přestaňte trucovat. Neseďte tam jako socha z mramoru. Nebo si vezměte peřinu. Ofoukne vás, vím, o čem mluvím. Mám proudění vzduchu a jeho šplouchy prostudované.
Madam T.: Pořád čekáte na někoho, kdo vám řekne, co máte dělat a pak vás za to pochválí. Neumíte vzít odpovědnost za to, co děláte, do svých rukou?
Silvie: Člověk by psal jinak. Psal by upřímně. Kdyby věděl, že to nikdo nebude číst.
Nie wiem co mogę o niej napisać. Dobrze napisana, nie nudziła, ale nie zrozumiałam jej. Drażniło mnie pojawienie się Madame T. z jej kapitalistycznym, egoistycznym podejściem do wszystkiego. Wcześniejsze kłótnie Virginii i Sylvii wydawały mi się bardziej szczere, "czyste". Chociaż wszsytkie trzy były w jakiś sposób "produktem" swoich czasów. Szkoda, ale chyba to nie pozycja dla mnie.