Zbiór felietonów sarkastycznej i błyskotliwej obserwatorki polskiej rzeczywistości.
Ani cenzura, ani poprawność polityczna, ani żadne tabu nie maja tu zastosowania – klauzula zdumienia pozwala postawić każde pytanie.
Gdy czyta się Agatę Passent w zbiorze tekstów, a nie „pojedynczo”, widać jak bardzo jest ciekawska, wtrącająca się, nieobojętna i otwarta. Sarkastyczna i błyskotliwa obserwatorka polskiej rzeczywistości, dosłownie i w przenośni kobieta światowa, czasem wymagająca malkontentka, częściej wyrozumiała i tolerancyjna. Od tematów kobiecych i feministycznych po trendy w lifestylu, od rodziny po naród, od sąsiedzkiego po polityczne podwórko.
She was born in Warsaw into a family with Jewish roots, as a daughter of the journalist Daniel Passent and the poet Agnieszka Osiecka.
Her paternal grandparents were killed during the Holocaust in the Warsaw Ghetto. Her maternal grandparents - Wiktor Osiecki, a pianist and Maria Sztechman - survived World War II and lived in Saska Kępa. Passent, who spent her childhood in Falenica, came back to Warsaw with her family at the age of five. In 1979 they moved to Cambridge, then back to Warsaw and then to Newton, where she graduated from the Buckingham Browne & Nichols school. In 1995 Agata Passent graduated with a major in German studies from Harvard University and she returned to Poland.
In 1996 Passent debuted as a journalist in the Polish magazine, Twój Styl. One year later, she founded The Okularnicy Foundation, whose main purpose is to protect and popularise Agnieszka Osiecka's works. In the years 2005–2006 Passent was connected with Radio PiN and since 2006 she is writing feuilletons for the magazine Twoje Dziecko.
Agata Passent is married to Wojciech Kuczok, a writer. She is a member of the Jewish Community in Warsaw, but she describes herself as an atheist.
Pierwszą połowę książki można by zatytułować “Megalomania”. Nie wiem, co się stało, bo Agata Passent to inteligentna, błyskotliwa, wnikliwa pisarka, która z odpowiednią dozą autoironii i sarkastycznego humoru przygląda się samej sobie i Polsce. Tym razem czar prysł. Pierwsze dwieście stron to droga przez opowieści o niczym z życia marudnej, oceniającej kobiety, która niby opisuje otaczającą ją rzeczywistość, ale jakby przez mgłę. Kalki tematów, kalki opinii… z każdą kolejną stroną byłam coraz bardziej zawiedziona. Zamiast pogłębionej analizy zjawisk, ciekawych obserwacji ludzkiej psychiki, mamy egocentryczny, płaski świat, wirujący wokół osoby, którą trudno polubić, bo głównie obgaduje sytuacje i znajomych, zamiast je odkrywać. Felietony są krótkie, ale nie w punkt, tak jakby autorka zerwała więź z czytelnikiem i zainteresowana już była tylko samą sobą. Nawet przewijające się wątki z życia - dom, rodzina, zostają jedynie muśnięte jakąś taką zbędną wyniosłością i sztucznym dystansem. Na szczęście druga połowa, w której autorka odnosi się czy to do sztuki, czy polityki jest dużo lepsza. Tutaj wraca Agata Passent jaką znamy, ironizująca o politykach, ich decyzjach, Polsce, Polakach i Polkach. Choć wciąż mam wrażenie, że mogłaby nam dać od siebie więcej, przynajmniej nie skupia się tylko na sobie. Chciałabym przeczytać kiedyś od Agaty Passent książkę o Polsce, a nie jedynie zbiór felietonów. Albo najlepiej solidną autobiografię, bo wtedy ten felietonowy egocentryzm, będzie jak najbardziej na miejscu.
Zbiór felietonów Pani Agaty Passent całkowicie mnie pochłonął! Jest zabawnie, mocno, ciekawie i co najważniejsze życiowo. Idealne po całym dniu ciężkiej pracy, do niedzielnej południowej kawki, na smutki, troski i na wakacyjny wyjazd. Dosłownie do wszystkiego!
Książka jest pięknie wydana i dostajemy w niej ponad 50 bardzo różnorondych felietonów. Niektóre oczywiście poruszają bardziej, inne potrafią nudzić. Tematyka jest jednak tak szeroka, że na pewno każdy z nas w tej książce znajdzie coś dla siebie! Uwielbiam też styl pisania Pani Agaty i jej podejście do otaczającej nasz rzeczywistości! Z humorkiem i na wesoło. Książka z którą na pewno spędzicie wiele miłych i wesołych chwil. Jest troche o kobietach, o rodzinie, pracy, mężczyznach i o otaczającym nas świecie. Dodam, że felietony są króciutkie, mają zaledwie po kilka stron i zdecydowanie nie trzeba ich czytać po kolei! Otwieracie i w zależności od dnia, humoru i pomysłu zaczynacie czytać! Spokojnie, możecie je czytać nawet i od końca!
Błyskotliwie i z pazurem! Próbowałam też wybrać mój ulubiony felieton, ale zdecydowanie nie potrafię tego zrobić! Przy tak dużej ich ilości ciężko się zdecydować! Polecam!
Ubawiłam się przednio! Podobno mam dziwne poczucie humoru. Często wybucham śmiechem, kiedy inni są zażenowani. Lubię żarty zboczone, wulgarne, lubię żartować zarówno z polityków, ekstrementów, jak i ludzkiej głupoty. Jednocześnie wiem, że mam ponadprzeciętnie wysokie IQ, a przecież właśnie dlatego jestem świadoma, że właściwie nic o tym świecie nie wiem. I taka właśnie jest Agata Passent. Kobieta, która nie czuje potrzeby nakładania na wszystko cenzury i bez zażenowania pisze o swoim porodzie czy o tym, jak sąsiad alkoholik stoczył się na dno, a później wytoczył się na samą górę, czyli na strych, skąd nasikał jej na głowę. Gdyby premiera była nieco później na pewno znalazłoby sie tam coś na temat obecnej pandemii koronawirusa. Odważny, ostry jak brzytwa humor, zero ugrzeczniania i poprawności - to lubię! Nie do końca przepadam za taki zbiorami, ale ten mnie urzekł. Można czytać naraz, można na wyrywki. Ja na pewno będę wracać do poszczególnych felietonów, kiedy poczuję spadek formy twórczej lub po prostu wstanę lewą nogą. Będę podsuwać znajomym. I przede wszystkim podziwiać piękną okładkę w mojej ulubionej, szalonej czerwieni, która pięknie wyróżnia się na domowej biblioteczce.
Uwielbiam felietony i reportaże. Tak więc, Klauzura Zdumienia nie mogła przejść koło mnie obojętnie! I nie zawiodłam się! Ponad 50 felietonów, a jeden lepszy od drugiego.
Sarkastyczne, pełne trafnych uwag, ciekawe i inspirujące. Brak tam tatów tabu. A poruszana tematyka jest niezwykle szeroka. Od rodziny przez politykę, po sytuację na świecie kończąc. Na każdy temat Agata ma coś do powiedzenia i to całkiem trafnie! Autorka opisuje rzeczywistość dokładnie taką jaką ją widzi, bez ubarwiania i koloryzowania. Słowem – bierze to całe gówno takim jakim jest i stara się to pokazać z innej strony. Oczywiście tej pełnej żartów, riposty i ciętego humoru.
Dużym plusem jest również fakt, że felietony nie są długie i czyta się je naprawdę szybko, co w moim zabieganym życiu jest nieocenioną rzeczą. Jednocześnie idealnie wpisują się w codzienną egzystencję. Jedno mogę Wam przy tej książce obiecać – na pewno nie będziecie się przy niej nudzić!