Trzeci tom Grzechów Młodości - jak to możliwe, że jest jeszcze lepszy od swoich poprzedników? 😍✨
Tym razem, jak wskazuje sam tytuł, cień zbrodni padł na rodzinę Trzeciaków niczym złowroga wróżba… co poniekąd okazało się w późniejszym czasie prawdą. Jedno koszmarne wydarzenie spowodowało lawinę nieszczęść i trosk, które dopadły bohaterów niespodziewanie, a każdy z nich przeżywał je na swój sposób. W dodatku wielki kryzys i stan wojenny dawał się we znaki wszystkim Polakom. W tych czasach najważniejsi byli bliscy.
Do Justyny i Helenki nareszcie zawitał promień nadziei na lepsze jutro. Agata stara się pozbierać swoją rodzinę do kupy, Tymek próbuje zagłuszyć wyrzuty sumienia i odkupić grzechy pomocą, a Kazik pomału odcina się od partii rządzącej. Dodatkowo oprócz znanym nam z poprzednich części postaci, pojawiają się też nowe, a rodowód Trzeciaków zaczyna się rozrastać.
Ten tom pokazuje jak ważna w życiu jest rodzina, wsparcie i miłość. Oraz, że nawet dobrze ukryte kłamstwo, po czasie pokaże swoje oblicze i konsekwencje z nim związane.
Lata 80 to także czas, kiedy Polacy zaczynają powoli się budzić z mrzonki komunistycznego świata. Morderstwo księdza Jerzego Popiełuszki powoli przelewa czarę goryczy w wielu polskich domach. Autorka idealnie oddała tamte wydarzenia, które przecież ja - znam tylko z opowieści babci. To było coś genialnego! Czułam się, jakbym sama, razem z bohaterami, przeżywała najpierw zaginięcie - a potem okrutne morderstwo Kapelana Solidarności.
Dla mnie każdy kolejny tom sagi Grzechy Młodości jest lepszy od poprzedniego. To coś niesamowitego! Nie spodziewałam się, że tak bardzo pochłonie mnie klimat tego PRL-owskiego świata, który udało się stworzyć Edycie Świętek. Te książki zasługują na większą uwagę i mam nadzieję, że coraz więcej osób po nie sięgnie! :)