Oto zbiór tekstów, których głównym bohaterem jest śmieć. Ten domowy i wysypiskowy, patriotyczny i zagraniczny, niechciany i pożądany. Jednym słowem – literacka hałda mistrzowsko posortowanych zachwytów nad pięknem nieoczywistym i lamentów nad zdewastowaną planetą.
Absolutnie niczego mi ta lektura nie dała. Po dość obiecującym pierwszym tekście Środy o naiwnym zbieraniu nakrętek, po długo długo nic, skończywszy na vintage perełkach znalezionych na śmietniku autorstwa Poprzęck jej. Cóż, temat ważny ale chyba wolałbym po prostu eseje ekologiczne niż mieszanie form.
Sięgnęłam po ten zbiór szkiców z racji mojego zainteresowania ekologią. I rzeczywiście część z nich opowiadała o śmieciach jako o problemie ekologicznym, natomiast część traktowała je jako wyjście to rozważań o tematyce bardziej społecznej czy historycznej, np. zmiany ekonomiczne w Polsce odzwierciedlone w przyblokowych śmietnikach, czy skomplikowane stosunki na Bałkanach widoczne nawet na tablicach rejestracyjnych znajdowanych w przydrożnych rowach. Po zakończeniu lektury zastanawiałam się czemu czuję niedosyt. Chyba właśnie nie przypadło mi do gustu takie rozmycie tematu. A może szukałam jakiegoś pomysłu na rozwiązane problemu zalewających nas śmieci, chociaż domyślam się, że na razie ono nie istnieje. I chociaż pojedyncze szkice bardzo mi się podobały, całość jednak nie była bardzo interesująca.
2,5★ Zbiór esejów lepszych i gorszych, ale niestety głównie gorszych. Pomysł poświęcenia uwagi śmieciom uważam za naprawdę ciekawy i wartościowy, ale największy problem mam z tym, że na byciu interesujcym konceptem się to kończy. Czasem mnie kłuł bardzo wymyślny sposób pisania części esejów, jakby traktowano temat ze sztucznym patosem. W pamięć zapadły mi jedynie eseje drugi od początku i drugi od końca: "Łapcie" Ilony Wiśniewskiej, o traktowaniu mieszkańców Rosji przez rząd jak śmieci, oraz "Carito" Andy Rottenberg, o życiu w sposób squaterski. Szkoda, liczyłom na coś znacznie lepszego.
Podszedłem do tego na zasadzie „show me what you got”. Ta książka miała być pokazem, przedstawieniem umiejętności i wrażliwości autorów, nie interesowały mnie śmieci, jestem wystarczająco zaangażowany w działalność środowiskową i świadomy problemów ze śmieciami. Ciekawiło mnie co napisali ci ludzie i kim są. Okazało się, że niemal każdy z nich zmarnował szansę na zaprezentowanie się - w zasadzie tylko Springer zachęcił mnie w pełni do zapoznania się z jego tekstami. Największe rozczarowanie? Środa i Rottenberg, o których już wcześniej coś słyszałem. No cóż, książka na śmietnik, tylko czasu szkoda.
3.5* Niektóre opowiadania były wielce fascynujące, inne strasznie mi się dłużyły. Niemniej jednak, śmietnik i jego zawartość są nieodłączną częścią ludzkości. Są tą częścią naszego życia, która raczej o nas szczerze opowiada. Śmieci dalej fasynują.
nic szczególnego, niektóre eseje mocno nieciekawe, na plus: Zajączkowska, Poprzęcka, Mikołejko. Reportaż Springera też niezły, także jako lektura obowiązkowa dla wszystkich samorządowców i aktywistów lubiących zbawiać świat.
jest nierówna są bardzo dobre eseje, są słabe i są świetne ale chyba o to chodzi w takich zbiorach cytat, który ze sobą zabieram "zamykanie oczu otwiera uszy."