Edmund Kolanowski, poznański nekrofil, działał w latach osiemdziesiątych XX wieku. Śledztwo z wnikliwością i skrupulatnością rekonstruują w porażającym reportażu Michał Larek i Waldemar Ciszak, ukazując mroczną umysłowość sprawcy raz zaangażowanie osób i instytucji, które zajmowały się jego sprawą. To lektura dla osób o mocnych nerwach.
Dwie gwiazdki za bohatera książki, dla autorów zero.
Pamiętam jak popularny był ten tytuł, gdy skończył się nakład pierwszego wydania. Nie będę ukrywać, że to mnie popchnęło do przeczytania tej pozycji. To oraz fakt, że książka dotyczy nekrofilii, a o tym jakoś rzadko można coś przeczytać, szczególnie w Polsce. Po lekturze doceniam tylko to, że ktoś opisał tę sprawę. "Pierwszy polski nekrofil" to w końcu coś co warto udokumentować. Problem w tym, że nie wszyscy się nadają by dokumentować cokolwiek. Tak jest w przypadku autora/ów. Niby spisali co trzeba, pogadali z kim trzeba, zacytowali co trzeba, ale całkowicie bez wgłębiania się w temat, a przydałoby się to zrobić, bo ten aż się prosi... Oprócz tego warsztat tych panów to takie naciągane 2/10 ("brukowiec style"). Na domiar złego, kilka razy, zupełnie od czapy panowie wrzucali swoje dziwne komentarze czy uwagi. Nie wiem czemu to miało służyć, szczególnie biorąc pod uwagę, że nie mieli nic inteligentnego do powiedzenia. Mimo ciekawego tematu, krótkich rozdziałów i, jakby nie patrzeć, dość konkretnego opisywania faktów, kilka razy mało nie usnęłam w trakcie czytania. Jeśli zaś chodzi o samą sprawę Kolanowskiego to wygląda na to, że był to bardzo ciekawy osobnik, szczególnie pod względem zachowania się po zatrzymaniu oraz w toku procesu. O tym co wpłynęło, a jak się okazuje mogło być wiele czynników, na jego psychikę i postępowanie w tak dużym zakresie, autorzy napomykają na samym końcu, na dwóch stronach... Niesamowicie szkoda, że temat nie został zgłębiony. Na koniec muszę podkreślić, co robią też sami autorzy, że jest to drugie, ROZSZERZONE, i jak mniemam poprawione (sic) wydanie tej książki. No chyba nie bardzo.
Wcześniej słuchałam kilku podcastów o Edmundzie Kolanowskim i z myślą o tym że może dowiem się czegoś więcej, lekko się rozczarowałam... Jednak dla osób które chcą się dopiero zagłębić się w tę postać jak najbardziej polecam.
Jestem zawiedziona tą książką, spodziewałam się „nieco” więcej.
Bardzo dużo ogólników, zbyt wiele uwagi poświęcone mało istotnym postaciom, elementom śledztwa, a za mało samemu Kolanowskiemu. Nieco głębsze wniknięcie w jego psychikę, wpływ dorastania na jego parafilię i doświadczenia, zostało poruszone na samiutkim końcu.
Po lekturze tej książki mam więcej pytań niż odpowiedzi, a jego przypadek jest bardzo unikalny, w końcu tym zasłynął, więc wypadałoby trochę więcej uwagi poświęcić właśnie temu, co go wyróżniało. I to jeszcze jest edycja rozszerzona, a te rozszerzone elementy są właśnie tymi najbardziej zbędnymi :D
Aż ciężko mi uwierzyć, że ta książka była tak popularna do niedawna.
"Martwe ciała" kolejna pozycja poświęcona Edumndowi Kolanowskiemu. Książka to tak naprawdę zbiór faktów związanych ze śledztwem i procesem "zimnego chirurga". Według mnie trzeba lubić taką tematykę, żeby przebrnąć przez tą książkę. Ja na szczęście lubię, a do tego wypowiedzi "starych szkiełów" ubarwiają jej treść.
Ta książka to nie fikcja literacka, a opis zdarzeń, których najważniejszym źródłem pisanym były akta sprawy karnej III K1/85 Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu, które zawierają w części pierwszej akta śledztwa o sygnaturze Ds 85/82 Wydziału Śledczego Prokuratury Wojewódzkiej w Poznaniu.
Do "Martwych ciał" dotarłem dzięki podcastowi "Kryminatorium". To właśnie tam po raz pierwszy usłyszałem o Michale Larku 🙂
Od razu zaznaczam, że nie jest to książka dla wszystkich. Proszę pamiętać, że bazuje ona na zapisach akt policyjnych. Całość została napisana w taki sposób, iż czytelnik ma wrażenie uczestniczenia w śledztwie.
"A seks jest przymusem. [...] nie ma takiej siły, która może powstrzymać seks."
Edmund Kolanowski, poznański nekrofil, działał w latach osiemdziesiątych XX wieku.
Książka została wydana po raz drugi, wypełniona większą ilością wiadomości oraz poprawiona.
Czytelnik, który jeszcze nie miał okazji zapoznać się z Edmundem Kolanowskim powinien nadrobić zaległość czytając tą książkę.
Osobiście już czytałam inne książki oraz podcasty o Edmundzie, ale lubię pozycje, które są zbiorem i podsumowaniem wiedzy na dany temat.
Historia Edmunda nie jest łatwa. Jest to ciężka historia i może być ciężko zrozumieć postępowanie takiej osoby. Wiadomo, każdy z Nas ma swoje preferencje seksualne, uczuciowe i tym podobnym, ale taka preferencja seksualna nie jest przyjmowana w normalnym środowisku społecznym.
Edmund w swoich czynach doszedł do perfekcji. Wycinał narządy z taką precyzją z jaką może się poszczycić wyśmienity chirurg plastyczny. Narządy, które wycinał ofiarom przyszywał do gąbczastej lalki, na której zwykle były do 3 - 4 dni. Później wymieniał je na "nowe".
Kolanowski nie czerpał przyjemności seksualnej z zabijania ofiar, nie był sadystą, ale to co sprawiało mu radość to wycinanie narządów.
Opinia biegłych z tamtego okresu brzmiała: " Edmund Kolanowski wiedział, co czyni(miał zdolność poznania swoich zachowań). Zdolność kierowania postępowaniem(wola) była prawie nieograniczona w przypadkach zabójstw. Przy czynach profanacji zwłok zdolność pokierowania postępowaniem(wola) była ograniczona w pewnym zakresie, ale nie w stopniu dającym podstawę do uznania, że mamy do czynienia ze znacznym ograniczeniem poczytalności. Czynnikiem ograniczającym u Kolanowskiego zdolność pokierowania postępowaniem(wolę działania) były zakłócenia czynności psychicznych, związane z zaburzeniami osobowościowymi pod postacią psychopatii z wtórną socjopartyzacją, wyrażającą się w zboczeniu seksualnym - fetyszyzmie i nekrofilii.
Rozumując opinię biegłych Edmund wiedział, że zabija, ale miał do tego czynu pretekst? Można to nazwać pretekstem, podkładką? Był egoistycznym i egocentrycznym człowiekiem, który wiedział jak ma zaspokoić swoje zachcianki i potrzeby. Ile osób obecnie wybiera siebie aniżeli inne osoby? Tak, osoba socjopatyczna i narcystyczna zawsze stawia siebie na pierwszym miejscu, ale mi chodzi o to, kiedy my sami decydujemy o swoich czynach. Gdy sami decydujemy co ubierzemy, co zjemy, czego dokonamy. Każdy układa swoje życia pod swoje potrzeby, pragnienia. Edmund miał swoje i się ich trzymał.
Na każdego zawsze przyjdzie pora, tak jak i przyszła na Kolanowskiego. Dwudziestego ósmego lipca 1986 roku w Areszcie Śledczym w Poznaniu Edmund Kolanowski został pozbawiony życia poprzez powieszenie.
Kukły my Wydrążeni my Pochylamy łby Czerep pełen słomy. O! Nasze suche głosy, gdy Szepczemy, to Cisza nic Jak wiatr w uschłym źdźble Lub szczurze łapki na pokruszonym szkle W naszej suchej piwnicy
Larek, opowiadając o prawdziwej zbrodni, o wiele lepiej robi to, mówiąc w podcastach, niż pisząc. Historia powinna zainteresować, porwać, tymczasem przeleciała przeze mnie bez większego wrażenia. Gawędziarski ton, w którym jest utrzymana ta książka, wybitnie nie pasuje do treści - aż chciałoby się dostać suchym opisem ze śledztwa, czy sali sądowej, tymczasem mam wrażenie, że siedzę przy piwku z grupą znajomych, wspominających stare dobre czasy, kiedy to doprowadzili do skazania Kolanosia.
Myślę, że pomysł na książkę jest genialny - wejście w umysł mordercy, nekrofila; przebieg poszukiwań, śledztwo i zeznania Kolanowskiego. Jednak uważam, że książka nie została dobrze napisana. Oprócz biografii Edmunda dostajemy również całą otoczkę, która jest niekoniecznie ciekawa. Niestety za dużo niepotrzebnych informacji przez co czytanie bywa męczące. Najciekawsze elementy znalazły się na samym końcu, ale zajęły zaledwie kilka stron. 2/5
Była to moja pierwsza obszerniejsza styczność z historią Edmunda Kolanowskiego. Jego historia opowiedziana jest w ciekawy sposób. Poznajemy dużo szczegółów z jego życia, jak również motywy oraz sposób popełniania zbrodni. Najbardziej fascynowało mnie to, czym kierował się podczas profanacji zwłok swoich ofiar. Co nim kierowało i co miał w głowie. Ciekawe było także to, jak bronił się przed najsurowszą z ówczesnych kar - śmiercią.
2.75 Bardzo przeciętna książka. Opowiada o bardzo przerażającej historii, bardzo ciężko się o tym czytało. Jak dla mnie trochę za mało uwagi poświęcone zostało samemu Kolanowskiemu, a za dużo pobocznym i dużo mniej istotnym sprawą.
3/ ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ Szczerze to jest jedna z gorszych książek o Kolanowskich z jakimi miałam do czynienia. Nie mogę jednak ocenić jej niżej, bo sama sprawa nekrofila ma w sobie to coś co mnie interesuję więc daję trzy gwiazdki.
Jeśli ktoś zna sprawę Kolanowskiego to niczym ta książka go nie zaskoczy prócz kilku smaczków. Ale jednak całokształt bardzo rzetelny i jeśli ktoś sprawy nie zna to dowie się o niej wszystkiego w najdrobniejszych szczegółach. Serdecznie polecam
O sprawie Edmunda Kolanowskiego bardzo dużo już słyszałam. Pomimo mojej dobrej znajomości tej sprawy książka mnie nie nudziła, a nawet dowiedziałam się kilu nowych faktów.
"Martwe ciała" Michał Larek, Waldemar Ciszak Poznań, lata 80. XX wieku. Edmund Kolanowski, nekrofil znany również jako "Zimny chirurg". Cała historia oparta jest na faktach. Nie każdemy przypanie do gustu, jest to ciężka gatunkowo książka. Dla fanów True Crime, serdecznie polecam!
Książka bardziej opowiada o śledztwie i osobach zaangażowanych w śledztwo i późniejszy proces, niż o samym Kolanowskim. W sumie po lekturze nadal nie wiemy, co właściwie siedziało w głowie tego człowieka, jaki on był, co go ukształtowało.
Necrophile casefile, zero pulse: a grisly legend flattened into a police transcript. 🩻😴
Edmund Kolanowski should be every true-crime buff’s nightmare fuel—voodoo morgue raids, “cold surgeon” moniker, 1980s Poznań paranoia. Instead, this nonfiction account plods like a soggy dossier: side anecdotes clog the pages, the killer’s psyche gets two perfunctory paragraphs, and any hint of tension is embalmed beneath bureaucratic dust. I closed the book craving the adrenaline rush I usually get from Polish true-crime podcasts—and hit play on one straightaway.
Verdict: 2 / 5. A corpse of a narrative; better autopsied by your headphones. 🎙️
Rzeczowa relacja z przebiegu głośnego w latach 80-tych XX wieku śledztwa w sprawie zbrodni dokonanych przez nekrofila Edmunda Kolanowskiego. Wstrząsająca, szokująca, ukazująca różne perspektywy, zarówno prowadzących sprawę funkcjonariuszy, dziennikarzy, obrońców czy biegłych, jak i samego oskarżonego i jego bliskich. Szczegóły dokonanych mordów powodują w czytelniku odrazę, ale i każą zadać sobie pytanie o psychikę człowieka, zdolnego do tak potwornych czynów. Lektura bardzo trudna, ale warta uwagi.
Nowe wydanie jest zdecydowanie obszerniejsze, dokładniejsze i mniej chaotyczne niż wydanie pierwsze. Warto!
Wrażenia z lektury 1 wydania: Wow. Oczywiście można by się do tego czy owego przyczepić (szczególnie chaotyczności relacji, która pewnie zamierzona, ale nie zagrała jak trzeba), ale sama historia świetna, a i reportażowy styl mi się podobał. Zdecydowanie zerknę na inne książki tych autorów, a i chętnie poczytałabym więcej o Kolanowskim.