Zaginięcie byłej dziewczyny, która najwidoczniej prowadziła podwójne życie, zapowiada początek koszmaru Szymona, trzydziestoletniego copywritera. Nagle piętrzą się dziwne przypadki, a nowi pracodawcy zdają się skrywać wiele sekretów. Szymon zdaje sobie sprawę, że uczestniczy w upiornej grze, gdy hasło reklamowe, którego jest autorem, zostaje wykorzystane przez terrorystów odpowiedzialnych za śmierć kilkunastu osób w warszawskim metrze. Od tego, czy w porę zrozumie zasady tej rozgrywki, zależy los… no właśnie: kogo? Całego miasta?
Obłęd gęstnieje, granica między rzeczywistością a spreparowaną kreacją szybko się zaciera. Razem z niespodziewaną sojuszniczką Szymon staje do walki z niesprecyzowanym wrogiem, którego istnienia nawet nie jest pewien. Czy uda się zatrzymać kołowrót kłamstw i podejrzeń? Kto tak naprawdę jest ofiarą, kto wrogiem, a kto przyjacielem? Ślady prowadzą w warszawską noc i rozmywają się w jesiennej szarudze. Życie zaczyna przypominać fikcję reklamy…
Urodzony w 1987, debiutował w maju 2005, synchronicznie w "Nowej Fantastyce" i "Czasie fantastyki". Choć tę naprawdę pierwszą książkę - fantastykę, o ufoludkach - narysował jeszcze przed nabyciem umiejętności stawiania liter. Jest studentem kulturoznawstwa UAM w Poznaniu, ale nie uważa tego stanu rzeczy za przesadnie zobowiązujący. Autor cielęcińskich powieści "Rock'n'roll, bejbi!" oraz "Po spirali" i kilkunastu opowiadań, również bardzo niecielęcińskich. Przyznaje się do kilku niegroźnych hobby. Ma wiele planów na przyszłość, z przewagą niesprecyzowanych.
Początek tej historii nie zapowiada tego, co się wydarzy na kartach tej powieści. Ot, Szymon to zwyczajny facet po trzydziestce, pracuje jako copywriter w małej agencji reklamowej. Kiedy go poznajemy jego życie zaczyna wkraczać na inny tor. Firma w której pracuje od czterech lat, upada, a dziewczyna z która wiązał przyszłość okazuje się względem niego nieuczciwa. Wkrótce jednak Szymon otrzymuje ofertę pracy, w nowej, rozwijającej się agencji Regnum Lucidum. Nie wszystko jednak układa się po myśli młodego copywritera, wokół niego zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Jego była dziewczyna Ewelina zapada się pod ziemię, a w warszawskim metrze dochodzi do ataku terrorystycznego. Niepokojacy jest to, że terroryści w swoim akcje przemocy wykorzystują hasło reklamowe, nad którym Szymon pracował w nowej korporacji. Chłopak też dostaje dziwne wiadomości i pada ofiara ze strony mediów społecznościowych, które oskarżają go o pozbycie się Eweliny.
To całkiem dobra pozycja. Autor umiejętnie, wprowadza czytelnika w swój świat, tworząc klimat niepokoju, osaczenia, intrygi i tajemnicy. Bawi się z nami, wykraczając poza ramy gatunku. W pewnym momencie zastanawiamy się, co dzieje się naprawdę , a co jest tylko wizją popadającego w paranoję bohatera - jest to fajne, ciekawe i dość udane. Niestety, kiedy już wciągnełam się w cały ten spisek nagle autor zaserwował, wg mnie, trochę banalne zakończenie. Szkoda, bo mogło być naprawde bardzo dobrze. Niemniej jednak pan Piotr na tyle mnie zaciekawił, że z chęcią kiedyś sięgnę po inną jego pozycię.
P.S. Szata graficzna okładki - pierwsza klas👍. P.S. 2. Książka przeczytana dzieki akcji czytaj pl 👍.
Obłęd, paranoja, obsesja czy może zmęczenie i stres. W prawdziwym życiu różnie tłumaczymy sobie ciągi mniej prawdopodobnych zdarzeń. Wszystko ma swoją przyczynę i skutek? Czy może panuje nad nami chaos?
W powieści Piotra Rogoży na początku wszystko zdaje się mieć logiczny początek i koniec. Bohater jest znanym pracownikiem agencji marketingowej, która kończy swoją działalność. Jego jednak nie bardzo to dotyka. Szymon nie jest przesadnie pewny siebie, ale ma poczucie własnej wartości. Dlatego, gdy pojawia się propozycja nowej pracy podchodzi o niej z chłodną rezerwą.
Gdzie zaczyna się koszmar? W momencie przyjęcia nowej pracy? Czy może wszystko zostało zaplanowane wcześniej? Nie będę więcej zdradzać, bo suspens wymaga ciszy. A Rogoża świetnie prowadzi nas od jednego punktu do drugiego, budując atmosferę napięcia i coraz większej paranoi. Zaczynamy się zastanawiać w co pogrywa z nami Rogoża. Czy Szymon zwariował? Co tak naprawdę zrobił? Co jest prawdą?
„Niszcz, powiedziała” ma w sobie hipnotyzującą siłę. Z jednej strony wielkomiejska monotonia życia. Z drugiej ataki terrorystyczne, które to burzą i teoria spiskowa, która nie pozwala zmrużyć oka. Nad tym wszystkim unoszą się pytania o iluzoryczność naszego świata. Bycie pozornie zaangażowanym.
Książka z gatunku takich, które mogą wprawić w drżączkę. Mimo, że przez połowę nic dygotu nie zapowiada.
Zaczyna się jako ciekawa, choć pewnie w opisywanym środowisku dość typowa historia zdolnego copywritera, Szymona Pelawskiego, którego agencja zbankrutowała i musi znaleźć nową pracę. Autor, jak na kulturoznawcę przystało, sprawia wrażenie doskonałego wyczucia świata reklamy, marketingu, czy szerzej, manipulacji, jakiej jesteśmy poddawani. Co najważniejsze, wyobraźni, inteligencji skojarzeniowej i sprawności językowej nie brak ani jemu, ani jego bohaterowi. Czytałam tę część powieści z przyjemnością i zainteresowaniem, choć zapewne trafniej ocenić by ją mogli ludzie, którzy sami tego rodzaju działalnością się zajmują.
Od momentu, gdy Szymon zaczyna kojarzyć pewne wydarzenia w Warszawie z akcjami, które w swej nowej firmie promuje, prawie zrezygnowałam z dalszej lektury. Albowiem zamysł Piotra Rogoży dalece wykracza poza zgrabną intrygę kryminalną. W świecie Szymona, jego szefów i współpracowników zdarzyć się może wszystko...
Z profilu Rogoży wynika, że jego wcześniejsze opowiadania należą do literatury fantasy. W tej powieści mierzy wysoko. Jego niewątpliwym atutem jest sprawny warsztat. Jeśli jednak w swej przyszłej twórczości miałby pogrążać się w katastroficznej dystopii, do grona moich ulubionych pisarzy należeć nie będzie. Ale w sumie nie żałuję, że tę powieść doczytałam do końca.
To jest taki typ książek,którą kupi się w biedronce za 10 zł, przeczyta i stwierdzi, że dziwna, ale fajna w sumie.
I właśnie jak na tego typu książkę była ona na prawdę poprawna, nawet dobra.
Czy bym ją poleciło jako prezent dla kogoś na urodziny lub do kupienia za pełną kwotę?? raczej nie, ale wlansie jeśli jets okazja to jest to dobry wybór.
Trzyma w napięciu, zakończenia trochę zawiedząjace, ale nie przewidywalne za co ogromny plus.
Widać, że autor piszę swoim stylem, który jest dość oryginalny, ale i bardzo pasujące do tego typu książek/trailerów.
jakim cudem typek znalazł nowa pracę, okazuje się że oni chcą cała Europa ,, rzadzic" zamordowali i torturowali jego ex i teraz go szantażują. najlepszym wyjściem jest samobójstwo, nie?
a, i jeszcze od początku wiedziałam kto za tym stoi- moja imienniczka :)
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nieco Żulczykowato i jest to w moich ustach komplement; szkoda, że koniec sprawiał wrażenie pisanego troszkę na kolanie, brakło mi tu rozwinięcia lub powiązania kilku wątków. Mam chyba słabość do obyczajowek, gdzie występują ludzie z branży grafiki/freelancerki.
Naprawdę dobrze napisana i wciągajaca intryga, z realnymi, żywymi postaciami. Główny bohater jest postacią z która bardzo łatwo było się utożsamić, przez co jego historia stała się dla mnie istotna. Character driven stories to zawsze najlepszy rodzaj, zarówno książek, jak i filmów.
3,5⭐ Książka mi się dłużyła ciężko było ją czytać przede wszystkim na początku. Może pod sam koniec jakieś ostatnie 100 stron było spoko. Ale doceniam za oryginalny pomysł jeśli chodzi o samą fabułę ,ponieważ wcześniej nie czytałam czegoś takiego.
This entire review has been hidden because of spoilers.
“Niszcz, powiedziała” to niesamowita historia, której zakończenia się nie spodziewasz.
Nie do końca jestem przekonana do polskich autorów, jednak nie żałuję, że przeczytałam książkę Piotra Rogoza.
Ilość zbiegów okoliczności, które spotykają głównego bohatera jest zadziwiająca. Przeżywamy z bohaterem załamanie, stres, zadowolenie- całą paletę emocji.
Wciągnęło mnie to niesamowicie. Gdybym mogła nie spać to czytałabym non stop tą książkę! Jeśli macie możliwość przeczytania jej, bierzcie i się nie zastanawiajcie!
Nie chce za wiele zdradzać, czy się wygadać co się dzieje w książce. Przez ostatnie strony stresowałam się wraz z bohaterami. Będąc w połowie miałam wrażenie, że nie będzie żadnego plot twis. Przeliczyłam się!
Bardzo dobra i do tego niesamowicie wciągająca książka. Połowę przeczytałem za jednym zamachem. Jest to jedna z tych powieści, które rozkazują ci same przeczytać jeszcze jedną stronę, a potem następną i tak aż do skutku. Gdyby nie trochę naciągana i lekko nierealna końcówka to powiedziałbym, że jest idealna. A tak jest bardzo dobra i z czystym sumieniem można ją śmiało polecić jako lekturę na weekend.
W kategorii "thriller z ambicjami" - najwyższa półka. Wciąga i nie tylko nie obraża inteligencji czytelnika (co zdarza się niestety zbyt często) ale zmusza do myślenia. No i kolejny dowód, że wydawnictwu Marginesy można ufać w ciemno.