Jedynym sposobem na ucieczkę z tego więzienia jest śmierć.
Załoga Nadira, promu kosmicznego klasy C, składa się wyłącznie z więźniów. Zwyrodniali przestępcy, których skazano na dożywotnią tułaczkę, nie wiedzą, dokąd zmierza statek. Nikt nie powiedział im również, w jakim celu podróżują. Nadir, pilotowany przez bezduszny komputer, niestrudzenie niesie ich ku nieznanemu. Na dolnym pokładzie znajdują się zamknięte, pancerne drzwi, broniące dostępu do tajemniczego pomieszczenia. Pewnego dnia samozwańczy przywódca więźniów zauważa ślad buta na progu, w połowie skryty za owymi drzwiami. Zaczynają pojawiać się pytania: Który z członków załogi od samego początku miał klucz? Dlaczego ukrywał ten fakt przed pozostałymi? Czego zdrajca szukał w niedostępnym pomieszczeniu? Niewiele później skazańcy znajdują ciało kolegi. I nie jest to ostatnie ciało…
Nie da się ukryć, że bardzo lubię sięgać po powieści z gatunku science fiction. Dlatego też moją uwagę przykul Nadir. Statek, którym autor postanowił wysłać w kosmiczną podróż nie tych najbardziej zasłużonych, czy też specjalnie wyszkolonych kosmonautów, ale prawdziwych rzezimieszków. Zapowiadając tym samym czytelnikowi intrygującą podróż w dość szemranym towarzystwie. ;)
Tajemnicze pomieszczenie… Nadir jest promem kosmicznym klasy C pilotowanym zdalnie przez komputer, a jego załogą, choć może raczej pasażerami są prawdziwy zwyrodnialcy skazani na wieczną kosmiczną tułaczkę. Dlaczego naszpikowano ich specyfikami, które dają życie wieczne i wysłano w nieznane – nikt nie wie. Wiadomo jednak, że na dolnym pokładzie są tajemnicze, na głucho zamknięte drzwi i właśnie teraz po ich odkryciu odnaleziono ciało jednego z pasażerów.
Kto w tym szemranym towarzystwie jest zdrajcą posiadającym klucz do tajemniczego pomieszczenia. Kto zabił współtowarzysza niedoli? Pytania, wątpliwości i wzajemne oskarżenia mnożą się z każdą minutą, szczególnie iż trup „ściele się gęsto”.
Dwie części, dwie historie. Gdy w połowie książki zorientowałam się, że historia zmierza nieuchronnie ku finałowi, zaczęłam zastanawiać się, czy przypadkiem nie znajdę na pozostałych 180 stronach zdjęć śmiesznych kotów. ;) Okazało się jednak, że ten finał był początkiem nowej, świetnej historii ściśle powiązanej z pierwszą.
Nie będę Wam zdradzać, o co w fabule chodzi (popsułabym Wam całą zabawę z lektury), ale mogę napisać, iż autor miał świetny pomysł na historię, którą poprowadził w dobrym tempie i doprawił ją lekką nutką niepewności.
Tak, to napięcie wyczuwalne od pierwszej strony książki dodaje smaczku pomysłowi, a także powoduje chęć poznania odpowiedzi na jedno zasadnicze pytanie. Dlaczego w bliżej nieokreślonej przyszłości, zainwestowano ciężkie pieniądze na wymianę organów i zaaplikowanie panaceum nieśmiertelności zwyrodnialcom, których potem wysyła się w kosmos?
Trudne pytania… To pytanie, a także zachowanie załogi Nadira przyniesie wiele wątpliwości dotyczących natury człowieka i rozwoju społeczeństwa. Pociągnie za sobą również kolejne pytania. Czy uleganie instynktom powinno być karane? Czy jako ludzkość zmierzamy we właściwym kierunku i czy nauka może „rozporządzać losem” jednostki.
Żeby nie przedłużać, to pozwolę sobie jeszcze krótko podsumować. ;)
Nadir Edwarda Struna to dobre science fiction z elementami mrocznego thrillera. Science fiction, które oprócz kosmicznej przygody w niecodziennym towarzystwie, bardzo fajnie i prosto opowiada o samych gwiazdach, czy innych smaczkach naukowych. Do tego książka skłania do myślenia, a napięcie spowodowane wydarzeniami na statku doprawia całą wyprawę nutką nieprzewidywalności. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to niektóre dialogi między skazańcami. Wyraźnie da się odczuć, że miały być „fajne”, a wyszły po prostu „sztywne”.
Nie zmienia to jednak faktu, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Dlatego, jeżeli macie ochotę na kosmiczną wyprawę i mroczny thriller w jednym, to książka jest dokładnie tym, czego oczekujecie. Polecam gorąco!
"Jeżeli zabijesz człowieka, jesteś mordercą. Jeżeli zabijesz miliony, jesteś zdobywcą i wielkim wodzem. Jeżeli zabijesz wszystkich, jesteś Bogiem."
"Wciągająca i trzymająca w napięciu historia z pogranicza science-fiction i kryminału, stawiająca niepokojące pytanie - dokąd zmierza ludzkość?" (z okładki)
Tytułowy Nadir to nazwa statku kosmicznego, którym w nieznane podróżuje kilkunastu więźniów, w dodatku tych najgorszego sortu, morderców i gwałcicieli. Choć może "podróżuje" to za dużo powiedziane, bo podróż kojarzy się z czymś przyjemnym i dobrowolnym, tutaj natomiast delikwenci nie mieli wyboru. Nie dość, że poddano ich "kuracji" polegającej na wymianie niektórych narządów na syntetyczne, oraz podaniu leku zatrzymującego proces starzenia. Statkiem kieruje komputer, a na pokładzie nie ma ani jednego strażnika, a pomiędzy więźniami w naturalny sposób wytwarza się hierarchia, której w jakiś sposób podlegają wszyscy pasażerowie. Pytanie jakie się pojawia: jaki jest cel podróży Nadira?
W pewnym momencie samozwańczy przywódca odkrywa ślady prowadzące do zamkniętego pomieszczenia, do którego jak sądził nikt nie ma klucza. Niedługo później znalezione zostają zwłoki jednego z więźniów i nie było to samobójstwo.
Kto jest mordercą?
Co znajduje się za zamkniętymi drzwiami?
Kto ma do nich klucz?
Który z uczestników lotu coś ukrywa?
"Przemierzaliśmy ciemne korytarze najniższego poziomu, trzymając się w zwartej grupie. Wcześniej ustaliliśmy, że nikomu nie wolno oddalać się od reszty - i prawdę mówiąc chyba nikt nie miał na to ochoty. Perspektywa samotnego wędrowania zatopionymi w mroku labiryntami raczej nie napawała entuzjazmem. Dolny pokład u wszystkich wzbudzał to samo uczucie: lęk."
***
Powieść jest podzielona na dwie części, jedna opowiada wydarzenia z perspektywy więźniów, druga naukowców. Plan uknuty przez Edwarda Struna by połączyć ze sobą dwa tak skrajnie różne środowiska, wymieszać osobowości bohaterów był zaiste doskonały, a przy tym lekkość jego pióra i znajomość tego o czym pisze sprawiły, że "Nadir" to prawdziwa uczta nie tylko dla miłośników gatunku, ale i dla tych, którzy dopiero go poznają.
Ponieważ kryminały i thrillery nie są mi obce z prawdziwą przyjemnością poddałam się zgłębianiu historii. Snułam przypuszczenia i kreowałam rozwiązania. I prawdę mówiąc niewiele z moich przypuszczeń pokrywało się z tym co zaserwował mi autor. Adekwatne do bohaterów jest również słownictwo: wulgarne i niewybredne jeśli chodzi o więźniów; specjalistyczne i ugrzecznione w przypadku naukowców. Dlaczego o tym wspominam, chociaż to zdawałoby się oczywiste? Ponieważ więźniowie i wspomniani naukowcy są ze sobą związani. W jaki sposób? Musicie dowiedzieć się tego sami, do czego gorąco Was zachęcam, bo zdecydowanie warto.
***
Pomiędzy przekleństwami i środowiskiem typowo więziennym, właściwie niewiele różniącym się od tego jakie możemy obserwować w programach dokumentalnych, pojawiają się pytania o człowieczeństwo, moralność czy teorię ewolucji. Nie są to pytania wzięte tak sobie i wciśnięte w treść. Nie, one z niej wynikają, z charakterów postaci, z zaistniałej sytuacji i są jak najbardziej naturalne. Przy okazji wydarzenia jakich jesteśmy świadkami nam samym nasuwają pewne pytania i choć przez chwilę, przynajmniej tyle ile trwa czytanie, każą się zastanowić nad pewnymi kwestiami.
"- Czymże zatem jest człowieczeństwo? - Frank odczekał chwilę i gdy nie uzyskał odpowiedzi, zadał kolejne pytanie: - Co różni człowieka od zwierząt? (...) Otóż człowiek potrafi okiełznać instynkty. Jego rozum jest w stanie przezwyciężyć zwierzęce żądze. (...) Jednak u niektórych ludzi owe zwierzęce popędy są niesłychanie silne. O wiele silniejsze niż u większości społeczeństwa."
Autor słowami jednego z bohaterów - Franka, mówi: "Ludzie nie są źli. Tak samo jak nie są dobrzy." i takie właśnie są postaci Edwarda Struna. Określają ich (co w jakiś sposób przekłada się na zadanie sobie pytania: czy i nas w rzeczywistym świecie) instynkty i umiejętność panowania nad nimi, charakter, wychowanie oraz podatność na manipulację i tyczy się to zarówno osób z pierwszej części, jak i drugiej.
Czytając "Nadira" zadawałam sobie również pytanie jak wiele człowiek jest w stanie poświęcić i co jest w stanie zrobić, by zrealizować swój plan eksploracji Kosmosu. Jak bardzo jeden człowiek dla drugiego może być bezwartościowy, by traktować go jako przedmiot? I czy można takie zachowanie uzasadnić działaniem w imieniu wyższego dobra?
***
Powieść Edwarda Struna prócz tego, że jest bardzo dobrze napisana, posiada wciągającą fabułę, bohaterów, których może nie da się lubić (a przynajmniej nie tak do końca), ale mających swoje racje i z pewnością świetnie skonstruowanych, nie jest tylko powieścią o eksploracji obcych planet, ale i skłania do refleksji. Osobiście bardzo cenię sobie takie pozycje.
"Nadir" jest zdecydowanie godny polecenia. I wiecie co? Z przyjemnością obejrzałabym film na podstawie tej powieści.
Zawsze lubiłem SF, dlatego moja ocena będzie zawsze pozytywnie skrzywiona :) Ale ciekawostką jest doskonałe połączenie tajemnicy, zwrotu akcji, sensacji, kryminału - palce lizać. Jak nie lubicie SF - to ją przeczytajcie :) Bohaterowie, którzy zmuszają nas do analizy i myślenia, niby nic się nie dzieje, ale książkę pochłania się strona po stronie. Dwa fragmenty, kompletnie od siebie odbiegające, a jednak wiążące się w całość. Kapitalny pomysł i bardzo sprawnie pokazany. Zdecydowanie polecam.