Początkujący poeta bez centa przy duszy nęka zajadłymi wierszami nieuczciwego sprzedawcę samochodów. Kierowniczka oddziału bankowego po każdym orgazmie zapada w niepokojący, niekontrolowany sen, pełen osobliwych wizji. Zmarły ojciec wciąż komunikuje się z rodziną, doradzając zmęczonym, dorosłym już dzieciom. Ośmioletnia wychowanka szkółki niedzielnej drży na myśl, że Jezus żyje i może kryć się w najzwyklejszych przedmiotach. Odrzucony kochanek po dwóch dekadach odnajduje kobietę na drugim brzegu kontynentu, by wręczyć jej bardzo nietypowy prezent.
W przesyconych dziwacznym humorem, nierzadko mrocznych opowiadaniach zagubieni bohaterowie po omacku szukają odpowiedzi na fundamentalne pytania. Bywają samotni, niezrozumiani, uparci, czasem absurdalni. W swojej groteskowości są jednak przejmująco ludzcy, a nawet niebezpiecznie znajomi.
U Gastona humor podbiega smutkiem, a to, co tragiczne, zawsze nosi w sobie ślad niedorzeczności. Gaston sprawnie miesza rejestry języka i garściami czerpie z różnych tradycji: gotyku amerykańskiego południa, realizmu spod znaku Alice Munro czy minimalizmu Raymonda Carvera. W tych zabawnych, pozornie lekkich, błyskotliwych opowieściach czyha niejedna pułapka; historia miłosna potrafi przerodzić się w farsę, farsa zaś może okazać się drogą do objawienia.
Billa Gastona pisze z kpiną i serio, hiperrealistycznie i zarazem wybitnie niepoważnie. Paćka i rysuje precyzyjnie. Ostro, bezpardonowo wchodzi w układy rodzinne, relacje społeczne, choroby, życie literackie i świat przyrody. Prześlizguje się pomiędzy tematami, łącząc je w zaskakujące teksty. Umacnia i rozbija etos mieszczański, wyszydza ambicje swych bohaterów, wdziera się w ich marzenia i jednocześnie traktuje ich z najwyższą czułością. Paulina Małochleb
Gaston zasługuje na miejsce wśród pierwszych szeregów pisarzy kanadyjskich, obok Timothy’ego Findleya, Margaret Atwood i Alice Munro. To jeden z najprawdziwszych skarbów naszej literatury. „The Globe and Mail”
Kanada wydała niewielu pisarzy tak zdumiewająco oryginalnych jak Bill Gaston. Jego kapitalna wyobraźnia zdaje się nie znać granic… jego proza jest smakowicie poetycka. „The Globe and Mail”
Poeta renegat o lotnej i nadzwyczaj bujnej wyobraźni narracyjnej. „Kirkus Reviews”
Ostatnie linijki w opowiadaniach Gastona są jak satynowa tasiemka, zaciskająca woreczek, w którym szamoce się mały, pochwycony świat. Sarah Mian
Fun to read the set of stories but none caught my attention. Most of them were dark, with some ironic humor. But to be honest, this is a book that will be easily forgotten: you read, you feel and you forget most of the stories week after you read this book, with nothing really important that stays in your mind. But even so I would advice to read it, it was, in most of the parts, fun.
Opowiadania oryginalne, niepodrabialne, które chwycą Cię za serce swoim jednoczesnym absurdem, abstrakcją, jak i realizmem, którego się nie spodziewasz już w pewnym momencie