Nie ma na świecie absolutnie złej istoty. Jest tylko taka, która była karmiona nienawiścią, aż zabrakło w niej miejsca na cokolwiek innego.
Ostatni akt Sztuki właśnie się rozpoczyna. Coraz więcej nitek wymyka się z palców spaczonego dżina. Żeby zakończyć widowisko, Saga postanawia dokonać Przebudzenia zapomnianej przez świat kreatury. Czy jest to przejaw geniuszu, czy raczej postępującego szaleństwa?
Reza staje przed trudnym wyborem. By wrócić do jaszczurzego stada, musi zerwać z dotychczasowym życiem i porzucić przyjaciół. W podjęciu decyzji nie pomaga fakt, że warunek ten ma niewiele wspólnego z wolnością, o której mieszaniec marzył.
Wraz z przybyciem Złego Oka, powierzchnię opanowują Lordowie Ognia. Behaar – uznany przez nich za zdrajcę – nie może liczyć na to, że pomogą mu dopełnić zemsty na Avinach. Pozostaje mu samotnie wymierzyć sprawiedliwość i ochronić przyjaciół przed zagrożeniem ze strony ifrytów.
Nie wiem co mam powiedzieć, naprawdę. Odebrało mi mowę. Uważam, że to był najlepszy tom jak do tej pory. Moje obawy, dotyczące "spadku poziomu" były bezcelowe, ponieważ to co wyprawia Katarzy Lisowska w tej część rozwala system! To ile emocji czułam podczas czytania to coś niesamowitego. Od niepohamowanego śmiechu, do łez. To było naprawdę cudowne. Jedyne do czego mogę się przyczepić to do ostatniego rozdziału, który jest tak obszerny pod względem informacji, że będę go sobie musiała przeczytać jeszcze raz. 😂 Jest mi smutno, że przede mną został ostatni tom. Historia i postacie są tak świetne, że aż szkoda kończyć tę przygodę.