Niezmiennie powieść Marty Bijan, a tym wypadku dokładnie tomik wierszy wbił mnie w fotel.
Kolejny raz to powtórzę przy opinii o książce tej autorki, która potrafi zebrać moje wcześniejsze myśli w słowa nad którymi dosłownie się rozpływam. Tak wiele emocji na kilku stronach.
Brutalna prawda o człowieku, relacjach z innymi ludźmi, miłości i ciemniejszej stronie naszych emocji.
Wiele nie powiem poza tym, że Marta Bijan udowodniła mi, że nie bez powodu znajduje się wśród moich ulubionych autorów. Znaczników w „kwiat wielu nocy” mam tak wiele, ponieważ każda strona jest idealnie dopracowana i boleśnie prawdziwa🥀.
moja 15-letnia dusza poczuła się zrozumiana. I choć cieszę się, że nie jestem już w tamtym okresie mojego życia, te wiersze tak bardzo wybrzmiały w moim wnętrzu. Tak wiele emocji, zawartych w tak niewielkim tomiku. Niezmiernie uderzające, głęboko sięgające, przepięknie wykreowane.
nie wiem, czy jestem w stanie kochać Martę jeszcze mocniej, ale codziennie myślę tylko o słowach, które zapisuje i przekazuje światu.
3.5/5 Tamtej zimy, gdy postanowiłam zerwać "Kwiat Wielu Nocy", sama byłam początkującą poetką. Wiersze od zawsze kołatały mi w głowie, nigdy wcześniej jednak nie wystarczyło mi odwagi, aby pozwolić im wsiąknąć szmaragdowym atramentem w papier. Z tego powodu byłam wtedy wyjątkowo czuła nie tylko na styl, co wyniosłam ze szkoły, ale także na emocje zamknięte w słowach. Pamiętam, że poezja Marty wywarła na mnie duże wrażenie.
Czuję ogromny dysonans w związku z poddawaniem poezji ocenie - to tak, jakbym otworzyła czyjąś klatkę piersiową i dywagowała nad pięknem jego serca. Jeśli czegoś nie czuję, zwyczajnie przewracam kartkę i bez większego żalu czy irytacji, pokornie puszczam poetę w zapomnienie zakładając, że po prostu nie jesteśmy pokrewnymi duszami.
Wiersze Marty, mimo, że bardzo je lubię, nie są moimi ulubionymi tekstami pod słońcem (choć jest wśród nich taki, który mogłabym sobie spokojnie wytatuować na plecach - myślę, że kiedy lepiej mnie poznacie, będziecie w stanie zgadnąć, który to!). Nie pokrywają się także w dużym stopniu z moją estetyką poetycką. Jest w nich jednak coś, co mnie ujęło - są autentyczne. Twórczość Marty jest niesamowicie spójna, już dawno ukoronowałam ją księżniczką mroku, dlatego nietrudno było mi uwierzyć, że wiersze płyną prosto z jej serca. I to, niezależnie od naszej subiektywnej opinii o tekście, jest definicją obiektywnie dobrej poezji.Tamtej zimy, gdy postanowiłam zerwać "Kwiat Wielu Nocy", sama byłam początkującą poetką. Wiersze od zawsze kołatały mi w głowie, nigdy wcześniej jednak nie wystarczyło mi odwagi, aby pozwolić im wsiąknąć szmaragdowym atramentem w papier. Z tego powodu byłam wtedy wyjątkowo czuła nie tylko na styl, co wyniosłam ze szkoły, ale także na emocje zamknięte w słowach. Pamiętam, że poezja Marty wywarła na mnie duże wrażenie.
Czuję ogromny dysonans w związku z poddawaniem poezji ocenie - to tak, jakbym otworzyła czyjąś klatkę piersiową i dywagowała nad pięknem jego serca. Jeśli czegoś nie czuję, zwyczajnie przewracam kartkę i bez większego żalu czy irytacji, pokornie puszczam poetę w zapomnienie zakładając, że po prostu nie jesteśmy pokrewnymi duszami.
Wiersze Marty, mimo, że bardzo je lubię, nie są moimi ulubionymi tekstami pod słońcem (choć jest wśród nich taki, który mogłabym sobie spokojnie wytatuować na plecach - myślę, że kiedy lepiej mnie poznacie, będziecie w stanie zgadnąć, który to!). Nie pokrywają się także w dużym stopniu z moją estetyką poetycką. Jest w nich jednak coś, co mnie ujęło - są autentyczne. Twórczość Marty jest niesamowicie spójna, już dawno ukoronowałam ją księżniczką mroku, dlatego nietrudno było mi uwierzyć, że wiersze płyną prosto z jej serca. I to, niezależnie od naszej subiektywnej opinii o tekście, jest definicją obiektywnie dobrej poezji.
woooow, ogólnie uważam, że ja jakoś nie umiem w poezję i większości nie rozumiem, ale te wiersze jakoś trafiły do mnie i jestem pod wrażeniem. nie wiem jak ocenić tak osobiste teksty więc zostawiam bez gwiazdek, ale naprawdę WOW
4.5⭐️ Po przeczytaniu pozostałych książek Marty (poezje zostawiłam na koniec) widzę mnóstwo nawiązań w procesie myślowym autorki, które później zapoczątkowały fabułę w jej młodzieżówkach. Wooow