Czy wiesz, że maszyny liczące znano już w starożytności, a pierwszy program komputerowy napisała córka Byrona Ada Lovelace? Mark I – komputer pierwszej generacji powstały w 1944 roku – miał 17 metrów długości, 2 metry wysokości i metr szerokości. Pierwszym polskim elektronicznym komputerem był XYZ, zbudowany w 1958 roku.
Czy nigdy nie intrygowało cię, jak to wszystko się zaczęło? W dziejach ludzkości nie było innego procesu, który by w tak krótkim czasie w tak ogromnym stopniu przeobraził wszystkie obszary aktywności zawodowej i życia codziennego całych społeczności i każdego z nas z osobna! Jeszcze w połowie XX wieku na świecie było tylko kilka komputerów… A teraz?
Ten ogromny postęp był możliwy dzięki pracy konkretnych ludzi, których nazwiska i dokonania warto poznać. Dowiedz się, jak Apple zrewolucjonizował rynek, jak rozwijały się układy scalone, jaką moc obliczeniową mają superkomputery i czemu służyły pierwsze sieci komputerowe. Oto Krótka historia informatyki!
Informatyka to dziedzina, która obecnie towarzyszy człowiekowi w jego codziennym życiu. Jej zastosowania możemy obserwować tak naprawdę wszędzie; piloty do telewizora, mikrofalówki czy nasze smartfony. Bez niej w zasadzie byłyby niczym. Jednak czy nigdy nie zastanawiało Cię, jak to wszystko się zaczęło? Kto wymyślił pierwszy program komputerowy i jakim cudem z formy ogromnych, nieporęcznych maszyn, komputery przekształciły się w zgrabne, ładne urządzenia? Na te oraz inne pytania odpowiada właśnie ta książka. Jej autor - Ryszard Tadeusiewicz - to profesor i były rektor AGH oraz prezes Krakowskiego Oddziału PAN. Posiada on imponującą wiedzę, którą potrafi przedstawić w lekkiej i przystępnej dla laika formie. Ciekawym rozwiązaniem na poszerzenie wiedzy z książki są także kody QR, które odsyłają do stron na Wikipedii, poszerzających zagadnienia omówione w książce. Niezaprzeczalnym plusem książki jest także fakt, że poszczególne rozdziały spokojnie można czytać w sposób niezależny od siebie. Dzięki temu czytelnik może bez problemu poruszać się między nimi, wybierając w sposób swobodny te kwestie, które wydają mu się szczególnie interesujące. Autor książki także w ciekawy sposób opisuje swoje własne doświadczenia. Dzięki temu stają się one bardziej zrozumiałe dla czytelnika, dodatkowo pobudzając jego uwagę. Widać w tej książce ogromny wkład profesora, który musiał dokonać naprawdę ogromnego przeglądu dostępnej literatury. Pokazuje także duży wkład kobiet w rozwój informatyki, ukazując kilkanaście mało znanych, a przecież bardzo zasłużonych dla tej dziedziny nauki pań. O wielu z nich w tej książce dowiedziałam się po raz pierwszy, a jest to przecież kwestia bardzo istotna; zarówno z punktu widzenia naukowego, jak i społecznego. Wskazuje także na zastosowanie informatyki w najróżniejszych aspektach życia codziennego; od budowania rakiet kosmicznych do programu, dzięki któremu powstaje ta recenzja (mowa o programie MS Word). Pokazuje to jasno, że informatyka jest obecna w dzisiejszym świecie tak naprawdę wszędzie. Podobało mi się także to, że pan Tadeusiewicz nie przytłacza nas wieloma informacjami na raz. Po dłuższym rozdziale pisze on kilka krótszych, dzięki którym możemy chwilę odpocząć, a jednocześnie poznać wiele ciekawostek. Powoli kreśli dany temat, jednocześnie informując nas, o jakich kwestiach jeszcze będziemy dyskutować. Czytając tę publikację ma się bardziej wrażenie uczestniczenia w jakimś wykładzie, ponieważ w książce wyczuwalny jest gawędziarski styl narracji. Autor nie boi się pokazania prywatnego życia; w zeskanowanych kodach QR możemy zobaczyć zdjęcia jego samego lub jego córki, pracującej na jakimś programie komputerowym. W tekście widoczna była także swego rodzaju melancholia, odsłaniająca nam trochę więcej emocjonalności ze strony autora. Z minusów muszę jednak wymienić fakt, że niektóre rozdziały były dla mnie trochę mniej zrozumiałe i dość szybko można było się zdekoncentrować podczas ich lektury. Bywały sytuacje, kiedy miałam wrażenie, że autor trochę za bardzo zapędził się w temacie i zaczął używać terminologii będącej „czarną magią” dla osoby nieobeznanej w tej dziedzinie. Były to jednak nieliczne i na szczęście niezbyt rażące przypadki. Uznałam jednak, że warto wspomnieć, że takie rzeczy się pojawiły. Dla kogo ta książka? Wydaje mi się, że tak faktycznie dla wszystkich. Pan profesor w naprawdę dobry i przystępny sposób potrafi nakreślić historię informatyki, jednak – jak sam tytuł wskazuje – jest to historia „krótka”, więc stary wyjadacz nie ma tutaj w zasadzie nic nowego do odkrycia. Dla osoby, która jednak chciałaby dopiero zacząć poznawać bliżej ten cały informatyczny świat – myślę, że to bardzo dobra propozycja. Ale także dla osób ciekawych tego, jak bieg historii pokierował rozwojem najróżniejszych technologii i chcących dokształcić się w tym kierunku. Na zakończenie dodam, że ja sama miałam obawy sięgając po ten tytuł. Miałam wrażenie, że jestem za mało doświadczona i mało „inteligentna” na taki rodzaj literatury. Jak jednak wskazuje powyższa recenzja – obawy te były zupełnie niesłuszne. Polecam ją serdecznie.
Informatyka to z roku na rok dziedzina coraz bardziej bliższa mojemu sercu, więc książka w tym temacie wydawała się od początku czymś co w stu procentach wpisze się w moje gusta i się nie zawiodłam!
Zacznę od sprawy, która z pewnością nurtuje wielu – czy ta książka jest dla was? Myślę, że jeszcze przeglądacie w Internecie chociażby tylko newsy, albo wysyłacie kilka wiadomości dziennie do znajomych, to już wystarczy, żeby przyjąć tę książkę pozytywnie. A jeśli znacie się trochę bardziej na niektórych sieciach, programach czy portalach to ta książka na pewno będzie dla was ogromnym uzupełnieniem wiedzy.
Pierwszą główną zaletą „Krótkiej historii informatyki” jest fakt, że wszystko jest tu zapisane w porządku chronologicznym. Autor ukazuje nam wszystkie blaski i cienie tej dziedziny od jej powstania aż do dnia dzisiejszego. Dzięki temu struktura całości jest jasno wytłumaczona, nic się ze sobą nie miesza i nawet jeśli w danej kwestii nie ma się dużej wiedzy, to jest to opowiedziane w sposób bardzo obrazowy i z pewnością łatwy i przyjemny do przyswojenia. Zawdzięczamy to z pewnością nie tylko strukturze, ale także niesamowitemu językowi, którym posługuje się autor. Profesor Ryszard Tadeusiewicz wciąga czytelnika stylem, którym się posługuje – ironia, humor, anegdoty (nie wpadłabym na to, że dyskietki zaczęły się od serwetki), czujemy się jak na wykładzie, który absorbuje naszą ciekawość całkowicie.
To z pewnością kolejna zaleta książki – jak już zaczniecie to zarezerwujcie na nią dłuższą chwilę, bo ciężko się oderwać. Myślę, że w dużym stopniu ciekawość pobudzona jest dzięki temu, że dla mnie wiele z opisywanych urządzeń czy systemów to rzeczy, których nigdy nie obsługiwałam, więc zainteresowało mnie jakie podstawy miały dzisiejsze technologie.
Wszelka wiedza, która została tu przekazana jest odpowiednio dawkowana, więc nie ma powodu obawiać się, że czegoś nie zrozumiemy. Oczywiście nie zabraknie naukowej terminologii, ale wszystko jest bardzo dobrze wyważone. Mamy opisane wszelkie zmiany w systemach informatycznych, ale także dowiadujemy się jakie osoby miały największy wkład w rozwój tej dziedziny i jak to się wszystko ma do znanego nam dzisiaj wizerunku różnych technologii.
Myślę też, że w przypadku tej książki dużo zależy od naszego wieku, gdyż wiele osób pamięta codzienność bez portali społecznościowych, czy 300 kanałów telewizji, ale są także tacy, dla których komputer był czymś znanym od dziecka. Ten aspekt zapewne wpłynie na stopień wciągnięcia się w książkę.
Byłam zachwycona faktem, że w każdym rozdziale mamy wielokrotnie możliwość zeskanowania kodu QR, który umożliwia nam zobrazowanie sobie np. pierwszych komputerów wielkości szaf, czy który przenosi nas w bardziej szczegółowe opisy danej kwestii.
Bez zastanowienia polecam ją każdemu, kto jest ciekawy jak szybko może rozwinąć się technologia, oraz jeśli po prostu używacie różnych sprzętów, bo może was zaskoczyć jak to wszystko wyglądało dawniej. Zdecydowanie mój ulubieniec początku roku.
I'm really happy I came across this book. I needed and wanted to read a book like this even without fully realizing it. The book being, as the title explicitly says, a short history of CS, will not provide you with a deep background of the field, but is an excellent introductory resource. The author starts with defining what CS is and how it all started, from the first mechanical calculators all the way up to the invention of internet of things and Big Data.
One of the coolest things about this book is the fact that the author in many cases has firsthand experience in the topics being discussed, because he was at the forefront of the field's development in Poland. Oftentimes he writes that he used a specific model of a computer and it was really good because... or that he used a specific program and it was bad because it crashed too often and so on.
Another cool feature of the book is that altough it does not contain any illustrations per se, it does contain QR codes you can scan and see the pictures on the internet. It was cool, but to be honest it wasn't very handy.
The books contains lots of trivia too. For example, I got to know what is the meaning of the logo of Apple and how a Polish term for a computer mouse was proposed (it was super funny) or how Bill Gates made his first millions of dollars (he was a quite cheeky fellow!).
One minor deficiency of the book is the lack of index. Also, I was a little bit disappointed that there is only one mention of the genius Polish computer constructor, Jacek Karpiński, whose pretty sad story was described in the press few years before he died. But in general, superb book, I enjoyed if from start to finish. I wish there were more Polish language popular science books like this one.
Książka jest sporym rozczarowaniem. Autor ekspresowo i pobieżnie przelatuje przez poszczególne tematy i epoki bez większego ładu i składu.
Jeśli oczekujesz jakichkolwiek informacji o technicznych aspektach historycznych rozwiązań nie doczekasz się ich, nawet kiedy istotnym wydaje się wspomnienie o technicznych detalach, bądź róznicach i zmianach w poszczególnych technologiach.
Jeśli pracujesz w IT lub masz jakiekolwiek pojęcie o informatyce i jej historii, ta książka nic nie wniesie do Twojego życia.
Na duży minus, co kilka stron autor wspomina o jakimś zagadnieniu, po chwili dodając "pisałem o tym w rozdziale pierwszym" lub "będę pisał o tym w rozdziale 33". Sprawia to wrażenie jakby chciał na siłę zwiększyć objętość książki.
Jedyne co zatrzymywało momentami moją uwagę to sporadyczne refleksje i anegdotki autora który jest naukowcem związanym z IT o bardzo dużym dorobku.
Niestety, również wiele z owych refleksji nie wprowadzało zbyt wiele poza "Tak, pamiętam, korzystałem z tego programu, fajny był".
Byłyby trzy gwiazdki (rozdziały bardzo interesujące mieszały się ze strasznie pobieżnie przedstawionymi - ogólnie widać że Rektor Tadeusiewicz lepiej czuje się opowiadając o historii IT, nie o stanie dzisiejszym), ale za przedostatni rozdział i wprowadzenie terminu `jōhōka shakai` gwiazdka w górę. Bardzo mi otworzył oczy na niektóre charakterystyki społeczeństwa informacyjnego i jego mocno politycznych korzeni, z których nie zdawałem sobie sprawy.