Magiczna seria, którą pokochały tysiące nastolatków, doczekała się finału!
Pradawne zło, niegdyś niszczące Jaar, odrodziło się, by ostatecznie zgładzić niezwykły świat. Gdy czarownice w aurze strachu obchodzą święta, w domu Hallanderów rozlega się dziecięcy płacz. Kate i jej towarzysze ze zdumieniem odkrywają pojawienie się błękitnego maleństwa, którego natury nie są w stanie zrozumieć. A to dopiero początek ich kłopotów.
Wizje i duchy mówią wyraźnie, że Strażnicy muszą udać się na poszukiwanie dwunastu darów, jakie ferom i wiedźmom pozostawiła niegdyś Matka Duchów. By je zdobyć, odwiedzą niebezpieczne miejsca i stoczą najtrudniejsze walki. Na ich drodze staną nowi przeciwnicy – tajemniczy zamaskowani czarownicy, których nie sposób pokonać zwyczajną magią.
Świat ludzi i Jaaru trzęsie się w posadach. Dawni wrogowie stają się przyjaciółmi, a każdy z nich może podstępnie służyć mrocznym siłom. Kim jest błękitne dziecko? Dlaczego kolejny magiczny zakon zaprzysiągł się przeciw misji Strażników Żywiołów? Co wiedziała Annwynn Beedlebee? W jaką pułapkę schwytał Kate i jej przyjaciół Przeklęty? Czy ostatni tom Kronik Jaaru odpowie na wszystkie pytania?
Adam Faber dzieli niewielki pokój z czarno-białym kotem i mnóstwem zmyślonych i niezmyślonych przyjaciół. Jeśli któryś z nich upiera się, by zadręczać go swoją historią, zrzuca z biurka zalegające papiery i zaczyna pisać - koniecznie czarnym długopisem. W Jaar wierzy naprawdę.
Kroniki Jaaru jako całość są serią dość przeciętną - bez wątpienia miały swoje lepsze momenty i lepsze tomy, ale nie wpisałabym jej do moich ulubieńców, ani nie wrócę do nic w przyszłości, bo za zbyt wiele razy zwyczajnie mnie męczyła. Być może młodsza ja bardziej by ją doceniła, ale biorąc pod uwagę jakie książki czytałam w tamtym okresie to nie jestem tego taka pewna.
Doceniam mocno domknięcie wszystkich wątków, bo pod tym względem to jest naprawdę spoko zakończenie. Takie, przy którym zamykasz z uśmiechem książkę i wiesz, że było dobrze. No ale bez fajerwerków, bo momentami się dłużyło strasznie i było trochę przegadane. Trochę nie chciało mi się wracać (początek), a czasami aż nie mogłam się doczekać, aż znowu usiądę do niej (druga połowa). Ogólnie dobrze się bawiłam, miło wspominam, ale zdecydowanie słuchałam lepszych.
O my gosh! Skończyłam przecudowną serię Kroniki Jaaru. Pomimo zgrzytów w niektórych częściach to moja komfort seria i na pewno do niej wrócę. Bohaterów kocham całym sercem i naprawdę będę za nimi tęsknić. Świat w książce - Jaar też naprawdę genialny i bardzo fajnie rozbudowany. Styl pisania autora extra - płynęło się przez książkę.
Reasumując pomimo tego, że nie wszystkie tomy były wybitne, naprawdę kurcze kocham tą serię i ma swój kawałek miejsca w moim sercu. Te 5 gwiazdek daję za całą ukochaną przeze mnie serię Kronik Jaaru. ♡
5 gwiazdek ponieważ wydaje mi się że mimo iż poszczególne tomy nie podobały mi się jakoś wyjątkowo, to cała seria zdecydowanie jest bardzo dobra. Końcówka była taka jaka powinna być, a przynajmniej ja czuje się zadowolona po skończeniu serii. Polecam wszystkim❤❤
Książka dla młodzieży, która zabierze nas do zupełnie innych wymiarów. Będziemy śmiać się, płakać, wzruszać i przeżywać ekscytujące przygody wraz z bohaterami.
Ciężko mi będzie rozstać się z tą serią. Choć czasem miałam trudności ze zrozumieniem, co tak naprawdę się wydarzyło, będę za nia tęsknić. Nadal nie mogę uwierzyć w śmierć mojego ulubionego bohatera, ale nie tylko jego. Jednak wiem, że się z nią pogodzę, tak jak Kate pogodziła się ze wszystkim, co miało się stać. Choć książka wydawała się zwykłą fantastyką, poruszyła we mnie pewne głęboko ukryte uczucia i dała wiele do przemyślenia.
Poprzednie części czytałam 3 lata temu i zupełnie zapomniałam o czym były. Dlatego ciężko mi było wciągnąć się w tę książkę i właściwie do końca się nie wciągnęłam. Za długo zwlekałam z przeczytaniem tego tomu i po prostu już mnie to tak nie zachwyciło.
Zmarnowany potencjał. Przeciągnięta seria. Ta seria mogła być znacznie krótsza, przede wszystkim gdyby usunąć 5 tom, który dosłownie nic nie wnosił do fabuły oprócz chwilowych flashbacków Kate (związanych ze śmiercią losowego dziecka).
Ta książka była strasznie chaotycznie napisana - ciągłe zmiany perspektywy, przez co jak się już działo coś ciekawego, to zaraz była zmiana pov i zanim się wróciło do tej osoby, to zdążyło się zapomnieć co się działo i przede wszystkim opadły emocje. Były fajne momenty, ale nie za wiele.
Epilog był fajny. Będę udawał, że 5 i 6 tom nie istnieją, a ta seria się składa z 4 tomów. To tyle, dziękuję, poniżej trochę mojego narzekania ze spoilerami.
Akapity ze spoilerami 3,5 tomu czekałem na to, by Tom i Darrin się pocałowali. Tylko po to, by ich związek został wywalony na bok. W 5 tomie było ich zero, w 6 mieli krótką rozmowę o nich tylko po to, by Tom zginął na końcu. NO CO TO MIAŁO BYĆ 😭😭😭😭
Do tego zginęła największa ikona tej serii - Diana - w najbardziej durny sposób. No błagam, co to miało być????? Cały czas jest opanowana, trzeźwo myśląca, a tu nagle koleś-wilkołak w którym się zakochała zginął, więc ona się pcha głupio w bitwę między likaninem (chuj wie jak to się pisze) a wilkołakiem po przemianie. PO CO. To był szczyt idiotyzmu.
Przenosiny Madana do ogrodu Jej samej mogły być wcześniej, przed bitwą, a nie tak totalnie z dupy, po śmierci Diany. Mówił, że to najlepsza chwila, a tak naprawdę była to chwila równie dobra co każda inna.
Sama bitwa też strasznie meh, pojawiła się jakaś powerful laska i pozamiatała. Strasznie przyspieszone to było.
Ta seria nie jest mi jakoś szczególnie bliska, ale muszę przyznać że w ciągu sześć tomów przywiązałam się do bohaterów i na końcu byłam trochę poruszona.❤
Ciesze sie ze przebrnelam przez te tortury... Juz raczej nic mnie nie skloni do siegniecia po kolejne ksiazki tego autora. Co wiecej, nie polece tej serii zadnemu dziecku czy nastolatkowi. W skrocie mozna cala ta serie podsumowac jako podrzedna kopie Harrego Pottera. Bohaterowie maja inne imiona, niby to inny swiat, nieco rozne wydarzenia... A jakims cudem wszystkie szczegoly odzwierciedlaja przygody opisane przez JK Rowling. Szkoda, ze nie mam nic pozytywnego do dodania, oprocz tego, ze same ksiazki maja ladna oprawe. Tylko z tego powodu bedzie mi smutno sie ich pozbyc z polki. Ale gdy juz znikna z pewnoscia zapomne o ich istnieniu...
Oh boy. Na nieszczęście dla tej książki dosłownie chwilę wcześniej czytałam ponownie całego Harry’ego Pottera i sama nie wiem, czy to jest jeszcze inspiracja Insygniami Śmierci, czy już chamska zrzynka. Serio, ta książka ma tyle punktów wspólnych z finałem Pottera, że momentami łapałam się za głowę nie mogąc w to uwierzyć. Nawet cholerny epilog, no proszę was. Niestety dla mnie ta seria już od trzeciej części zrobiła się magicznym bla, bla, bla ze zdecydowanie za duża ilością wątków, postaci i perspektyw. Od połowy Megapolis nabrałam nadzieję, że robi się lepiej… Niestety. Ostatecznie jest to dla mnie dość niestrawne.
„Kroniki Jaaru Koniec ery”, które napisał Adam Faber są dla mnie pewnym wyznacznikiem. Pierwszy tom tej serii był jedną z pierwszych książek, które otrzymałam dzięki współpracy z wydawnictwem. Emocje i uczucia jakie mi towarzyszyły, gdy trzymałam „Kroniki Jaaru Księgę luster” w dłoni i wiedziałam, że to coś ważnego, że trzeba wywiązać się z umowy były dla mnie czymś nowym. Ten dreszczyk emocji, podenerwowania czy za każdym razem dam radę sprostać…
Tym razem mam Wam do przedstawienia ostatnia już część cyklu Kronik Jaaru, gdzie raz na zawsze zamkniemy otworzone przez autora wątki i pożegnamy się z Kate Hallander i pozostałymi Strażnikami Żywiołów. Już na samym początku książka wprowadza do swojej treści coś nowego w postaci małego, niebieskiego dziecka. To kim lub czym jest owa istota, będzie skrzętnie ukrywane aż do samego końca historii i wywoła nie lada zdziwienie.
W ostatniej części Kronik Jaaru dzieje się na prawdę sporo. Chciałabym podkreślić, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona różnorodnością wydarzeń jakie mają miejsce, a przede wszystkim lokacjami jakimi uraczył nas Adam Faber. Czytając o krainie jednorożców czy powietrznym ludzie przez mój umysł przechodziło tyle wielobarwnych obrazów, że żałowałam iż tak szybko się kończą. Dopiero teraz w pełni zrozumiałam co autor miał na myśli, mówiąc jak wielkim światem jest Jaar i jak wiele można w nim umieścić. „Kraina Karionake zbliżała się do nich z lekkim, tańczącym wichrem i delikatnym rytmem bębnów. (…) była tuż obok, niczym potężna, zielona wyspa; cięła błękit przestrzeni.”
Mam poczucie, że w tym tomie dotknęliśmy jedynie wierzchołka góry lodowej tego, co kryje się w tym wykreowanym przez Adama świecie. Gdyby pisarz chciał bardziej szczegółowo opisać poszczególne miejsca, na pięciuset stronach by się nie skończyło. Z jednej strony to dobrze, że treść książki nie jest specjalnie wydłużona i przeciągnięta na siłę, z drugiej jednak, chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej o tych miejscach, o których przeczytałam tak mało.
W książce zatytułowanej „Kroniki Jaaru Koniec ery”, którą napisał Adam Faber, widać najmocniej przemianę bohaterów. Mam wrażenie, że właśnie w tym ostatnim tomie możemy najlepiej zagłębić się w psychikę postaci, zrozumieć ich zachowania, poznać ich. Diana jest tego najlepszym dowodem, która według mnie jest kompletnym przeciwieństwem Kate. Dziewczyny są, moim zdaniem, dopełnieniem siebie nawzajem. Kiedy jedna się czegoś boi, druga staje się odważna. Gdy którąś dopadnie niemoc, ta druga potrafi przenieść góry. Ich relacja w tym tomie, jest lepszym z opisanych elementów.
„Koniec ery” to już ostatnia część serii Kronik Jaaru. Po powrocie z Megapolis Strażnicy robią wszystko co w ich mocy, żeby zapobiec katastrofie. Ich zadaniem jest odnalezienie wszystkich dwunastu darów, które w połączeniu z posiadanymi przez nich kamieniami mają olbrzymią moc. Nie wszystko jednak idzie zgodnie z ich planem. Pewnego wieczoru w domu pani Hallander rozlega się dziecięcy płacz. Nie tylko samo pojawienie się dziecka jest niezwykłe, ale również to, jak ono wygląda. Nie dość, że jest niebieskie, to jeszcze rośnie w bardzo szybkim tempie. Na horyzoncie pojawia się również nowe niebezpieczeństwo. Tajemnicze, zamaskowane postaci grożą Strażnikom, a zwykła magia zupełnie na nich nie działa. Kim są i czy mają coś wspólnego z Zakonem? Szczerze mówiąc seria już mi się trochę ciągnęła. Jak wiadomo, są to książki przeznaczone przede wszystkim dla młodszego czytelnika. Pomimo tego miałam olbrzymią przyjemność z czytania Kronik Jaaru. Jednak w przypadku „Końca ery” zupełnie straciłam zainteresowanie historią i nie byłam zaangażowana w akcję. Zdobywanie dwunastu darów przez Strażników było monotonne i mam wrażenie że trochę przegadane. Do plusów na pewno mogę zaliczyć pojawienie się postaci niebieskiego dziecka oraz zamaskowanych istot, które sprawiają, że akcja jest trochę bardziej ciekawa. Podobała mi się również relacja Diany z wilkołakiem. Pomimo tego, że finałowy tom nie przypadł mi do gustu polecam całą serię Kronik Jaaru. Myślę, że najbardziej spodoba się osobom w wieku do 15 lat. Bardzo dużym plusem jest fakt, że nie występuje tutaj idealizowanie głównej bohaterki jak to ma miejsce w wielu powieściach tego typu. Świat nie kręci się dookoła Kate, a jej przyjaciele wykonują tak samo ważne zadania jak ona. Finalny tom oceniam na 3/5 gwiazdek. Książkę otrzymałam za punkty na portalu Czytam Pierwszy.
Przy finałowym tomie oczekiwania są zawsze wyższe niż w stosunku do poprzednich części. Zwłaszcza gdy drogę do zakończenia poprzedziło naprawdę sporo tomów. Tak było i w przypadku „Kronik Jaaru”. Po serii zaskakujących i ciekawych przygód dotarliśmy do „Końca ery”. Czy historia zamknęła się z przytupem?
Przy finałowym tomie oczekiwania są zawsze wyższe niż w stosunku do poprzednich części. Zwłaszcza gdy drogę do zakończenia poprzedziło naprawdę sporo tomów. Tak było i w przypadku „Kronik Jaaru”. Po serii zaskakujących i ciekawych przygód dotarliśmy do „Końca ery”. Czy historia zamknęła się z przytupem?
Kraina Jaaru powinna chyba przyzwyczaić się do permanentnego zagrożenia, bo oto ponownie czyhają na nią siły zła. Tym razem są to moce nie tylko przerażające, ale też pradawne. Oczywiście wszystko zaczyna się… w domu Kate, gdzie nagle pojawia się… błękitne dziecko niewiadomego pochodzenia. Strażnicy znów muszą ruszyć w drogę, tym razem by odnaleźć dwanaście darów. Czy podołają misji? Czy mimo przeciwności uda im się uratować świat ludzi i Jaaru?
Finałowy tom nie zwalnia ani na chwilę. Miłośnicy wartkiej akcji będą usatysfakcjonowani tempem przygody, ale też kilkoma fajnymi zwrotami akcji. Mimo tego, że pewne szczegóły wydawały się co najmniej naciągane, ostatecznie nie odczuwałam wielu zgrzytów.
Skończyłam i cieszę się, że to już koniec. Liczyłam na bardzo dobrą książkę, ale się niestety zawiodłam. 5 tom dał mi nadzieję na zakończenie z efektem wow, bo Megapolis było bardzo dobre. Tutaj nie było prawie nic co przypadło mi tam do gustu.
Przede wszystkim na początku było mało akcji, a pod koniec to wszystko się skumulowało i miałam wrażenie, że było tego za dużo. Wolałabym ją trochę "dawkować". Co do samej końcówki- była przywidywalna i trochę mało logiczna w niektórych momentach. Np: jest środek bitwy a jeden z bohaterów stwierdza, że to najlepszy moment na opowiedzenie historii swojego życia. Trochę mi tam zgrzytało. Dodatkowo znowu były dziwne przeskoki między bohaterami i to było bardzo męczące.
Z plusów mogę wspomnieć o ciekawym wątku niebieskiego chłopca. Nie wiedzieliśmy czy jest on dobry czy zły praktycznie do końca, ale miał swój udział w akcji.
Ja do tej serii mam sentyment i na pewno nie pozbędę się jej ze swoich półek, ponieważ pamiętam jak miałam te 10 lat i zaczytywałam się w pierwszym tomie, czekałam na każdy kolejny. Także jest to ważna seria dla mnie osobiście, aczkolwiek jeśli chodzi o treść, to znajdziecie o wiele więcej lepszych pozycji.
6,5/10 Absolutnie nie rozumiem tego, że kiedy Diana umarła to zamiast autor skupić się na emocjach Kate :smutku, złości, bezsilności i wykorzystaniu tego do no nie wiem może powiększenia jej mocy i dzięki temu odnalezieniu tej mocy w samej sobie jakoś to ładnie opisać to autor wziął i zatrzymał bitwę normalnie żeby opowiedzieć jakąś historie w środku akcji jakby no come on. Tak samo zabicie 2 postaci których przyszłość mogła by się ciekawie rozwinąć (Diana i Dagan) a zostawienie par które były z nami już długo i dobrze wiedzieliśmy że ich historia skończy się happy endem a właśnie ciekawiej by było jakby której z bardziej głównych bohaterów poświęcił życie na polu bitwy np. Kate czy Jonathan. Zakończenie mnie absolutnie nie porwało i cała ta otoczka z budowaniem napięcia że Przeklęty wygra bo niby myśli, że nad wszystkim panuje a tu nagle jeb Joe wbija i mówi no sory mordo ja wiem, że moja moc ni jak się ma do twojej ale no przechytrzyłem cię bo tak jakby też absolutnie do mnie nie przemawia. Cała seria bardzo spoko, fajnie wykreowany świat ale po przeczytaniu ostatniego tomu nie czuje żadnego przywiązania do żadnego z bohaterów, a jak już bym chciała poznać dalsze losy któregoś z nich to nie mogę bo autor mi akurat ich zabił XD.
This entire review has been hidden because of spoilers.
"Kroniki Jaaru. Koniec Ery" to już niestety ostatni już tom przecudownej serii fantasy autorstwa Adama Fabera.
Książka zdecydowanie utrzymała swój poziom z poprzednich tomów, a nawet go zawyżyła. Akcja była odrobinę wolniejsza niż w poprzednich tomach, co jednkak jej nie umniejsza. Styl pisma autora jest bardzo wciągający, co sprawiło że nie mogłam nawet na chwilę oderwać się od lektury. Bohaterowie przez cały ten czas bardzo dojrzeli i i widać wszystkie zmiany jakie w nich zaszły.
Bardzo ciężko było mi się rozstać z bohaterami i Jaarem. Wszystkie przygody przeżywałam wraz z nimi i poczułam się jakbym sama znajdowała się w tym świecie.
Końcówka była bardzo kulminacyjna, wiele rzeczy wreszcie się wyjaśniło. Na szczęście autor nie pozostawił nas z żadną niewiedzą. Adam Faber zdecydowanie zakończył serię z przytupem i pomimo sentymentu do bohaterów i świata w jakim żyją, cieszę się że historia zakończyła się tak a nie inaczej.
Bardzo polecam wszystkim całą serię, ponieważ zdecydowanie warto ją przeczytać i wsiąknąć w nią, tak jak ja! Książkę zamówiłam na portalu Czytampierwszy.pl.
Nie wiem od czego zacząć.... seria jest bardzo fajna, ale długo ja czytałam. Trochę mi się przeciągała, było tam multum szczegółów w ogóle pomysł super. Uwielbiam takie wiedźmie klimaty i tu było tego pełno. Od różnorodnych uroków przez magiczne istoty po podróże w czasie... Razem z Kate i resztą przeżywamy wspaniałą, na pewno trudną i czasem niesprawiedliwą podróż po Jaarze i nie tylko. Byłby z tego epicki serial lub filmy godne Harrego Pottera. Pierwszy tom jest porównywany do Harrego, ale ja tego nie zauważyłam, to zupełnie inne historie. Bardzo ciepło i w ogóle super wspominam Kroniki Jaaru i polecam je nawet młodszej młodzieży (w sensie 12lat)
3/5 ⭐ Po ponad roku od skończenia poprzedniej części zupełnie zapomniałam o czym ona była i trochę nie bardzo wiedziałam czy chcę się zabierać za tą część. Całe szczęście autor zgrabnie przypomina co się działo w poprzednich częściach i nie czułam się zagubiona. Ta część nie była dla mnie jakoś bardzo emocjonalnie angażująca i wydaje mi się że ją też zapomnę, ale całkiem przyjemnie się bawiłam podczas czytania. Kilka rzeczy mi nie pasowało i spokojnie można by skrócić tą książkę o kilkadziesiąt stron ale ogólnie nie mam na co narzekać i gdybym była młodsza to na pewno bym się w tej serii całkowicie zakochała.
Polecam wszystkim! Seria oczywiście nie bez wad, ale tak CUDOWNA! Czuć ogromne przywiązanie do postaci, kiedy kończy się już tą przygodę... Świat bardzo rozbudowany i świetnie wykreowani bohaterzy (chodź mam wrażenie, że niektórzy byli bardzo podobni do siebie, np. babcia Beedlebee i wiedźma Kaspara) Mimo wszystko BARDZO polecam!
Powiem tak, pozytywnie się zaskoczyłam zwłaszcza po ostatnich tomach. Jest to naprawde dobre zakonczenie serii (chociaż nigdy nie zrozumiem zabiegu "kilka lat póxniej" na koniec książki). Ewidentnie nie jestem głównym targetem "Kronik Jaaru", ale jeśli macie kogoś w wieku 10/12 lat, jest to dość dobrze napisana i rozbudowana seria. Osobiście jednak skróciłabym ją o jakieś 2 lub 3 tomy.
Doczytałam tę książkę do końca tylko dlatego, że nie lubię zostawiać niedoczytanych/rozgrzebanych serii. I chyba zapomnę, że znam Kroniki i będę wspominać autora tylko ze względu na Sagę rodziny Bies bo to dobre wspomnienia.
I co? Nawet w epilogu młodzieżówki prześladuje mnie ciąża 🫠
Format audiobook Ocena 3⭐️ za całość a za ten tom 4⭐️
Jak to możliwe że ta seria jest tak nierówna i poszarpana. Są tomy które mnie umordowały, są tomy które na prawdę mi się podobały. Samo zamknięcie serii na prawdę dobre i wciągające.