Jezu, czemu to sobie zrobiłam. Czegoś tak durnego nie czytałam dawno. W ogóle mam wrażenie, jakby nie pisała tego Sandi, której książki do tej pory mi się podobały, ale ktoś zupełnie inny.
Przede wszystkim fabuła - kurde, jak dla mnie to jest fabuła kiepskiego pornola. Niby jest jakiejś uzasadnienie dlaczego znajduje się w tym L.A i N.Y, ale dla mnie to jest słabe. Bohaterowie kiepsko wykreowani, niby przy kolesiu z L.A miało być trochę płaczliwie, ale kompletnie się w to nie wczułam i bardziej kręciłam głową z zażenowania. Nasza bohaterka to „przebojowa dziewczyna”, która jest tak łatwa, że aż mnie to boli. Aż niżej dałam fragment z książki:
„[...]skoro zostajesz jeszcze na kilka dni, [...] możesz zatrzymać się u mnie?
- [...] Chcesz, żebym u ciebie zamieszkała? - Uniosłam brew
- Tak. [...] Mam kilka pokojów gościnnych. Ale będziesz spała w mojej sypialni.
- Czyli darmowy pokój oznacza, że będę płacić seksem?
- Nie myślałem o tym w ten sposób, ale jeśli będziesz miała ochotę... - Wzruszył ramionami.
- Dobrze. Przeniosę się do ciebie.”
W tym momencie miałam ochotę walić głową w mur. Niby jest happy end i znajduje swojego jedynego, ale kurde, nie, mocno mi się nie podobała. Plus jaki znajduję to tylko trochę ponad 100 str, bo więcej nie dałabym rady przeczytać. Nie polecam, marnowanie czasu.