Kiedy Eliza traci ukochanego męża, cały jej świat trzęsie się w posadach. Mimo dławiącej rozpaczy kobieta musi stanąć na nogi i żyć dalej, by zapewnić bezpieczeństwo swoim dzieciom.
Spokoju i zapomnienia szuka na wsi, wśród rodziny i przyjaciół. Uciekając od miejskiego zgiełku odnajduje nie tylko ukojenie, ale i przyjaźń, która być może przerodzi się w nowe, silne uczucie. Filip, sąsiad Elizy, okazuje się czułym i wartościowym człowiekiem oferującym zrozumienie, wsparcie i spojrzenia, które stają się coraz czulsze.
Wzruszająca opowieść o kobiecej sile, samotności i miłości, której mimo wszystko zawsze warto wypatrywać…
Weganka i opiekunka czterech kotek, z którymi mieszka w książkowym zaciszu. Jest bezgranicznie zakochana w muzyce zespołu Daughtry, inspirującej ją do tworzenia kolejnych, miłosnych historii. Wierzy w istnienie przeznaczenia i nigdy nie rozstaje się ze swoim notatnikiem. Gdy już cały dom śpi, zamienia zebrane fragmenty rozmów, myśli oraz życiowych doświadczeń w ucztę dla serca i wyobraźni.
Już po kilku pierwszych stronach wiedziałam, dlaczego Życie po Tobie zostało wydane nakładam Czwartej Strony, a nie We Need YA. Ta powieść Klaudii jest szalenie dojrzała, niesamowicie wzruszająca i skłoniła mnie do ogromu przemyśleń. Główna bohaterka, Eliza, to młoda wdowa z dwójką dzieci, która ma wrażenie, że Jej życie legło w gruzach. Nie. Ona nie ma "wrażenia". Ona to wie. Czuje. Każdym oddechem od trzech lat po tragicznej śmierci męża tęskni za nim i żyje tylko dla swoich dzieci. Serce mnie bolało, czytając o jej zmaganiach. Jednocześnie rosło, bo Klaudia daje Elizie (i nam) obraz cudownej rodziny, która wspiera swoją córkę, siostrę, matkę. To prawdziwy obyczajowy majstersztyk, gratuluję Klaudia, szczególnie, że właśnie pojawiła się wiadomość o premierze trzeciego tomu ;)
Najbardziej dojrzała, moim zdaniem najlepsza z książek Klaudii Bianek. Wiecie, czytając tę książkę właściwie od początku wiedziałam jak się wszystko potoczy, ale w żadnym stopniu nie odebrało mi to przyjemności z lektury. Jest kilka rzeczy, do których mogłabym się przyczepić, ale to są naprawdę drobnostki. To ten rodzaj książki, który czyta się dla przyjemności, dla emocji, dla wzruszeń. I w tej kwestii ani trochę się nie zawiodłam.
Niestety, widzę w tej książce wiele błędów. Drętwe dialogi, opisy codziennej rutyny, strojów przy każdym opisywanym dniu, zachowanie głównej bohaterki tak bardzo irytujące, rozwiązanie całej tajemnicy, które w ogóle nie przypadło mi do gustu...
Plusem jest pokazanie realiów życia z dzieckiem z zespołem Downa oraz rodzinne relacje (choć później one również siadają).
Dla mnie nic szczególnego, nie było łez i wzruszeń.
Nie mogę się uwolnić od myśli, że oglądałam typowo polski serial, który mnie nie wciągnął, ale mimo to siedzę przed telewizorem i poświęcam mu czas. Z nudów? Z przyzwyczajenia? Byleby coś leciało w tle? Nie wiem. Ale za to wiem, że oczekiwałam od tej historii czegoś więcej. Tej bomby emocjonalnej, o której tyle się mówiło. Tego złamanego serca. Nawet bym przebolała te opisy każdego dnia, te opisy ubrań.. gdyby coś, cokolwiek mnie poruszyło. Ogromnie żałuję, że nie poznaliśmy lepiej uczuć Elizy przeżywającej silną żałobę. Stratę. Tego szukałam w tej historii, dlatego po nią sięgnęłam.
Byłam tylko raz zaskoczona - końcówką (i wtedy po raz pierwszy dumna z bohaterki, która mnie denerwowała ciągłym wytykaniem swoich niedoskonałości, na które i tak nikt nie zwraca uwagi dopóki nie wskażemy ich palcem). A tak, przez całe 300 stron miałam wrażenie, że jestem o krok przed bohaterami.
2/5, no może 2,5/5 gwiazdek, bo zakończenie. I za to, że pokazuje jak wygląda życie z chorującym dzieckiem.
„Życie po Tobie” Klaudii Bianek opowiada o Elizie, która w wypadku samochodowym traci ukochanego męża. Poznajemy ją w chwili, gdy obchodzi trzecią rocznice śmierci Artura. Po tragicznych wydarzeniach, Eliza sprzedała dom i przeprowadziła się wraz z dwójka dzieci na wieś do rodziców. Tam pogrążyła się w żałobie, próbując jakoś ogarnąć rzeczywistość i zaopiekować się dziećmi: Emilką i Jasiem. Z pomocą bliskich jej osób powoli stanęła na nogi, wiedziała, że musi to zrobić dla swoich dzieci. Miała w miarę poukładane życie, aż pojawił się ON... Przystojny sąsiad, który wprowadził w ich życie niemałe zawirowania.
Najnowsza książka Klaudii Bianek „Życie po Tobie" jest przede wszystkim - i co najważniejsze - opowieścią niesamowicie prawdziwą, cudownie autentyczną, pozbawioną sztuczności czy przekoloryzowania. Tę historię czyta się jednym tchem, odnajdując na każdej stronie istną przyjemność. Opowiada ona o silnej kobiecie, która po utracie najbliższej osoby znalazła w sobie siły, by żyć dalej. Pomimo wielkiego bólu zrozumiała, że ma dla kogo żyć i musi stanąć na nogi. To także historia o miłości, która nie powinna się wydarzyć, jednak życie pisze różne scenariusze i musimy być gotowi dosłownie na wszystko, bo nigdy nie wiadomo co przyniesie los. Ta powieść nie jest przekoloryzowana, dlatego odbiera się ją bardzo osobiście, można nawet pomyśleć, że tą historię stworzyło samo życie. Jest wzruszająco, momentami słodko i przede wszystkim bardzo emocjonująco. Bardzo polecam. Obowiązkowa lektura dla każdej kobiety💕
Bardzo fajna i wciągająca Nie podobały mi się jednak bardzo dwie rzeczy: kiedy w końcu się zeszli, od razu poszli ze sobą do łóżka, a druga rzecz to wielka drama na koniec. Czytałam wcześniej jedną książkę Klaudii Bianek i była niesamowita, nie miała sztampowego obowiązkowego elementu, tu jednak się pojawił😢 Mimo to będę kontynuować serię, gdyż przez całą książkę bawiłam się świetnie mimo ciulowego zakończenia
To była ciężka przeprawa, nie ważne że krótka. Mam wrażenie, że w tej książce było więcej wad niż zalet. Po pierwsze: dialogi. Bardzo złożone, wręcz idealne zdania. Możecie pomyśleć sobie: spoko, ale co w tym złego? A no to w tym złego, że nie znam nikogo, kto w taki sposób prowadziłby rozmowy. Po drugie: bohaterowie. Każdy idealny, nienaganny, piękny/przystojny, kochany i można tak wymieniać bez końca. Każdy bez wyjątku taki sam, płaski, bez konkretnych zainteresowań (są może dwa wyjątki), które mogłyby jakoś wykreować te postaci. Nic nie sprawiło, że polubiłam jakiegokolwiek bohatera, nawet nie poczułam, że autorka jakoś się o to starała. Po trzecie: opisy. Opis ubrań każdego dnia z idealną dokładnością. Opis uczuć na trzy strony. Naprawdę można sobie darować wciskanie dosłownie co akapit wylewania swoich żali o stracie męża albo o tym jak wspaniały jest synek głównej bohaterki. Miałam wrażenie że cała książka składa się z trzech zdań, które ciągle się przeplatały: tak mi ciężko po stracie, mój synek jest wspaniały i dziwne uczucia do Filipa. Nawet kiedy działo się coś normalnego, nagle dostajemy rozprawkę o tym, jak wyglądał ślub głównej bohaterki i jej męża, albo jaki on był cudowny. Po pewnym czasie to samo zaczęło się dziać z fragmentami o Filipie. Dodatkowo ciągłe powtarzanie, jak wygląda jej tryb życia. O tym, że ma zapchany tydzień, że musi zrobić to, to i to, nieważne, że było to wspomniane już kilka razy wcześniej. Rozwiązanie tajemnicy również nie było satysfakcjonujące. Tak właściwie bardzo długo nie działo się nic, co wskazywałoby, że jakaś tajemnica istnieje. Dopiero w ostatnich 100 stronach zostało to wciśnięte, jakby na siłę. Miałam wrażenie, że oglądam typowy odcinek Ukrytej Prawdy. Osobiście uważam, że są o wiele lepiej napisane powieści o podobnej tematyce do czytania.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Miałam ochotę na lekką obyczajówkę z romansem w tle, a co dostałam? Ogrom emocji! Juz na pierwszej stronie pierwszego rozdziału popłynęły łzy. Bardzo przyjemnie się ją czytało, nie mogłam się oderwać. Do poły bardzo przewidywalna i wzruszająca do końca. Emocje głównych bohaterów przeżywałam razem z nimi. Mogę smiało stwierdzić, że Klaudia Bianek to taka nasz wersja Nicolasa Sparksa. Uwielbiam! Nie mogę doczekać się kontynauacji!
Eliza trzy lata po śmierci męża wciąż nie może pogodzić się z jego odejściem. Często bywa na cmentarzu, by opowiedzieć mu o wszystkim, co ostatnio się wydarzyło oraz zapewnić (samą siebie), że jej uczucia nie uległy zmienia i zmienić się nie mogą. Traktuje to trochę jak rozmowy telefoniczne, choć nie może otrzymać odpowiedzi. Z całą pewnością dodaje jej to jednak sił, których kobieta potrzebuje, by zadbać o wychowanie dwójki dzieci – ośmioletniej Emilki i czteroletniego Jasia, który cierpi na zespół downa. Kobieta niemalże cały swój czas poświęca na pracę z synkiem – i tą indywidualną, i tą ze specjalistami – by nauczyć go krok po kroku samodzielności, ale w natłoku zajęć nigdy nie zapomina o córce. Jest przykładnym rodzicem, który ignoruje własne potrzeby, bo dobro dzieci jest dla niej najważniejsze. To dzięki nim żyje i dzięki nim udaje jej się funkcjonować każdego dnia. Relacja tej trójki jest tak urocza i tak nie toksyczna, że od razu zawładnęli moim sercem. Poczynając od ciepłej Elizy, poprzez odpowiedzialną Emilkę, a wcale nie kończąc na najsłodszym książkowym dziecku jakie spotkałam – Jaśku. I za niego szczególnie powinnam podziękować Klaudii, bo ukazała zespół downa jako coś zupełnie normalnego. Jaś jest szczęśliwym dzieckiem – może trochę bardziej humorzastym, może wymagającym więcej pracy i może wyróżniającym się z tłumu swoim wyglądem, ale takim, które chce być traktowane normalnie i które potrzebuje miłości. W książce spotykamy i ludzi, którzy pokazują go sobie palcami, i takich którzy kochają jego radosny uśmiech. Możemy obserwować jak nowy człowiek nawiązuje z nim więź i dostajemy wskazówki, co jest ważne w zetknięciu z takimi osobami – kontakt wzrokowy, proszę pamiętać. Nie mogłabym tego pominąć, bo ukazanie wyjątkowego dziecka w tak wyjątkowy sposób jest fantastyczne. Eliza i dzieci mieszkają pod jednym dachem z rodzicami – kolejną pełną ciepła matką oraz starej daty ojcem; siostrą singielką, która wiecznie szuka księcia z bajki i która wiecznie ma na nowo łamane serce; oraz z bratem i jego żoną, którzy od lat starają się o dziecko, ale niestety pragnienie to znajduje się poza ich zasięgiem. Wszyscy oni zajmują się sadem z jabłkami, trzema końmi oraz najmłodszymi w rodzinie. Stanowią mieszankę charakterów, które świetnie się dopełniają. W ich domu po prostu czuć miłość, choć nie są wolni od trosk i nie brakuje między nimi mniejszych czy większych zgrzytów. Dzięki temu zdają się być realni. Po prostu. Zresztą każdy bohater tutaj ma cechy zarówno dobre jak i irytujące. Nikt nie jest czarno-biały. Nawet Filip. A kim jest Filip? Nowym sąsiadem, który postanowił przenieść się na wieś i który odrobinę namieszał w życiu tej kochającej się rodziny. Który swoim urokiem wkradł się w ich łaski i któremu udało się poruszyć kilka serc. Klaudia Bianek jest pierwszą pisarką z jaką od dawna miałam styczność, która potrafi pisać o bardzo przystojnych mężczyznach. Bo Filip właśnie taki jest. Nie dość, że odziedziczył „dobre geny”, to jeszcze zyskiwał dzięki swojej charyzmie oraz dobremu sercu. A jednak nie był wyidealizowany. Po kolejnych ochach i achach odnośnie jego aparycji nie czułam się zniesmaczona. Nie czułam, że tekst przez to coś stracił. Że stał się płytszy. Wszystko było tak opisane, że wydawało się być zupełnie naturalne – piękna dusza i piękne ciało mieszają w głowie, zdarza się. Naprawdę zapomniałam po ostatnich przygodach z romansami, że tak się da! Dziękuję Klaudii, że przywraca moją wiarę w wątki romantyczne w książkach. Że chcę wierzyć w historie, które kreuje. Że odczuwam z poznawania ich przyjemność. Nie myślcie jednak, że „Życie po tobie” skupia się na romansie, bo zdecydowanie nie jest to istotą książki. Istotą jest żałoba, z której szponów ciężko się wydostać. Tęsknota, która każdego dnia rozdziera serce. Eliza nie chce ruszyć do przodu, bo nie chce przestać kochać swojego zmarłego męża. Boi się, że jeśli na nowo zacznie coś czuć, to będzie tak, jakby go zdradziła. Twierdzi, że prawdziwie kochać można tylko raz i zamyka się na to, co oferuje jej życie. Jest kobietą zniszczoną przez olbrzymią stratę, ale wciąż dzielnie kroczącą do przodu. Jest silna i odważna. Och, jak ja ją polubiłam! O takich bohaterkach właśnie chcę czytać! O takich, które popełniają błędy, które nie są idealne, które cierpią, ale które się nie poddają i które wciąż oddychają, choć olbrzymia siła przygniata ich płuca. Obserwowanie losów Elizy było czystą rozkoszą. Dla mnie jako czytelnika i dla mnie jako człowieka. Ciekawiło i dawało siłę. Z moich słów łatwo to wywnioskować, ale będę to podkreślać wciąż i wciąż. Książki Klaudii są dla mnie wyjątkowe. Biorę jej pracę do rąk i zaczynam czuć tak wiele! Jakby autorka wlała w nie całe swoje serce, wobec którego nie da się być obojętnym. Próbowałam rozgryźć magię jej stylu, ale zbyt zatapiałam się w lekturze, by móc na chłodno przeanalizować coś takiego. To ponad moje siły. Najlepsza decyzja mojego czytelniczego życia? Sięgnięcie po obyczajówki i trafienie na Klaudię Bianek. Są książki lepsze, są książki ważniejsze, ale z jej twórczością ogromnie się polubiłam i uczucie to jest absolutnie wyjątkowe.
Eliza trzy lata temu została młodą wdową i mimo tego okresu, dalej nie może sobie poradzić ze stratą. Wraz z dziećmi przeprowadziła się do domu rodzinnego na wsi. Próbuje poradzić sobie z obecną sytuacją w gronie najbliższych. Stara się zapewnić szczęśliwe dzieciństwo swoim dzieciom, zwłaszcza młodszemu, który ma zespół Downa. Nie ma jednak zamiaru kolejny raz się zakochiwać. Niespodziewanie do sąsiedniego domu wprowadza się Filip, samotny i przystojny weterynarz, który bardzo chce zaprzyjaźnić się z Elizą.
Ostatnimi czasy dość popularnymi pozycjami z literatury obyczajowej są książki Klaudii Bianek. Zwłaszcza można je spotkać na Instagramie, gdzie bardzo często pojawiają się posty i zdjęcia z nimi związane. W końcu i ja postanowiłam się zapoznać z twórczością autorki. Padło na “Życie po tobie”. Nie ukrywam, że obawiałam się emocji, które według wielu recenzji, miały uderzyć w czytelnika od pierwszych stron. A jak ostatecznie wyszło?
Już z opisu książki można wywnioskować, że fabuła nie będzie mocno skomplikowana. Można z niego również się domyślić, jakie będzie zakończenie. Czy w związku z tym całość okazała się nudna? I tak, i nie. W pierwszej połowie książki przedstawiono głównie codzienność głównej bohaterki, w tym działania związane z jej niepełnosprawnym synem. W pewnym momencie stało się to dla mnie strasznie monotonne. Liczyłam na jakiś punkt zwrotny, który wywróciłby fabułę do góry nogami. Niestety, ale do drugiej połowy nic takiego nie otrzymałam. Dostałam za to ciągłe zachwalanie pod niebiosa zmarłego męża Elizy. Rozumiem, kobieta była w żałobie, a mężczyzna był jej bratnią duszą. Tylko że całość wyszła za bardzo cukierkowa i nie byłam w stanie uwierzyć w jego istnienie. Chyba brakowało mi opisu jakiejś kłótni pomiędzy małżonkami albo czego, co kobieta nie lubiła w mężu. Natomiast Eliza na każdym kroku wszystkie minusy wytykała sobie. Tak jakby ona miała to, co najgorsze, a jej mąż najlepsze. A chyba większość osób wie, że coś takiego nie istnieje.
Druga połowa książki była znacznie ciekawsza. To tam bohaterka zaczyna zdawać sobie sprawę, że nie musi skazywać się na samotność. Więcej jest tam działań niezwiązanych z codziennością. Eliza zaczyna podejmować coraz śmielsze decyzje względem Filipa. Również wychodzą sekrety rodziny. I chyba właśnie w tej części bardziej nie mogłam oderwać się od książki i chciałam jak najszybciej dowiedzieć się co będzie dalej. Szkoda tylko, że kilka wątków nie pojawiło się właśnie w pierwszej połowie. Nie występowałoby wtedy uczucie monotonii.
Wiele osób recenzując “Życie po tobie” mówiło o natłoku emocji, które chwytają za serce i powodują łzy. Niestety ja nic takiego nie odczułam. Nie mniej jednak historia sama w sobie jest dość urocza, a poza tym czyta się ją dość lekko i szybko. Osobiście spędziłam z nią tylko jeden dzień. Wkurzało mnie jednak, że w kilku momentach w pierwszej połowie książki co chwilę wałkowano wspaniałość męża Elizy i to, jak ona jest biedna. Nie wiem jak niektórzy, ale ja za pierwszy razem rozumiem stan emocjonalny oraz sytuację bohatera. Natomiast niewątpliwym plusem okazało się ukazanie codzienności z dzieckiem mającym zespół Downa. Na pierwszym miejscu nie było ukazanie wytykania przez obcych ludzi, a rzeczywiste działania, które wykonuje każdego dnia.
“Życie po tobie” to dość urocza książka, w której życie bohaterki zdecydowanie jest niecodzienne. Nie jest ona jednak idealna. Przesłodzone opisy męża Elizy, a także ciągłe użalanie się kobiety początkowo dosyć mnie denerwowało. Poza tym tempo akcji było momentami dla mnie za wolne. Nie poczułam także tych emocji, które doprowadzały do płaczu wiele czytelniczek. Myślę jednak, że osobom lubiącym się w literaturze obyczajowej spodoba się ta książka. W zakończeniu można się dowiedzieć o kontynuacji i najprawdopodobniej ją przeczytam. Nie czuje jednak, abym za nią mocno wyczekiwała.
„ŻYCIE PO TOBIE” Klaudia Bianek Wydawnictwo Czwarta Strona
@klaudia.bianek nie wiem jak ty to robisz, ale już na samym początku płakałam. Czytając pierwsze strony wylałam morze łez. Wczułam się w rolę Elizy. Znakomita powieść, która pokazuje, że po przeżytej życiowej traumie, może nadejść jeszcze piękny dzień. Eliza w tragicznych okolicznościach traci ukochanego męża. Zostaje w domu z dwójką dzieci. Ma chorego synka, który potrzebuje stałej opieki. Postanawia sprzedać dom, który stale przypominał jej o mężu. Przenosi się do swoich rodziców. Minęły trzy lata i ona nadal nie pogodziła się ze śmiercią swojego męża. Czy nowy sąsiad Elizy – rozpali w niej pragnienie miłości? Czy będzie potrafiła zmienić swój styl ubierania się – z czerni na kolor? Przeczytajcie tą wzruszającą historię. Każdy z nas nosi w swoim sercu pragnienie miłości. To, że umarł mąż Elizy nie oznacza wcale, że ona też umarła. Czy mimo wszystko będzie potrafiła poradzić sobie ze stratą? Jeżeli uwielbiacie książki obyczajowe to dobrze trafiliście. Powieści z pod pióra Klaudii Bianek są zachwycające, trafiają do głębi serca i dają dużo do myślenia. Pastelowa seria jest idealna dla osób, które uwielbiają historie, które mogły by zdarzyć się naprawdę. Jak myślicie: czy można kochać więcej niż raz? Dziękuję autorce, że mogłam uczestniczyć w życiu Elizy i jej rodziny. Klaudia Bianek pokazujesz, że nawet po ciężkiej traumie i z chorym dzieckiem życie jest piękne i, że warto żyć mimo wszystkich przeciwności losu. Dziękuję, że dajesz nadzieję innym kobietą, które nie do końca potrafią pogodzić się ze swoim losem. Mimo młodego wieku, Klaudia Bianek potrafi pisać odważne książki, dotyczące ważnych i trudnych tematów. Trauma po stracie, chore dziecko i próba układania swojego życia od nowa. Zachęcam do przeczytania powieści „Życie po tobie” Klaudii Bianek. 10/10 Jestem zachwycona tą powieścią.🥰 Wciąga od samego początku.
Twórczość Klaudii Bianek jest mi znana i na pewno nie obojętna. Powieści bardziej młodzieżowe w jej wykonaniu bardzo lubię, odpowiada mi w nich klimat, podejście do problemu i takie przystępne przedstawienie historii bohaterów. I chyba w tym nurcie pozostanę, bo powieść kierowana do starszych (czyli do takich osób jak ja), nie trafiła do mnie tak jakbym tego oczekiwała.
Jest to powieść dla romantyczek, takich z krwi i kości. Bo taka jest też główna bohaterka. Eliza, w wypadku motocyklowyn traci męża i zostaje sama z dwójką malutkich dzieci. Artur był miłością jej życia i nawet po 3latach nie potrafii poradzić sobie z jego śmiercią. Autorka mocno pochyla się nad stratą, bólem i cierpieniem towarzyszącym żałobie. Temat trudny, ciężki do opisania. Tyle że mnie tu brakło emocji, a Eliza mimo, że dużo myśli, przeżywa i wspomina męża, to całość jest taka płaska. Żałoba u Klaudii jest melancholijna, dostojna, wręcz piękna. Idealizuje Artura i nie ma tak nawet krzty gniewu. Sama mam już prawie 30lat, nie mam dzieci, a mąż nie ginie w bezsensownym wypadku, a czuję się dużo bardziej zgorzkniała i cyniczna. I chyba tu jest mój problem.
Może nie było wzruszenia, wielkich emocji na jakie się nastawiłam. Może język był zbyt prosty i roiło się tam od powtórzeń. Może niektóre wątki psuły, zamiast pomagać. Jednak wierzę, że ta powieść dała komuś nadzieję, oderwała od rzeczywistości, a może ktoś w osobie Elizy odnalazł siebie i uwierzył w lepszy czas? Tej części fanką nie zostanę, jednak sięgnę po kolejny tom, bo końcówka rozbudziła moją ciekawość.
Strata bliskiej osoby to zawsze cios, czy się tego spodziewamy, czy też nie. Emocje, które wtedy w nas szaleją często wyłączają nas z życia, sprawiając, że pogrążamy się w tym dole pełnym rozpaczy, niemocy, złości, ale też i innych stanów. Bo jak tutaj żyć normalnie, jeśli nasz świat właśnie runął, a czasu niestety nie da się cofnąć? W takim właśnie stanie zastajemy Elizę - młodą kobietę, której mąż ginie w wypadku, zostawiając ją z dwójką małych dzieci. Dla niej świat się już skończył, ale czy aby na pewno nikt nie może uspokoić jej skolatanego serca?
„Życie po Tobie" to nie jest łatwa i przyjemna lektura. Od początku towarzyszą nam duże emocje i to się nie zmienia aż do samego końca. Jest to powieść o miłości. Miłości, która nadchodzi znienacka i do której ciężko się przyznać. Miłości pełnej nadziei, ale też wielkich obaw. Miłości dającej siłę, ale i bezbronność. Miłości pełnej ciepła, ale też wypełnionej troskami i tajemnicami. I wreszcie miłości, która daję wiarę w lepsze jutro.
Z twórczością autorki nie miałam wiele wspólnego, ale już teraz widzę, że w swoich powieściach porusza też istotne tematy, które umiejętnie wpłata w główny wątek. Ta książka wzrusza i pokazuje, jak wielką moc ma miłość i rodzina. Nie czujemy tutaj zakłamania, nie ma przekoloryzowanych scenek (chociaż mi się jeszcze żaden sąsiad przystojniak nie trafił). Mimo tego, że charakter Elizy działał mi momentami na nerwy, to wartości płynące z tej książki zdecydowanie przeważają na plus.
Cudownie jest czytać o tym, ile kobieta posiada siły, ile posiada wytrzymałości, kiedy los kładzie jej kłody pod nogami. Klaudia otwarcie mówi o tym, jak wygląda żałoba wdowy z dwójką dzieci (w tym jednego chorego na zespół Downa). Dzieki takiej kreacji bohaterów, autorka wskrzesiła we mnie pokłady nadziei. Dalej mogę patrzyć w niebo i cieszyć się tym co mam i nie przejmować się tym, czego mi brakuje. Książka nie tylko chwyta za serce, ale i podnosi na duchu. Punktem zwrotnym w życiu Elizy jest Filip- z pozoru zwyczajny, przystojny mężczyzna, który kupuje gospodarstwo i zakłada llecznice. Wiedziałam, że nowa postać to zmiany, ale nie sądziłam, że za tą niepozorną zmianą, może kryć się drugie dno... To nie tylko sielska opowieść o utracie części własnego "ja" i pozwoleniu sercu wpuścić do środka kogoś nowego. Filip skrywa więcej tajemnic niż z początku przypuszczałam, a to sprawiło, że nie zakończenie było dla mnie miłym zakończenie. Już niedługo chwytam za kolejny tom!❣️
To nie była książka dla mnie. Chyba spodziewałam się czegoś innego. Nie doczytałam opisu być może, bo byłam bardzo zaskoczona, że to w głównej mierze romans, a ja ich nie lubię. O dziwo, daję jednak mocną szóstkę. To się nawet w miarę dobrze czytało. Mocną stroną tej powieści jest prostota. Autorka nie uciekała się do wymyślnych opisów czy przenośni, nie stworzyła jakichś wybitnie skomplikowanych postaci, a mimo to nie zbagatelizowała ważnego tematu, jaki podjęła. Niespodziewanie ocena na plus :)
Początkowe rozdziały się dłużyły, potem akcja ruszyła. Rozmyślania bohaterki powtarzały się wielokrotnie, te same myśli, obietnice składane mężowi. Ciekawe co będzie dalej.