Dal to prequel do wydanej w 2016 roku Bieli. Opowiada o Afryce minionej. Pretekstem do tych opowieści stają się dawne fotografie, pocztówki, listy, mapy, ryciny wszystkie z bogatych zbiorów autora. Kolekcjonuję spojrzenia i milczenie; kolejne nadzieje na trwanie, na ponowne spotkanie po wieku, na lichą, jaką bądź nieśmiertelność, choćby na kartach książki. W naszych oczach, póki my jeszcze trwamy. Te karty są dziś jedynym świadectwem, że gdzieś, kiedyś byli. () Biel to nieustanne wołanie: ja, ja, ja; Dal oddaje głos świadkom tamtych czasów. Jest jednak Dal czymś więcej niż tylko wędrówką ścieżkami historii. Jest dyskusją o istocie sztuki fotografii. O jej związkach z malarstwem. Jest podróżą po świecie literatury. Jest wnikliwym i erudycyjnym spojrzeniem na kwestie zmysłowości, erotyzmu, jest dyskusją o okrucieństwie. Dal konkluduje autor jest też nieuchronnie historią o śmierci. Ale i o rzuconym jej wyzwaniu.
Wspaniała podróż przez minioną Afrykę. Słusznie, że minioną. Afrykę okrutną, niebezpieczną i dziką. Dzicy są zarówno biali kolonizatorzy, jak i kolonizowani. Książkę można czytać powoli, gdyż każda pocztówka jest powodem nowej opowieści. Wszystkie udowadniają miłość autora do Afryki, znajomość materii i niezwykłą erudycję.
Wspaniała. Jak sam Autor pisze, o ile „Biel” była opowieścią o nim samym, tutaj głos otrzymują mieszkańcy Afryki, której już nie ma; sporo tu jednak przemyśleń Kydryńskiego o fotografii, które są pretekstem do mówienia o pamięci i zapominaniu. W „Bieli” było więcej ruchu, tutaj - można się zatrzymać, pochylić, zarówno nad Afryką, Kydryńskim, jak i samym sobą.
Dużo ciekawych fotografii/pocztówek z przełomu XIX/XX wieku okraszonych rozważaniami autora. Teksty jednak są bardzo rożne, od niesamowicie ciekawych historii o Stanley’u czy Gordonie, po przeinelektualizowane rozważania na tematy filozoficzne. Bardzo ciekawa lektura dla ludzi interesujących się Afryką i chętnych do rozważań nad przeszłością tego kontynentu.
"Dal. Listy z Afryki Minionej" czyta się świetnie. Przyznaje ze nie wiele wiedziałam przed przeczytaniem książki o Afryce czasów kolonialnych. Książka naświetliła zdarzenia ważne dla kontynentu. Fajnie było również przeczytać wzmianki o Polakach pracujących lub podróżujących w tamtych czasach w Afryce. Książka jest tylko bardzo ciężka (mam na myśli wagę fizyczną) trudno ja utrzymać w ręku :)
Czuję się, jakbym dopiero co wrócił z podróży po Afryce. Dawno już nie miałem okazji, by móc niespiesznie pochylić się nad tak sugestywnymi tekstami: dawkować je sobie, przespać się po lekturze, poddać pod rozwagę. Było w nich wszystko - otwartość, uważność, roztropność, wrażliwość, próby pojednania czasu i świata. Wspaniałe doświadczenie.