„Oni chcą, żebym wszystko zapomniała. Żebym zapomniała Sklepową i tatusia. Żebym zapomniała bliźniaków i córeńkę. Żebym zapomniała, jak kiedyś mówiłam i jak kiedyś czytałam. Ale ja wcale nie chcę zapomnieć. Mój pies ma na imię Ruru. To jest biała suka z oczami pełnymi krwi, z pyskiem pełnym śliny. I z czarnymi łatami na białych bokach. Jakie to śliczne imię, RuRu, mówią. Oni to inaczej mówią, niż ja mówiłam wtedy, oni to mówią tak, że to wcale nie jest RuRu.”
Po ciekawych “Snach o Hiroszimie”, w których zaskakująco dobrze udało się Rudniańskiej opowiedzieć historię rodzinnej traumy, której początkiem jest wybuch bomby atomowej w Hiroszimie, autorka kojarzona do tej pory z literaturą dziecięcą zaprezentowała literacką dojrzałość tomem opowiadań “RuRu”.
Dziewięć historii i każda warta zapamiętania. W “Suwerennej decyzji” siedmioletnia Itta “zdaje już sobie sprawę z tego, że decyzje, które może podejmować, nie mogą dotyczyć spraw ważnych”. Dziewczynka odkrywa, że posiadanie własnego głosu nie oznacza wcale mocy sprawczej, a jej zagubienie w świecie dorosłych jest wzmacniane przez szum dochodzący z mediów społecznościowych.
Rudniańska jest autorką, która nie unika artefaktów nowoczesności, takich jak media społecznościowe czy Youtube. Widzi je sprawiedliwie - jako utrudniające nawiązywanie prawdziwych, wartościowych relacji, ale też jako wspomagające, wszystko zależy od sposobu ich użycia. Bardzo to doceniam, bo polska proza zbyt często ucieka od tych elementów, tworząc światy mocno wypreparowane z realiów, w których żyjemy.
Podobnie jak w poprzedzającej ten zbiór powieści autorka chętnie umieszcza swoich bohaterów na tle “wielkiej historii”. II wojna światowa, gułagi czy rok 1968 odgrywają tu ważną rolę, pokazując, że w jesteśmy zakorzenieni w historii, nasze decyzje i działania są uwarunkowane kolejnymi pokoleniowymi traumami, a wolność wyboru zawsze ma swoje granice. Jednocześnie historia nie wychodzi nigdy na pierwszy plan, “wielka narracja” sączona jest podskórnie, najważniejszy dla Rudniańskiej jest człowiek ze swoim prywatnym szaleństwem.
“RuRu” jest zbiorem opowiadań poświęconych dzieciom i ich relacjom z otaczającym je światem, pokazując je jako osoby, które warto wysłuchać i którym należy zaufać, bo decyzje, które dorośli podejmują za nie mają konsekwencje na całe ich życie. To uważne i mądre spojrzenie na relacje rodzinne, a szczególnie na rolę kobiet i małych dziewczynek.
Swoboda z jaką autorka kreuje swoich bohaterów, dojrzałość wizji relacji między człowiekiem i historią, pomiędzy szczegółem a szerokim obrazem, sprawiają, że “RuRu” to z pewnością jeden z najciekawszych polskich zbiorów opowiadań ostatnich lat.
Tak to już jest z opowiadaniami - jedne przypadną do gustu, drugie nie zrobią wielkiego wrażenia. Ten zbiór zbiera jednak dość mocne opowieści, o czym sama się przekonałam. Najbardziej oddziałały na mnie "Trawy", "Głos" oraz tytułowe "RuRu".
Opowiadania, jak to opowiadania, nierówne. Jedne chwytają za serce, drugie szybko zostają zapomniane. Mimo wszystko, zbiór ciekawy i z pewnością wart przeczytania.
O ludzie, jak to jest pięknie napisane! Jakie to są genialne historie! Wiedziałem, że literatura jest kobietą ale za sprawą takich książek śmiem twierdzić, że opowiadanie jest kobietą. Majstersztyk. Zdecydowanie nie dla ludzi o słabych nerwach. Zdecydowanie będę wracał. Jedna z tych książek, które można czytać po wielokroć.
To kolejny raz, kiedy przełamuję się i daję szansę opowiadaniom - za którymi nie przepadam. Ale tym razem sprawiły mi przyjemność. Czyta je się bardzo dobrze.
Zbiór zawiera 9 opowiadań, w których dominuje codzienność. Jest ona oczywiście uzupełniona historią Polski, która jest ważnym tłem. I ta historia pokazana jest przez pryzmat jednostki - jak jeden z trybików zderza się z rzeczywistością.
Każde z opowiadań jest też gotowym scenariuszem dla etiudy filmowej czy nawet filmu. W tych krótkich formach zawiera się mnóstwo emocji, sytuacji i kreacji bohaterów.
Dużo tu relacji rodzinnych, szczególnie eksponowana jest perspektywa dziecka i rola kobiety. I te relacje dziecka ze światem, spojrzenie ich oczyma sprawiają, że widzimy mniej, a rozumiemy więcej.
Książka jest pięknie wydana - dbałość o szczegóły bardzo mnie zawsze cieszy. Ilustracje też są bardzo klimatyczne. Napisana jest poetyckim językiem - każde zdanie jest dopracowane. Opowiadania pisane są też z perspektywy dziecka, co nadaje im charakterystyczny klimat - naiwności i bezpretensjonalności.
Opowiadania pokazują co niezrozumienie, brak akceptacji, współczucia i miłości robi z ludźmi i ze światem. Z pewnością każde z nich jest warte zapamiętania. I powrotu, by przeczytać jeszcze raz.
Nie przepadam za opowiadaniami, ale męcząc się z braćmi Masinami, którym poświęcę jedną z kolejnych refleksji, potrzebowałam chwilowej odskoczni. Padło na "Ruru" Joanny Rudniańskiej. I szczerze się zachwyciłam. Mocne i różnorodne, zapadające w pamięć historie. Moje ulubione to „Dom w Marrakeszu” i „Suwerenna decyzja”. Pięknie opowiada Rudniańska i z przyjemnością sprawdzę ją w dłuższej formie, czyli „Snach o Hiroszimie”.
,Ruru" to zbiór opowiadań, którego autorką jest Joanna Rudniańska. Autorka łączy w swoich historiach odległe czasy i miejsca: Paryż, Maroko, Warszawę, Marzec ‘68, współczesny Izrael, gułag, II wojnę światową. Pisze o Holokauście, nienawiści, zawiści czy ksenofobii, ale też o naszych lękach, które wynikają z braku empatii, miłości czy wzajemnego niezrozumienia.
Książka jest pięknie wydana - dbałość o szczegóły zawsze bardzo mnie cieszy. Ilustracje są tą wisienką na torcie.
Autorka zachwyciła mnie na dwóch płaszczyznach — tej językowej i tej z przesłaniem. To dziewięć historii i każda warta zapamiętania. Gdybym mogła, wcisnęłabym tę książkę w ręce każdego!
Brak mi słów. Już "Sny o Hiroshimie" bardzo mi się podobały, ale te opowiadania, te mikroopowieści, gęste, bezpretensjonalne, ale o tak ogromnym ładunku emocjonalnym, że człowiek zapomina oddychać, to jest prawdziwe mistrzostwo. Każda z nich jest jak grubaśna powieść, tyle w nich treści, ważnych spraw, dogłębnego poruszenia, smutku, piękna. Zachwycające. A pomijając treść, to pod względem edytorskim jest to pierwszorzędnie wydana książka. Wysmakowane, proste i oryginalne wzronictwo. Rzadkość na polskim siermiężnym rynku.
Zastanawiałam się między 3, a 4, ale chyba dałabym po prostu 3,5. Czyta się właściwie błyskawicznie, z przyjemnością, chociaż zawartość nie zawsze jest przyjemna i łatwa. Jednak do zachwytu czegoś mi zabrakło.
Zostanie ze mną na długo opowiadanie o dziewczynce namawianej do obcięcia włosów. Rudniańska traktuje dzieci jak ludzi - poważnie, z uwagą, z szacunkiem. Bez upupiania. To wielka siła jej książek. Często prawdę o świecie mówią jej dziecięcy bohaterowie.