"O krasnoludkach i sierotce Marysi" (English translation: The Brownie Scouts) is a fairy story written by Maria Konopnicka. It has been published in 1896.
Poetka, publicystka, nowelistka, tłumaczka. Zajmowała się krytyką literacką. Pisała liryki stylizowane na ludowe i realistyczne obrazki (W piwnicznej izbie). Wydawała cykle nowel (Moi znajomi, Nowele, Na drodze). W otoczeniu ośmiorga swoich dzieci tworzyła bajki (Na jagody). Jako poetka, inspiracji szukała w naturze (Zimowy poranek). Swoje wiersze publikowała głównie w prasie. Wiersz patriotyczny Rota konkurował z Mazurkiem Dąbrowskiego o miano hymnu Polski. Wiele jej utworów powstało podczas podróży po Europie (Italia). Ostatnie lata życia poświęciła poematowi Pan Balcer w Brazylii.
Co za zderzenie! Sięgnąłem na szybko aby uczcić Dzień Dziecka, a jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się to być tak okrutnie ciężką lekturą. Niestety archaiczny język odbiera Konopnickiej współczesnych czytelników. Wielka szkoda bo niewielu pisarzy z takim uczuciem pisało o polskim folklorze i przyrodzie. Zdecydowanie ta pozycja powinna mieć nieco uwspółcześnioną wersję tak jak się to dzieje z licznymi zagranicznymi utworami przekładanymi na nowo (nie tylko przecież dla dzieci np. co rusz uwspółcześniany Shakespeare).
To było okropne. To niby jest książka dla dzieci? Błagam was, ja nic z tego nie zrozumiałam i gdyby nie tytuł to nie wiedziałabym o czym to jest. Fragment tej książki był strasznie rasistowski. Zawiodłam się bardzo.
crying screaming throwing up... the fact that they made us read this in school as kids & yet there wasn't a single sentence i understood all the words from...
Po czytaniu w szkole "O krasnoludkach i o sierotce Marysi" niewiele zostało w mojej pamięci, więc prawdopodobnie nie była to moja ulubiona lektura. Po ponownym przeczytaniu dwadzieścia lat później, mam trochę mieszane uczucia.
Jako dziołcha ze wsi oczywiście lubię książki osadzone w wiejskich realiach. Gąski, żniwa, jedzenie przygotowywane na piecu - działa to na mnie relaksująco i przypomina o beztroskich dziecięcych latach.
Książka jednak się zestarzała i pewne rzeczy bywają nie do przejścia w obecnych czasach (bicie dzieci na przykład). Nie widzę już tej książki jako lektury szkolnej i z tego co pobieżnie udało mi się sprawdzić, już nie obowiązuje. Nie polecałabym jej do czytania współczesnym dzieciom.
What is there to say about this classic tale of little dwarves and their history... To be perfectly honest I expected to like that book better than I had. It has all the elements of books that tickle my fancy, namely a lot of mythology and old Polish villages that remind me of my grandma's place and the free summers we've spent there just playing in the mud because it was just a thing for children to do. By no means the book is bad, Konopnicka writes well and it's easy to follow her words and what is happening. Once I started to read it, I easily finished the tale in one day. But. Well, there's the but. It's full of moralising. The pure and good orphan is rewarded simply for being poor and being an orphan and then the sly fox gets punished because of course it's a lying conniving villain. The dwarves themselves are at the same time super smart and helpful at any work and task one might imagine and completely oblivious to the world at large somehow. They get tricked by the widower to stay at his place but they don't punish /him/ because oh well, he has poor sons? I was kind of lost by their ever-revolving moral compass. The whole story with the Queen Tatra was also kind of confusing all in all and the fact that while Marysia's only wish was to get back her geese and then she didn't end up actually getting them back was very unsatisfying. The extra star that the book got is 100% for the poetic way that Konopnicka described all the nature and the village life reality.
Pamietam, ze jako dziecko lubiłam ta książkę, ale to akurat jeden z tych klasyków, który sie zestarzał. Język nie do zrozumienia dla dzisiejszych dzieci, próbowałam im czytać ale dałam spokój po kilku rozdziałach.
Pierwsza połowa praktycznie nie do przejścia, dopiero druga część mnie wciągnęła. Rozumiem o co chodziło autorce, ale mam podobną opinię do reszty czytelników - książka jest poprawna i dla dzieci, ale napisana językiem "nie dla dzieci". 2.5/5
Koszmar z dziecinstwa revisited. Tym razem bez traumy, ale podtrzymuję, że ta książka się dla dzieci nie nadaje. Nawet pomijając nieprzystępny język i przestarzałą ideologię. Jest to po prostu twór wątpliwej jakości.
5/10 Ramota, w której dziś niewiele się broni. Wciąż pamiętam, gdy za dzieciaka "czytałem" ją w formie bajki na przeźroczach - i jakoś wtedy wypadała lepiej ;)
Książeczka z dzieciństwa, której nie wspominam z sentymentem. Jakoś mi zawsze było "nie po drodze" z twórczością Marii Konopnickiej. I teraz, po latach zastanawia mnie fenomen tej autorki. Ani te jej opowiadania ładne, ani ciekawe.
Ladna i obfita basn, napisana kiedy dzieci pod zaborami trzeba bylo zapoznac z polska kultura. Znaki polityczne jednak na tyle rzadko sie znajduja wyraznie w tekscie, ze basn nadaje sie takze dla dzisiejszego pokolenia.