Napięcie? Dreszcz emocji? Fabuła podążająca do punktu kulminacyjnego? Typowe elementy thrillera - są. Dodatkowo ciekawie zarysowani bohaterowie? Są. Zaskakujące rozwiązanie? Jest! Zdecydowanie dałam się ponieść A. Sinickiej i wykreowanemu przez nią światowi. Moje pierwsze spotkanie z autorką uważam za bardzo udane i w gruncie rzeczy niespodziewane.
"Stażystka" to powieść, po której nie spodziewałam się wiele. Ot, kolejny thriller... Mile się zaskoczyłam. To thriller psychologiczny z krwi i kości. Tytułową stażystką jest atrakcyjna blondynka - dwudziestokilkuletnia Klaudia Neter. Dziewczyna jest krótko po studiach na jednej z wrocławskich uczelni. Razem ze swoją współlokatorką chcą otworzyć fitness club lub siłownię, jednak do zrealizowana celu potrzebuje pieniędzy. I to niemałych. Klaudia znajduje ofertę pracy na stanowisku stażystki w firmie Skalski. Co prawda siedziba firmy mieści się w Oławie (a nie w preferowanym Wrocławiu), ale oferowane warunki pracy oraz sugerowane obowiązki są dla Klaudii bardzo intratne. Udaje jej się zdobyć posadę w firmie Marka Skalskiego. Praca wydaje się nie być zbyt skomplikowana - ot. obsługa recepcji, wydawanie listów, odbieranie telefonów...ale czy tylko? Gdzie tkwi haczyk? Co kryje w sobie oławska firma produkująca hełmy ochronne z kolorowych granulatów? Jaka jest rola Ewy - żony Marka? Co stało się z Weronika i Darią będącymi poprzedniczkami Klaudii? Jaka jest rola symetrii zarówno w życiu osobistym, jak i firmie Marka Skalskiego? Kto zyska a kto straci? O co toczy się gra? Tyle pytań, odpowiedzi jeszcze więcej. Zdecydowanie warto je poznać. Ukłony dla autorki także za lubiany przeze mnie dwutorowy sposób prowadzenia narracji. Z jednej strony historia widziana oczami Klaudii, z drugiej wersja Ewy - przeplatane naprzemiennymi rozdziałami. Ponadto niewielu bohaterów, sprawnie poprowadzona intryga kryminalna z klarownym rozwiązaniem oraz historie z przeszłości rzutujące na teraźniejszość. We wszystkim sprawnie poprowadzona także intryga romansowo-erotyczna. Jednym słowem - udana lektura i zapewne początek moich czytelniczych spotkań z Alicją Sinicką.
*Znowu my ślę o Mar ku… To zna czy o Marku i o Ewie. Wraca ją do mnie słowa Mać ka, że Skalscy to Kate i William Oławy. Szczodrzy darczyńcy lokalnej społeczności. Idealna para, w którą wpatrzone są oczy staruszek. Jakąś godzinę temu do pani Janiny przyszły koleżanki. Właśnie rozmawia ją o Skalskich, niewiarygodne. Martwią się, że ostatnio Ewcia zmizerniała, czy ona w ogóle coś je, bo taka chuda przyszła w czwartek do kościoła. Odmówiła różaniec, dobra kobieta. Przydałby się jej jakiś urlop. Jemu też. Porządni, pracowici ludzie. Dla czego czuję, że tak nie jest?
*Kiedy walczy o kobietę, skupia się na tym jak na najważniejszym projekcie, mobilizuje zdolności interpersonalne i atakuje. Żadna nie ma z nim szans. Wytacza wielkie działa. Inteligencję, poczucie humoru, wrodzony urok osobisty i wreszcie pieniądze. Każda na coś się złapie. Tym bardziej że już na etapie rekrutacji Marek ma z tyłu głowy plan podbicia duszy nowej stażystki. Już wtedy wybiera sobie odpowiednią kandydatkę. Prześwietla ją podczas rozmowy, zadaje intymne pytania i czeka na reakcję. Szuka najlepszej, najbardziej przystępnej ofiary. Wysokie wynagrodzenie kusi wiele kobiet. Marek lubi mieć wybór. Nie zrobi tego z byle kim. O nie. To ma być wyjątkowa dziewczyna. Dziewczyna ściągająca na siebie podziw mężczyzn i zazdrość kobiet. Moją zazdrość. Mam być zazdrosna. On tego pragnie. On tego żąda. Wszystko ma się odbywać na moich oczach.
*„Nad recepcjonistkami w naszej firmie wisi fatum” – powiedział do mnie ostatnio Maciek Zagłębski.
*Musisz zachować symetrię. Symetria jest równie ważna, jak przestrzeń. Gdy ją tracisz, wszystko zaczyna cię drażnić, niepokoić.
*– Pamięć jest zawodna – odpowiadam. – Za każdym razem, kiedy wracamy do wspomnień, one piszą się na nowo.
*Ja uspokajam myśli wyłącznie dzięki lekturze, tylko ona pozwala mi odciąć się od świata, zapomnieć o rzeczywistości.
*Z drugiej strony jestem już przyzwyczajona do jego natręctw. To dotyczące symetrii jest największe, nie do zwalczenia. Muszę się podporządkować. Nie ma szans na to, aby w jakikolwiek sposób pozbył się tej skłonności.
*– Szukają powiązań między nią a Darią. Widocznie mają różne hipotezy. Pewnie zastanawia ją się, dlaczego dwie podobne do siebie dziewczyny, pracujące w tej samej firmie na tym samym stanowisku zginęły w niewyjaśnionych okolicznościach.
*Nigdy otwarcie o tym nie rozmawiamy. Rzucamy hasła, sugerujemy pewne rzeczy, ale nie poruszamy wprost tematu jego kontaktów ze stażystkami. Zupełnie tak, jak byśmy chodzili wokół tej strefy na palcach. Ona też jest odgrodzona od świata białą policyjną taśmą. W naszych rozmowach mamy tam zakaz wstępu. Obserwujemy tylko z daleka sytuację, coś czasem niepewnie wspomnimy. On nie wtajemnicza mnie w to, co dokładnie robi, ja nie zdradza mu swoich myśli na ten temat. Wie, że cierpię, i to mu wystarczy.
*– Jest inna. On też szepcze. Chyba obydwoje boimy się głośniejszych to nów.
– Jak to inna?
– Nie wiem, delikatna i zarazem silna.
– Boże, ty się w niej zakochałeś.
– Nie, to nie to, naprawdę.
*Niestety, muszę przyznać, że jego zmienność nastrojów jest pociągająca. Nie chcę o nim tak myśleć, ale to jest ode mnie silniejsze. W mgnieniu oka zmienia się z troskliwego i miłego przystojniaka w apodyktycznego samca alfa. To wzbudza moją ciekawość. Zastanawiam się, jaki jest naprawdę. A może robi to specjalnie? Pragnie mnie sobą zaciekawić. Raz nagroda, raz kara. Nigdy nie wiem, na czym stoję.
*Zaciekawiły mnie te freudowskie pomyłki. Przejawiały się przejęzyczeniami, drobnymi nieporadnościami – przykładowo upuszczeniem jakiegoś przedmiotu podczas stresującej rozmowy czy rozlaniem napoju, a także chwilowymi zanikami pamięci („O czym to ja mówiłem?”). Czynności pomyłkowe wynikają z oddziaływania na nasze zachowanie treści, które spychamy do nieświadomości. Treści, których nie chcemy pokazać drugiej stronie. One jednak wyzierają z nas innymi drogami, z reguły poprzez drobne niedociągnięcia w naszym zachowaniu.
*– Symetria stanowi istotę wszechświata – kontynuuje. – Jest jego fundamentem. Gdy jej nie zachowujesz, wszystko ulega wynaturzeniu. To może być niebezpieczne zarówno dla ciebie, jak i dla ludzi z twojego otoczenia.
*– Słyszałaś kiedyś o Platońskiej teorii brył?
– Tak – odpowiadam pewnie, czym chyba go zaskakuję. – Słyszałam. Nie pamiętam już ich nazw, ale wiem, że były odpowiednikami ognia, powietrza i wody.
– Bardzo ładnie. – Przybiera pozę belfra. – Bryły te powstają z trójkątów równobocznych. Są idealne.
* […]najgorsze rzeczy w życiu zawsze spotykają człowieka przez przypadek. Spadają na niego jak deszcz. Nie da się ich powstrzymać, nie da się z nimi walczyć. Człowiek chroni się pod parasolem, siedzi w domu, ale nieprzyjemna pogo