Jump to ratings and reviews
Rate this book

Policjanci

Policjanci. W boju

Rate this book
Granaty, karabiny, broń krótka, desanty ze śmigłowca, szturmowanie budynków. Policyjnym antyterrorystom zlecane jest zatrzymywanie najgroźniejszych i najbardziej okrutnych przestępców. Strzelaniny, wojny gangów, zamachy, odbijanie zakładników to ich żywioł. Codzienne mordercze treningi przygotowują ich do tego, żeby stawić czoło najgorszemu. Tymczasem w domu czeka żona. Pełna niepokoju, bo przecież mąż może nie wrócić z akcji. Jak swoją służbę widzą policjanci? Jak postrzegają ją ich partnerki? Odważysz się wejść w świat policyjnych komandosów?

Kupując tę książkę, wspierasz rodziny funkcjonariuszy, którzy słowa roty ślubowania wypełnili do końca. Autorka połowę swojego honorarium przekazuje na Fundację Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach.

352 pages, Paperback

First published March 24, 2020

7 people are currently reading
73 people want to read

About the author

Katarzyna Puzyńska

39 books261 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
22 (25%)
4 stars
35 (40%)
3 stars
25 (28%)
2 stars
4 (4%)
1 star
1 (1%)
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
Profile Image for Wojciech Szot.
Author 16 books1,438 followers
May 27, 2020
To po prostu wstyd dla wydawnictwa, że wypuszcza książki tak beznadziejnie zredagowane, w których korekta chodzi po górach albo przesypia czas pracy, bo ciężko uznać, że książkę Katarzyny Puzyńskiej, “Policjanci w boju” ktoś w ogóle redagował lub że robiła to osoba, która kiedykolwiek przygotowywała do druku ostateczną wersję wywiadu.

To, co przeczytałem w książce wydanej przez mojego byłego pracodawcę (od razu zaznaczę), jest przykładem porażającej wręcz nonszalancji redaktorskiej, która nigdy nie powinna mieć miejsca. Od strony redaktorskiego opracowania są to wywiady na poziomie słabej gazetki szkolnej.

Katarzyna Puzyńska, autorka kryminałów, od jakiegoś czasu robi też wywiady z policjantami i ich rodzinami - o pracy i życiu codziennym naszych służb mundurowych. I są to całkiem przyzwoite rozmowy - ich treść jest ciekawa, Puzyńskiej udaje się wydobyć naprawdę interesujące zeznania i wyznania, a jej bohaterowie są - na ile oczywiście mogą - szczerzy. Ale nie jest Puzyńska ani dziennikarką, która przeprowadziła setki wywiadów, a to trudny gatunek literacki, nie jest też redaktorką czy korektorką.

Jeśli już wydawca dostaje taki tekst, który nie jest dobrze obrobiony, w którym zdania skrzeczą jakby ludzie podczas rozmów je wykrzykiwali, a co trzecie nie jest napisane poprawnie po polsku (nawet przy uznaniu i zapisaniu swady wypowiedzi rozmówcy czy charakterystycznych dla niego cech leksykalnych I składniowych), gdzie roi się wręcz od błędów składniowych, językowych, czy syntaktycznych, to jego obowiązkiem jest taki proces wydawniczy, by na końcu książka Puzyńskiej brzmiała jakby robiła te wywiady Bożena Aksamit. No, może bez przesady, ale zawsze warto wysoko zmierzać.

To, co dostajemy w “Policjantach”, a czytałem tylko trzeci tom, więc tym bardziej jestem przerażony i zdumiony, wystawia autorkę na śmieszność w oczach czytelnika wyrobionego i jest winą tego, co się z tymi wywiadami dalej zadziało, a nie samej autorki. Sporo tu mocnych słów, zatem czas na konkretne przykłady. Dodam, że redakcją wywiadów zajmuję się od czasu do czasu zawodowo i uważam ten gatunek za jeden z najcięższych do redakcji i jeden z najmniej skodyfikowanych, ale możemy spróbować na kilku przykładach rozważyć problem, nad którymi nawet przez chwilę nie zastanowiła się redaktorka książki Puzyńskiej.

Już pierwsze pytanie w książce Puzyńskiej budzi wątpliwości:

“Minęło już trochę czasu. Doszłaś do siebie? Czy w ogóle się da?” [po “czasu” mamy przypis: Rozmowa odbyła się niecałe dwa lata po śmierci TU NAZWISKO]

Nie jestem miłośnikiem przypisów w wywiadzie, prawie zawsze można okoliczności czasu i miejsca wpleść w narrację, ułatwia to płynność. Można zacząć od wstępu i napisać: “Z XYZ rozmawiam w jej domu dwa miesiące po tragicznej śmierci [TU NAZWISKO]”. Można też wpleść to w pytanie: “Od śmierci Twojego męża minęły już dwa lata”, skoro i tak zostało użyte określenie czasu - “trochę”. Dla redaktora, który nie śpi, to banalne sprawy. Ale mniejsza o to. Co się “da”? A czemu nie “Czy to w ogóle jest możliwe?” Potoczność języka jest w mowie oczywista, na papierze jednak nieznośnie kłuje w oczy.

Totalną tragedią jest wywiad z “Góralem”, kontrterrorystą, który mówi jak mówi, ale warto wywiad dostosować do tego, żeby czytelnik w ogóle wiedział o czym. Zobaczmy ten fragment:

“Tak cię słucham i tak sobie myślę - jak to wszystko ogarnąć? Tyle się dzieje: strzelanie, ranni. A trzeba zachować spokój”.

Klasyczne podprowadzenie pod opowiedzenie przez bohatera historii, choć to “tak słucham i tak myślę” nie było potrzebne. To, że Puzyńska słucha i myśli to wiemy, bez tego nie dałaby rady robić wywiadu. Znowu mamy przeniesienie nawyku językowego (“oj tak cię słucham i wiesz, tak sobie myślę”) na papier. Góral odpowiada:

“Jest sporo wiedzy, którą człowiek musi nabyć. Dlatego cały czas obóz, obóz, obóz. Bo to tak jest. Jak ja pojadę, na przykład, na paramedykę, to ja za jakiś czas muszę znowu jechać. Bo to jest wszystko ulotne. Kiedy czegoś nie robimy, to ucieka. Dlatego jest cały czas mielenie”.

Tego się nie da obronić, choćby mi ktoś próbował sto razy powtórzyć - no przecież on tak mówił.

Tak! Z tego doskonale zdaję sobie sprawę. I to jest straszne, że w spisanym i zredagowanym wywiadzie ktoś “mówi” tak jak “mówi”. No więc: nie “Bo to tak jest”, bo to nie ma sensu, nie “Jak ja pojadę”, ale “Jak pojadę”, bo że “ja” to my wiemy, bez tego powtórzenia “ja”, nie pojadę-jechać a pojadę-wrócę, czyli:

“Jak pojadę na szkolenie z paramedyki, to za kilka miesięcy muszę na nie wrócić, bo trzeba się doszkalać” (i to jest jeszcze niewygładzone, jeszcze bym to zdanie popieścił z kilka minut, ale nie czas na to).

Albo dostajemy coś takiego:

“Niby mówi się, że natowski. Wycofało się na przykład pociski dum-dum. Bo mówiono, że niehumanitarny, a nie wiem, czy 5,56 nie jest gorszy. Bo tamten ma przynajmniej przewidywalne zachowania. A ten nie. Bo nie ma tak zwanego punktu ciężkości, więc on sobie robi, co chce. Bardzo paskudny kaliber”.

Bo, bo, A, Bo. Czy ja muszę uzasadniać, co jest tu źle zrobione? Ponieważ, gdyż, dlatego że… Polski jest językiem bogatszym i choć pewnie “Góra” tak mówił w emocjach i pędzie, to można nam tego darować. Wywiad prasowy czy książkowy to literackie opracowanie języka mówionego, a nie relacja z tego jak fatalnie mówimy. Policzyłem za pomocą automatu i w książce jest 377 zdań zaczynających się od “Bo”. Litości.

Czasem te powtórzenia mają sens, jak w tej sytuacji:

“Ciągali nas wszędzie. Po komendach – i do Warszawy, i do Wrocławia. I na wszystkie święta, jakie były możliwe. I Wigilie z komendantem, i wszystko. Wszędzie nas ciągali. My tego nie chcieliśmy, bo to było za każdym razem nakładanie takiego uśmiechu. Tylko po to, żeby dać radę tam być. A nie zawsze to się wiązało z fajnymi emocjami”.

Można to było poprawniej napisać, ale widoczne jest tu zdenerwowanie rozmówczyni, rytm da się uzasadnić wyliczeniem, z którym mamy w tej sytuacji do czynienia. Zaczynanie zdania od “A” w wywiadach mi się przeciętnie podoba, ale jest stosowane.

Błędów jest w “Policjantach” mnóstwo. Tak w pytaniach, jak i odpowiedziach. Nawet dość proste przecież stwierdzenie-pytanie Puzyńskiej - “Przeraża mnie, że ktoś coś takiego w ogóle mógł powiedzieć w takiej sytuacji” - jest niestrawne na papierze. Ktoś - coś - w ogóle - w takiej. “Przeraża mnie, że coś takiego mogła powiedzieć osoba znająca waszą sytuację” - podpowiem.

Mógłbym się pastwić nad pracą redaktorki książki Katarzyny Puzyńskiej przez kolejnych kilka tysięcy znaków, bawiąc się tym naprawdę średnio. Nie o to w tym blogu chodzi, nie mam zamiaru nawet złym słowem pisać o autorce, bo wykonała kawał dobrej roboty, ale książka to praca całego zespołu, a to, z czym mamy w “Policjantach” do czynienia, wystawia zespołowi jedną z najniższych ocen. W tej formie, w takim opracowaniu te wywiady nigdy nie powinny się ukazać. No, chyba że ktoś naprawdę chce nam udowodnić - i udowadnia - że nie chodzi o jakość literatury, o dobrą jej redakcję i opracowanie, a sprzedaż. Rynek połknie dzisiaj wszystko, książka ma dobre cele, mówi o ważnych sprawach i w pewien sposób jest wyjątkowa. To nie oznacza, że można ją redagować w przerwach na sen.
Profile Image for Piotr.
308 reviews1 follower
March 3, 2022
Katarzyna Puzyńska jest doskonale znana czytelnikom kryminałów jako autorka niekończącej się serii o policjantach z niewielkiej wsi Lipowo na pojezierzu brodnickim. Od pewnego czasu jest również autorką serii książkowych wywiadów ze zwykłymi policjantami, dochód ze sprzedaży tych książek zasila konto Fundacji Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach. Każda książka poświęcona jest rozmowom z funkcjonariuszkami i funkcjonariuszami różnych policyjnych formacji: 1. "Policjanci. Ulica", 2. "Policjanci. Bez munduru" i 3. "Policjanci. W boju".

Łatwo jest domyślić się, że tym razem Puzyńska rozmawiała z policjantami oddziałów antyterrorystycznych policji. W zasadzie to oprócz jednego, z byłymi policjantami i ich rodzinami, bo książkę zaczyna wywiad z Iwoną - wdową po policjancie, który zginął na służbie, w czasie realizacji. Kończy ją natomiast rozmowa z Moniką - wdową po dowódcy pododdziału AT, który zmarł nagle kilka miesięcy przed emeryturą. Dwie bardzo silne kobiety, które musiały sobie poradzić ze nagłą stratą bliskiej osoby, obie te rozmowy są bardzo emocjonalne i wzruszające. Wspominając swoich mężów kobiety opowiadają o ich pasji, bo praca, którą wykonywali była dla nich bardzo ważna, poświęcali się jej kosztem bliskich.

Z rozmów, które prowadzi autorka wynika słodko-gorzki obraz służby w policji. Wielu z rozmówców z rozrzewnieniem wspomina swoje początki, swoją drogę kariery zawodowej i wysiłek jaki musieli włożyć, żeby trafić do SPAP czy BOA. Rozmówcy zwracają uwagę na zmiany jakie się dokonały na przełomie ostatnich lat, nie chodzi tu wyłącznie o nową ekipę rządzącą, bo wcześniej też nie było różowo. O ile operatorzy AT stanowią zgrany kolektyw, mogą (a nawet muszą) polegać jeden na drugim, w takiej pracy to jest niezbędne, to brak im wsparcia ze strony przełożonych. Przez lata zmieniło też się nastawienie społeczeństwa do policji, również młodzi policjanci nastawieni są na karierę za wszelką cenę.

Lektura godna polecenia, szczególnie, że ostatnio funkcjonariusze policji postrzegani są głównie przez pryzmat zachowań pod dyktando polityków. Może następnym razem, kiedy zatrzyma Cię patrol policyjny to inaczej spojrzysz na ich pracę.

https://peakd.com/hive-134382/@lesiop...
Profile Image for Nunquam.
174 reviews2 followers
August 22, 2020
No tak sobie. Delikatnie mówiąc.
Bardzo czekałam na tę część, ponieważ akurat ta grupa służb mundurowych mnie fascynuje. I autorkę lubię bardzo. Uważam, że robi niezwykle dobrą robotę, zarówno w serii o Lipowie, jak i w cyklu Policjanci. I absolutnie nie chcę w tym miejscu kategoryzować samych zwierzeń bohaterów ani oceniać ich wypowiedzi w kategoriach interesujących, bądź nie. To są ich wspomnienia, ludzkie historie i dramaty.
Ale samą książkę czyta się bardzo źle. Tekst wygląda, jakby nie poznał czegoś takiego, jak korekta. Może to próba dania bohaterom swobody wypowiedzi, ale no nie, to musi być JAKOŚ zredagowane. Przez brak korekty niektóre wypowiedzi "nie mają rąk i nóg" i zwyczajnie męczą. Niezwykle mało ludzi mówi podczas swobodnej rozmowy w wyszukany, perfekcyjny sposób i to nie o poprawność językową chodzi. Ale dając do rąk czytelnika książkę, która ma mu bohaterów wywiadu przybliżyć, pozwolić zrozumieć i poznać ich pracę, nie można pozostawić ich odpowiedzi takimi, jakie dokładnie padły. Ja nie mogłam skoncentrować się na treści, bo całą energię wkładałam w rozpętlenie strumienia świadomości.
Profile Image for Red.
754 reviews
August 30, 2022
2.75

Wciąż ten sam schemat i te same, powtarzając się pytania i przebiegi rozmów. Nie ukrywam, że trochę się zawiodłam na wszystkich trzech częściach, oczekując chyba czegoś zupełnie innego, ale w ogólnym rozrachunku ze wszystkich chyba tak zrobiła na mnie jakiekolwiek wrażenie i cokolwiek wniosła do mojego życia poza suchymi faktami.
Profile Image for karpiu.
41 reviews24 followers
June 4, 2023
Miejscami ryczałam jak bóbr
Displaying 1 - 7 of 7 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.