Kelnerzy (ci od Sowy i ośmiorniczek) trochę w naszym kraju namieszali. Reporterka Justyna Pobiedzińska postanowiła sprawdzić, jak to się dzieje, że przedstawiciele tego zawodu poznają tyle tajemnic swoich klientów. Dotarła do kelnerów, którzy pracowali w najróżniejszych lokalach i częściach Polski - od lat 40. ubiegłego wieku po dzień dzisiejszy. W swojej książce oddaje głos m.in. kelnerowi Jaroszewicza, barmance z klubu studenckiego, bufetowej z sanatorium, pracownikowi modnej knajpy, gdzie spotyka się warszawka, mistrzowi polskiej szkoły barmaństwa. Polska widziana ich oczami często bawi i wzrusza, ale równie często zawstydza.
Autorka książki, Justyna Pobiedzińska, dotarła do kelnerów z całej Polski, po to aby móc poznać opowieści dotyczące ich klientów, a także ich prywatne historie. Nakreślają obraz kelnerstwa z ubiegłych lat, a także ze współczesnych. Autorka daje się „wygadać” swoim bohaterom. Nie przerywa im nachalnymi i wścibskimi pytaniami. Dzięki temu książka jest niczym pamiętnik kilku osób.
Lektura przybliża sylwetki kelnerów. Możemy poznać ich sposób odbierania klienta. Ich spostrzeżenia, które wynikają z obserwacji ludzi na co dzień. Co mówią na temat różnych klas klientów.
Książka pokazuje na czym polega sztuka kelnerska. Pokazane są różnice między dzisiejszym kelnerstwem, a tym, które obowiązywało kiedyś. Możemy też dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, np. tego, że kiedyś niektórzy kelnerzy zarabiali na tyle dużo, że mogli sobie pozwolić na latanie samolotem do pracy do innych miast. Poznajemy też różnice między restauracją, a oberżą, a także dowiadujemy się kiedy narodziła się postać kelnera.
Dzięki opowieściom możemy dowiedzieć się, która restauracja pełni ze względu na swój wystrój dwie funkcje. Oprócz tego, że jest restauracją, to funkcjonuje jako plan filmowy, bowiem w jej wnętrzu nagrywane są bardzo często sceny do filmów i seriali.
Nieodłącznym elementem pracy kelnera jest napiwek. Dowiadujemy się, kto najczęściej zostawia napiwek, a kto nie. W dzisiejszych czasach praca kelnerska jest trudniejsza, bowiem niestety obecnie kelner rzadziej może liczyć na dodatkowe pieniądze do pensji. Otóż kiedyś klienci zostawiali napiwek prawie zawsze, teraz robią to sporadycznie, otóż płacą kartą i wychodzą.
Pocieszającym spostrzeżeniem jest to, że ludzie obecnie piją mniej. Kiedyś zamawiano częściej wódkę, obecnie stawiają na piwo. Jednak nadal zdarzają się pijani awanturnicy, lub tacy którzy zamawiają i nie płacą.
Dzięki tej książce możemy wysnuć twierdzenie, że kelner jest jak drugi psycholog, bowiem ludzie mu się często zwierzają. Cytatem, który to potwierdza jest ten, że „(…) gastronomia nie polega na tym, żeby umieć podawać, tylko żeby umieć podejść do każdego indywidualnie”.
Mogę z czystym sumieniem polecić książkę. Bardzo przyjemnie ją się czyta. Dodatkowo możemy się nareszcie dowiedzieć czegoś więcej o osobach, które podają nam jedzenie, bo przecież w jakimś stopniu darzymy ich dużym zaufaniem, gdyż jemy to co dostaniemy z ich rąk.
Sięgnęłam po książkę z prostego powodu, moja mam była kelnerką. Zawsze podziwiałam ją za to, że potrafiła unieść kilka talerzy, ja gdy niosę talerz i szklankę to szczyt moich umiejętności kelnerskich. Tytuł sam w sobie przyciąga oko. Każdy z nas nie raz nie dwa jadł w jakiejś knajpie, restauracji, pizzerii. Kelnerzy poznają nasze gusta, a i nie tylko. Znają też czasami nasze historie. Z obserwacji potrafią wiele wyczytać. Przecież patrzą na ludzi przez kilka lub nawet kilkanaście godzin dziennie, pomnóżmy to przez ilość dni w skali roku. Są lepsi niż detektywi, bo przecież trafiają się stali klienci, którzy są zapamiętywani. Autorka przedstawia w swojej książce kilka sylwetek kelnerskich. Poznajemy dzięki temu różne osoby i różne historie, wszystkie prawdziwe. Jak bawią się studenci? Mężowie zdradzający żony? Jak celebryci? Czy Rolling Stones jadło golonkę? A może był to tylko chwyt marketingowy?
Oprócz ciekawych historii poznajemy kunszt kelnerski. Możemy dowiedzieć się jak wyglądała sztuka kelnerska kiedyś, a jak dziś. Otóż obecnie kelnerzy nie rozróżniają czym są czternastki, szesnastki czy siedemnastki - i nie jest tu mowa o nastolatkach, a o talerzach. Nie przestrzegają także tego czy talerz wystaje za krawędź stołu czy też nie. Jak się okazuje książka może posłużyć też jako mały poradnik sztuki kelnerskiej, bo w łatwy i przyjemny sposób dowiadujemy się jak powinno wyglądać dobre kelnerstwo, które niestety trochę odeszło do lamusa.
Ciekawa jest też istota napiwku i jego braku. Kiedy dawano go więcej? Teraz czy kiedyś? Kto daje? A kto nie? Czy płacenie kartą ma wpływ na to czy goście zostawiają napiwek? Sumienny raport na ten temat składają bohaterowie książki, którzy choć liczą na kilka dodatkowych groszy do pensji, nie zawsze to dostają. Dodatkowo czasami muszą dołożyć do interesu z własnej kieszeni, dzieje się tak gdy trafi się klient, który ucieknie bez zapłacenia rachunku.
To tylko niektóre aspekty, które są poruszone w książce. Jest ona zbiorem licznych kwestii, które każdy klient, ale także i kelner powinien poznać. Szczerze mogę ją polecić! A kolejną rekomendacje daje moja mama, była kelnerka z wieloletnim doświadczeniem, która przeczytała także tą książkę zaraz po mnie :)
Jeśli o swoim zawodzie opowiadają ludzie, dla których jest on pasją a dodatkowo ktoś postanowił zebrać relacje z różnych środowisk i od osób różniących się wiekowo to według mnie jest to przepis na udane danie i suty napiwek. Bardzo zgrabnie napisane i zredagowane historie i mimo, że tytuł jakoś nie specjalnie mnie zachęcił to po przeczytaniu fragmentu, byłem już kupiony. Lubię takie opowieści właśnie ze względu na ich prawdziwość, a nie ma nic lepszego, niż słuchanie opowieści z życia wziętych, bo to ono właśnie z reguły pisze najlepsze scenariusze.
Sekretów to tu raczej nie uświadczysz. O ile dużo wstawek sprowadza się do "kiedyś to było...", to trzeba przyznać, że z czasem sam zawód kelnera, prestiż, ale też wiedza, zwyczaj serwowania, to wszystko uległo zmianie. Starsze opowieści przyciągają odmiennością, nowsze, cóż, nie dodają kelnerom zalet.