Praca ta jest jedynie krótkim kompendium informacji na temat pojęć zawartych w tytule, niestety jednak zatopionych w wierze i poglądach autora, który mimo wszystko pokazuje w niej znajomość pism różnych grup określanych jako "gnostyckie", z których cytuje, chcąc nadać swojemu wywodowi wrażenie bycia płynnym i dotyczącym określonego, realnie istniejącego "gnostycyzmu".
Z tego względu, pomijając element ideologiczny w tym wywodzie, możemy z tej pracy poznać clue gnostycyzmu, dzięki wskazaniu na typowe dla szurów figury myślowe takie jak np. dychotomia - ludzie świata (ludzie ciała/reszta ludzkości/ci co są przeciw nam) kontra oświecona mniejszość(my gnostycy) (patrz: s. 19-20). Jest to dobry wstęp do współczesnego gnostycyzmu (kształtującego się jakoś od początku nowożytności) i szurskich, ale usystematyzowanych wierzeń w rodzaju antropozofii, różokrzyża, teozofii, spirtualistycznych odłamów masonerii etc.
Jeśli znacie język angielski, to polecę, w miejsce tej pracy, książkę "Beyond gnosticism" Dunderberga, której autor pokazuje, że to pojęcie nie jest najbardziej fortunnym, ani też właściwym dla usystematyzowania i opisywania różnych historycznych ruchów, sekt, wierzeń etc., które wspólnie są określane jako gnostyckie. Z popularno-naukowych źródeł polecam kanał na YouTube "Religion for Breakfast", który prezentuje treści zgodne z obecnym stanem wiedzy naukowej w dziedzinie historii religii i duchowości, bez wykrzywiania ich w celu udowodnienia słuszności ortodoksji (tak jak to robią reprezentanci chrześcijaństwa nicejskiego, dominujących nurtów islamu czy judaizmu), w celu ataku na ortodoksję (tak jak to robi chociażby autor recenzowanej książki) czy ataku na wierzenia w ogóle (tak jak to robią zwolennicy Dawkinsa).
Mimo wszystko, książka ta, w odróżnieniu od "Źródeł kultury Indii" Tagore, jest przejrzysta i napisana w sposób, który nie jest chaotyczny, powołuje się na różnych badacz, nie każda teza oparta jest na "bo tak mówię" (tak jak to jest u Tagore'a). Jeśli ktoś poszukuje wstępu do współczesnego gnostycyzmu, przykładu literatury jego reprezentanta, to książka ta jest godna polecenia - zwłaszcza rozdział II Gnostycyzm jako religia (s. 21-29) i zawarty w nim (na s. 29) spis kwintesencjonalnych cech gnostycyzmu. Pewną wartość ma też ostatni rozdział Gnostycyzm, a chrześcijaństwo: Problem gnostycyzmu chrześciańskiego (s. 39-46), jako prezentujący, w skrótowej formie, typowo gnostyckie spojrzenie na chrześcijaństwo (pomimo bzdurnego stwierdzenia o tym, że akademiccy badacze historii gnostycyzmu i chrześcijaństwa mają prezentować "ortodoksyjny" bias przeciwko gnostyckim tezom).
Minus należy się vis-à-vis etiudzie (wydawcy) za niedopatrzenia w korekcie i okładkę, na której znak gnostycyzmu jest widocznie rozpikselizowany - nikt mi nie wmówi, że zrobienie czerwonego kółka z prostym krzyżem w środku, za pomocą programu do tworzenia wektorów, jest ponad zdolności grafika w jakimkolwiek wydawnictwie. Zabrakło także redakcji - pewne informacje, jak choćby to stwierdzenie autora:
Mandaizm jest gnostycką i "bapstystyczną" religią (...) istniejąca do dziś w Iraku (choć po wojnie w Zatoce Perskiej z 1991 r. nie jest to pewne). (s. 36).
aż proszą się w o "*" i przypis redakcji "Mandaizm nadal istnieje w Iraku, a także jest wyznawany w diasporze poza jego granicami" - informacje na ten temat są dostępne po jednorazowym wpisaniu hasła "Mandaizm" w google.