Tosia i Kerej-aka-Igor kochają się szaleńczo, ale po pięciu latach dziewczyna jest coraz bardziej wkurzona, prawdę mówiąc bliska ostatecznego zerwania. Bynajmniej nie chodzi o to, by przybysz z dalekiego Kazachstanu miał kłopoty z aklimatyzacją w Polsce lub by był nieprzyjaźnie traktowany przez lokalną społeczność. Przeciwnie, jest cenionym trenerem jogi i znachorem, wiele osób z bliższej i dalszej okolicy uważa go za swojego uzdrowiciela. Ale to tajemnicza przeszłość Igora-Kereja ciąży nad jego związkiem z Tosią. Przeszłość, której szczegółów nie chce ukochanej ujawnić, a jej fizyczne reperkusje, choćby niedawna próba porwania Tosi, przekraczają jej psychiczną wytrzymałość. I oto pewnego dnia, gdy w zasadzie dziewczyna podjęła już decyzję o rozstaniu, Kerej zostaje aresztowany i grozi mu ekstradycja. W Kazachstanie wydano na niego zaocznie wyrok śmierci za zabicie z premedytacją siedmiu osób. Tosia jest zrozpaczona. Zaczyna się walka o życie Kazacha.
Kerej Kunnanbajew pochodzi z zasłużonego rodu wojowników. W rodzinnym Uralsku zajmował się handlem. W Kazachstanie pod rządami Nursułtana Nazarbajewa mężczyźni zostawali biznesmenami albo rekieterami. Ataki na Kunnanbajewów ruszyły, gdy senior rodu, popularny mistrz i nauczyciel sambo, podjął decyzję o kandydowaniu do parlamentu i Kerej rozwiesił pierwsze plakaty wyborcze ojca. Lokalny rekiet, cała bandyterka cieszy się ochroną milicji i innych organów władzy, wszystkich w rękach skonfliktowanego z Kunnanbajewami rodu Bajdałych. Siły są więc nierówne, a rozgrywka coraz bardziej krwawa.
Wiwisekcja systemu kazachstańskiego, w którym waśnie rodowe współgrają z postsowieckimi mechanizmami walki o władzę i korupcji, została przeprowadzona przez Katarzynę Bondę ze znajomością rzeczy. Jej niewątpliwym literackim walorem są odniesienia personalne, do całej gamy postaci uwikłanych po różnych stronach konfliktu, w większości ciekawie scharakteryzowanych. Opis wydarzeń w Uralsku i na kazachskich stepach zajmuje większość opasłego tomu inicjującego nową serię Bondy. Jest to na pewno ciekawa, trzymająca w napięciu lektura, podobnie zresztą jak relacje ze zmagań polskich przyjaciół Kereja o jego zatrzymanie w Polsce. Pierwowzorami głównych bohaterów są Unkas i Ania Gałkowie z Ząbkowic Śląskich, o czym autorka wspomina w Posłowiu, przypominając krotko ich historię.
Niestety, jeśli o mnie chodzi za dużo jest w powieści szamaństwa i magii, mimo że dobre duchy sprzyjają dobrym ludziom i bez nich zło by zwyciężyło i chociaż nie wykluczam, że nie tylko Kazachowie w to wierzą.