Żeby być szczęśliwym, trzeba być sobą. W jaki sposób jednak Herman ma to osiągnąć, jeśli czuje w sobie skazę? Głęboką skazę. Ratunku szuka w przynależności do grupy twardych ludzi i w miłości pięknej Marii. Walczy też z demonami przeszłości i apodyktycznym ojcem. Niechcący jednak zastawia na siebie pułapkę. Bo prawda może okazać się śmiertelna. A wszystko to w barwnej Warszawie lat trzydziestych, w blasku świateł żywiołowego kabaretu. Czy w przeddzień wojennej zawieruchy Herman dostanie szansę na ratunek?
Poruszająca historia człowieka zagubionego między sobą a sobą. Niebezpiecznie wciągająca. Donośny głos w dyskusji na temat tolerancji.
Warte przeczytania, może doprowadzić do łez, ale mimo wszystko może też być wielka ulgą. Żadko kiedy mam okazję czytać o polskiej queer społeczności, szczególnie w dawnych czasach, a ilość researchu przeprowadzonego przez autorkę naprawdę pozwoliła mi się zanużyć w tym świecie, chociaż na chwilę. Muszę przyznać, że ten plot twist z Lucjanem wydał mi się bezsensowny i nie pasował do reszty książki, ale nie zepsuło to w żaden sposób mojej ogólnej opinii na temat. Pięknie oddana wewnętrzna podróż bohaterki, dobrze napisane różnorakie relacje rodzinne, wielowymiarowe postacie. Pochłonęłam ją w jeden dzień i pożyczę ją przyjaciókom.
This entire review has been hidden because of spoilers.
wbrew temu, co na początku myślałam, okazała się naprawdę ciekawą i myślę, że dającą do myślenia książką. szkoda, że zachowania tu przedstawione często występują po tylu latach w naszym społeczeństwie