"Muszę oddać ten stelaż. Wtedy wszystko będzie dobrze. Tak, tak - wszystko będzie dobrze. Oddam stelaż, zwrócą mi pieniądze. Kupię chleb. Najem się i wrócę do domu... Czekajcie. Przecież nie mam domu. Tylko stelaż mi się ostał; marzenie, które teraz idzie do zwrotu."
Posłuchajcie tragikomicznych perypetii Adriana, któremu głosu użycza Wojciech Mecwaldowski. W tej brawurowej historii humor miesza się z katastrofą, farsa z dramatem. Oto opowieść, która przemówi do każdego, kto kiedykolwiek robił remont, był w małżeństwie... kopał się z życiem.
Pisze przede wszystkim współczesne horrory, nierzadko dziejące się na ulicach i osiedlach Krakowa. Opisy szarej codzienności sąsiadują w nich z magicznymi, często przerażającymi przygodami. Dostrzeżony także poza obszarem fantastyki, czego dowodem jest związanie się z Wydawnictwem Literackim.
Rocznik 1977. Redaktor, publicysta, przede wszystkim zaś popularny pisarz. Na obszarze fantastyki debiutował w roku 2001, w pierwszym numerze miesięcznika "Science Fiction". Autor rozlicznych opowiadań w pismach i antologiach, część z nich zebrano w tomie "Wigilijne psy". Ponadto opublikował powieści "Horror show" i "Tracę ciepło" (nominacja do Nagrody Zajdla), dwa zbiory opowiadań w niewielkim nakładzie, a ostatnio wspólnie z Jarosławem Urbaniukiem rozpoczął cykl politycznych powieści grozy "Pies i klecha". Dotychczas ukazały się dwa tomy: "Przeciwko wszystkim" oraz "Tancerz". Inny charakter miała książka "Prezes i Kreska. Jak koty tłumaczą sobie świat", będąca zbiorem opowiastek i bajek o dwóch kotach autora. W roku 2009 ukazała się powieść "Święty Wrocław", a w zeszłym zbiór opowiadań "Nadchodzi".
Przedstawione w "Stelażu" wydarzenia w zbyt dużym stopniu przypominają rzeczywistość, aby była to lektura przyjemna. Potwierdzi to każdy, kto kiedykolwiek musiał coś remontować z udziałem "ekipy" panów remonciarzy. Czytelnicy mający za sobą takowe doświadczenie poczują się co najmniej "średnio". Gorzkie poczucie humoru i sceny, co i raz przywołujące niedawne wspomnienia, sprawiły, że owszem, uśmiechałem się całkiem szeroko, ale nerwowo, z trudem powstrzymując nerwowe tiki, z których udało mi się wyleczyć po zakończeniu mam nadzieję ostatniego w moim życiu remontu. A może po prostu brak mi luzu.
TL;DR Zabawna. Krótka. Męcząca. Ale miłośnicy Czarnego Coacha i słynnego #przemijajzorbitowskim powinni być zadowoleni.
Opowiadanie "Stelaż" autorstwa Łukasza Orbitowskiego to prawdziwa perełka w światku literatury krótkiej formy. Ta krótka opowieść zaskakuje swoją niebanalnością i oryginalnością.
Fabuła opowiadania skoncentrowana jest wokół głównego bohatera, który staje przed nietypowym dylematem - wyborem stelaża do łóżka dla swojej ukochanej. To prozaiczne zadanie staje się jednak punktem wyjścia do pełnej humoru i tragikomicznych sytuacji opowieści. Autor zgrabnie ukazuje absurdalność naszych codziennych wyborów, które potrafią przybierać wręcz epickie rozmiary.
Narracja Orbitowskiego wyróżnia się nie tylko dowcipem, ale również finezją językową. Autor potrafi grać słowami, co nadaje tekstu dodatkowego uroku.
"Stelaż" to opowiadanie, które z jednej strony bawi, a z drugiej skłania do refleksji nad naszymi własnymi wyborami życiowymi. Gorąco polecam to krótkie dzieło każdemu, kto ceni sobie inteligentny humor i literaturę, która potrafi poruszyć.