Znakomici malarze, graficy, projektanci, którzy poświęcili życie książkom dla najmłodszych. Ilustrowali wspaniałe bajki, baśnie, opowiadania, krzyżówki, rebusy, historyjki i okładki pism. Nie szli na kompromisy, nie brnęli w infantylizm, a dziecko traktowali poważnie i nie narzucali swojej wizji.
Wielu z nas najpierw kojarzy ilustrację Szancera, a potem baśń o Królowej Śniegu. Ferdynand Wspaniały już zawsze będzie wyglądał jak z ilustracji Kazimierza Mikulskiego, a jeże u Wandy Chotomskiej jak jeże Mieczysława Pokory. Koty Danuty Konwickiej każdy chciałby mieć w domu, tak jak „Świerszczyki” i „Misie” pełne rysunków Bożeny Truchanowskiej czy Janiny Krzemińskiej.
O swoich fascynacjach opowiadają m.in. Elżbieta Gaudasińska, Zdzisław Witwicki, Bożena Truchanowska, Teresa Wilbik, Józef Wilkoń. Tych, których już nie ma – Olgę Siemaszko, Janinę Krzemińską, Zbigniewa Rychlickiego Janusza Stannego czy Adama Kiliana – wspominają najbliżsi. Co znaczyły sukcesy dla ich artystycznych wyborów? Co działo się z nimi, kiedy polską literaturę dla dzieci dotknął kryzys? Jak poradzili sobie z kolorową szmirą lat 80. i 90.? Gdzie są oryginały ich prac?
W Ilustratorkach, ilustratorach – oprócz rozmów Barbary Gawryluk – znajdą się obrazki z ukochanych książek z dzieciństwa i ilustracje nigdy wcześniej niepublikowane.
Autorka książek dla dzieci, dziennikarka i tłumaczka szwedzkiej literatury dziecięcej. Jest autorką ponad 20 książek dla dzieci i kilkudziesięciu przekładów szwedzkiej literatury dziecięcej i młodzieżowej.
Ukończyła filologię szwedzką na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1992 roku pracuje w radiu Kraków jako dziennikarz, gdzie jest odpowiedzialna za różne programy literackie oraz prowadzi autorską audycję „Alfabet” skierowaną do dzieci i młodzieży. Wyróżniona przez dziecięce jury polskiej sekcji IBBY za książkę Dżok. Legenda o psiej wierności w konkursie na Dziecięcy Bestseller Roku 2007. Laureatka za rok 2009 Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego za książkę Zuzanka z pistacjowego domu. Laureatka w 2010 roku nagrody „Książka roku” polskiej sekcji IBBY za upowszechnienie czytelnictwa za audycję „Książka na szóstkę”.
W życiu prywatnym matka dwójki dzieci, córki i syna, którzy byli pierwszymi recenzentami jej książek.
Graficznie to wspaniała, świetnie edytorsko opracowana książka, która przeniesie czytelników 35+ do świata książek pamiętanych z dzieciństwa, przypominajac prace aż 24 autorów. Jednak treściowo teksty o ilustratorach to w moim odczuciu ledwie rozszerzone biogramy. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o pracy ilustratorów, sięgnijcie raczej po "Ten łokieć źle się zgina", a książkę Gawryluk potraktujcie jako albumowe uzupełnienie, po które mimo wszystko warto sięgnąć.
Jedyny rozdział nie napisany spod jednej sztancy, to wywiad z Bohdanem Butenką (<3). Ach, te ostatnie 4 strony z wywiadem z wielkim B.B. zrekompensowało wszystko. Pierwsza wymiana zdań rzuciła mnie na kolana a potem było coraz lepiej. Niestety, reszta zlewa się w jeden podobny los (ASP, praca w domu, redakcje, poważne podejście do odbiorcy, plenery, kartki świąteczne, załamanie rynku w latach 80tych). Bez sutego okraszenia ilustracjami ciężko byłoby przebrnąć przez „Ilustratorki”.
Książka świetnie wydana, ze wspaniałymi ilustracjami, wciągająca, przywołująca wspomnienia, ale jednak rozdziały są zbyt krótkie, bym mogła z czystym sumieniem ocenić ją na 5 gwiazdek.
Jak juz zauważyli inni w swoich recenzjach - książka zachwyca na poziomie ilustracji (a osoby pamiętające te książeczki z dzieciństwa - również wzrusza), ale rozczarowuje na poziomie tekstu - skrótowe, często banalne wypowiedzi grafików lub osób związanych z nimi, praktycznie nic o warsztacie pracy czy technikach stosowanych przez poszczególnych autorów. To dobra książka, ale mogłaby być o wiele wiele lepsza.
Cudowna podróż sentymentalna! Tyle książek czytałam i oglądałam ich ilustracje w dzieciństwie, i nawet nie pamiętam ich treści, ale wrażenia wizualne z towarzyszących im ilustracji są wciąż żywe w mej pamięci. Część książek rodzice kupowali nam na bieżąco, ale ta książka przypomniała mi że moi dziadkowie też mieli sporą biblioteczkę literatury dziecięcej. Pożółkłe okładki, przybrudzone od ciągłego wertowania, zapach starych książek… Wspomnienia wracają jak żywe! I tak, jako dziecko z pewnością oceniałam książki po okładce. Z książki „Ilustratorki, ilustratorzy” można się dowiedzieć o wiele o warsztacie i kulisach powstawania niektórych ilustracji, skąd ich twórcy czerpali inspirację i czym jest tzw. polska szkoła ilustracji. To wszystko składa się na ciekawą opowieść, przystępnie podaną i opatrzoną wieloma fotografiami zapomnianych czytanek, bajek i baśni.
Wspaniała podróż do krainy dziecięcych ilustracji. Z chęcią obejrzałabym więcej reprodukcji ilustracji, także tych klasyki, dla dorosłych, pocztówek itp.
Biogramy jak dla mnie były w sam raz. Nie znam się na technikach plastycznych, więc bardziej "naukowy" żargon by mnie znudził.
Żal, że tych wszystkich pięknych ilustracji nie można kupić reprodukowanych na plakatach, kalendarzach czy kubkach. Właściciele praw autorskich nie są widać zainteresowani niczym, poza chomikowaniem ich po piwnicach. Wielka szkoda...
Ta książka to jest zbiór poleceń co czytać najmłodszym. Moim zdaniem warto przeczytać tą pozycję, bo ogrom ilustracji w książce pomaga wyrobić sobie gust albo wzmacniać poczucie estetyki. To co do mnie najbardziej trafiło ta wątki o sztuce użytkowej, np. projekty okładek zeszytów, talii kart i innych rzeczy na które wcześniej nie zwracałam uwagi.
Krótkie wspomnienia, ciekawostki o zapomnainych nazwiskach. I piękne przykłady ilustracji. Przyjemna lektura, choć mogłaby być co najmniej dwa razy dłuższa.
Niestety zbyt powierzchowna jest dla mnie ta książka. Za krótko, za mało, niewystarczająca ilość ilustracji. Dałoby się więcej i wielka szkoda, że tak wyszło :< Ta publikacja powinna mieć jak dla mnie z 800 stron conajmniej, żeby odpowiednio nakreślić temat. Czekam na tłumaczenie Captains of Illustration i mam nadzieję, że tam się nie zawiodę.