Jurek Miller to detektyw Wydziału Kryminalnego Policji, który balansując pracą i życiem prywatnym, stara się odnaleźć miejsce na swoją pasję do komiksów i superbohaterów.
Gdy zostaje mu przydzielona sprawa nietypowego włamania, zauważa to, co każdemu innemu wydałoby się zbyt nieprawdopodobne. Ryzykując zaufaniem żony, reputacją w pracy i swoimi zdrowymi zmysłami, postanawia rozwiązać zagadkę i wyśledzić postać, która na zawsze zmieni jego życie.
Sprawą interesuje się ABW i tajemnicza organizacja, której złe zamiary wpłyną nie tylko na życie Jurka, ale także najbliższych mu osób.
Zawrotne tempo, nieoczekiwane zwroty akcji i nietuzinkowi bohaterowie. Kryminał, który pokochają wszyscy fani takich hitów jak Z archiwum X czy Stranger Things!
Książka ma na początku dziwny styl i odniosłam wrażenie, że w trakcie zmienił się redaktor. Zdania o bardzo nielogicznej składni, często zamienionym szyku, zmieniały swoje pierwotne znaczenie. W dalszej części było lepiej.
Akcja dzieje się w nieznanym miejscu, chociaż imiona sugerują Polskę. Przez to miałam straszny dysonans, ponieważ autor przedstawił w niej realia bardzo amerykańskie. Przede wszystkim pracę policji, którą znamy z filmów i seriali, a która zupełnie różni się od tej wykonywanej w Polsce. Poza tym kwestia komiksów w zeszytach, które nie są wydawane u nas, a są popularne w USA. Komiksy też powodują, że trzeba sobie zadać pytanie - skąd policjant wychowany przez dziadków i dzieciak z sierocińca, mieli pieniądze, by posiadać tak bogatą kolekcję komiksów i gadżetów? Cytując klasyka - to nie są tanie rzeczy.
Bohaterowie są strasznie powierzchowni. Jurek wraz z żoną mają relacje, które absolutnie nie wnoszą nic do fabuły. Równie dobrze żony mogłoby nie być, a policjant ze swoim hobby mógłby być kawalerem. Jurek, tak samo jak i Marcel, ma irytujący kompleks superbohatera, ale w końcu o tym dokładnie jest ta książka.
To chaotycznie prowadzona historia, gdzie wiele wątków się urywa bez śladu, a wiele wraca zupełnie bez żadnej zapowiedzi tak, że osobiście zdążyłam zapomnieć ich szczegóły (jak wątek Filipa). A wątek z ABW? On przecież jest najważniejszy, a znika na połowę książki.
Spodobał mi się za to wątek stażystki. Lubię wyskakujące z kapelusza postaci, które nadają nowego znaczenia fabule. To jedno z niewielu pozytywnych zaskoczeń.
Niektóre akcje prowadzone przez Jurka i Marcela były bardzo wymuszone i na siłę dramatyczne. Nie umiem też zrozumieć tej niesamowitej więzi między nimi. Autor niestety nie sprostał w przekazaniu emocji, jakie prawdopodobnie miały miejsce między bohaterami.
Końcówka okazała się jednak najgorsza z całej książki. Nie wiem, czy to zapowiedź kolejnego tomu, ale tak się nie robi. Nie zachęciła mnie do tego, by chcieć poznawać tę historię dalej, a spowodowała, że z ulgą zakończyłam swoją przygodę z nią. Nie wprowadza się też nowego wątku zupełnie niezwiązanego z treścią książki w epilogu, dlatego nie wiem, co autor miał na celu. Epilog został potraktowany jako scena po napisach, co nie powinno mieć miejsca w książce.
To nie jest zła historia. To jest źle opowiedziana historia. Głównym wątkiem jest akcja związana z Patrykiem i narkotykami. Jednak to nie o nią chodzi w fabule. Gdyby hierarchia wątków była odwrócona, czytałoby się o wiele przyjemniej. Książce brakowało wyeksponowania organizacji, która szukała Marcela i skupieniu się na próbie jej zrozumienia, czy dostania się w jej szeregi. Zbyt długo skupiamy się na treści, która finalnie nie ma większego znaczenia.
Oprócz inspiracji komiksami ze Spider-Manem, o której autor wyraźnie pisze, widzę jeszcze sporo inspiracji z The Umbrella Academy, która to może nie wszystkim wydawać się oczywista. W „Błysku” jest kilka ciekawych motywów, jednak mam wrażenie, że są wzięte z kilku uniwersum i wciśnięte w jedną historię.
This entire review has been hidden because of spoilers.
jedna z moich ulubionych powieści, w sam raz dla fana popkultury i komiksów. Świetnie wykreowane postacie, do których łatwo się przywiązać, wciągająca fabuła i doskonale depresyjne zakończenie.
Bardzo trudno jest mi ocenić tę powieść, która nie jest zła, która pozwala spędzić miło czas, a mimo to do mnie nie trafiła. Nie nudziłam się w trakcie czytania, ale też za nią nie tęskniłam. Z tego względu nie zamierzam Wam jej odradzać, a do lektury zachęcam osoby zainteresowane tematem. Jestem bardzo ciekawa, jak ocenią ją komiksowi wyjadacze, fani superbohaterów i supermocy.
Kupiłam tą książkę w auchanie z tego dużego kosza, gdzie każda kosztuje 15 zł i widać dlaczego to sie tam znalazło.
Bardzo czuć, że ta książka została napisana przez Polaka, taki klimat ala serial "sprawiedliwi wydział kryminalny" i jakieś bajki o dzieciach z mocami. Autor chyba zapomniał jak zachowują się nastolatki, bo czuć, że te dialogi zostały napisane przez osobę juz starszą. Tak samo nadawanie ksywek gangsterom typu "Hajs"💀💀
Sama fabuła nie jest może zła ale też nie jest wybinie ciekawa. Akcja albo dzieje sie w dobrym tempie albo w za szybkim. Na pewno więcej czasu można było poświęcić tej złej organizacji😈😈 niż łapaniu jakiegoś kartelu💀.
Sam kończący wątek został wyciągnięty troche z dupy. A zakończenie (chociaż nawet nie najgorsze) dawało dużo do życzenia😋👍
Uwielbiam kryminały, do tego jestem geekiem i bardzo lubię motyw superbohaterów, wydaje się zatem, że nie mogłem nie sięgnąć po Błysk.
Przyznaję jednak, że mam ogromny problem z oceną tej książki, z jednej strony wciąga i czyta się ją bardzo dobrze, z drugiej trudno się do wielu rzeczy nie przyczepić, gdyż w trakcie lektury bardzo rzucają się w oczy.
Pierwsze co mnie uderzyło to dziwne realia, w których autor umieścił akcję powieści, niby to Polska, na co wskazują imiona wszystkich bohaterów, jak również stwierdzenie Marcela, że radzi sobie nie najgorzej w szkole na polskim, bo dużo czyta oraz staruszka strasząca, w jednej scenie, Jurka wezwaniem milicji. Jednakże przedstawienie sposobów pracy policji wyraźnie jest zainspirowane tym, co obserwujemy w amerykańskich produkcjach filmowych i telewizyjnych.
Problem zbytniego „zamerykanizowania” realiów uwidacznia się również za sprawą dzielonego przez głównych bohaterów hobby jakim są komiksy wydawane w zeszytach, które ukazywały się u nas wyłącznie w latach 90. przez wydawnictwo TM-Semic oraz na początku kolejnej dekady za sprawą wydawnictwa Mandragora. Obecnie komiksy wydawane są u nas wyłącznie w zbiorczych tomiszczach, natomiast w USA zeszyty komiksowe są czymś na porządku dziennym i ukazują się do tej pory.
Jeżeli już o komiksach mowa, to wiąże się z nimi kolejny mój zarzut, otóż nie jestem sobie w stanie wyobrazić jakim cudem Jurka i Marcela stać na pielęgnowanie tak drogiej pasji, zwłaszcza jeżeli dodamy do tego kupowanie przeróżnej maści gadżetów z kostiumem szturmowca z Gwiezdnych Wojen w skali 1:1 u Jurka na czele. Dziwi to zwłaszcza w stosunku do Marcela, który sam nawet wspomina, że kieszonkowe otrzymywane w sierocińcu są nędzne, a stać było go na zakupienie czterystu zeszytów komiksowych, gier a do tego również gadżetów.
Mówiąc o protagonistach muszę również przyczepić się do konstrukcji ich charakterów, ponieważ wydają mi się niezwykle powierzchowne. Troszkę lepiej wypada tutaj Marcel, którego historia i jej wpływ na rozwój jego kompleksu superbohatera są całkiem przekonujące. Jurek natomiast jest dla mnie nie tyle pełnowartościowym bohaterem, co raczej figurą nasyconą masą pozytywnych cech, tylko po to, by być „tym dobrym”. Postać Jurka przywodzi mi na myśl superbohaterów ze starych komiksów, którzy prezentowali się przez długi czas w podobny sposób, dopóki ktoś nie wpadł na pomysł pogłębić ich charakterów i dopisać im porządnej genezy czyniąc z nich bohaterów z krwi i kości. Ponadto, choć spodziewałem się tego, że relacje Jurka z Marcelem znacząco pogłębią się w trakcie trwania akcji powieści to jednak, moim zdaniem, autor nie sprostał wyzwaniu, by dobrze to nakreślić i w zasadzie wydaje się, że są oni sobie bliscy „bo tak”, brakuje tutaj jakiegoś ładunku emocjonalnego.
To jednak co jest dla mnie największym minusem to jeden szczegół, który ma miejsce w momencie, gdy Marcel ukrywa się w domu pana Romana. Wyraźnie jest powiedziane, że Jurek nie podał starszemu panu nawet imienia chłopaka, by chronić ich obu, nie przeszkadza mu to jednak w jakiś czas później wpaść do domu i spytać wprost: „Gdzie jest Marcel”. Uderza to tym bardziej, że Roman podczas ich pożegnania dodaje: „dasz mi jeszcze chwilę z moim bezimiennym gościem”. Niewybaczalny błąd, który powinien być wychwycony podczas korekty.
No właśnie, korekta jest tym czego, moim zdaniem, powieści brakuje. Powinna być ona przed wydaniem jeszcze raz przeczytana, sprawdzona i poprawiona, gdyż roi się w niej od przeróżnych błędów stylistycznych i literówek.
Ponarzekałem, powytykałem błędów, ale mimo to spędziłem przy książce naprawdę miło czas i z zainteresowaniem śledziłem losy jej bohaterów. Całkiem polubiłem Marcela, stażystka Nina również okazała się bardzo interesującą bohaterką i jej wątek prosi się o rozwinięcie w sequelu. Mam nadzieję, że autor nie będzie przejmował się zanadto krytyką, tylko weźmie ją sobie do serca i druga część Błyska okaże się lepsza. Czekam, gdyż jestem ciekaw dalszych przygód Jurka i Marcela oraz Niny oczywiście.
This entire review has been hidden because of spoilers.
4,5 ⭐️ Zdecydowanie najlepszy polski kryminał jaki miałam okazję czytać. W końcu główny bohater, będący policjantem nie jest wykreowany tak jak w innych książkach. Nie jest pijakiem z ciężką przeszłością, a miłym facetem z zasadami, którego lubimy od samego początku. Już ten fakt jest bardzo odświeżający i sprawił, że chciałam czytać dalej. Zaczęłam czytać nie znając opisu dzięki czemu miałam wrażenie, że jeszcze lepiej się dzięki temu bawię. Historia płynęła idealnym tempem i ogromnie trudno było mi się oderwać. Wszystko ze sobą niezwykle dobrze grało. Bawiłam się świetnie. Niecierpliwie czekam na kontynuację.
Początek książki czytało mi się opornie aczkolwiek wiem, że każda opowieść potrzebuje czasu na rozwinięcie. Podobało mi się do czasu ostatnich rozdziałów, porównując rozwijającą się akcję z zakończeniem mam wrażenie, że pisał to zupełnie inny autor. Akcja dynamiczna, kreatywna, wiele się dzieje, za to koniec książki był nudny, wydawało mi się, że autorowi po prostu zabrakło na końcu wyobraźnii i napisał najbardziej nieciekawy koniec historii. Epilog od czapy, nie ma żadnego wytłumaczenia śmierci Tomka. Zauważyłam tylko jeden błąd, co jest sporym pozytywem. Gdyby było inne, ciekawsze zakończenie bez zawahania oceniłabym książkę na pięć gwiazdek.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Book starts slow but then picks up the pace. Last 150 pages I read with one breath. I really liked all the characters that author brought to life in this novel. Since I am familiar with books topic I was able to figure out a lot of things that happened but it brought me a lot of pleasure to find out that I was right with my guesses. There was one twist that I did not expect thought. I recommend this book with all my heart!!!
PL Review
Książka rozkręca się powoli a potem ciągła akcja. Ostatnie 150 stron przeczytałem jednym tchem. Bardzo spodobały mi się postacie które autor powołał do życia. W związku z tym, że główny temat jest mi znany wielu rzeczy domyśliłem się przed wielkim revelem. Pomimo tego radość sprawiało mi sprawdzanie czy miałem rację. Był natomiast jeden plot twist który ogromnie mnie zaskoczył. Polecam z całego serca!!!
Odkrycie kim jest tytułowy Błysk było dla mnie nie lada zaskoczeniem. Podobnie jak postać głównego bohatera - policjanta Jurka Millera, pasjonata komiksów oraz sprawiedliwości.
Wartości takie jak niesienie pomocy innym, przyzwoitość oraz bezproblemowe rozróżnianie dobra od zła powinny być na porządku dziennym nie tylko w książkach. O ile łatwiej by nam się żyło!
Chojnacki pisze bardzo przyjemnie i filmowo. Naprawdę miałam przed oczami sceny niczym z produkcji o superbohaterach. Moja wyobraźnia bawiła się wyśmienicie. A że sprawa kryminalna okazała się ciekawa, to w finalnej ocenie, był to dobrze spędzony z "Błyskiem" czas.
Fajna, wciągająca historia przy której dobrze się bawiłam.
Podchodziłam do tej książki z pewnym dystansem bo też nie często sięgam po kryminały. Jakie więc było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że ma ona sobie więcej z urban fantasy (a tak przynajmniej to odbierałam, co było dla mnie wielkim plusem). Sposób pisania sprawia, że przez historię wręcz się płynie co jest dodatkowym atutem. Warto sprawdzić
Wciągnęła mnie niesamowicie, świetnie się ją czyta, a połączenie kryminału z supermocami bardzo wpasowało się w mój gust. Wleciałaby max ocena, ale końcówka trochę mi zgrzyta.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nie nazwałbym tego kryminałem. W większym stopniu jest to opowieść o superbohaterach powstała w skutek zamiłowania autora do komiksów. Dość przeciętna. Głównym bohaterem jest policjant prowadzący śledztwo. Zakończenie, moim zdaniem niezbyt satysfakcjonujące, sugeruje możliwość powstania kolejnej książki, która będzie kontynuowała opowieść.
Na plus tej książki to na pewno fakt, że dość szybko się ją czyta.
I to chyba tyle
Nie podobała mi się końcówka, jakby została napisana z pośpiechu. Niektóre wątki zostały tak szybko urwane. Wygląda to też tak,jakby miała zostać napisana kolejna część.
Epilog - po co ? Czy to było potrzebne.... Mam mieszane uczucia.
Nie ma za wiele wspólnego z kryminałem, dużo bardziej pasuje porównanie do Stranger Things. Zakończenie bardzo niesatysfakcjonujące, a z tego co wiem to prace nad kontynuacją idą bardzo opornie. Można powiedzieć, że czekałem aż się zacznie a się skończyło.