Basia z całą rodziną wyjeżdża nad morze, pod namiot. Jej bracia, Franek i Janek, bardzo się cieszą na te przygodę. Jednak Basię interesuje tylko jedno: czy będą tam psy. Dziewczynka marzy o tym, by mieć psa i nic innego jej nie obchodzi. Czy psim swędem uda jej się spełnić to marzenie? I co z wakacjami – czy okażą się najlepsze na świecie? Przeczytajcie „Basię i lato pod psem”.
Wszyscy fani Basi, którzy wyrośli już z wieku przedszkolnego, mogą kontynuować przygodę z tą bohaterką. Dzięki tej książce nie muszą rozstawać się z Basią, ponieważ powieść „Basia i lato pod psem” jest idealną propozycją dla starszych miłośników Basi. Autorka zadbała o to, by narrację dostosować do potrzeb starszego czytelnika. Czarno-białe ilustracje Marianny Oklejak oddają basiowy klimat, jednak są atrakcyjne również dla dzieci w wieku szkolnym. Również historia przedstawiona w tej powieści spodoba się starszym fanom Basi. Odnajdą w niej ulubioną bohaterkę w nieco „doroślejszej” wersji.
To pierwsza powieść o Basi - na tyle gruba, że można ją czytać z dzieckiem przez kilka wieczorów i na tyle pasjonująca, że, jeśli głos rodzica pozwoli, można ją przeczytać w jeden dzień.
Wszyscy zagorzali czytelnicy Basi pamiętają, że o niczym bardziej nie marzy niż o własnym psie. Nawet żelki i zabawa nie są tak ważne jak pies. Urlop też nie. Gdy Basia się dowiaduje, że ma wyjechać nad morze pod namioty i nie będzie mogła spotykać Anielki i Paszczaka jest zrozpaczona. Tylko nadzieja, że nad morzem będą inne psy trzyma ją przy jako takim dobrym humorze. Najpierw jednak po drodze będą różne przygody. Tata Jacek pożyczył auto od wujka Rysia, a na wakacje pojechała z nimi kuzynka Lula, która wcale pod namioty nie chciała jechać. Po drodze łapią gumę, a potem nie mogą znaleźć kempingu i na miejsce docierają nocą. I w deszczu. Od razu pierwszej nocy namiot zalewa deszcz. Podziwiam rodziców Basi, że nie trafił ich szlag, bo ja bym się z czwórką dzieci w życiu pod namiot nie wybrała, a jakby mi się tyle przygód po drodze przytrafiło, to raczej nie miałabym dobrego humoru. Oni jednak są oazą spokoju, w środku nocy przenoszą obozowisko, mają siły utulić załamaną Lulę i nawet udaje im się trochę pospać.