Zaginął, wyszła z domu, znaki szczególne, miała na sobie – codziennie widujemy takie ogłoszenia.
Zwykle nie zwracamy na nie uwagi, bo przecież nie dotyczą nas. Jednak wystarczy chwila, by nasze spokojne dotąd życie nagle wywróciło się do góry nogami.
Wydawałoby się, że w czasach wszechobecnego monitoringu i smartfonów tropionych przez stacje przekaźnikowe zjawisko zaginięć w ogóle nie ma prawa bytu. A jednak z policyjnych danych wynika, że rocznie znika w Polsce około 20 tys. osób.
To także niewyobrażalna tragedia rodzin, które latami czekają na swoich najbliższych. Bez jakiejkolwiek informacji. Bez nadziei. Pozostawione same sobie. Niestety, sporo zaniedbań ma na swoim koncie policja, która często bagatelizuje problem.
Najważniejszy jest tu czas. Nikt bowiem nie ginie bez śladu. Ślady są zawsze, tylko czasami gwałtownie się urywają…
Pan Szostak to typ zadufanego w sobie spiskowca i to jest największa wadą tej książki. Jak czytałam jego książkę w całości poświęconą sprawie Iwony Wieczorek to nie odczułam tak intensywnie tego samouwielbienia autora, tutaj nie da się tego nie zauważyć. Pan Szostak lubi pisać o sobie i kreować się na tego co to robi wszystko co trzeba, gdy inni (Policja, prokuratorzy) leżą do góry brzuchami. Zamiast skupić się na tym co, jak się okazuję, niejednokrotnie dobrze mu idzie (pomoc w poszukiwaniach ludzi zaginionych), gość po prostu NIE JEST W STANIE odmówić sobie styrania służb i ich (nie)działania. Wychwalanie siebie i umniejszanie innym, zamiast obiektywnej relacji z podjętych działań, to nie jest dobra droga. Do tego, coraz częściej, miałam wrażenie, że pan Szostak doszukuje się spisków w niemal każdej sprawie.. Mogę z pełną stanowczością stwierdzić, że nie lubię tego człowieka. Jeśli chodzi z kolei o przedstawione w książce historie to co najmniej połowa to znane i wielokrotnie już omawiane sprawy. Te mniej znane nie są znów zbytnio fascynujące. Plusem jest to, że autor nie skupia się za bardzo na szczegółowej relacji zaginięć, w pewnym zakresie zakładając, że czytelnik mniej więcej zna sprawę. W każdym przypadku pisze o kwestiach (i niekiedy o teoriach spiskowych niestety też) o których telewizja i prasa nie mówiła zbyt wiele. W paru przypadkach dowiadujemy się jak potoczyły się dalsze losy tych spraw. Obok tego mamy trzy rozmowy z osobami postronnymi (policjant i dwóch jasnowidzów), które niewiele wnoszą, ale dobrze, że były. Dzięki nowym informacją bądź rozwinięciu tematu, książkę czytało się nieźle. Gdyby autor skupił się na wychwalaniu siebie, gnojeniu służb i opisie tego co pokazywali w tv i pisali w gazetach to byłaby klapa. Niemniej osoba autora jest dla mnie na tyle odstręczająca, że raczej już nie sięgnę po żadną z jego książek.
Mam wrażenie, że książka nie wnosi niczego nowego. O większości spraw można przeczytać w Internecie, zresztą są one już na tyle znane, że właściwie nie dowiedziałam się niczego, czego wcześniej bym nie wiedziała. Autorowi brakuje obiektywizmu, w jego wypowiedziach odczytać można niechęć do organów ścigania oraz reklamę własnej fundacji i usług jasnowidzów.
Wszystkie sprawy poruszone są bardzo powierzchownie więc warto mieć wcześniej na ich temat jakąś wiedzę. Autor tak na dobrą sprawę skupił się tu tylko na wytykaniu błędów policji, co jeszcze było w porządku, natomiast dawanie głosu jasnowidzom i poświęcenie im kilku rozdziałów to już było dla mnie za dużo 🙈
Jedynym plusem tej książki jest to, że nagłaśnia sprawy zaginięć o których wcześniej nie miałam pojęcia. Książka bardzo nie obiektywna, nie ma podanych żadnych źródeł informacji, a Pan Szostak o wszystko obwinia policję, prokuraturę czy nawet mówi o nieudolności straży pożarnej. Siebie za to stawia w jak najlepszy świetle. Książka ma opowiadać o zaginięciach za to dwa rozdziały przedstawiają wywiady z jasnowidzami.. moje pytanie brzmi po co? Nie lepiej byłoby w miejsce tych rozdziałów wstawić dwie sprawy jakiś zaginięć? Książkę można przeczytać, ale polecam nabrać do niej jak i do informacji w niej zawartych dystansu.
Bardzo się rozczarowałam. Zero bibliografii, autor napisał książkę wertując internety, nie podaje żadnych konkretnych źródeł. Jest dużo o jasnowidzach, o ich wizjach, dużo powtórzeń z jego poprzednich książek, ale pracy śledczo-dziennikarskiej tyle co na receptę. Jedyne co, to wywiady z bliskimi zaginionych, to się chwali. Ponadto duży druk, co powoduje, że książka wydaje się gruba. Od kog0ś tak doświadczonego oczekiwałabym więcej niż książki napisanej na szybko, z tak przewidywalnym kontentem. Jest dużo fajnych, ciekawych spraw, a Szostak wziął się za te najbardziej znane i oklepane, nic ciekawego w zasadzie do nich nie dodając.
Jako zapalona fanka true crime mogę powiedzieć, że każdy kto tak samo się interesuje taką tematyką powinien ją przeczytać! Rzetelna, konkretna z resztą tak jak wszystkie pozycje Szostaka. Informacje prosto z akt sprawy, rozmowy z prokuratorami, policją a nawet podejrzanymi i rodzinami ofiar. Mam za sobą również lekturę "Co się stało z Iwoną Wieczorek?" J. Szostaka i to na pewno nie będzie ostatnia jego pozycja po którą sięgnę!
Polecam zajrzeć na mojego instagrama, na którym wrzucam przeczytane przeze mnie książki i ich krótkie opisy: @szlowieniecczyta
❓️Jako miłośniczka podcastów z gatunku true crime z większością opisanych historii w książce Janusza Szostaka "Urwane ślady" już się spotkałam. Dzięki tej książce mogłam uzupełnić luki czy też odświeżyć zasłyszane fakty.
❓️Każde zaginięcie bliskiej osoby to ból, strach i stres dla rodziny. Każde poszukiwania to nadzieja dla tych którzy czekają. Każda historia jest indywidualna, ale każda ma wspólny czynnik - ludzki. Bo zaginął człowiek, a w większości przypadków za tym zaginięciem stał drugi człowiek.
❓️Niektóre fakty przedstawione w książę zszokowały mnie i miałam wrażenie, że autor przedstawia nam fikcję literacką, a nie opis rzeczywistych wydarzeń.
❓️Książkę czytałam z dużym zainteresowaniem. I choć książka jest trudna przez swoją tematykę, to styl autora należy do tych dobrych, pozytywnych. Trudno mi tu użyć słowa przyjemnych.
Książka bardzo interesująca, ale niestety też ciężka. Przeczytana przeze mnie w jeden dzień - musiałam robić sobie przerwy, bo czasami aż głowa bolała mnie od opisanych spraw... Dla osób interesujących się tematyką morderstw w Polsce pozycja obowiązkowa.
Myślę, że osoby osób które interesowały się danymi osobami / na bieżąco je śledziły nie wydaje mi się, że znajdą tu nowe informacje czy idee, a raczej ich powtórkę. Sa tu zarówno osoby o których zaginięciu było głośno w mediach jak i tych o których mówiło się mniej. Jakkolwiek by na to patrzeć, jest to ogromnie przykre.
Sprawy opisane są bardzo krótko i prosto w negatywnym sensie. Nie dowiedziałam się z tej książki niczego nowego + za dużo w niej tematu o jasnowidzeniu.
Jest to pierwsza książka, której nie byłam w stanie przeczytać do końca. O ile zamysł nagłośnienia mało znanych zaginięć jest jak najbardziej trafny, tak wykonanie... Po prostu nie da się tego czytać. Autor nie pozostawił suchej nitki na organach śledczych, za to wygłosił peany na swoją cześć i prowadzonej przez siebie Fundacji.