Polacy przegrywają Bitwę Warszawską w sierpniu 1920 roku. Pochód bolszewików trwa dalej. Rewolucja ogarnia całą Europę kontynentalną. W końcu, w grudniu 1922 roku utworzony zostaje Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich, obejmujący terytorium od Władywostoku do Lizbony. W Europie tylko Wielka Brytania pozostaje jeszcze krajem demokratycznym. Stany Zjednoczone pogrążają się w kryzysie, wydatki na armię i flotę zostają zredukowane. Pozostałe środki grupa wpływowych polityków i wojskowych wykorzystuje do budowy – w miejsce standardowych okrętów – największego pancernika w dziejach, okrętu wielokrotnie silniejszego od najsilniejszych pancerników sowieckich. Jego dowódcą zostaje wiceadmirał Frank Bratten, człowiek będący zagorzałym przeciwnikiem budowy wielkiego okrętu. Jest rok 1941. Sowieci w błyskawicznej kampanii podbijają Anglię, w obronie której Amerykanie tracą większość floty. Kolejnym obiektem agresji będą słabe, skłócone wewnętrznie i rozsadzane przez sowiecką agenturę Stany Zjednoczone. Jedyną nadzieją Stanów Zjednoczonych jest dowodzony przez Franka Brattena USS „George Washington“, potężny, ale samotny superpancernik. Marynarze nazywają go Invictus, Niezwyciężony. Czy będzie w stanie przeciwstawić się najpotężniejszej armadzie desantowej w dziejach?
Marcin Ciszewski jest absolwentem Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego, ze specjalizacją historia najnowsza. Od lat, choć nie uprawia historii zawodowo, pasjonuje się przebiegiem II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem kampanii wrześniowej. Przed pisarskim debiutem w 2008 roku pracował jako muzyk, dziennikarz muzyczny Programu III Polskiego Radia, a także specjalista od nieruchomości. Trenował taekwondo, boks tajski i narciarstwo alpejskie.
Przerażająco prawdopodobna historia alternatywna z ZSRR rozciągającym się od granic Alaski po Lizbonę w roli głównej... Niejednowymiarowe, ciekawe postacie, dobra narracja i genialne wręcz opisy scen batalistycznych. Idealnie zbilansowany patos (oczywiście z polskim wątkami) z wiarygodnością opowieści. Zdecydowanie najlepsza książka Ciszewskiego w mistrzowskiej adaptacji Gosztyły (audiobook).
Bardzo zmęczyła mnie ta książka, z wielkim trudem i dużą determinacją dobrnąłem do końca. Szczególnie pierwsza połowa jest bardzo, przerażająco wręcz nudna... jedynie końcówka sprawiła że daje dwie gwiazdki. A szkoda, bo pomysł naprawdę ciekawy.