Magdalena Wolińska-Riedi, jako jedna z nielicznych kobiet, mieszkała za Spiżową Bramą przez prawie dwadzieścia lat. Teraz opowiada czytelnikom o tym, jak wygląda codzienne życie w najmniejszym państwie świata. Zdradza zaskakujące fakty i ciekawostki. Tłumaczy, jak działa system karny, administracyjny, opieka medyczna. Jak wygląda watykański paszport, ile cel ma tamtejsze więzienie i czy dzieci mogą zapraszać kolegów i robić w watykańskim mieszkaniu imprezy?
Watykan to nie tylko siedziba najwyższych władz Kościoła katolickiego, to również miejsce życia blisko czterystu obywateli, z czego stu świeckich, których sąsiadem jest sam papież.
Magdalena Wolińska-Riedi is a Polish-Vatican journalist and television presenter. She started working as a travel presenter after graduating from the University of Warsaw before becoming the Telewizja Polska Italian correspondent. In addition to working as a journalist, Wolińska-Riedi also works as a Polish translator for Italian and Latin.
Wolińska-Riedi is married to a member of the Pontifical Swiss Guard and was married by Cardinal Joseph Ratzinger, who would later become Pope Benedict XVI. She has lived and worked in Vatican City since 2003. She holds Vatican City citizenship through her marriage to her husband, thus making her one of 30 women to hold Vatican citizenship in the world. She has two daughters, both of whom were baptized by Pope Benedict.
Z jednej strony - dużo ciekawostek z codziennego funkcjonowania najmniejszego państwa świata. Z drugiej - autorka co kilka stron podkreśla jak wyjątkowe i elitarne życie prowadziła. Niezwykle irytująca maniera.
Jeśli szukacie obiektywnego i krytycznego spojrzenia na to, co dzieje się w najmniejszym państwie świata, to raczej nie w tej książce :) ALE i tak polecam. Reportażem czy dokumentem bym tego na pewno nie nazwała, ale niewątpliwie możemy zajrzeć do Watykanu oczami kobiety, bardzo wierzącej, również bardzo uprzywilejowanej, która miała okazję mieszkać obok trzech papieży. Magdalena pisze sporo o funkcjonowaniu, codzienności, ale i o samych głowach Kościoła Katolickiego (po tej lekturze chciałabym zbić piątek z papieżem Franciszkiem, bo myślę że byśmy się dogadali, gdyż bardzo popieram jego podejście do hierarchicznych i przemocowych instytucji!). Aczkolwiek widać tu dużo dysonansu poznawczego, peanów na cześć Kościoła i bardzo ogólnego opisywania skandali, a także osobistych problemów autorki z większej otwartości Watykanu (czyta się to przezabawnie, gdy argumentem przeciwko Franciszkowi jest fakt, że elitarna rezydencja papieska stała się dostępna dla turystów i to takie przykre, bo każdy może tam wejść, a kiedyś bardzo wąskie grono mogło tam pić herbatkę z papieżem).
Bardzo skrupulatny reportaż, bogaty w wiedzę historyczną o Watykanie. Bardzo podobało mi się codzienne zestawienie sfery sacrum i profanum i ukazanie czym może być dla kogoś „normalność”.
To jest taka książka dla osób 60+ (preferowanie z problemami z pamięcią, bo powtórzeń jest tu tysiąc pięćset sto dziewięćset). Słyszeliście kiedyś nieironicznie wypowiedziane zdanie "śmiechom nie było końca"? Nie? No to w tej książce macie na to szansę czterokrotnie xd. Osobiście jak jeszcze raz zobaczę trzykrotnie powtórzone "pantha rei" poza podręcznikiem filozofii to wyloguję się z tego świata. Nie wiem czy nie było tu redaktora, czy o co cho, ale kręcenia się w kółko i powtarzania w kółko tych samych informacji (a nawet zdań) było tu zatrważająco dużo.
Czegoś nowego się z tej książki pewnie dowiedziałam, ale czy ciekawego? Niekoniecznie. Na pewno wiem teraz, że najważniejsze jest dla autorki poczucie elitarnej wyższości i nic ją tak nie boli jak to, że dostępu do pewnych watykańskich przestrzeni udziela się teraz szerszej grupie osób, a kiedyś mogła tam bywać tylko ona i niewielka grupa mieszkańców kraju-miasta. Bububibu. (Łeeee, papież Franciszek pozamieniał papieskie chałupy w muzea. Łeee, teraz pomidora z papieskiej farmy może se czasem w sklepie kupić jakiś niegodny normals, łeeee.) A za ciekawostki warte opisania w swojej książce (wydanej w 2019, a nie 1919 roku) uznaje np. to, że jeden ze Szwajcarów w gwardii jest czarnoskóry. Bo Czarny Szwajcar, ho ho ho, śmiechom nie było końca. Im dłużej myślę o tej lekturze, tym bardziej mam wrzody. W sumie najchętniej to bym za 20 lat przeczytała memoir jednej z córek tej pani o tym jak były wychowywane w sekcie.
Zaliczam sobie za to Watykan do wyzwania książek z wszystkich krajów świata i cieszę się, że mam ten experience z głowy.
Nie oczekiwałam mięsa, ale ten lukrowo-pudrowy obrazek, który sprzedaje autorka, musi być mocno przesadzony. W żadnym społeczeństwie nie jest tak, że wszyscy się kochają i spijają sobie z dzióbków. I to podkreślanie, jak to było wyjątkowo traktowana przez papieży, bo była Polką i jak to się z nimi przyjaźniła. Z tego co wiem i chyba sama o tym pisała, za czasów JPII było tam sporo Polaków. Pewnie po prostu papieże byli mili, bo czemu mieliby nie być, a autorka w głowie dorobiła resztę.
Musze przyznać, ze ta książka Polki, żony szwajcarskiego gwardzisty papieskiego jest nieco inna. Owszem kobieta miło wspomina czas swojej obecności w Watykanie, jednak już na samym końcu książki pisze, ze to był jednak radosny czas życia "w złotej klatce"...jednak mimo wszystko warto zawsze przeczytać takie wspomnienia. Kolejna książka przeczytana w tempie szybkiego czytania. Mimo to polecam!!!
Oj męczyłam się z tą książką prawie dwa tygodnie. Temat jest ciekawy, bo można podejrzeć -jak przez dziurkę od klucza - życie w Watykanie. Samą reporterkę darzę sympatią i miło było "posłuchać" jej relacji z watykańskiego świata. Jednak sama książka jakoś mnie nie przekonała. Nie porwała mnie.
Ciekawa książka, nie wiedziałam, że Watykan jest zamknięty, że tak wygląda życie w nim. Dobrze było się tego dowiedzieć. Podobał mi się podział na akurat takie rozdziały. Dość wciągająca.