W życiu codziennym bardzo często posługujemy się epitetami odwołującymi się do nazw zwierząt. Czasem używamy ich niestety w kontekście obraźliwym. Osłem lub baranem nazywamy kogoś upartego. Określenia małpa, suka czy hiena też nie zaliczają się do komplementów. Skojarzenia zwierzęce pojawiają się jednak także w znaczeniu pieszczotliwym. Mamy więc wśród bliskich kotki, pieski, misie, żabki i myszki. Czy takie porównania są zgodne z charakterem zwierząt? Na ile zwyczaje panujące wśród zwierząt możemy odnosić do naszego życia, a zwłaszcza do relacji w rodzinie?
Andrzej Kruszewicz, dyrektor warszawskiego ogrodu zoologicznego, jest nie tylko miłośnikiem oraz znawcą zwierząt i ich zwyczajów, lecz także uważnym obserwatorem swoich podopiecznych. Sekretne życie zwierząt to zbiór niezwykle interesujących historii zaczerpniętych ze świata zwierząt. Przeczytamy w nim o zwierzęcych macho, silnych samicach oraz idealnych partnerach, ale także o uwodzeniu, dozgonnej wierności, haremach, miłości macierzyńskiej, ustanawianiu hierarchii w stadzie, a nawet o tym, czy zwierzakom zdarzają się skoki w bok.
Nawet nie trójka. Dwója z plusem, wyłącznie przez sympatię względem autora.
Mam spory sentyment do postaci pana Kruszewicza. Jest on jedną z pierwszych postaci na scenie popularyzatorów fauny, którą z zapartym tchem śledziłam od najmłodszych lat. Tytuł książki niemal natychmiastowo przywodzi na myśl program, z którym kojarzy się nazwisko doktora. Niestety, połączenie to nie jest zbyt szczęśliwe...
Racją jest, że nie każdy wprawiony mówca będzie zręcznym pisarzem. I odwrotnie - mistrz pióra niekoniecznie musi mieć zadatki na błyskotliwego gawędziarza. Ten ostatni tytuł bezsprzecznie należy do dyrektora warszawskiego ZOO. Lektura "SEKRETNEGO życia zwierząt" to właściwie jak seans "PRYWATNEGO życia zwierząt". Występ na papierze. Zupełnie nie tak udany, jak zapamiętałam go ze szklanego ekranu. Nie chodzi nawet o skromną objętość anegdotek (wszak pojedyncza ciekawostka jest nieraz lepsza od kilkustronicowego lania wody), ani nawet zastosowany przez autora rozkład wiedzy, który nie każdemu może przypaść do gustu. Powtórzeń ci tutaj co niemiara. Zupełnie serio - ten sam wyraz pojawiający się trzy zdania pod rząd. Albo i w jednym, jeśli tylko odpowiednio długie, tudzież rozwinięte. Spece od telewizorni sprawdzili się tym razem lepiej, niż korekta wydawnicza. A może to ja trafiałam na te lepsze odcinki?
Trochę mierzi mnie też fakt, że 3/4 książki dotyka zagadnień, które zbiorowo określić można jako "pani z panem robią rzeczy". Pani z panem flirtują, pani z panem konsumują związek, pani zdradza pana, a pan ma załamanie nerwowe. Tyle, że pan to w tym wypadku samiec, a pani - samica. Zastanawiam się, co skrywać będzie książka o zwierzęcej seksualności, którą notabene nabyłam zaraz za jednym zamachem.
A propos niecnych działań pań. Moją listę skarg i zażaleń zamyka wspomnienie tych wszystkich skrzywień, które zaliczyłam w momencie czytania konkluzji (całe szczęście - niektórych!) sprowadzających się do ukazywania powiązań między światem homo sapiens, a światem zwierząt. Było coś o kobietach lubujących się w kabrioletach, panach, u których substytutem siły będzie przestronny dom (wystarczy wam, drogie panie?)... Te sprawy, wiadomo w jakim kierunku to zmierza. Troszkę jazdy na stereotypach, które czasem może i bawią, ale po kilku dokładkach człowiek ma już przesyt.
Piękna oprawa graficzna, zbożny cel z tyłu okładki i ploteczki wprost z wybiegów warszawskiego ogrodu zoologicznego nieszczególnie ratują sytuację. Chyba wolałabym ciągiem obejrzeć wszystkie 125 odcinków zwierzęcej prywaty, niż zgłębiać wyjawiane na papierze ich sekrety.
Mimo sentymentu do autora, jaki został mi po dawnej Trójce zdecydowanie nie polecam. Powierzchowność zebranej tu treści o zwierzętach rozczarowuje. A dziaderskie puenty w stylu "wszyscy wiemy, jakie są panie" ostatecznie tę książkę dyskwalifikuje.
2.8 nie wiem po co autor ciągle nawiązuje do kobiet i relacji międzyludzkich, zupełnie niepotrzebne są te jego aluzje, same ciekawostki o zwierzętach byłyby wystarczające
Książka o zwierzętach napisana przez dyrektora warszawskiego zoo? Kupuję natychmiast! Dostałam książkę w twardej oprawie, wydaną na bardzo dobrym papierze i z ładnymi ilustracjami. Zakupu nie żałuję, bo przynajmniej złotówka poszła na fundację. Ale… tu plusy się kończą. Nie wiem, dla kogo to jest napisane, bo dla dzieci z racji poruszanych tematów raczej nie, a dla dorosłych – z racji języka, jakim jest napisane – też nie. Autor pisze we wstępie, że prowadzi audycje w radiu – być może jest to zbiór tych jego krótkich wypowiedzi radiowych? Ale nawet jeśli ciekawostka opowiedziana faktycznie jest ciekawa i nawet jak ktoś jest gawędziarzem i miło się go słucha, to nie oznacza, że potrafi pisać… Baaardzo ciężko się to czyta. Może gdyby czytać po jednym fragmencie w odstępie kilku dni, to by tak nie raziło, ale normalnie to nie jest fajna rzecz do czytania. Informacje się powtarzają. Informacje są zbyt ogólne, jakby ktoś coś kazał uciąć… Styl jest niespójny. Rozumiem podział i takie, a nie inne rozdziały, ale moim zdaniem to jest nieprzemyślane i książka jest do mocnego przeredagowania. Szkoda wielka, bo potencjał jest, a to, co dostałam do ręki wygląda jak chybcikiem spisane anegdotki… Treść nie zasługuje niestety na tak ładną szatę graficzną. Jestem rozczarowana, i to mocno. I do tego są literówki. Tak więc rozczarowanie podwójne, bo wydawnictwo miałam za jedno z lepszych, a literówek w tak prostym tekście można było uniknąć. Szkoda wielka.
Ta książka niewątpliwie jest interesująca i bardzo chętnie będę czytać inne pozycje tego samego autora, ale niestety w większości obraca ona się dookoła rozmnażania i dominacji w świecie zwierząt. A ileż można czytać o tym samym?
Ciekawostka 1: Zebra jest czarna w białe paski, ponieważ w rozwoju płodowym najpierw płód jest czarny, a dopiero później zyskuje białe paski.
Ciekawostka 2: Tryb życia leniwców sprawił, że ich sierść układa się inaczej (od brzucha do grzbietu) niż sierść większości innych zwierząt. Ponadto, leniwce często są otoczone przez mole żyjące w ich, czasem obrośniętej glonami, sierści. Pozwala to im wtapiać się w otoczenie jeszcze lepiej.
Ciekawostka 3: W językach słowiańskich słowo „nietoperz” oznaczało „to nie jest ptak/pierze/pióro”, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „lata, a ptakiem nie jest”.