Prawdziwa mieszanka wybuchowa – wredna staruszka kontra mafiosi.
Zamieszanie wokół pewnej warszawskiej kamienicy się nie kończy. Kolejny trup ponownie burzy spokój Zofii Wilkońskiej. Podczas prywatnego śledztwa staruszka za bardzo zbliża się do przestępców i zostaje poddana pokusie nie do odparcia. Niczym policjant zbyt długo działający pod przykrywką Zofia wiele lat żyjąca w biedzie zachłystuje się pieniędzmi i przemocą.
Druga część przygód pani Zofii Wilkońskiej, znanej już z powieści „Kółko się pani urwało”. Kto czytał, ten wie czego się spodziewać. Salwy śmiechu, ale i zaduma nad naszymi przywarami, nad sytuacją polityczną kraju nad Wisłą i położeniem ekonomicznym zamieszkujących w nim emerytów. Specyficzne poczucie humoru, które nie każdemu może przypaść do gustu. Mi się podobało. Tym razem pani Zofia postanawia dać nauczkę synowi, który przestał się z nią kontaktować. Syn nie odbiera telefonów, więc Zofia udaje się do jego domu. Ale wygląda na to, że jego tam nie ma, więc przez okienko włamuje się do piwnicy, gdzie... znajduje trupa. Ale żeby to był taki sobie zwykły trup. Skądże! Mężczyzna jest łysy, ma wielki tyłek i kobiece ciuchy na sobie. Czyżby syn był gejem? I co się z nim stało? Zniknął, więc pewnie również mordercą? Niedługo potem z panią Wilkońską kontaktuje się policja w osobie poznanego w pierwszej części „porucznika Borewicza” (który nota bene wcale go nie przypomina) i prosi ją o przybycie na komendę w celu identyfikacji zwłok syna. Pani Zofia jednak dokładnie wie, że ciało w prosektorium należy do kogoś innego, więc postanawia na własną rękę wyjaśnić, o co tu chodzi. W tym celu udaje się do najwłaściwszego miejsca, czyli do… klubu nocnego. Klub znajduje się w tym miejscu jedynie w nocy. Natomiast w ciągu dnia… Ha! I tu zaczyna się ostra jazda bez trzymanki.
Komedie kryminalne nie należą do moich ulubionych, toteż rzadko po nie sięgam. Na przeczytanie książki Jacka Galińskiego dałam się jednak namówić. Komedia kryminalna ma to do siebie, że intryga jest najmniej istotnym elementem fabuły, humor jest sytuacyjny, a postaci spłycone. Moje oczekiwania nie były zbyt wygórowane, chciałam jedynie przyjemnego czytadła. Niestety, "Komórki się pani pomyliły" to była droga przez mękę. Zofia Wilkońska jest starą, wredną raszplą, która potrafi tylko i wyłącznie wyłudzać jedzenie od Bogu ducha winnych ludzi. Nie przeszkadza mi, gdy bohaterowie są antypatyczni, JEŻELI są ciekawi, a za ich poczynaniami stoi jakaś motywacja. U Wilkońskiej taką motywację stanowi chyba tylko jedzenie... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że brak tu jakiegokolwiek domknięcia wątków. Czy intryga kryminalna zostaje wyjaśniona? NIE. NO BO PO CO? Wystarczy zostawić otwarte zakończenie i mieć furtkę do napisania kolejnej książki, w której można wyjaśnić poprzednią intrygę. Takie to proste.
1 część podobała mi się bardziej, ta miała swoje momenty, ale historia aż tak mnie nie wciągnęła, trochę mi z nią zeszło. Było ok, całkiem dobrze się bawiłam, ale nic więcej. Takie mocne 5/10.
Nie lubię się z tą serią i nie lubię Pani Zofii. Po słabym 1 tomie chciałam dać jeszcze szansę, ale było jeszcze gorzej. To jakby autor zebrał wszystkie żarty świata i poupychał je w tej książce. Miało wyjść zabawnie, wyszło żenująco :(
Na plus że jest to lekkie i szybkie, nie muszę się przy niej skupiać.
Obie czesci sa naprawde przyjemna lektura, aczkolwiek "komorki sie pani pomylily" troszke za bardzo skrecilo w strone absurdu. Mam nadzieje ze zapowiadany trzeci tomnie pojdzie ta droga.
Keeps the level of the first part but this is so incredibly irrational. How is it possible that exactly all kinds of crime follow one person? Again here we have murder, extortion and racketeering in which old lady has been involved. I see some plot's scheme: murder, old lady's private invastigation which is full of coincidences, one bad gay who is responsible for main character and he starts being confused by Zofia. Plus in the background we have a family troubles. A lot of black humor but for me first part was funnier.
Trzyma poziom pierwszej części, ale całość jest niesamowicie irracjonalna. Jak to możliwe, że wszystkie rodzaje przestępstw podążają za jedną osobą? Ponownie mamy tu morderstwo, wymuszenia i ściąganie haraczy, w które starsza pani jest zaangażowana. Dostrzegam pewien schemat budowania fabuły: morderstwo; prywatne śledztwo, które jest pełne zbiegów okoliczności, prowadzone przez starszą panią; jeden zły facet, który jest za główną bohaterkę odpowiedzialny i zaczyna być przez Zofię skutecznie kołowany. Ponadto w tle mamy rodzinne problemy. Nadal dużo czarnego humoru, ale dla mnie osobiście pierwsza część była zabawniejsza.
Druga część niesamowitych wręcz przygód Zofii Wilkońskiej. Tym razem starsza pani zostaje uwikłana w kryminalny wątek dotyczący tajemniczej śmierci w mieszkaniu syna Pani Zofii. Staruszka przemierza Warszawę ze swoim zakupowym wózeczkiem na kółkach. W ferworze wielu nieprzewidzianych zbiegów okoliczności trafia do agencji towarzyskiej oraz podejmuje "pracę" w call center oraz agencji komorniczej ściągającej długi. Pojawia się rosyjska kierowniczka - Kulka, oraz Najszerszy reprezentujący ciemne charaktery. Mnóstwo intryg, wątków prowadzących do rozwikłania nie tylko zagadki kryminalnej, ale też zagadki życia Pana Henryka (dawno zaginionego męża Zofii). Mnóstwo czarnego humoru, zabawnych powiedzonek oraz słodko-gorzkich komentarzy dotyczących współczesnego życia i realiów.
Z kontynuacją historii pani Zofii, kryjącą się pod wdzięcznym tytułem Komórki się pani pomyliły, mam pewien problem. Nadal jest to kryminał w dowcipnej otoczce. Nadal bawi, nadal wciąga, a jednak mam wrażenie, że proporcje się w niej zmieniły i nadmiar absurdalnych sytuacji, w jakie wplątuje się główna bohaterka przytłoczył nieco samą fabułę, a tym samym i głębsze przesłanie, dostrzegalne w poprzednim tomie.
Świetna kontynuacja tej genialnej serii. Zofia utrzymała poziom, chociaż przyznaję, że słuchając drugiej części miałem wrażenie, że jest lekkim "wypełniaczem". Historia niby była kontynuacją, miała sens, ale brakowało jej "tego czegoś", co znalazłem w Kółku. Dlatego jedna gwiazdeczka mniej niż poprzedniczka. Zakończenie - świetne! Cliff hanger, przez który mam ochotę od razu sięgnąć po kolejny audiobook. Miejmy nadzieję, że przygody tej złośliwej emerytki nie skończą się na trylogii.
2,5 Wciągająca i bardzo szybko się to czyta, zabawna i naprawdę chętnie sięgnę po kolejny tom. ALE Skala absurdu, nieścisłości i momentami konkretnego odklejenia od rzeczywistości sprawia, że nie mogę dać więcej niż 2,5.
Смішна історія про розривну бабцю, але тут теж трохи криміналу, незручних ситуацій і сумних моментів життя (початок взагалі супер) бабця і в нічному клубі була (зайшла бо черга велика, інстинкти спрацювали) і допомагала сумнівній фірмі збирати борги з процентами (або холодильниками)
Szczerze nie wiem jaką ocenę dać tej książce. Z jednej strony jestem świadoma tego ze nie jest to ksiazka idealna i ma wiele wad, z drugiej jednak uwielbiam główna bohaterkę, jej postrzeganie rzeczywistości, bawi mnie ona i kocham jej wysokie poczucie własnej wartości. Kiedyś tu wrócę i dam jej ocenę. Czytając to książkę zaznaczałam fragmenty które mnie szczególnie rozbawiły i mi się podobały bym mogła kiedyś do nich wrócić i je przeczytać:
" Nie wiedziałam, jak się obronić, bo kiedy w klubie seniora były zajęcia z samoobrony, to w Supersamie zrobili promocję na parówki.’’
,,Nigdy nie lubiłam horrorów. W naszym kraju takich filmów zresztą się nie tworzyło. I bardzo słusznie, bo nie ma takiej potrzeby. Jak ktoś chce przeżyć chwile grozy i nie móc spać przez całą noc, wystarczy, że włączy Wiadomości."
"Wiatr we włosach, komary na zębach, smog w płucach!"
"Obłowimy się jak kochanki ministrów w spółkach skarbu państwa. IMPREZA!!!"
"Jak umrę? – spytałam. – Od kulki – odpowiedziała. – Kulka od Kulki. Zabawne. Skoro tak się sprawy miały, to pewnie lepiej byłoby chodzić do kościoła. Jeszcze do niedawna mogłam nadrobić zaległości. Musiałabym chodzić co godzinę, wpychając się do pierwszego rzędu przed dzieciaki i śpiewając najgłośniej ze wszystkich. Albo dać sobie spokój z chodzeniem do kościoła i oddać emeryturę i mieszkanie księdzu, który już ma radio, samochody i sanatorium. On wszystko by załatwił. Powieźliby mnie prosto do nieba na miejscu obok kierowcy, bez przepychania, bez kolejki. A tak… nie ma szans. Zdezelowany wagon, na stojąco, w ciasnocie i pewnie jeszcze drzwi mnie przytną."
"Borewicz jak to on. Żadnej sprawy nie potrafił doprowadzić do końca. Nawet własnej śmierci." -
Galiński Jacek, "Komórki się pani pomyliły". Cytaty zostały wysłane z aplikacji Empik Go.
This entire review has been hidden because of spoilers.
“Komórki się pani pomyliły” to drugi tom przygód Zofii Wilkońskiej spod pióra Jacka Galińskiego. Pierwszy tom mi się podobał i z tyłu głowy miałam chęć podejścia do kolejnej części, w momencie kiedy będę potrzebowała trochę humoru i rozluźnienia.
Akcja opowiada o perypetiach sędziwej staruszki, która znajduje w sobie dryg detektywistyczny i pakuje się w coraz to nowe kłopoty. Tym razem w salonie syna, trafia na trupa leżącego w kałuży krwi. Chce rozwiązać zagadkę, żeby uchronić pierworodnego przed więzieniem.
Całość jest pisana z punktu widzenia Pani Zofii, w pierwszej osobie czasu przeszłego, a świat widziany jej oczami jest do przesady przerysowany, złośliwy i kpiący. Inne postacie są zdegradowane w większości do ksywek, związanych z ich cechami charakterystycznymi (Kulka, Najszerszy) i nie są w stanie dorównać tempem głównej bohaterce.
“- Żartuję przecież do jasnej cholery - zdenerwowała się Majewska. - Intelektualnie mi odpowiadał! - Znaczy: mądry był? - zdziwiłam się. - Bo szczerze mówiąc nie zauważyłam. - Co też pani mówi? - rzuciła, patrząc w okno. - Nie komplikował życia. Brał je, jakim było. Nie próbował zbawiać świata, nie martwił się globalnym ociepleniem (…) On chwytał mnie w swoje silne ramiona! I brał mnie tak…. - Znaczy: głupi był po prostu? - spytałam zdezorientowana. - Można tak powiedzieć - odpowiedziała nieco zawstydzona.”
Akcja przenosi nas w bardzo ciekawe miejsca, takie jak np. call center powiązane z windykacją czy wietnamski bazarek. Trzeba się przyzwyczaić do specyficznego humoru, występujących obficie przekleństw i spojrzenia na świat w krzywym zwierciadle (raczej takim pękniętym).
“Kolejka posuwała się naprawdę powoli. Czekałam dobre pół godziny, jak nie więcej. W końcu doszłam do wejścia, gdzie stało dwóch ogromnych, umięśnionych mężczyzn w czarnych garniturach. - A pani co tu robi? - spytał jeden z nich. - Jak to co? Czekam do wejścia. - A wie pani co tu jest? - Nie. A co to za różnica? - Tu jest klub nocny. - Rozumiem, że szanowny pan ma wątpliwości, czy na pewno jestem pełnoletnia? Ludzie w kolejce się roześmiali.”
Muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobało, a jako, że Pani Elżbieta Kijowska tak niesamowicie gra głosem, to słuchanie przychód Zofii Wilkońskiej, było dzięki temu niesamowitą przyjemnością. Byłam przygotowana na styl tej książki po przeczytaniu części pierwszej, ale sama nie wiem, wydaje mi się, że wyszło nawet lepiej, bo zaliczyłam wiele głośnych wybuchów śmiechu. Serdecznie polecam :)
Czasami zastanawiam się czy ze mną jest coś nie tak, czy opinie, które przeczytałam świadczą o tym, że czegoś nie rozumiem... Jedno jest pewne. Niektórzy wymęczyli Zofię w pierwszym tomie, zaś drugi w ich mniemaniu wypadł całkiem dobrze. Jak było w moim przypadku?
Cóż... muszę przyznać, że brakowało mi tego czegoś, co znalazłam w pierwszym tomie, jednak dalej podtrzymuję swoje zdanie, że starsza pani robi przysłowiową robotę i żadnej pracy się nie boi - a to akurat już w dosłownym znaczeniu tego słowa!
W kamienicy, w której mieszka, ponownie okazuje się, że znajduje się trup. Zofia Wilkońska nie byłaby sobą, gdyby nie zaczęła własnego śledztwa w tej sprawie, przez co jej drogi krzyżują się ze światkiem przestępczym. Tam też otrzymuje swoją pracę, gdzie z powodzeniem osiąga sukcesu ku zdziwieniu szefostwa. "- Jak to jest, kurde, możliwe, że zaschnięta staruszka poradziła sobie lepiej niż wielkie chłopy z twardej windykacji? - spytała wodząc wzorkiem po sali. - Jest większa? Silniejsza? Uśmiechnęłam się. - Nie, kurde, nie jest! - wrzasnęła Kulka. - Może targety mamy za niskie? No jak to się mogło zdarzyć?"
W dalszym ciągu podtrzymuję również, że główna bohaterka potrafi przy pomocy zmiany tematu sprawić, że pozostałe postacie występujące w książce, zamiast mózgu mają sieczkę. Zmieniło się to delikatnie, jednak nadal zdarzało się, że osoby, które powinny siać postrach i wprowadzać dreszczyk emocji do książki, robiły za żart 2020 roku.
Starsza pani nic, a nic nie robiła sobie z gróźb, wrzasków czy ostrzeżeń innych. Dbała o własne dobro i swoje potrzeby nie zwracając uwagi na to, że być może swoim zachowaniem szkodzi innym. Trzeba jednak przyznać, że jako starsza pani, dalej ma w sobie werwę i siłę witalną, którą pokazuje zwłaszcza pod koniec historii.
Właśnie w zakończeniu dzieje się dosyć sporo. Pojawiają się postacie, o których czytaliśmy już wcześniej, ale nie było ich w samej historii. Bardziej były wspomnieniem Zofii, które pielęgnowała w swojej głowie. Ponadto zbyt długie przebywanie pośród przestępców będzie miało swoje konsekwencje.
Zdaje sobie sprawę z tego, że to komedia kryminalna, ale humor nie załatwia wszystkiego i fabuła nie może leżeć.
Niestety ta część była gorsza od poprzedniej. Bardziej niż kryminał przypominała obyczajówkę. Akcja i fakty dotyczące śledztwa Pani Zofii Wilkońskiej w ogóle nie poruszały się naprzód. Cała zagadka została rozwiązana w 4 minuty (słuchałam tego na audiobooku), jeśli nie krócej na końcu książki i zajęło jedną wypowiedź naszej głównej bohaterki.
Ta część stanowiła bardziej przejście z pierwszej części do trzeciej. Autor miał pomysł na 3 część, ale nie wiedział jak do niego doprowadzić, więc powstało "Komórki się Pani pomyliły", który jest łącznikiem, ale jako samodzielna powieść wypada na tle trylogii niezwykle słabo. 2,5/5
Mimo rozczarowania pierwszą częścią, postanowiłem brnąć dalej... Wersja audiobook była solidnym argumentem! I ponownie książka bardzo fajnie przeczytana... Co do fabuły... Jest podobnie jak w części pierwszej - główny wątek jako-tako się broni, reszta jest, niestety, bardzo słaba... Żarty z reguły mało śmieszne, ponownie bohaterka raz wyciąga błyskotliwe wnioski, a za chwilę poraża głupotą... Są fajne momenty, nawet trafne, życiowe wnioski (jak ten o pracy), ale zbyt tego mało, żeby ratować całokształt... Akcja u Dłużnika, to był koszmar, w wietnamskim centrum handlowym też niewiele było lepiej... Być może tak miało być...
Daję 1.5 gwiazdki za dobre wejście, ale za dalszy ciąg należy się jedna... Totalnie proste, banalne zakończenie bez wyrazu i mam wrażenie, że kolejne części są tak jakby pisane "na siłę", by stworzyć coś z niczego i to nie jest fajne Jako, że lubię główną bohaterkę z osobowości, to zdecydowałam się czytać tą serię, ale pod względem fabularnym to ten tom jest zdecydowanie gorszy niż poprzedni I naprawdę jest mi ogromnie przykro, że autor nie pokusił się tutaj o lepszą, ciekawszą fabułę z ciekawszymi, rozwiniętymi wątkami i by wszystko wyglądało składnie, a nie tysiąc wątków, nie są dokończone, ani ładne to ani składne...
Panią Zofię znam już z pierwszej części - "Kółko się Pani urwało".
Ta część podobała mi się bardziej, natomiast nie na tyle, aby dać jej 4*. Momentami strasznie się dłużyła. Plusem jest zachowanie Pani Wilkońskiej, nie jest już taką irytującą staruszką, jak w pierwszej części. Historię należy brać z przymrużeniem oka. Fakt, że starsza Pani nie wraca ani jeden raz do swojego domu jest trochę naciągany. Zdarzało się, że wątek urywał się lub zaczynał w najmniej oczekiwanym momencie, co wprowadzało lekki chaos. Nie jestem pewna czy sięgnę po kolejną część.
„Komórki się pani pomyliły” to świetna, pełna humoru, zaskakujących zwrotów akcji i przedziwnych wydarzeń opowieść, która rozbawi nawet największego ponuraka. Koniecznie musicie poznać Zofię Wilkońską, niepozorną staruszkę, która mimo podeszłego wieku wkracza z impetem do świata przestępczego. Ostrzegam, że niekontrolowane wybuchy śmiechu są nieuniknione.
Może nie było już tak fajnie, jak za pierwszym razem, ale wg mnie, starsza pani udała się autorowi👍. Tylko trochę zdanie o niej zmieniłam, bliżej jej do gangstera, niż do detektywa😂. Jeśli lubicie komedie kryminalne lekko absurdalne i mega zakręcone to czytajcie. To dość specyficzny gatunek i na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Ja osobiście chętnie poczytałabym coś jeszcze pana Galińskiego, ale w innej odsłonie. Ale po trzeci tom pewnie też wkrótce sięgnę😉.
Komórki… to zgrabna kontynuacja historii Zofii Wilkońskiej. Gburowata, pewna siebie i hedonistyczna staruszka kolejny raz trafia na morderstwo i sama próbuje znaleźć sprawców. Jest odrobinę mniej brawurowo niż w pierwszej części, w dalszym ciągu trochę cringe ale jako odskocznia od literatury faktu spisuje się bardzo dobrze.
na skalach: goodreads: 3,5/5 lubimyczytać: 7,0/10 u mnie: 70/100