Dystopijna opowieść o świecie, w którym władzę sprawują wielkie korporacje. Wyobraź sobie świat, w którym jedyną wartością jest praca. Książki już dawno zostały spalone, religie zakazane, a sztuka skazana na zapomnienie. Tu liczy się tylko produktywność. W takim świecie dorastała Weronika, wychowana przez system dziewczyna, która podczas trzeciej wojny światowej straciła oboje rodziców. Dziś ma przed sobą wielką szansę – niedawno rozpoczęła pracę w korporacji. Może korzystać z przywilejów niedostępnych dla zwykłych śmiertelników. Jej życie wydaje się być poukładane i spokojne. Do czasu… Na jej drodze staje agent tajnej policji, którego zamiary wobec dziewczyny nie są jasne. Weronika wplątuje się również w działalność ruchu oporu, a sytuację dodatkowo komplikuje niespodziewane uczucie…
DNF po około 30%. Przez trzy lata nie mogłam do tej książki wrócić, chyba nie ma co się oszukiwać. Niestety, ale strasznie odechciewało mi się czytać jak tylko myślałam o tym, żeby po nią sięgnąć. Wszystko szło w stronę 1☆. Za dużo opisów w co się postacie ubierają, za mało prawdziwości świata. Główna bohaterka strasznie mnie denerwowała... jej główny love interest też. Zachowują się... dziwnie, nie zrozumiale. Cały ten romans jest taki zresztą i zbyt szybki. Ale najbardziej zirytowała mnie zbyt duża jak na mój gust inspiracja "Legendą" Marie Lu, tylko nie głównym państwem, a tym sąsiadującym... Tamtą serię mocno polecam, "Ważkę" niestety nie. Ogólny vibe książek i wattpada z 2012 roku - w tym złym znaczeniu - też nie pomagał. Naprawdę chciałam ją skończyć, ale końcowo uznałam, że nie ma sensu się męczyć, tylko by mnie wkurzała i pewnie doprowadziła do zastoju.
Weronika to młoda i pełna życia dziewczyna. Została wychowana przez system wielkich korporacji. Podczas trzeciej wojny światowej straciła rodziców. Od niedawna pracuje w korporacji, przy czym może korzystać ze wszystkich jej dobroci. Dziewczyna nie jest zadowolona ze swojego życia, ponieważ polega ono tylko i wyłącznie na pracy oraz oglądanie wiadomości. W jej świecie nie można robić wielu rzeczy np. Czytać książek papierowych czy serfować po internecie albo jeść prawdziwych warzyw, te dziewczyna kupuje na czarnym rynku. W mieście są patrole, które łapią ludzi, gdy zrobią coś zakazanego. Na drodze Weroniki staje agent tajnej policji i zmusza ją do współpracy, dziewczyna robi to niechętnie. Za to bardzo chętnie wstępuje w szeregi ruchu oporu, aby wyzwolić swoje miasto. Sprawa się komplikuje, gdy uczucia wychodzą na wierzch. 💓 💓 Kiedy czytałam książkę to włos mi się na głowie jeżył. Pomyślałam sobie jak to dobrze, że to nie dzieje się naprawdę. Nie wyobrażam sobie, żeby moje całe życie wypełniała tylko i wyłącznie praca, a jedyna rozrywka to klub z ohydną muzyką, coś okropnego. Co gorsze człowiek, że wszystkiego musi się rozliczać. Jeżeli coś na ciebie znajdą to będziesz torturowany, a szukają wszędzie i to bardzo dokładnie. Muszę przyznać, że autorka posiada bardzo bujną wyobraźnię, potrafi zaciekawić oraz poruszyć emocjami. Od połowy to siedziałam jak na szpilkach a zakończenie bardzo mi się podobało. Wszelkie niejasności są wyjaśnione, aby jedno mnie nurtuje i tu pytanie do autorki czy będzie jakaś kolejna część, czy to już koniec? Muszę pochwalić ten debiut i moja ocena to 8/10.
Ciężko sie to czytało. Umiejętności literacie autorki pozostawiają wiele do życzenia. Historia mocno zainspirowana innymi książkami według mnie. Słabe rozwiniecie relacji bohaterów oraz ich charakterów. Po 1 msc główna bohaterka nie potrafi wyobrazić sobie zycia bez partnera którego praktycznie nie zna. A sądząc po jej opisach jej zainteresowanie nim opiera sie głównie na jego wyglądzie i skrytym zachowaniu. Słabo rozwinięte wątki, przewidywalne. Często miałam wrazenie ze książka toczy sie wokół koła nic nowego jedynie powtarzające sie sytuację odczucia i opisy (głównie ubioru). Miało to chyba budować większą wagę historii ale ostatecznie nie wychodziło to a wydarzenia i opisy stawały sie monotonne i nużące.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Lubicie powieści w klimacie… “Kurczę. To serio mogłoby się wydarzyć”?
Niedaleka przyszłość. Po zakończeniu trzeciej wojny światowej, walk i nienawiści na tle religijnym, na czele przywódca wszystkich państw stają… największe korporacje świata. Zarządzają systemem edukacji od najmłodszych lat nakierowując przyszłych pracowników na wybrane ścieżki, w których powinni najlepiej się odnaleźć. Zajmują się również opieką nad sierotami wojennymi, w tym m.in. Weronikę. Weronikę Duszę, która żyje w świecie gdzie mówią jej w co ma wierzyć, jak ma się ubierać. Gdzie książki to zło zakazane, kolorowe ubrania traktowane są za przejaw buntu, a za śpiewanie przedwojennych pieśni grozi odsiadka. Jednak Weronika nie zamierza podążać ścieżką zaplanowaną przez jej pracodawcą. Szczególnie kiedy stanie na niej niespodziewany gość.
Zacznę od kwestii, na którą jako okładkowa sroka zwraca uwagę w pierwszej kolejności: oczywiście oprawa graficzna! Okładka jest po prostu zachwycająca. Z jednej strony niezwykle minimalna, ale w tym minimalizmie jest coś co mnie ujmuję. Jedna samotna ważka, dobór kolorów i napis “Świat rządzony przez korporacje, w którym nie wolno kochać ani wierzyć. Czy można jeszcze go zmienić?”. No właśnie, czy można? Całość tworzy przepiękna, tajemniczą mieszankę, która całkowicie do mnie przemawia.
W całej powieści najbardziej spodobał mi się pomysł. Uwielbiam wszelkie wariactwie na temat przyszłości, szczególnie w niezbyt pozytywnym świetle. I tutaj właśnie taki świat dostaliśmy. Gdzie rząd - w tym przypadku wielkie firmy - całkowicie zawładnął życiem ludzi, ingerując w każdą sferę i kształtując je zgodnie ze swoimi standardami. Spodobała mi się kreacja głównych bohaterów, szczególnie postaci pobocznych. Każda z nich to istne indywiduum, ma swój charakterek oraz obszerną historie. Ciekawa fabuła nie raz nas zaskoczy i wrzuci w zaskakujący zwrot akcji. A na deser… dostaniemy nieco miłości. Może nie tylko od jednego adoratora? Zdecydowanie będzie w czym wybierać, a Wasze romantyczne strony nie będą zwiedzione.
Pomimo fajnego pomysłu, nie do końca potrafiłam wczuć się w klimat powieści. Choć mamy świat, który jest restrykcyjnie rządzony… gdzie każde twoje zachowanie jest ściśle kontrolowane i analizowane... odniosłam wrażenie, że każdy robi co chce i na co ma ochotę. Obywatele wiedzą, że za kolorowy ubiór/śpiewanie piosenek mogą nawet zginąć, ale i tak to robią np. W trakcie podróży autem. Główna bohaterka, Weronika, całe życie wychowywała się w systemie ściśle nadzorowanym przez korporacje, jednak podważa ich działania praktycznie w każdej sferze. Usprawiedliwione to zostało tym, że oczy otworzyły jej trzy “cienkie” książki, m.in. “Władca pierścieni”. Tak przy okazji, mój egzemplarz Władcy jest dość spory :P. Również biorąc pod uwagę fakt, że firmy kierują przepływem informacji, zagłębianie się w przeszłość jest nie tyle niewskazane, co zakazane, bohaterka - który cały czas podkreślam, była wychowywana zgodnie z ideologią korpo! - posiada spory zasób wiedzy historycznej. M.in. że ludzie starzy z uwagi na powiązania ze “starym światem” posiadali zbyt wiele informacji i byli niebezpieczni, zostali usunięci. Gdybym ja była wielką i złą szefową , nigdy nie przyznałabym się za masowym ludobójstwem. Raczej powiedziałabym… Kochani! Oni byli nosicielami chorób. Byli szaleni. Wszystko co czynimy, czynimy dla waszego dobra! Przecież my jesteśmy tymi dobrymi.
Niestety takich “smaczków” było sporo. I choć sam pomysł powieści ogromnie mi się spodobał, a fabuła gwarantowała miło spędzony czas, nie mogłam się do końca wczuć w jej klimat, a co za tym idzie, do końca cieszyć się powieścią.
Świat. Wybucha III wojna światowa na tle religijnym. Wyobraź sobie, że światem rządzi korposystem. Wszystko to, co znałeś, o czym pamiętałeś nagle przestaje mieć znaczenie. Ten świat to nowy porządek, nowe wartości, to świat w którym nie możesz decydować sam o sobie. Wszystko, co związane z zabobonami, religią, magią, wiarą pod każdą postacią jest nielegalne. Wszystko co znałeś, co lubiłeś przestaje istnieć. Nie ma wspomnień, ba nie możesz nawet wspominać. Najlepiej jeśli nic nie pamiętasz. Tutaj liczy się praca na rzecz korpoludzi. Praca by tworzyć nowe zło. Weronika - główna bohaterka coś o tym wie. Jako małe dziecko straciła swoją najbliższą rodzinę, wobec czego została wychowana przez korporacyjny sierociniec. Nie czuje się za dobrze w tym świecie, brakuje jej czegoś. Tym czymś jest tamten, niepoznany przez nią świat. Teraz jest już dorosłą kobietą, która rozpocznie swoją karierę w jednej z korporacji rządzącej światem. Przez całe swoje korpożycie będzie spłacać dług zaciągnięty u rządzących. Pierwszego dnia staje twarzą w twarz z antyreligijnym, takim naszym tajniakiem. Okazuje się, że ma z nim współpracować. Mimo, że ma on związek z tymi, którymi Nika gardzi, ta zakochuje się. Równolegle dostaje jeszcze jedną propozycję "pracy"... W jak dotąd nudnym i podporządkowanym korpoświecie Niki zaczyna się coś dziać. Tylko czy to coś może jej zaszkodzić? A może pozwoli jej odkryć swoje miejsce na ziemi?
Książkę czyta się lekko i przyjemnie. To bardzo fajnie napisana dystopia. Narracja pierwszoosobowa, która akurat w tej książce bardzo mi się spodobała. Tak samo jak stworzony przez Autorkę świat, który można przyrównać do tego co obecnie dzieje się np. w naszym państwie. Oczywiście z przymróżeniem oka ;) Sami bohaterzy są ciekawi, bardzo charakterni - młodzi gniewni. Fabuła sama w sobie bardzo dobra. To taka wizja przyszłości, tego co może nas kiedyś czekać. I mimo, że jest to fikcja literacka, to taki świat wydaje się być bardzo realną wizją. Mamy tutaj podział świata na dystrykty. Między rządzącymi, a biedą jest wojna. W tym świecie nie możesz samodzielnie myśleć, tutaj wszystko jest tak zaplanowane przez korpoświat, że zaczynasz się zastanawiać kim tak naprawdę jesteś/byłeś/będziesz? Do tego miłość w tle, która bardzo pasuje do akcji. To ta miłość pokazała, że są wartości, które potrafią przetrwać mimo wszystko.
"Ważka. Przeobrażenie" to książka, którą im dłużej się czyta, tym większą rodzi ciekawość, tym bardziej chcesz wejść w akcję, a wszystko to co się dzieje wokół bohaterów spijasz niczym pszczoła nektar z kwiatów. I chcesz więcej i więcej, aż tutaj nagle zaraz bach i zderzasz się ze ścianą, która zwiastuje zakończenie książki. To naprawdę bardzo ciekawa pozycja, która - mam nadzieję - będzie miała swój dalszy ciąg.
Zatem jeżeli szukacie wielowątkowej książki z ciekawą wizją świata to ta książka jest dla was. To bardzo fajna podróż po alternatywnym świecie. Jeżeli będzie to seria, to widzę ją pomiędzy Niezgodną, a Igrzyskami Śmierci, więc wróżę sukces. Brawa dla Autorki, bo stworzyła naprawdę ciekawą powieść, która jest jej debiutem wydanym podczas pandemii.
W dobie globalizmu, gdzie codziennie mamy do czynienia z wielkimi korporacjami, zapewne nikomu z nas nie przyszłoby na myśl, że to oni mogą przejąć władzę nad nami i rządzić światem według własnych zasad. Anna Stokłosa spojrzała jednak szerzej na otaczający nas świat i dała ponieść się wyobraźni, a potem postanowiła zaproponować nam swój scenariusz na przyszłość. Czy na pewno realny?
„Ważka. Przeobrażenie” sama w sobie jest ciekawą oraz wciągającą książką, od której ciężko jest się oderwać. Autorka za sprawą oryginalnego i niezwykle realnego pomysłu na fabułę przykuwa uwagę czytelnika już od pierwszych stron i nie pozwala oderwać się od lektury ani na moment. Wszystko za sprawą wydarzeń rozgrywających się na kartach tej powieści, które dziejąc się w świecie rzeczywistym mogą doprowadzić do podobnych skutków. Anna Stokłosa zadbała by jej książka szokowała, przerażała oraz niosła ważne przesłanie dla ludzkości, jednocześnie idealnie wpasowując się w obecnie panujące trendy w literaturze.
Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie bohaterowie. Do głównej bohaterki Weroniki już do pierwszej strony zapałałam szczerą niechęcią. Dziewczyna okazała się postacią zupełnie pozbawioną charakteru, naiwną oraz bardzo podatną na wpływy innych. Jest typową, przykładną obywatelką, niekwestionującą w żadne sposób poczynań korporacji. W końcu jedyna słuszna prawda to ta głoszona przez korporację. Jednak pewnego dnia, po spotkaniu ze starszą kobietą Weronika gubi różowe okulary i dostrzega niesprawiedliwość systemu. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że w ciągu dwóch stron z przykładnej obywatelki staję się buntowniczką walczącą z systemem, co wypadło bardzo nierealistycznie. Pozostali bohaterowie również nieprzypadli mi do gustu, jednak z całkiem innego powodu. Autorka niestety nie dała czytelnikowi zwyczajnie możliwości ich poznania, przez co w konsekwencji ciężko było w ogóle zainteresować się ich losem.
„(...) jak wiadomo, im lżej człowiekowi się żyje, tym ma mniej motywacji. Staje się bierny, zblazowany i łatwiej nim kierować
Najnowsza powieść Anny Stokłosy jest lekturą bez wątpienia zasługującą na uznanie. Ta pełna emocji, intrygująca oraz skłaniająca do refleksji historia, poprzez przedstawienie niepokojąco realnej wizji przyszłości, mogącej w każdej chwili się ziścić, będzie w stanie niejednemu czytelnikowi otworzyć oczy na problemy współczesnego świata. „Ważka. Przeobrażenie” to bez dwóch zdań książka warta polecenia wszystkim fanom gatunku. O ile nie straszne Wam irytujące główne bohaterki.
Aleksandra Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Ważka. Przeobrażenie” autorstwa Anna Stokłosa.
Wyobraź sobie świat, w którym jedyną wartością jest praca. Książki już dawno zostały spalone, religie zakazane, a sztuka skazana na zapomnienie.
Tu liczy się tylko produktywność. W takim świecie dorastała Weronika, wychowana przez system dziewczyna, która podczas trzeciej wojny światowej straciła oboje rodziców. Dziś ma przed sobą wielką szansę – niedawno rozpoczęła pracę w korporacji. Może korzystać z przywilejów niedostępnych dla zwykłych śmiertelników. Jej życie wydaje się być poukładane i spokojne. Do czasu… Na jej drodze staje agent tajnej policji, którego zamiary wobec dziewczyny nie są jasne. Weronika wplątuje się również w działalność ruchu oporu, a sytuację dodatkowo komplikuje niespodziewane uczucie…
Powyższy opis pochodzi od Wydawcy!
Weronika Dusza jest przykładną obywatelką świata, w którym władzę sprawuje Wielka Koalicja. Wychowała się w sierocińcu. Już w nim dzieci zostają odpowiednio przygotowani do życia w nowych czasach. Od 16 roku życia wiedzą gdzie będą pracować zapewne przez resztę swojego życia. Dla niej wydaje się to być życie idealne, gdyż nie znała tego jak żyli ludzie przed III Wojną Światową, gdy istniały kraje, religie, wiara, wolność wyboru...
Weronika od pewnego czasu zwraca uwagę na stare budynki, które jeszcze nie zostały zburzone. Mimo złego stanu technicznego podziwia ich piękno. Jest w pewnym sensie zła na Wielką Koalicję, że takie piękno zmieniają na ogromne budynki z szkła, metalu i betonu. O tych przemyśleń jej życie stopniowo się zmienia tak jak i światopogląd.
"...jak wiadomo, im lżej człowiekowi się żyje, tym ma mniej motywacji. Staje się bierny, zblazowany i łatwiej nim kierować."
Pierwszy raz spotykam się z taką historią. Mam już za sobą powieści dystopiczne, ale w nim królowały roboty, latające samochody itp. W tej pozycji tego nie ma, jest dzięki temu bardzo realna, co czytelnikowi pozwala się bardziej wczuć w tą historię. Autorka miała bardzo dobry pomysł na fabułę i w pełni to wykorzystała. Nie mam zastrzeżeń również do bohaterów, no może prócz Weroniki. Moim zdaniem jej wewnętrzna przemiana następuje zbyt szybko. Całe miasto, to jak ludzie żyją jest bardzo dobrze opisane. Wręcz można poczuć jakby się żyło w takim świecie. Bohaterka poznaje opozycje, a co za tym idzie - prawdę o tym jak wyglądał świat z przed Trzeciej Wojny Światowej. Autorka ukazała w tym jak piękna jest kultura Polski, polskie obyczaje.
Zdecydowanie polecam tą książkę. Po przeczytaniu tej historii ma się chęć na część kolejną! Jak dla mnie a pozycja zasługuje na 9/10.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Dragon!