Paradoks kłamcy to książka zawieszona pomiędzy powieścią obyczajową a thrillerem. Książka opowiada historię S., trzydziestoletniego „zawodowego kłamcy” – specjalisty od brudnego PR, który tym razem ma okazję walczyć po właściwej stronie. Przynajmniej z pozoru.
Akcja dzieje się w 2013 roku, w dużym mieście na południu Polski. Mecenas Żabota wciąga S. w sprawę wyciszenia szantażysty, który twierdzi, że ma nagranie, gdzie syn prezesa spółki Tovala uprawia seks z mocno nieletnią dziewczyną. Szybko okazuje się, że szantaż jest elementem większej gry, w którą uwikłane są siły ze styku biznesu, polityki i przestępczości.
Wątki kryminalne to tylko część Paradoksu kłamcy. Prowadzona na kilku poziomach narracja powoli odkrywa skomplikowane relacje bohatera – z ciężko chorym ojcem, z kuzynem, który wstąpił do seminarium, z byłą narzeczoną. A także z nowo poznaną atrakcyjną dyrektor marketingu, z którą S. szybko wikła się w ryzykowny romans.
Mnóstwo w tej książce ekonomii, wizerunkowej gry i sztuczek PRowych. Momentami trzeba się w książkę dobrze wczytać, aby się nie zgubić, ale warto. Styl autora, dialogi i akcja dopasowane są do klimatu książki - biznes, trochę gangsterska, dziennikarski światek. Nie przesadził w żadną stronę. S. jest bohaterem dobrze zarysowanym, nieco stereotypowym, przez co jego wybory wydają się uzasadnione i bardzo realne. Dodatkowo ma się wrażenie, że jego pomysły na PRowe ogranie beznadziejnych spraw są przebiegle, przemyślane i naprawdę dobre. Jego obecna sprawa jest też trochę niebezpieczna i to czuje się na każdym kroku. Klimat tej książki został oddany po mistrzowsku. Jedyne co mnie trochę nużyło to właśnie ta zawiła ekonomia, chociaż autor stara się tłumaczyć wszystko prosto i jasno. Mimo to czytało mi się to szybko i przyjemnie, byłam cały czas zainteresowana tematem.
bardzo boli mnie fakt, że akurat tą książką kończę 2022 rok.
wydarzenia nierealne, bardzo płytko napisana główna postać. możliwe, że lepiej by się to czytało gdyby nie seksizm na każdym kroku, kobiety przez całą książkę były traktowane jak obiekty, typ dostał wpierdol a jedyne o czym myśli to żeby zaliczyć. wszędzie obleśne opisy, a autor zdecydowanie przekroczył moją granicę nazywając kobiety "kocicami".
written by straight white sexist man for straight white sexist men.
W mojej ocenie mocny średniak, wydarzenia tak nierealne, że aż boli. Zgodziłabym się gdyby nie chodziło o biznes korporacyjny a o inny segment. Mam alergie na stereotypowe traktowanie bohaterów, a tego tu nie brakuje. Faceci to wiadomo co by się nie działo to myślą tylko o jednym, chłopa obili tak, że ledwo się rusza, a ten jedyne o czym myśli to jak się dobrać do cudzych majtek. Kobiety oczywiście potraktowane jako mebel i wystrój otoczenia, seksownie ubrana a pseudonim to Kocica. To miała szansę być dobra książka, ale wciąż jest dosyć hujowa niestety.
Wyjaśnię Wam paradoks logiczny nazwany paradoksem kłamcy na przykładzie „To zdanie jest fałszywe.” Jeśli zdanie jest prawdziwe, to jego treść jest prawdą - czyli zdanie jest naprawdę fałszywe i odwrotnie. W rezultacie powstaje sprzeczność. Teraz rozważcie sobie ten paradoks na przykładzie - „Ja zawsze kłamię”. Współczesna logika i semantyka ma na to swoje regulacje, ale to już dla chętnych na szóstkę :)
Napisany nowocześnie niczym netflixowy scenariusz na miniserial. Osadzony w mrocznym świecie walki o wpływy, władzę i kasę. Korporacyjno-polityczne tło, w którym występują młodzi influencerzy i gangsterzy grający nowobogacką śmietankę miasta. Bohater, z którym idziemy przez powieść to zawodowy kłamca, wyrachowany i oblatany w miejskich co istotniejszych kręgach specjalista od prania cudzych brudów. Profesja uposaża go w wachlarz haków i przysług do odebrania, którymi może grać poruszając się po meandrach niejednoznacznych układów. Doświadczony w swoim fachu PR-owiec bywa jednak wewnętrznie rozdarty i nie jest pozbawiony słabych punktów. Intensywnie, szczerze, od czasu do czasu, tam gdzie trzeba wulgarnie. Styl narracji buduje autentyczność i co lubię najbardziej kolorowo ironizuje.
Jest zaskakująco i w pewnym momencie nie da się już oderwać od czytania. Po przerwie od kryminałów ten bardzo miło mnie zaskoczył i mam ochotę na część drugą :)
Tytuł: „Paradoks kłamcy” (tom 1) Autor: Michał Kuzborski @michalkuzborski Wydawnictwo: Black Turtle
"W dżungli praw może rozkwitać tylko prawo dżungli".
To jest debiut? Nie wierzę, bo powieść jest tak dobra, oryginalna i świeża, że może ktoś tu kłamie?
Spółka planująca wejść na giełdę, musi szczególnie dbać o dobry PR. Trudno jednak utrzymać wiarygodność, gdy komuś bardzo zależy by ją podkopać. Jaki może mieć w tym cel? Oczywiście wrogie przejęcie. A i lokalnym władzom, z podejrzanych względów, zależy na francuskim inwestorze.
Szantaże, podburzanie załogi, donosy, blokowanie gotówki, a nawet areszt i morderstwa? Życie polskiego przedsiębiorcy jeśli jest usłane różami, to bardzo kolczastymi.
W tej sytuacji pomóc może tylko bezpardonowy, ale skuteczny mecenas Żabota i S. - niezastąpiony "spec od pijarowej ściemy". To zdecydowanie duet do zadań specjalnych, grający znaczonymi kartami.
Poznajemy świat biznesu, brudnych zagrań i manipulacji, ale również zaglądamy do życia osobistego S, jego podbojów, ale i niełatwych relacji z ojcem. Styl autora nie tylko wciąga i intryguje, ale i bawi. Bawi do tego stopnia, że wielokrotnie wybuchałam śmiechem, a że i temat debiutów giełdowych jest mi bliski, to dla mnie powieść jest strzałem w dziesiątkę.
Co tu dużo mówić, jak tylko pojawi się kolejna część, to biorę ją w ciemno. A wierzę, że się pojawi, bo szkoda byłoby nie wykorzystać potencjału takich bohaterów.
Przesłuchana w audio. Dobrze się słuchało, miejscami pojawiał się uśmiech po jakimś dobrym żarcie. Książka wielopoziomowa, czasami się gubiłam, ale nie sądzę, aby przesłuchanie jej to był stracony czas. Czy czekam na następną część? Nie jak na szpilkach, ale chyba czekam... Tymbardziej, że sporo wątków pozostało nierozwiązanych i jest pole do manewru.
Ciekawie napisana, trochę jednak za bardzo przypomina amerykański film akcji. Główny bohater skomplikowany, nieco upadły, trochę zbyt przekombinowany jak dla mnie. Widać, że autor ma wiele pomysłów i trochę za dużo chciał upchnàć w debiucie.
Podobał mi się humor, podobała mi się akcja, podobał mi się język. Nie podobały mi się przekleństwa. Co to za plaga, że współczesne polskie powieści muszą być naszpikowane wulgarnym językiem.
Sięgnęłabym po drugą część, ale widzę, że nadal nie wyszła.
Nawet niezłe, miejscami przydługie, ale w sumie przyjmne. Nie wiem czy czekam na dalszy ciąg, bo to całkiem solidna całość, ale do bohatera się nie przywiązałam.