Sto osiemdziesiąt minut. Tyle pozostało do końca świata, jaki znamy. Groźba zamachowca wydaje się realna, a żądanie uwolnienia trzech terrorystów jasne. Wszystkie służby zostają niezwłocznie poderwane do działania. Tymczasem na mieszkańców Warszawy pada paraliżujący strach. Sprawę komplikują utarczki polityków, którzy na potencjalnym zamachu chcą zyskać popularność. Czy któryś z nich jest w to zamieszany?
Inspektor Adam Knap staje do walki z terrorem, jakiego w historii Polski jeszcze nie było.
Adwokat, praktykował prawo w Polsce i we Włoszech. Niczym w dowcipie lubi stare wino, spleśniałe sery i samochody bez dachu. W prozie - seryjny morderca. „Grzech” to jego pierwsza zbrodnia.
"Przez lata pisałem opowiadania, ale na studiach zarzuciłem je i moje natręctwo porządkowania myśli skupiło się na artykułach naukowych, a później siłą rzeczy także na pismach procesowych. Jednak chęć opowiadania historii przez cały ten czas narastała. Jednocześnie wciąż podsycała ją wyobraźnia. Gdy miałem stabilną sytuację zawodową wyobraźnia ciągle upominała się o przelanie na papier. Zamknąłem wszystkie inne sprawy i uznałem, że ten jeden, przy tym ostatni raz, spróbuję zmierzyć się z długą formą. Nie miałem opracowanego planu, rozpisanych wydarzeń ani drabinki bohaterów. Pisałem scena po scenie, bo tak wydarzenia podrzucał mi umysł. Właściwie musiałem jedynie spisać film, który oglądałem oczyma wyobraźni. W ten sposób powstał „Grzech”, a wkrótce okazało się, że to dopiero początek." trescjestnajwazniejsza.pl
Nie ma nic lepszego, niż polski kryminał nad polskim morzem. Jako że losowo wzięłam go do ręki na stoisku z tanimi książkami i nie miałam żadnych oczekiwań, nie zawiodłam się. Ciekawie poprowadzona akcja, dobre opisy postaci, których autor musiał przedstawić dosyć dużo dla sensownego rozwinięcia fabuły, a plot twist zwalił mnie z nóg. Jako coś lekkiego do czytania, polecam
Książka opowiada o zamachu terrorystycznym mającym miejsce w Warszawie. Cała akcja poprowadzona jest według mnie bardzo dokładnie. Rzeczy, które początkowo wydawały się bez znaczenia z każdą stroną oddalały mnie od tych myśli. Każda postać i najdrobniejszy szczegół miały znaczenie. Opis katastrofy lotniczej - pierwsza klasa. Naprawdę jestem pod wrażeniem dokładności opisywanych zdarzeń. Ostatni "odcinek" Terroru czytałam siedząc jak na szpilkach. Myślę, że powrócę do twórczości Maxa Czornyja, ponieważ po raz kolejny się nie zawiodłam.
Niewiadomo czy dwudziesta rocznica ataku na WTC w Nowym Jorku, skłoniła polskiego mistrza makabry, Maxa Czornyja do stworzenia słuchowiska i wydania powieści o tym samym tytule - Terror. W każdym razie słowo terroryzm od 11 września 2001 r. odmieniane było na wszelki możliwy sposób. Teraz zaś na szczęście tylko w powieści dotknie stolicę Polski.
Wielki Piątek. Wszyscy myślą o zaczynających się za moment świętach i nikomu nie przychodzi do głowy, że dzień ten stanie się przełomowy, a oczy całego kraju zwrócą się na Warszawę. Około 5 rano policja otrzymuje nagranie od islamskich terrorystów z żądaniem uwolnienia trzech więźniów muzułmańskich w ciągu trzech godzin. Jeżeli do tego nie dojdzie, poleje się krew. Wszystkie służby zostają postawione na nogi. Ze strony policji działania nadzoruje inspektor Adam Knap. Warszawiaków oblewa blady strach, a politycy próbują wykorzystać całą sytuację do zbicia poparcia wyborców. Kiedy dochodzi do pierwszych zamachów, wszyscy wiedzą, że właśnie rozpoczął się wyścig z czasem.
Wszystko wskazywało, że będzie to kolejna mocna powieść Maxa Czornyja. Ciekawa fabuła, intrygujący śledczy i to czym uwiówdł w pierwszych trzech tomach serii o komisarzu Eryku Deryło - liczne odwołania do religii. Tyle, że właśnie wydawało się i na końcu spore rozczarowanie. O ile doskonale radzi sobie w dreszczowcu, to powieść sensacyjna wypadła w jego wykonaniu mizernie. Pędząca na łeb na szyję akcja i nieustanne zwroty akcji mające podnosić ciśnienie, sprawia, że trudno nadążyć za narracją i najzwyczajniej w świecie zaczyna się w tym galimatiasie gubić. Długie dialogi naszprycowane dość specjalistycznym językiem, osobę nie będącą w temacie czy średnio lubiącą sensację, nudzą. A częste nawiązania religijne kompletnie nic nie wnoszą do samej fabuły. Adam Knap będący gorliwym katolikiem, na początku intryguje. Samotny ojciec wychowujący dorastającego syna, wdowiec przeżywający śmierć żony, a do tego obarczony opieką nad trudnym w kontakcie ojcem. Adam jest prawy, rzeczywiście gra rolę lidera, który ma w zespole autorytet. Problem w tym, że tak świetnie pokazana postać z czasem staje się przerysowana i karykaturalna. Czornyj co pewien czas, zbacza w wątki poboczne, które de facto nic nie wnoszą, aby znowu wrócić do ataku terrorystycznego, po tym jak już gdzieś indziej jesteśmy myślami.
Tak, jestem zły, kiedy trafiam na książkę ulubionego i bardzo zdolnego pisarza, która mocno mnie rozczarowała. Temat terroryzmu doczekał się już świetnych opowieści, jak choćby Gdzie jest prezydent? Jamesa Pattersona i Billa Clintona czy Uprowadzony Lee Childa. Tam adrenalina wydzielała się z strony na stronę, nie można było oderwać się od lektury, a przede wszystkim były nie tylko rozrywką na wysokim poziomie, ale poruszały ważne problemy i wzbudzały niepokój. Czornyj w Terrorze nie niepokoi. Nie ma makabrycznych scen, ale poza średnią rozrywką, nie otrzymuje się nic więcej. Ci, co znają go z innych powieści, wiedzą jak genialnie wchodzi w psychikę bohaterów, gra na emocjach i dotyka trudnych kwestii, tym razem tego zabrakło. Są pewne próby ale to za mało, by rzeczywiście zaciekawić historią.
Terror mam nadzieję, że nie doczeka się kontynuacji, a jeżeli powstanie to Max Czornyj nauczy się czegoś na błędach i pokaże swoją prawdziwą klasę. Tymczasem lepiej już o tej powieści po prostu zapomnieć.
2.5 Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale nie podobało mi się. Totalnie nie mój gust jeśli chodzi o kryminały, thrillery. Nie zarzucam książce, że jest zła czy źle napisana. Bardziej chodzi tutaj o to, że była dla mnie zbyt opisowa, za mało akcji i za dużo gadania. Określiłabym ją jako strategiczną, taktyczną. Mamy tutaj pokazane prowadzenie akcji policyjnej od tej „nudniejszej” strony, często w książkach pomijanej. Ja jestem fanem zagadki, tajemnicy, rosnącego napięcia, a tutaj w 1/3 książki wiedziałam już kto jest kim, a napięcia nie czułam w ogóle. Byłam przekonana, że dam 2 gwiazdki, natomiast zakończenie podwyższyło ocenę o 0.5, bo było całkiem dobre. Mimo wszystko, uważam że warto spróbować, bo jest troszeczkę inna, dla kogoś może okazać się strzałem w 10, w moim przypadku-niestety nie.
Kolejna perełka z pod pióra Pana Maxa Czornyja. Opowiada o zespole antyterrorystycznym dowodzonym przez Inspektora Knapa. Do biura służb antyterrorystycznych zostaje podrzucona groźba od zamachowca. Grozi, że puści z dymem całą Warszawę. Na początku groźba zamachu wydaje się być mało prawdopodobna, ale jednak terrorysta nie blefuje. Cała akcja toczy się w piorunującym tempie, bo w przeciągu kilki, kilkunastu godzin. Autor świetnie pokazał wpływ takich gróźb na społeczeństwo i politykę. Poznajemy jak wygląda praca takiego żołnierza. Strach, który im towarzyszy prawie w każdej chwili. Jak dla mnie ta lektura to czysta przyjemność.
Nie jest to najlepsza powieść autora, ale i tak to bardzo mocna rzecz. Akcja, akcja akcja, dynamiczna powieść w stylu amerykańskiego filmu, na jeden chaps. Potencjalny zamach w Warszawie skłania do refleksji i budzi obawy.
Powieść skończyła się takim cliffhangerem, że nie wiem jak ja wytrzymam do ukazania się kolejnej części (po zakończeniu wnioskuję, że taka się pojawi).