Uf, no, odkąd zacząć? Po opisie oczekiwałem coś trochę innego od tej książki, ale nie szkodzi.
Mój problem z tą książką był prędzej techniczny, znaczy się... bardzo mi przeszkadzał styl pisania autora albo może lepiej powiedzieć edytowanie akapitów, które uważam za dziwne, rozpraszające i mylące. Nawet w takim stopniu, że pierwszą połowę książki musiałem czytać oglądając przy tym film Kawalerowicza (Choć ten w tym - znaczy się montażu - i innych aspektach nie jest od książki o wiele lepszy.), abym wiedział, co się tam dzieje... da się do tego jednak po czasie w miarę przyzwyczaić i drugą połowę książki czytało mi się o wiele lepiej.
Co dotyczy fabuły, chodzi o jeden dzień a raczej jedną noc, więc niedużo (...jak na książkę! Jak na jeden dzień, to się tam Żydzi nie nudzą.) się dzieje i tekst jest tak bardziej skoncentrowany na postaciach, których zachwycająca żydowska mentalność podlegająca jakimś tam regułom, ale momentami granicząca z silnym flegmatyzmem oraz nihilizmem, muszę przyznać, jest intrygująco przedstawiona. Właśnie to przekonało mnie do kolejnego czytania i w końcu przeczytania tej książki w całości.
Biorąc to wszystko pod uwagę, zdecydowałem się na neutralnym OK. W żadnym wypadku to nie jest zła książka, ale jestem pewien, iż z podobną tematyką można znaleźć lepsze.