Kto tak jak ja nie potrafi odmówić sobie opowieści z jedzeniem w tle, ten musi wstąpić do „Ogrodu kobiet” Carli Montero.
Przed czytelnikiem opowieść o rodzinnych sekretach, starych listach, ruinach dawnego życia, które trzeba poskładać, by samemu można było żyć. A w tle same rozkosze podniebienia: kremy z lawendą, puszyste ciasteczka przekładane musem, czekoladowe ciasta, smakowite sałatki z najświeższych składników, sery, makarony… Kuchnia włoska w całej swojej zjawiskowości! Carla Montero zabiera nas w podróż na rozgrzane ziemie Italii, do malowniczego wiejskiego zakątka, ukrytego pośród pól lawendy i małych, magicznych uliczek. Tam snuje dzieje wyjątkowych kobiet, których więź z naturą pozwoliła przetrwać najgorsze ciosy od losu. A tych ciosów spadło wiele, czasami jeden za drugim. Dzieje kobiet hardych, silnych, uformowanych przez słońce, ziemię, okoliczne lasy, które swoją wiedzę i umiejętności przekazywały z pokolenia na pokolenie. A w tym wszystkim ich zagubiona współczesna dziedziczka, która musi odpowiedzieć sobie na najważniejsze życiowe pytania i odnaleźć swoje szczęście.
„Ogród kobiet” czyta się z narastającym wzruszeniem i równie narastającym apetytem. Nie wspominając o tych wszystkich tajemnicach, które piętrzą się i nie pozwalają zasnąć aż do ostatniej strony. Jeśli pokochaliście tak kultową w kręgach literackich smakoszy „Czekoladę” albo uwielbiacie po prostu ciepłe, piękne historie, które pozwolą Wam zanurzyć się na wiele godzin w zjawiskowej opowieści, to zapraszam Was do „Ogrodu kobiet” Carli Montero. A po lekturze od razu popędzicie do kuchni!